Już 20 polskich biskupów jest na watykańskiej czarnej liście. A wszystko za sprawą decyzji papieża Franciszka, który w 2019 r. wprowadził specjalne zasady dotyczące pociągania do odpowiedzialności tych biskupów, którzy nie reagowali na wykorzystywanie seksualne małoletnich. Wśród podpadniętych Watykanowi jest bp Jan Wątroba. Od 2013 r. ordynariusz diecezji rzeszowskiej. Gdy objął tę funkcję, odwiedziła go Monika i poinformowała, że ks. Edmund zaczął ją wykorzystywać, gdy miała 12 lat. Trwało to długo, bo kilka lat.
Bp Wątroba długo kluczył i potrzebował 10 lat, by na sprawcę nałożyć karę. Zrobił to dopiero po interwencjach Dykasterii Nauki Wiary. Gwałciciel nie został objęty nawet ścisłym nadzorem. Na te kpiny zareagował papież Leon XIV i wysłał bp. Wątrobie koadiutora – bp. Krzysztofa Chudzia. Wysłano go trzy lata przed emeryturą Wątroby. Zwykle Watykan tak nie robi. Trudno więc uwierzyć, że ochroniarz pedofila dotrwa w Rzeszowie do emerytury.








