Wóz albo przewóz narodowej futbolowej

Wóz albo przewóz narodowej futbolowej

Dziewięć scenariuszy, czyli ile kłopotów można sobie przysporzyć jednym fatalnym występem

Na finiszu eliminacji piłkarskich mistrzostw świata Rosja 2018 reprezentacja biało-czerwonych nie jest jeszcze pewna swego. Ale się porobiło! Aby zapewnić sobie bezpośredni awans, nasi piłkarze muszą zdobyć cztery punkty w dwóch ostatnich meczach. To oznacza, że w pierwszych dniach października nie wolno przegrać z Armenią na wyjeździe i trzeba pokonać Czarnogórę w Warszawie. Niby oczywista oczywistość, ale przed wyjazdem do Kopenhagi i cięgami 0:4 wszystko wydawało się znacznie łatwiejsze.

Potrzebne tylko i aż cztery punkty

W walce o awans z grupy E liczą się trzy drużyny – Polska, Dania i Czarnogóra. Bardzo prawdopodobne, że walka o pierwsze miejsce będzie trwała do ostatniej kolejki. Piłkarze ze Starego Kontynentu walczą o 13 miejsc. Bezpośredni awans mają zagwarantowany zwycięzcy dziewięciu grup, a osiem najlepszych drużyn z drugich miejsc rozegra w listopadzie baraże w czterech parach. Ich triumfatorzy także wystąpią na mundialu w Rosji. Wskutek duńskiej wpadki nasi kadrowicze otworzyli szerokie pole do spekulacji. Zajrzeliśmy na oficjalną stronę internetową PZPN. Przy lekturze może rozboleć głowa – jednak na swój sposób jest ona zajmująca. To również dowód, ile kłopotów można sobie przysporzyć jednym fatalnym występem.

Najpierw dziewiąta runda (5 października: Armenia-Polska, Czarnogóra-Dania).

Scenariusz 1 – zwycięstwo Polski, zwycięstwo Czarnogóry. Polacy zachowują trzy punkty przewagi nad Czarnogórą, do awansu potrzebny jest minimum jeden punkt w ostatnim meczu, z rywalizacji o pierwsze miejsce w grupie odpada Dania.

Scenariusz 2 – zwycięstwo Polski, zwycięstwo Danii. Polacy zachowują trzy punkty przewagi nad Danią, do awansu potrzebny jest minimum jeden punkt w ostatnim meczu, z rywalizacji o pierwsze miejsce w grupie odpada Czarnogóra.

Scenariusz 3 – zwycięstwo Polski, remis Czarnogóry z Danią. Polacy mają pięć punktów przewagi nad Czarnogórą i Danią, zapewniają sobie awans do przyszłorocznego mundialu.

Scenariusz 4 – remis Polski, zwycięstwo Czarnogóry. Polacy zachowują pozycję lidera z jednym punktem przewagi nad Czarnogórą, do awansu potrzebny jest minimum jeden punkt w ostatnim meczu, z rywalizacji o pierwsze miejsce w grupie odpada Dania.

Scenariusz 5 – remis Polski, zwycięstwo Danii. Polacy zachowują pozycję lidera z jednym punktem przewagi nad Danią, do awansu potrzebne są trzy punkty w ostatnim meczu lub jeden punkt w przypadku straty punktów przez Danię w ostatnim meczu z Rumunią, z rywalizacji o pierwsze miejsce w grupie odpada Czarnogóra.

Scenariusz 6 – remis Polski, remis Czarnogóry z Danią. Polacy zachowują pozycję lidera z trzema punktami przewagi nad Czarnogórą i Danią, do awansu potrzebny jest minimum jeden punkt w ostatnim starciu z Czarnogórą.

Scenariusz 7 – porażka Polski, zwycięstwo Czarnogóry. Polacy tracą pozycję lidera na rzecz Czarnogóry, zachowują trzy punkty przewagi nad Danią, która nadal ma szansę na przeskoczenie Polski na drugim miejscu w grupie. Do awansu z pierwszego miejsca w grupie potrzebne jest zwycięstwo nad Czarnogórą.

Scenariusz 8 – porażka Polski, zwycięstwo Danii. Polacy tracą pozycję lidera na rzecz Danii, zachowują trzy punkty przewagi nad Czarnogórą, która nadal ma szansę na drugie miejsce w grupie. Do awansu z pierwszego miejsca w grupie jest nam potrzebne zwycięstwo nad Czarnogórą oraz strata punktów przez Danię w meczu z Rumunią.

Scenariusz 9 – porażka Polski, remis Czarnogóry z Danią. Polacy zachowują pozycję lidera grupy z dwoma punktami przewagi nad Czarnogórą i Danią, do awansu potrzebne jest zwycięstwo w ostatnim starciu z Czarnogórą lub remis w przypadku straty punktów przez Danię w ostatnim meczu z Rumunią.

W dziesiątej rundzie (8 października: Polska-Czarnogóra, Dania-Rumunia) scenariusze będą zależały od wyników meczów z 5 października.

Na podstawie regulaminu FIFA o ostatecznej kolejności w grupie kwalifikacyjnej przy równej liczbie punktów decydują:
• korzystniejsza różnica bramek,
• przy dalszej równości większa liczba zdobytych bramek w całych kwalifikacjach,
• przy dalszej równości bilans bezpośrednich spotkań pomiędzy zainteresowanymi zespołami.

Comeback Krychowiaka

Tak jak przypuszczaliśmy, reprezentacyjna banicja Grzegorza Krychowiaka objęła raptem dwa wrześniowe spotkania eliminacyjne. Dobiegły końca jego perypetie, które zaczęto przyrównywać do ciągnącej się południowoamerykańskiej telenoweli. Nasz nadal jeden z najlepszych pomocników stracił w Paris Saint-Germain sezon, więcej czasu spędzając na trybunach lub w meczach rezerw niż w pierwszej drużynie. Dlatego trudno się dziwić, że w sierpniu postanowił zmienić klub. Skłoniło go do tego także postępowanie Adama Nawałki, który nie powołał go do reprezentacji.

Polskim graczem interesowały się podobno m.in. Valencia, Inter Mediolan czy Milan, ale ostatecznie Grzegorz został wypożyczony na sezon do West Bromwich Albion – angielskiego średniaka, lecz w najwyższej klasie rozgrywkowej, czyli Premier League. Polak pojawił się w nowym klubie ze statusem gwiazdy i od początku nie miał żadnych problemów z grą w pierwszej jedenastce. Można powiedzieć, że błyskawicznie zadomowił się w klubie spod Birmingham i odżył jako piłkarz. Zrobił bardzo dobre wrażenie na nowych kolegach z zespołu. Ma zdecydowanie najwyższy kontrakt w klubie! Szefowie WBA przystali na gigantyczne zarobki, zgodzili się bowiem pokryć całą jego pensję, na jaką mógł liczyć w PSG. A to nie byle jaka kwota. Jego paryska tygodniówka wynosiła 130 tys. euro, co oznacza, że w Anglii będzie zarabiał ok. 108 tys. funtów. Jak ktoś trafnie zauważył, „agenci »Krychy« to naprawdę zdolni negocjatorzy”.

Jak się okazało, trener WBA Tony Pulis interesował się piłkarzem już od dłuższego czasu. Na łamach „Express & Star” przyznał: „Gra Grzegorza spodobała mi się dwa lata temu i rozmawiałem o nim ze Stevenem N’Zonzim, gdy razem grali w Sevilli. Ale wtedy Krychowiak przeszedł do PSG, które nie dało nam szans. Od tego czasu jednak ciągle go obserwowałem. Zauważyłem, że nie gra regularnie, co było dla nas dobrą wiadomością, bo dzięki temu mogliśmy go sprowadzić. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy rozmawiałem z jego agentem kilka razy. Zadzwonił do mnie, by sprawdzić, czy jesteśmy nim zainteresowani, gdy PSG zdecydowało się go wypożyczyć. Po tym telefonie zorientowałem się, że mamy jakieś szanse na sprowadzenie Krychowiaka. Nadal jestem zaskoczony tym transferem. Krychowiak potrzebuje regularnej gry, by wrócić do rytmu meczowego. Ale to bardzo dobry piłkarz”. W sondzie „Express & Star” aż 79% kibiców uznało sprowadzenie Krychowiaka za najlepszy transfer West Bromwich Albion w ostatniej dekadzie.

Milik znowu na aucie

Nikt natomiast nie przypuszczał, że ponownie na aucie (i to na kilka miesięcy) znajdzie się Arkadiusz Milik. Napastnik Napoli i reprezentacji 25 września przeszedł operację prawego kolana po kontuzji, której doznał w meczu ligowym z zespołem SPAL. Zabieg przeprowadził prof. Pier Paolo Mariani, który w październiku zeszłego roku zrekonstruował więzadła w lewym kolanie Milika (po kontuzji w meczu z Danią). Klub poinformował, że operacja zakończyła się pełnym sukcesem.

Prezes Polskiego Towarzystwa Artroskopowego dr Marcin Domżalski przyznał, że polskie środowisko lekarzy sportowych przed rokiem było zdziwione bardzo szybkim powrotem Arkadiusza Milika do treningów i gry po zerwaniu więzadeł: – Nie zgadzaliśmy się z tym – to trzeba jasno powiedzieć. W żaden sposób teraz nie triumfujemy, bo to, co się stało, jest tragedią dla każdego zawodnika. Jest to jednak jasny sygnał, że nie ma drogi na skróty i rehabilitacja jest równie ważna jak prawidłowo przeprowadzona operacja.

Dr Domżalski dodał: – Nie znam w kraju zespołu, który po tego typu urazie w tak szybkim tempie rehabilitował swojego zawodnika. Po przypadku Milika często musieliśmy tłumaczyć pacjentom, dlaczego kopanie piłki po trzech tygodniach od operacji jest przedwczesne. Przekonywaliśmy sportowców, że to wbrew obowiązującej wiedzy.

Domżalski jest przekonany, że Milik wróci do pełnej sprawności i zabiegi rekonstrukcji więzadeł nie pokrzyżują jego kariery. Ma jednak nadzieję, że teraz rehabilitacja będzie trwała odpowiednio długo.

Kontuzja Milika to niejedyne zmartwienie Adama Nawałki. Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa) doznał naderwania mięśnia dwugłowego lewej nogi podczas pucharowego spotkania z drużyną Krylja Sowietow Samara. Zanosiło się na to, że kolejny piłkarz może wypaść z podstawowego składu reprezentacji.

Albo awans, albo…

Znamy już sześciu uczestników przyszłorocznych finałów – awans wywalczyły Brazylia, Iran, Japonia, Meksyk i Belgia. Rosja jako gospodarz nie musiała grać w eliminacjach.

Przed nami wyjazdowa potyczka z Armenią. Mimo że Ormianie już dawno stracili szansę na awans, biało-czerwonych czeka wyjątkowo trudna przeprawa. Warto przypomnieć wyjazdowy mecz z 6 czerwca 2001 r. zakończony remisem 1:1. Wynik został ustalony już w 14. minucie, a potem im dłużej, tym gorzej. Na murawie stadionu Razdan rozgorzała bitwa, a precyzyjniej – prowokowana przez zawodników gospodarzy bijatyka. Belgijski arbiter Éric Romain był zmuszony pokazać aż cztery czerwone kartki, w tym trzy reprezentantom Armenii. O tym, jak niewygodny to rywal, przekonaliśmy się w październiku ub.r. w Warszawie. Decydująca o zwycięstwie Polski bramka Roberta Lewandowskiego padła dopiero w ostatniej akcji meczu. W Erywaniu nie poradziła sobie też Czarnogóra, która prowadziła już 2:0, ale ostatecznie poległa 2:3. Przypomnienie przebiegu konfrontacji z Ormianami musi być przestrogą. W meczu z nimi nie ma miejsca na choćby minimalne błędy, a maksymalna koncentracja przez pełne 90 minut i w doliczonym czasie jest absolutną koniecznością. Jeżeli biało-czerwoni pokonają Armenię, czeka ich jeszcze bój z Czarnogórą, czyli kolejną ekipą, z którą mecze nie należą do przyjemności. Możliwe, że będzie to spotkanie wyłącznie o prestiż, ale równie prawdopodobne jest, że stawką będzie awans do finałów przyszłorocznego mundialu. Dodatkowym atutem Polaków może być fakt, że podopieczni trenera Ljubišy Tumbakovicia będą mieli za sobą wyczerpującą walkę „na noże” z Duńczykami.

Tak czy owak mnogość scenariuszy może przyprawić o zawrót głowy, ale to nic w porównaniu z niewzruszoną wiarą kibiców w biało-czerwonych! A więc wiara, nadzieja i sukces – to byłoby najlepsze. Warto jednak pamiętać, że w piłce za często brakuje czasu na zastanowienie, pogłębioną refleksję, zachowanie należytego dystansu. Oznacza to, że w ocenie zarówno zawodników, jak i szkoleniowców rzadko mamy do czynienia z odcieniami – o wszystkim decyduje wynik. Wygrywasz – jesteś dobry i cieszysz się uznaniem, przegrywasz – niemal wszyscy odwracają się od ciebie. Słynny argentyński selekcjoner César Luis Menotti, który w 1978 r. doprowadził reprezentację swojego kraju do mistrzostwa świata, powtarzał wielokrotnie: „Czeka mnie albo pomnik, albo szubienica”. Coś jest na rzeczy…


Czy Polacy zajmą pierwsze miejsce w grupie?
Tak 80%
Nie 20%

Źródło: WPSportoweFakty – sonda internetowa


GRUPA E
Drużyna Mecze Punkty Bramki
1. Polska 8 19 18-11
2. Czarnogóra 8 16 18-7
3. Dania 8 16 18-7
4. Rumunia 8 9 8-8
5. Armenia 8 6 8-19
6. Kazachstan 8 2 4-22


Przed nami
5 października
godz. 18.00: Armenia-Polska
godz. 20.45: Czarnogóra-Dania,
Rumunia-Kazachstan

8 października
godz. 18.00: Polska-Czarnogóra,
Dania-Rumunia,
Kazachstan-Armenia

Wydanie: 40/2017

Kategorie: Sport

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy