Wizja dla Polski

Wizja dla Polski

Tak mocno ugrzęźliśmy w natłoku codziennych, dokuczliwych spraw i doraźnych problemów, że nie starcza czasu, a też pewnie i ochoty, na myślenie o tym, co ma być za rok lub dwa. A cóż dopiero z planowaniem przyszłości tak odległej, jak lat dziesięć czy dwadzieścia. W naszych nerwowych i mało przewidywalnych realiach gospodarczych i politycznych wydaje się to być tylko abstrakcyjną zabawą. A jednak o losach Polski rozstrzygną nie wyniki prawyborów w Nysie, pracowitość lustracyjna sędziego Nizieńskiego czy przepychanki między wieloma frakcjami w AWS. Ta przyszłość w najwyższym stopniu zależeć będzie od tego, jak szybko, na ile mądrze i przewidująco będziemy potrafili zdefiniować główne kierunki rozwoju Polski w perspektywie 20 lat. Zależeć będzie od tego, czy w tej strategii trafnie określimy nie tylko szanse, ale i zagrożenia. Także te, które wynikają z głębokich różnic poglądów między głównymi siłami politycznymi w Polsce. I od wewnętrznych uzgodnień, od consensusu zależy, czy jakakolwiek strategiczna wizja rozwoju kraju będzie miała szansę na realizację.
Początek drugiej kadencji prezydenta Kwaśniewskiego potwierdza jego aspiracje dotyczące kreowania tych ważnych procesów. Będąc organizatorem i gospodarzem konferencji na temat “Strategii rozwoju Polski u progu XXI wieku”, zapowiedział swoją aktywność w budowaniu takiej koncepcji. Nie jest to bynajmniej próba ucieczki od rzeczywistości. A każdy, kto zapozna się z raportem Komitetu Prognoz PAN 2000 Plus (na stronach www.prezydent.pl), będzie mógł się przekonać, że jest to rzetelnie przygotowany materiał wyjściowy do dalszych dyskusji. Potrzebujemy takiej wizji tak samo, jak potrzebujemy polityków, którzy potrafiąc kreować zjawiska i procesy, mają też umiejętność osiągania założonych celów.

Te cele w długim okresie to wysokie tempo rozwoju gospodarczego, modernizacja struktury produkcji, szybkie podnoszenie poziomu edukacyjnego i rozwiązywanie problemów społecznych, przede wszystkim przez ograniczenie bezrobocia i sfery ubóstwa.
Na najbliższe lata proponuje się inwestycje w edukację, budownictwo mieszkaniowe oraz rozwój nauki i zaplecza badawczo-rozwojowego.
System kształcenia w Polsce musi być otwarty i dostępny dla wszystkich zainteresowanych. Zbrodnią byłoby zmarnowanie widocznego wśród młodych ludzi pędu do edukacji. Ten pęd jest wartością samą w sobie. To może być, przy większym wysiłku finansowym i organizacyjnym państwa, koło napędowe wielu procesów rozwojowych. Ważne jest także i to, na co zwracali uwagę prof. Kabaj i prezydent Kwaśniewski, by poprzez system edukacyjny wyciągać młodzież z rodzin patologicznych i rejonów zaniedbanych.
Żaden z problemów społecznych sam się nie rozwiąże. Bezczynność może tylko pogłębiać obecne dramaty ludzi bez pracy, pozbawionych szans edukacyjnych i elementarnych warunków rozwoju. Zwłaszcza że w ciągu najbliższych 20 lat na rynek pracy wejdzie 8 mln osób.
Czekające nas wyzwania bezpośrednio wiążą się z negocjacjami z Unią Europejską i z jakością naszego członkostwa w tej organizacji. Bo to nie od krasnoludków, ale głównie od nas zależy, czy będziemy w Unii krajem liczącym się, dobrze wykorzystującym swój potencjał, czy też wlokąc się w ogonie UE, bądź poza nią, będziemy wiecznie jęczeć i narzekać. Należę do tych, którzy są przekonani, że nasze narodowe cechy: dynamika, witalność, umiejętność niestandardowych działań i pomysłowość mogą w strukturach Unii znaleźć duże pole do popisu. Dla ludzi z wyobraźnią, trochę marzycieli, ale z gatunku tych wykształconych i kompetentnych, Unia to ogromna szansa. By nie były to tylko propagandowe apele, potrzebne jest działanie. Zespołowe, wspólne, ponad podziałami. Dobry dyrygent na pewno też nie zaszkodzi.

e-mail: j.domanski@przeglad-tygodnik.pl

Wydanie: 17/2001

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy