Wenezuelski Zorro nie dał rady

Wenezuelski Zorro nie dał rady

Ideologia oparta na hasłach: ojczyzna, naród, patriotyzm i socjalizm przegrała z brakami artykułów pierwszej potrzeby

„Rewolucja musi wygrać za wszelką cenę. Wzywam was do modlitwy, oligarchowie prawicowi, do modlitwy o pokój i spokój. Jeśli nie wygramy, wyjdziemy na ulicę. My, rewolucjoniści, czujemy się pewnie i bezpiecznie, wypłacając emerytom należne emerytury, dając mieszkania potrzebującym i gwarantując wszystkim dostęp do oświaty. Wszyscy są szczęśliwi”, mówił w telewizji prezydent Nicolás Maduro tydzień przed wyborami parlamentarnymi.

Kataklizm 6 grudnia

Rządzący Wenezuelą przez 16 lat chaviści byli pewni zwycięstwa. W 19 referendach, które miały dokumentować demokratyczny charakter przemian, tylko raz ponieśli minimalną porażkę. W 2007 r. nie przeszła zaproponowana przez prezydenta Hugona Cháveza poprawka do konstytucji, gwarantująca jego reelekcję.

Jednak 6 grudnia 2015 r. następców Cháveza dotknął kataklizm. Opozycyjna Mesa de la Unidad Democrática (MUD) w 167-osobowym parlamencie zdobyła 112 miejsc, podczas gdy rządząca dotąd Zjednoczona Partia Socjalistyczna Wenezueli (PSUV) – tylko 55. Nawet w Barinas, rodzinnym stanie Cháveza, rządzonym teraz przez jego rodzinę, wszystkie miejsca w parlamencie zdobyła opozycja. Na nic się zdały rozbudowa armii, policji, służb specjalnych i boliwariańskich komitetów obrony rewolucji, podwojenie liczby ministerstw z 18 do 36, tworzenie niekontrolowanych przez nikogo misji socjalnych w rodzaju Misji Cud (operacje oczu). Wojsko zdecydowało się uznać wynik wyborów. Minister obrony i szef operacyjnego dowództwa strategicznego gen. Vladimir Padrino López zaapelował o spokój. Przedtem doszło do jego poważnej rozmowy z przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego, w czasie której miał powiedzieć, że ociąganie się z podaniem rezultatów wyborów może doprowadzić do rozlewu krwi, bo choć głosowanie odbywało się elektronicznie, rząd przez trzy dni nie publikował wyników.

W poszukiwaniu natchnienia do dalszych działań przegrany prezydent udał się do Cuartel de iwości, czy będę mógł to zrobić, kiedy Zgromadzenie Narodowe zostało opanowane przez faszyzm”. W innym wystąpieniu ostrzegł, że opozycja zamierza anulować ustawy ochraniające naród, np. tę „o sprawiedliwych cenach”, gwarantującą subwencjonowanie przez państwo artykułów pierwszej potrzeby. Za główną przyczynę porażki Maduro uważa wojnę gospodarczą wypowiedzianą mu przez opozycję (przeciwników oskarżał m.in. o ukrywanie żywności) i imperializm amerykański.

By wypracować strategię nowego etapu walki i mimo wyborczej porażki uzyskać mandat do dalszych działań, Maduro zwołał nadzwyczajne posiedzenie PSUV, której jest przewodniczącym. 980 delegatów jednomyślnie opowiedziało się za przyjęciem wszelkich form walki politycznej z MUD.

Według czołowego przedstawiciela opozycji, Henrique Caprilesa Radonskiego (właściciela sieci kin, gubernatora stanu Miranda, dwukrotnego kandydata opozycji w wyborach prezydenckich), postawa prezydenta jest bardzo niepokojąca. Jego zdaniem, Maduro powinien jak najszybciej wystąpić z apelem o jedność narodową i zaakceptować ustawę o amnestii dla 80 więźniów politycznych. Tymczasem prezydent zapowiedział, że żadnej ustawy o amnestii nie podpisze.

Strony: 1 2

Wydanie: 1/2016

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy