Felietony {id:10, pr.90}
Cała przyszłość w ręce rad {id:181114}
Przyszłość to nie tylko wielki temat, to nasze i kolejnych pokoleń życie. Przesunięcie zainteresowania w stronę przyszłości w kraju, w którym polityczne wybory i debaty oraz inżynieria społeczna są od dekad zdominowane przez trumny, historie wojen, przegranych powstań i daremnych trudów, należałoby generalnie oceniać pozytywnie. Sęk w tym, że użycie tego pojęcia przez konkretne gremium czy graczy nic jeszcze nie oznacza – albo wręcz przeciwnie, rzekome pochylenie się nad takim enigmatem pozwala ukryć, zakamuflować konkretną wizję i organizację owej przyszłości, która nadejdzie niechybnie i niezależnie. To punkt wyjścia do próby ustosunkowania się do inicjatywy rządu czy też premiera Tuska dotyczącej powołania Rady Przyszłości. Czym ona będzie? „Ciałem doradczym Prezesa Rady Ministrów, przygotowującym rekomendacje działań i rozwiązań wspierających dalszy rozwój Polski. Jednym z jej zadań będzie identyfikacja nowych silników wzrostu, opartych na innowacjach, kapitale ludzkim i własności intelektualnej. Skoncentruje się na skracaniu drogi od badań do produktu oraz na komercjalizacji i skalowaniu technologii w Polsce”. Premier zachwalał ideę i kształt rady oraz osoby (arbitralnie) powołane w jej skład: „To ludzie bardzo zajęci, którzy nie narzekają na brak sukcesów w nauce, w [...]
Apel redakcji do Sejmu {id:181103}
Gdy w numerze świątecznym naszego tygodnika (nr 52/2025) prof. Andrzej Romanowski dość nietypowo zakończył swój komentarz słowami: „Sądzę, że Sejm powinien wreszcie procedować istniejący już projekt ustawy o utrudnieniu wyjścia Polski z Unii Europejskiej”, pomyślałem, że to bardzo ważny i trafny sygnał. Zwłaszcza że widzimy, jak szybko rosną w Polsce wpływy środowisk antyunijnych. Pomyślałem, że trzeba działać. Prof. Romanowski w kolejnych tygodniach każdy swój tekst kończył tym samym wezwaniem do Sejmu. Rozmawialiśmy o tym w redakcji. Co i jak zrobić, by nie była to tylko inicjatywa wybitnego intelektualisty? Efektem naszego myślenia jest apel redakcji do Sejmu. Uważamy, że już najwyższy czas, by przestać lekceważyć środowiska obrzydzające Unię na wszelkie sposoby. Mają coraz więcej pomysłów, które adresują do wszystkich grup społecznych. Ich cel jest oczywisty. Bez Unii prawica spod znaku Kaczyńskiego i Ziobry miałaby pełną swobodę działania. Wyobraźmy sobie, co by zrobili przez osiem lat rządów, gdyby Polska nie była w Unii. To nie jest przesadnie czarny obraz. Dewastacja wymiaru sprawiedliwości, Pod adresem j.domanski@tygodnikprzeglad.pl. otwieramy listę osób, które domagają się ustawy o referendum.
Ćwierćwiecze z okładem (z kapusty) {id:181109}
Mam dosyć komentowania kolejnych niepoczytalności zdurniałego starca, który włada imperium, dość wspomnieć pożywny wers Ewy Lipskiej, która już 15 lat temu wyrażała w wierszu pewność, że „Historia znowu kiedyś nie wyłączy żelazka”. Kiedy przyszłość rysuje się niewyraźna, a teraźniejszość przeraża, teoretycznie można znaleźć ukojenie w przeszłości, zwłaszcza tej prywatnej. Ale też trzeba się tego ukojenia naszukać. Mnie uporczywie śnią się moi zmarli, co mi w żadnym razie spokoju nie przynosi, raczej śródnocne przebudzenia z krzykiem, bo często śnią się wszyscy naraz i zawzięcie kłócą. A mam już wokół siebie więcej zmarłych niż żywych, to efekt tego, że byłem późnym dzieckiem, mojego peselu niestety także. Antoś będzie miał podobny problem, bośmy go powołali do życia po czterdziestce – zanim osiągnie wiek średni, będziemy już z jego mamą zalatywali chryzantemą. Śnią mi się zmarli, choć we dnie o nich nie myślę; jakby się dopominali o pamięć, jakby mieli za złe, że im nie poświęcam uwagi, ale to może być po prostu echo życia, w którym wiecznie mieli komuś coś za złe, najczęściej mnie, dopóki byłem pod ręką. Kiedy chcę wspomnień realnych, bez [...]
Kusząca oferta {id:181166}
Znalazłem w internecie, na eksponowanym miejscu, atrakcyjnie sformułowaną ofertę „innowacyjnego narzędzia do generowania prac naukowych”. Oferenci zapewniają legalność swojego narzędzia, jak również zabezpieczenia pozwalające na oddalenie zarzutu plagiatu. Od zamówieniodawcy oczekują tylko tytułu pracy. Co ciekawe, podkreślają też, że są znacznie tańsi od wynajmowanych autorów prac na stopień. Rozbudowanie oferty zdaje się poświadczać kompetencje autorów, którzy dają zresztą przykłady takich prac – z pedagogiki, socjologii,
Ćwierkanie już było {id:181112}
Wykład dla licealistów w szkole LEW, bardzo dobrej, do której chodzi mój Franio. Biedak wpadł w panikę, że go skompromituję. Kombinował nawet, jak nie iść tego dnia na lekcje. Na szczęście okazało się, że spotkam się tylko z drugimi klasami, on chodzi do pierwszej. Patrzę na tę młodzież – czują się bardzo swobodnie, mało dyscypliny, luz. Ten luz mi się nawet podoba. Uczą się bezstresowo. Tylko tu zawsze rodzi się pytanie, gdzie stawiać granice i jak je stawiać, a one muszą być. Sam nie wiem, na ile uważnie słuchają. Miałem wrażenie, że najpilniej słuchała mnie mała Filipinka i ciemnoskóra dziewczyna, podobno obie słabo rozumieją po polsku. A przecież od tego zależy, jak będę mówił, o wiele łatwiej mówić, gdy czuje się uwagę słuchaczy. Jeden z uczniów chciał filmować nasze spotkanie, ale połowa nie wyraża na to zgody, chronią swój wizerunek, druga połowa – bardzo chętnie. Szkolna psycholożka potem mi mówi: „Tak już z nimi jest, połowa czegoś nie chce, a połowa chce i dogadaj się z nimi”. Pytań do mnie uczniowie nie mają. Sam nie wiem, co myśleć o tym [...]
Historia, która powtarza się jako farsa {id:181105}
Po tym, gdy marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty grzecznie odmówił Amerykanom zgłoszenia Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla, a odmowę tę spokojnie uzasadnił, konkludując, że jego zdaniem amerykański prezydent po prostu na nią nie zasługuje, rozpętała się awantura. Najpierw oburzony ambasador Thomas Rose zarzucił marszałkowi, że ten rzekomo wypowiedział skierowane przeciw Trumpowi obelgi. Wypowiedź marszałka Sejmu jest powszechnie znana i jako żywo nie ma w niej żadnych obelg, obraźliwych słów, epitetów i tym podobnych. Widać, dla ambasadora Rose’a sama wątpliwość, czy Trump jest geniuszem, już stanowi obelgę wymagającą pomsty. W dawnych despotiach nazywane to było „obrazą majestatu” i nieraz karane śmiercią. Gdzieniegdzie przez wlewanie roztopionego ołowiu do gardła tego, który majestat obraził. Ale Stany Zjednoczone – nawet gdy na ich czele stoi narcyz za nic mający prawo międzynarodowe, to domagający się Grenlandii, to znów chcący pochłonąć Kanadę, zmieniający zdanie w sprawach o kluczowym często znaczeniu dla świata średnio po trzy razy dziennie – wciąż jeszcze nie są starożytną despotią. Najlepszy dowód, że ambasador Rose nie zażądał, aby marszałka Czarzastego ukarać śmiercią, tylko ogłosił, że zrywa z nim wszelkie kontakty. Reakcja na [...]
Gdzie nasza niepodległość? {id:181107}
Nie zawsze utrata niepodległości następuje tak jak w roku 1939: w ciągu paru tygodni. W XVIII w. traciliśmy ją stopniowo, przez dziesięciolecia. Ostatnich polskich królów, Augusta III i Stanisława Augusta, wybrano pod osłoną wojsk rosyjskich. Długo sobie nie uświadamialiśmy, że nie jesteśmy już wolni. Gdy oprzytomnieliśmy – było za późno. W XXI w. Karol Nawrocki został prezydentem z woli rodaków (choć z nieznaną liczbą głosów), ale i z poparciem obcych. Udzielona mu w trakcie kampanii audiencja w Białym Domu, skierowane do niego słowa Donalda Trumpa: „You will win”, bezprecedensowa, tużprzedwyborcza agitacja w Jasionce pod Rzeszowem amerykańskiej sekretarz Kristi Noem – już same te czynniki obniżają powagę obecnego prezydenta. I to tym bardziej, że tego poparcia wcale się on nie wstydzi: po wygranej, podczas kolejnej wizyty w Białym Domu, wylewnie za nie Trumpowi dziękował. Co znaczy, że takie ingerencje zalegalizował. Także na przyszłość. No i pozostał Trumpowi wierny. W styczniu, po kompromitujących występach Amerykanina w Davos, pospieszył z deklaracją, że jego wsparcie dla niego „jest niezachwiane”. Milczał, gdy Trump obrażał pamięć europejskich, a więc i polskich, żołnierzy poległych w Afganistanie; nawet [...]
Kraj {id:1, pr.88}
Wiedziała za wiele {id:181070}
Ciało Katarzyny znaleziono w stanie rozkładu. W tle ustawianie losowań sędziów, znane nazwiska i afera pedofilska Ze Śledczym umawiam się w Galerii Katowickiej. Po kilku spotkaniach zgodził się, by nasza rozmowa została nagrana. Postawił jednak warunek: nie ujawniać jego imienia i nazwiska. Będę więc nazywał go Śledczym. Katarzynę umówił ze Śledczym były katowicki radny Józef Zawadzki, który spotykał się z nią kilkanaście razy. Katarzyna chciała od niego pomocy w sprawie swojego dziecka. Była w trakcie rozwodu. Twierdziła, że jej mąż to pedofil. Odkryła, że wrzucał do internetu nagie zdjęcia chłopca. – Widziałam niektóre z tych zdjęć. Na jednym widać synka Katarzyny. Jest nagi. Wypina pupę – mówi R., znajoma Katarzyny i jej była pracodawczyni. Józef Zawadzki napisał do prokuratury. Katarzyna bała się jednak, że sprawa zostanie skręcona, dlatego doradził jej, by na gruncie całkiem prywatnym spotkała się z jego znajomym, Śledczym. On ma różne kontakty, wysłucha jej i podejmie decyzję, co robić. Katarzyna opowiedziała Śledczemu, że były nie tylko zdjęcia, ale również spotkania z „wujkami”. Dochodziło do nich na terenie kilku stadnin niedaleko Warszawy czy w okolicach Wałbrzycha, w pobliżu [...]
Komu potrzebna jest ta budowa? {id:181073}
W jednym z najstarszych parków miejskich w Warszawie wycięto 74 drzewa i 10 grup krzewów. Wycinka związana jest z pracami przygotowawczymi przed odbudową Pałacu Saskiego i Pałacu Brühla oraz kamienic przy ul. Królewskiej. W ciągu kilku dni z północno-zachodniego narożnika Ogrodu Saskiego usunięto ponad 70 drzew, głównie lipy i klony oraz brzozy i jabłonie. Działania te wzbudziły duże kontrowersje wśród mieszkańców i aktywistów, którzy nazwali je rzezią drzew. Prace zostały przeprowadzone na podstawie decyzji wojewody mazowieckiego. Rzecznik spółki Pałac Saski Sławomir Kuliński podkreśla,
Zagadka weterynarii {id:181064}
Awantury w gabinetach, hejt w internecie „Myślałam, że to świetny zawód. Okazuje się, że to nie jest zawód dla kobiet, które chcą mieć rodzinę. Bardzo ciężko jest to pogodzić. Dodatkowo w zawodzie, gdzie leczy się zwierzęta, wcale dużo się nie zarabia. Jest to zawód bardzo obciążający psychicznie”, mówi jedna z lekarek weterynarii w badaniu MEDWET, przeprowadzonym na zlecenie Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej (KILW). Twarde dane, twarde życie W Polsce jest ponad 20 tys. weterynarzy z prawem wykonywania zawodu. Według danych Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej obecnie w całym kraju działa 7,6 tys. placówek świadczących pomoc zwierzętom. Według najnowszego badania Federation of Veterinarians of Europe (FVE, Europejska Federacja Lekarzy Weterynarii) przeciętny weterynarz w Europie ma 44 lata i jest kobietą. Na całym kontynencie ma zaś być ok. 330 tys. lekarzy weterynarii. Krajowe dane z głównych uczelni weterynaryjnych wskazują, że dziś aż 65% lekarzy weterynarii to kobiety. Ich udział od 2018 r. wzrósł o 7%, a trend feminizacji tego zawodu się utrzymuje. Co więcej, kobiety dominują we wszystkich sektorach pracy weterynarzy. Stanowią nie tylko 65% pełnoetatowych lekarzy weterynarii, ale też 56% właścicieli firm weterynaryjnych lub [...]
Zaślubiony Ziobrze {id:181061}
Dariusz Barski cierpi katusze, bo nie jest już prokuratorem krajowym 12 stycznia minęły dwa lata od usunięcia przez Adama Bodnara Dariusza Barskiego z funkcji prokuratora krajowego. Według ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Barski, niedoszły poseł PiS, świadek na ślubie Zbigniewa Ziobry i ojciec chrzestny jego syna, został przywrócony przez swojego przyjaciela ze stanu spoczynku do służby czynnej na podstawie nieobowiązujących przepisów, a tym samym nie mógł być legalnym prokuratorem krajowym. Z okazji rocznicy „obalenia” Barski pojawił się w Pałacu Prezydenckim na audiencji u Karola Nawrockiego. Zdaniem głowy państwa kumpel ściganego przez wymiar sprawiedliwości byłego ministra „jest jedynym legalnym prokuratorem krajowym”, który „został przez rząd bezprawnie i siłowo pozbawiony możliwości wykonywania funkcji”, co jest „atakiem na konstytucyjne fundamenty ustroju państwa”. Klawe życie emeryta Mało kto już dziś o tym pamięta, ale Barski w 2010 r., mając zaledwie 42 lata, przeszedł w stan spoczynku, czyli na prokuratorską emeryturę z wynagrodzeniem w wysokości ostatniej pensji (ok. 14 tys. zł). Jak to możliwe, skoro wiek emerytalny prokuratorów (mężczyzn) to 65 lat, a związane z tym uposażenie wynosi 75% wynagrodzenia? Gdy w 2010 r. oddzielono [...]
Czym ogrzać Polskę? {id:181067}
Za odejście od ogrzewania węglem Polacy słono płacą. Za chwilę mogą za to zapłacić polskie lasy Przez całe lata rządzący namawiali miliony obywateli do rezygnacji z węgla. Miała go zastąpić „zielona energia”. Surowa zima, która nadeszła po kilku łagodniejszych, pokazała prawdę o tym, czym jest transformacja ekologiczna w polskim wydaniu. W styczniu br. w województwie śląskim oraz na Podkarpaciu zaczął obowiązywać zakaz stosowania kolejnych „kopciuchów” czyli starych kotłów grzewczych, „pozaklasowych”. W różnych miejscach kraju obowiązują regulacje mające w niedalekiej przyszłości sprawić, że w domach nie będzie się ogrzewać węglem. Gdzieniegdzie zakazy idą znacznie dalej. W Krakowie od jesieni 2019 r. obowiązuje całkowity zakaz stosowania paliw stałych do ogrzewania mieszkań oraz domów. Dotyczy on nie tylko węgla, ale nawet drewna czy wytwarzanego z trocin pelletu. Za użycie tego zakazanego paliwa grozi mandat do 500 zł i 5 tys. zł kary, jeśli sprawa znajdzie się w sądzie. Gdzie indziej jednak pellet jest traktowany jako ekologiczna alternatywa dla węgla na opał. Rząd wręcz zachęcał ludzi do wymiany kotłów grzewczych na te przystosowane do spalania pelletu. Niemal 1,3 mln rodzin dało się namówić na [...]
STOP DLA POLEXITU {id:181056}
O wyjściu Polski z Unii Europejskiej mogą zdecydować tylko Polki i Polacy. W referendum Czas wyjść ze strefy komfortu. Od lat realizowana jest w Polsce kampania przeciwko Unii Europejskiej. Przeprowadza się ją na różne sposoby. Zobaczmy, jak to się sączy. Unia raz jest przedstawiana jako twór zupełnie bezsilny, spróchniały, który za chwilę się zawali. „Czas wyjść z walącej się rudery! – wołają więc na prawicy. – To tonie. Czy mamy tonąć razem z nimi?”. Innym razem o Unii mówi się jak o żarłocznym Lewiatanie, który narzuca mniejszym swoją wolę. „Czy mamy temu ulec? – wołają, dodając: – Zachowajmy niezależność. Nie dajmy się pożreć! Nie dajmy się biurokratom z Brukseli”. Jest też grupa, która twierdzi, że Unia to Niemcy i realizuje niemieckie interesy. „Czy Niemiec ma nam pluć w twarz? Czy chcemy superpaństwa zarządzanego z Berlina?”, pytają, odświeżając polskie fobie. Tym, którzy czują się związani z Kościołem, sączy się, że Unia jest świecka, coraz mniej katolicka. No i staje się gej-Europą. Ten strach chwyta. Tym z kolei, którzy ulegli propagandzie antyimigranckiej, sufluje się, że coraz większą grupę w Europie stanowią przybysze [...]
Historia {id:6, pr.86}
Mordercy w sutannach {id:181101}
Księża w szeregach ustaszy Dla wielu historyków postawa papieża w sprawie ustaszy podlega swoiście jednoznacznej ocenie: „Pius XII wiedział o zbrodniach ustaszy, ale nie chciał potępiać katolickiego sojusznika w walce z komunizmem i prawosławiem”. „Milczenie papieża wobec Jasenovaca nie może być usprawiedliwione dyplomacją – to był moralny upadek”. Ustasze mieli w swoich szeregach wielu księży. Zwłaszcza franciszkanów i jezuitów. Jednym z nich był Dionizije Juričev, franciszkanin i działacz ruchu ustaszy podczas II wojny światowej. W Sienie we Włoszech w czasie studiów poznał Ante Pavelicia, lidera ustaszy, z którym nawiązał bliską współpracę. Po powrocie do Zagrzebia został jego osobistym kapelanem. W 1941 r. objął kierownictwo Wydziału Religijnego Dyrekcji ds. Odnowy Państwowej w Niepodległym Państwie Chorwackim. Juričev twierdził m.in., że w Chorwacji mogą żyć tylko Chorwaci, a dla tych, którzy nie chcą się nawrócić, nie ma miejsca. Uważał, że zabijanie nawet dzieci nie jest grzechem, jeśli stanowią przeszkodę dla ustaszy. Z kolei Ivo Guberina był chorwackim duchownym katolickim, zaangażowanym w działalność ruchu ustaszy podczas II wojny światowej. Był szefem ruchu Katolików Chorwackich. Pełnił funkcję osobistego ochroniarza Ante Pavelicia. Kościoły i cerkwie były [...]
Opinie {id:9, pr.82}
Jako społeczeństwo jesteśmy coraz głupsi {id:181076}
Niezwykłe możliwości manipulowania wyborcami Co ma zrobić nauczyciel akademicki, kiedy jego student, pisząc jakąś pracę zaliczeniową, nie tylko serwuje mu stek bzdur, ale jeszcze nęka go pytaniami, dlaczego ta praca została zdyskwalifikowana? Mamy dziś, niestety, do czynienia z zaskakująco wysokim odsetkiem takich przypadków. Ten przykładowy student nie tylko jest ignorantem, ale jeszcze wykazuje się wysoką ignorancją na temat własnej ignorancji. Nie jest w stanie samodzielnie ocenić swoich defektów intelektualnych, a nawet nie wie, że je ma. Gdybyśmy mieli na chwilę porzucić poprawność polityczną, powiedzielibyśmy wprost: ten głupiec jest tak głupi, że nawet nie wie jak bardzo. Ludzie są oczywiście różni, ale współczesność zbudowała nam nowe, wyjątkowo skuteczne mechanizmy ogłupiania. To jest taka swoista sieć wplątująca jednostki, w której wszyscy się trzepoczemy. A ponieważ są to społeczne uwikłania, a nie tylko nasze DNA, chyba na szczęście nie cała wina za głupotę obciąża nas jako jednostki. Ryzykując pewne uproszczenie, można wskazać dwa czynniki w największym stopniu odpowiedzialne za zaburzenia kompetencji poznawczych, czyli za masową gotowość do zasysania bzdur. Pierwszy to rewolucja informatyczna prowadząca do gwałtownego obniżenia kosztów informacji i zredukowania barier wejścia [...]
Polska nie jest kolonią {id:181079}
Zachowanie ambasadora Rose’a to nie tylko bezczelność na granicy chamstwa, ale także przejaw niebywałej pychy To zdanie, które nie wydaje się odkrywcze, trzeba w ostatnim czasie jednak powtórzyć, a nawet częściej przytaczać, bo nabrało ono w świetle skandalicznych wypowiedzi amerykańskiego ambasadora nowego znaczenia. Marszałek Czarzasty, nie popierając absurdalnego wniosku o przyznanie Trumpowi Pokojowej Nagrody Nobla, nie tylko nie zrobił niczego złego i w najmniejszym stopniu nie obraził amerykańskiego prezydenta, ale po prostu postąpił słusznie. Poparcie tego wniosku byłoby kpiną z Trumpa. W dodatku ustawiałoby nasz kraj w gronie państw zależnych, niesuwerennych, klienckich. Samo dopominanie się nagrody miało w sobie coś z zachowania Nerona, który domagał się od Aten przyznania olimpijskiego wieńca w poezji, śpiewie i muzyce. Zresztą dla Nerona finał był smutny, gdy popełniał samobójstwo w obawie przed zasłużoną zemstą mieszkańców Rzymu, stwierdził: „Jakiż to artysta ginie we mnie”. Ciekawe, jak skończy karierę Trump. Ogłoszenie przez niefortunnego ambasadora USA w Polsce, że zrywa wszelkie kontakty z marszałkiem Czarzastym, to właśnie przejaw imperialnej mentalności, oznaczającej, że zachcianki Trumpa są prawem, i inne państwa, a zwłaszcza sojusznicy Ameryki, mają obowiązek je spełniać. [...]
Milenium peryferii Zachodu {id:181081}
Z czego się cieszy Marek Czarkowski? Czyżby nagle, z roku na rok, z miesiąca na miesiąc, za sprawą kilku polskich „globalnych” firm staliśmy się nowym mocarstwem gospodarczym? Polska gospodarka przestała być półkolonią w systemie światowego kapitalizmu? Tylko żal niskich płac? Z różnych raportów i pogłębionych analiz specjalistów od polityki przemysłowej i rozwojowej (a nie bankowych i katedralnych ekonomistów) płynie inny wniosek. Inny niż ten, który raduje serca rządzących i sekundującej im komentatorskiej braci. Dlatego tym trudniej im przyjąć do wiadomości, że Polska ma cechy gospodarki zależnej, peryferyjnej. O peryferyjnym statusie decyduje kilka funkcjonalnych zależności. Po pierwsze, zależność finansowa w postaci kapitału założycielskiego banków z krajów rdzenia. W krajach starej Unii to kilka, najwyżej kilkanaście procent. U nas wciąż ok. 60%. Banki z kapitałem zagranicznym udzielają ok. 70% kredytów netto. Wśród demoludów tylko Polska oddała kontrolę nad sektorem finansowym kapitałowi zagranicznemu. Po drugie, zależność od handlu zagranicznego towarami i usługami z krajami rdzenia. Na polskim rynku dominuje import oraz wielkie sieci handlowe patronów, choć mamy swoje Dino i tak chwalone przez red. Marka Czarkowskiego kiedyś gdańskie, obecnie maltańskie LPP Fashion Lab [...]
Świat {id:3, pr.80}
Kto opodatkuje big techy {id:181083}
Czas zapłacić podatki od gigantycznych dochodów Używając słynnego, choć wyświechtanego powiedzenia, można stwierdzić, że w amerykańskiej polityce ogon macha psem. Tyle że nie bardzo już wiadomo, kto jest w tej metaforze ogonem, a kto psem. Mowa o coraz bardziej symbiotycznej relacji pomiędzy tamtejszymi koncernami technologicznymi a rządem federalnym. Wbrew obiegowej opinii giganci z Doliny Krzemowej nigdy nie byli specjalnie odlegli od Waszyngtonu, bo od początku istnienia takich firm jak Facebook (potem Meta) czy OpenAI wisiało nad nimi widmo regulacji, a nawet rozczłonkowania. Dziś mało kto może o tym pamięta, ale przecież przed wyborami prezydenckimi w 2020 r. jedną z głównych kandydatek do nominacji w Partii Demokratycznej była senator Elizabeth Warren, idąca do Białego Domu pod hasłem „Break Up Big Tech”, czyli podzielenia koncernów technologicznych na mniejsze spółki w celu przywrócenia w tym sektorze gospodarki chociaż śladowej, a dzisiaj nieistniejącej konkurencji rynkowej. O ile jednak wcześniej waszyngtońskie elity próbowały zachować przynajmniej pozory kontroli nad Doliną Krzemową, w obecnej administracji mamy do czynienia z hołdem lennym. Do tego stopnia, że nie wiadomo, kto decyduje i o czym. Świat z prędkością światła obiegło [...]
Kultura {id:4, pr.76}
Kolejny powrót Stacha z Warty {id:181086}
Muzeum w Gdyni przypomniało Stanisława Szukalskiego, który mówił, że nie jest artystą Byle Jakim Takim „Ja, Polak, nie katolik i nie komunista, co ja będę robił w Polsce?”, pisał Stanisław Szukalski, ps. Stach z Warty, jeden z najwybitniejszych i zarazem najbardziej niezrozumiałych i zapomnianych polskich rzeźbiarzy, którego nie da się przypisać do żadnego kierunku w sztuce. Szukalski zmarł 19 maja 1987 r. w Kalifornii. Od przyjazdu w 1940 r. do Stanów Zjednoczonych prawie 30 razy zmieniał adresy, poszukując w okolicach Los Angeles najtańszych mieszkań. Często z powodu podwyżki czynszu o 50 dol. musiał prosić sąsiadów o pomoc w przeprowadzce, bo wynajęcie firmy transportowej przekraczało jego możliwości. Nie miał warunków do rzeźbienia, pieniędzy na gips i narzędzia rzeźbiarskie, nie mówiąc o robieniu odlewów w brązie. Od 1960 r. żył z niewielkiego zasiłku dla biednych, przyznanego mu przez miejscowe władze. Ale nie narzekał i mówił, że do głodowania jest przyzwyczajony, bo gdy w 1914 r. jego ojciec Dyonizy został śmiertelnie potrącony przez samochód w Chicago, policja kilkakrotnie znajdywała go na ulicy omdlałego z głodu. Stach z Warty przewidywał, że umrze sam ze [...]
Krab i diapazon emocji {id:181089}
To był syndrom Janka Nowickiego. Jak miał kobietę, musiał lecieć po następną. Albo po coś innego. Kierowała nim żądza zdobywania 1980 r. jest dla Jana niezwykle pracowity. Czeka go wiele artystycznych spotkań. Gra u Márty Mészáros w „Sukcesji” obok Isabelle Huppert i Lili Monori; w filmie „W biały dzień” Edwarda Żebrowskiego wciela się w postać adwokata; występuje w odcinku serialu „Z biegiem lat, z biegiem dni” Andrzeja Wajdy i Edwarda Kłosińskiego; występuje w epizodzie w enerdowskim serialu o II wojnie światowej „Archiv des Todes”; a także w pierwszoplanowej roli w filmie „Krab i Joanna” w reżyserii Zbigniewa Kuźmińskiego, opowiadającym o trudach życia rybaków dalekomorskich. Partnerką Nowickiego jest tam śliczna 24-letnia Liliana Głąbczyńska-Komorowska. Zaledwie dwa lata wcześniej ukończyła z wyróżnieniem PWST w Warszawie i szybko została dostrzeżona na aktorskim rynku. Dostała angaż do prestiżowego Teatru Dramatycznego w Warszawie, zagrała w kilku filmach. Najważniejsza okazała się rola Abigail w spektaklu Teatru TV „Czarownice z Salem” w reżyserii Hübnera – jej kreację uznano za najlepszy debiut aktorski roku. To zaraz po tym spektaklu Liliana dostała telefon z produkcji „Kraba…”. Zamarła z wrażenia, kiedy [...]
Sport {id:323, pr.66}
Srebro i hejt {id:181132}
Pierwszy tydzień zimowych zmagań olimpijskich Za sprawą jednego wieczoru na tzw. skoczni normalnej w Predazzo działacze Polskiego Związku Narciarskiego i Komitetu Olimpijskiego odetchnęli z ulgą. Już jest lepiej, niż było w Pekinie, gdzie honor naszych sportów zimowych obronił Dawid Kubacki, stając na najniższym podium zawodów na tzw. skoczni normalnej. To nazwa całkowicie bałamutna, bo chodzi o skocznię nietypową. Puchar świata rozgrywa się niemal wyłącznie na obiektach dużych i mamucich, obiekty o punkcie konstrukcyjnym ulokowanym poniżej 100. metra w dzisiejszych skokach służą głównie treningom. Ta dyscyplina ma i tak rosnące problemy z oglądalnością, ludzie nie chcą już oglądać narciarzy skaczących, wolą patrzeć na latających, dlatego inwestuje się raczej w obiekty jak największe, z myślą o przekroczeniu mitycznej granicy 300 m. Na razie najdłuższy skok w historii oddał Ryōyū Kobayashi na specjalnie w tym celu przygotowanym obiekcie na Islandii, ale to odbyło się w ramach ekstremalnego projektu Red Bulla – Japończyk wylądował na 291. metrze. Zawody na skoczni normalnej są mało widowiskowe, bo różnice między odległościami bywają nikłe, zawodnicy najwięcej zyskują lub tracą nie tylko na przelicznikach wiatru, ale i notach za [...]
Obserwacje {id:2282, pr.62}
Brama Sycylii {id:181095}
Palermo dzień i noc pulsuje życiem i muzyką Dla większości podróżujących na południe Włoch wrotami do Sycylii stają się Messyna lub Katania. Dwa główne sycylijskie porty, którędy wiedzie o wiele krótsza i łatwiejsza droga na wyspę, szczególnie dla podróżujących samochodem. Ale dla mnie, niemającego żadnych terminów, nieśpieszącego się do żadnego hotelu, podróż na Sycylię wiedzie nie przez Messynę, ale drogą morską z Neapolu. (…) Tą najpiękniejszą bramą do tajemniczej i nieziemsko pięknej wyspy, bramą uchylającą się leniwie, jak drzwi Sezamu przed Aladynem, by olśnić go kolejnymi odsłonami swego bogactwa, jest Palermo. Dawny fenicki port – po fenicku Panormos – dziś już prawie metropolia, bardzo przypominająca Neapol. Dzień i noc pulsuje życiem i muzyką, rozciągając się wzdłuż szafirowej zatoki Morza Tyrreńskiego, w zaklęśnięciu gór północnego wybrzeża zwanym Złotą Konchą (Conca d’Oro). Nad nią wybrzusza się podobny do Wezuwiusza ciemny garb skały Monte Pellegrino, pochylając się nad autostradą i białą nitką plaż, a wyżej, podobna jak w Neapolu, ukośnie opadająca ku morzu muszla miasta, z frontami gotyckich i barokowych kościołów, pałacami i muzeami kipiącymi od dzieł sztuki. Lecz jest tu coś, czego [...]
Przebłyski {id:19, pr.}
Raptusy to nie są {id:181142}
Przeciwnicy długiego szefowania powołują się na przypadek Jacka Bromskiego, który kierował Stowarzyszeniem Filmowców Polskich od 1996 r. do 2024 r. Zaczął tak dobrze, że wiele razy był wybierany na prezesa. A jak kończy? Ministerstwo Kultury złożyło do prokuratury zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu narażenia SFP na szkodę o wartości co najmniej 13,3 mln zł. Pieniądze nie trafiły do artystów. Prezes dostał 3,7 mln zł, a dyrektorka biura ponad 4,5 mln zł. Ponad milion poszedł na alkohol. Trudno resort kultury zaliczyć do raptusów. Działa raczej w tempie wozu ciągniętego przez leciwą szkapę. W marcu ub.r. poinformowali o wynikach kontroli w SFP i już po 11 miesiącach złożyli zawiadomienie do prokuratury. Może zaczęli się bać, że jakiś prokurator zajmie się nimi.
Proste rady Karnowskiego {id:181140}
Dziękujemy za cierpliwość. Wszystkim. A najbardziej tym, którzy czekali na ciąg dalszy wynurzeń Jacka Karnowskiego z „Sieci”. Nie wiemy, co tam biorą, ale skutki są… oszałamiające. W „10 postulatach za życiem” Karnowski zaproponował m.in. progresywne programy socjalne, tzn. 800 zł na pierwsze dziecko, 1,6 tys. zł na kolejne, 2,4 tys. zł na trzecie itd. Do tego oczywiście powstrzymywanie laicyzacji życia społecznego. Karnowski wierzy, że w ten sposób uda się wywołać postawy prorodzinne i prodzietnościowe. Jakie to w sumie proste. Więcej kasy i więcej zakazów.
Piesiewicz w niemieckim ubranku {id:181138}
Ciągle nie ma mocnych na Piesiewicza. Chroni go lobby koszykarskie. Ważni politycy z różnych opcji. Ich nazwiska są znane. I aż dziw, że tyle ryzykują dla pospolitego hochsztaplera. Kolejny skandal z udziałem Piesiewicza to stroje olimpijskie. Prezes PKOl, będący w bliskiej komitywie z prezydentem Nawrockim, powtarza za nim: „Po pierwsze, Polska, po pierwsze, Polacy”. U niego tymi Polakami są Niemcy z Adidasa. I to oni ubrali reprezentację. Piesiewicz wykolegował rodzimą firmę 4F z Małopolski. Dla niego była za słaba. Ubrała więc reprezentacje Grecji, Słowacji, Chorwacji i Ukrainy. 4F współpracowała z PKOl przez 12 lat i przekazała nieodpłatnie sprzęt wartości 40 mln zł. Jej prezes czuje się oszukany i domaga się ujawnienia umów.
Melania posępna i nadęta {id:181144}
Ostrzegamy, że jeśli przeczytacie ten tekst, możecie zostać wpisani na czarną listę ambasadora Thomasa Rose’a. Nadgorliwy obrońca honoru Trumpa nie może milczeć, gdy świat niemiłosiernie drwi z Melanii Trump. Bohaterki najdroższego filmu dokumentalnego w historii. Firma Bezosa, Amazon, wyłożyła na film 40 mln dol. plus 35 mln na promocję w 2 tys. kin w USA i 5 tys. kin na świecie. Co mówią pierwsi widzowie? „Melania jest na ekranie sztywna jak kij od szczotki”, „Gdy rzadko zabiera głos, brzmi, jakby czytała z promptera”, „Jawi się jako nadęta, posępna i próżnia – czysta nicość w tej ohydnej porcji propagandy”. I tak dalej. Bezos zadowolony, bo podlizał się Trumpowi. Melania – bo zarobiła sporo milionów. A puenta? Jaki prezydent, taka pierwsza dama. I taki też ich ambasador.
Nauka {id:5, pr.}
Medycyna kosmiczna {id:181092}
Kiedy Ziemia nie będzie już potrzebna Wiele badań wychodzi z założenia stanowiącego istotę innowacji: znaleźć rozwiązania problemów, których celowo się szuka, by w przyszłości okazały się przydatne w rozwiązywaniu trudności występujących w bardziej sprzyjających warunkach lub w mniej wrogim środowisku. Brytyjczycy np. udoskonalili precyzję zegarów, ponieważ musieli mierzyć odległości pokonywane na pełnym morzu, gdzie jedynymi punktami odniesienia są Słońce i gwiazdy. Instrument ustawiony na czas Greenwich umożliwiłby porównanie wysokości Słońca i odpowiednie określenie długości geograficznej. Wracając do naszego tematu – czy wyruszenie w kosmos nie jest jak żeglowanie po otwartym morzu? Gdy ląd jest daleko, trzeba rozwiązywać problemy, których nie uświadczy się w porcie. Dotyczy to również, a może nawet w szczególności, innych ciał niebieskich. W sytuacji awaryjnej nie da się opuścić Księżyca czy Marsa i powrócić do domu po kilku godzinach lotu na ISS (Międzynarodowa Stacja Kosmiczna – przyp. red.). Podróż z Księżyca zajmuje kilka dni. Z Marsa – kilka miesięcy, a poza tym Ziemia musi być w korzystnej pozycji do powrotu, co występuje raz na 36 miesięcy. „Jeśli opuścisz Ziemię, nie będziesz mógł po prostu zawrócić: musisz pokonać [...]
Notes dyplomatyczny {id:33831, pr.}
Chwała zawodowcom! {id:181146}
Jeśli chodzi o MSZ, istnieje taki suchar, jeszcze z czasów PRL: „Co jest najważniejsze, żeby zrobić w MSZ karierę? Pochodzenie. Bo trzeba pochodzić”. Nie brakuje więc w ministerstwie tych, którzy pracują nad promowaniem swojej osoby. I jednocześnie nad osłabianiem kandydatur potencjalnych rywali. Do tego dołóżmy grupę dyplomatów uważających się za skrzywdzonych, czy to przez szefa na placówce, czy też w centrali… No i mamy targowisko. Nie jest łatwo w takiej kakofonii się przebić. A jeśli chodzi o przebijanie się, to jakiś czas temu mogliśmy wysłuchać na ministerialnych korytarzach (słuchał,
Od czytelników {id:52, pr.}
Listy od czytelników nr 08/2026 {id:181135}
Zamach na światowy porządek Artykuł prof. Grzegorza W. Kołodki („Przegląd” 5/2026) jest o tyle wymowny, że autor operuje głównie faktami uzasadniającymi imperialną politykę USA od 1953 r., zawsze przyozdobioną hasłami obrony demokracji i uciśnionych ludów. Ostatnio prezydent Trump, rekwirując wenezuelską ropę wartości 500 mln dol., użył podobnego argumentu, dodając przemytników i zbrodniarza Madura, prezydenta demokratycznego państwa. Na doktrynie Monroego mniej więcej zasadza się polityka Stanów Zjednoczonych. Widząc lizusostwo wobec władz USA nie tylko Tarczyńskiego i Nawrockiego oraz Kancelarii Prezydenta, można zaryzykować pytanie, czy prezydent USA wykorzysta poddańczą postawę polskiej prawicy i „poprosi” o możliwość stacjonowania wojsk amerykańskich na terenie tzw. Przesmyku Suwalskiego, tłumacząc to koniecznością obrony Polski przed inwazją ze wschodu, a myśląc głównie o bogatych zasobach metali ziem rzadkich. Dla porządku dodajmy, że część Podkarpacia już jest jakby amerykańska. Kilka zdań na temat pominięcia prezydenta Trumpa przy przyznawaniu Pokojowej Nagrody Nobla. Uzasadniając własne zachcianki, prezydent Trump pisze w liście do premiera Norwegii oraz głosi niczym papież urbi et orbi, że dzięki niemu zakończyło się w zeszłym roku osiem wojen. Na szczęście nie wlicza w to wojny w Ukrainie, [...]
Zwierzęta {id:16692, pr.}
Beskid Żywiecki oczami drapieżników {id:181099}
Wilcze rodziny są jak mafie – w grupie wszyscy się wspierają, ale między rodzinami toczy się walka na śmierć i życie Michał Figura – członek zarządu Stowarzyszenia dla Natury „Wilk”, lider Wildlife Seminars, warsztatów poświęconych edukacji przyrodniczej. Zajmuje się monitoringiem wilków, rysi i niedźwiedzi. Autor artykułów naukowych i ekspertyz z zakresu teriologii i ornitologii. Spotkaliśmy się w Ciścu w Beskidzie Żywieckim. Nie będziemy jednak dyskutować o ludziach i turystach na szlaku, ale o mieszkańcach gór, których na co dzień trudno dostrzec. Mam na myśli dzikie i duże drapieżniki, szczególnie wilki, rysie oraz niedźwiedzie. Turyści obawiają się spotkań z tymi zwierzętami. Czy w Beskidzie Żywieckim można stanąć oko w oko z wilkiem. – Oczywiście, że tak. Skoro dany osobnik występuje na omawianym obszarze, to taka możliwość istnieje. Są to jednak bardzo wyjątkowe spotkania. Moje tête-à-tête z wilkiem w ciągu roku mogę policzyć na palcach jednej ręki, chociaż poświęcam tym drapieżnikom czas każdego dnia. Dużo łatwiej zobaczyć ślady ich występowania na tym obszarze niż same zwierzęta. To ile tych spotkań było w całej twojej wilczej karierze w samym Beskidzie Żywieckim? – Przez [...]
Polemika {id:336, pr.}
Milenium peryferii Zachodu {id:181081}
Z czego się cieszy Marek Czarkowski? Czyżby nagle, z roku na rok, z miesiąca na miesiąc, za sprawą kilku polskich „globalnych” firm staliśmy się nowym mocarstwem gospodarczym? Polska gospodarka przestała być półkolonią w systemie światowego kapitalizmu? Tylko żal niskich płac? Z różnych raportów i pogłębionych analiz specjalistów od polityki przemysłowej i rozwojowej (a nie bankowych i katedralnych ekonomistów) płynie inny wniosek. Inny niż ten, który raduje serca rządzących i sekundującej im komentatorskiej braci. Dlatego tym trudniej im przyjąć do wiadomości, że Polska ma cechy gospodarki zależnej, peryferyjnej. O peryferyjnym statusie decyduje kilka funkcjonalnych zależności. Po pierwsze, zależność finansowa w postaci kapitału założycielskiego banków z krajów rdzenia. W krajach starej Unii to kilka, najwyżej kilkanaście procent. U nas wciąż ok. 60%. Banki z kapitałem zagranicznym udzielają ok. 70% kredytów netto. Wśród demoludów tylko Polska oddała kontrolę nad sektorem finansowym kapitałowi zagranicznemu. Po drugie, zależność od handlu zagranicznego towarami i usługami z krajami rdzenia. Na polskim rynku dominuje import oraz wielkie sieci handlowe patronów, choć mamy swoje Dino i tak chwalone przez red. Marka Czarkowskiego kiedyś gdańskie, obecnie maltańskie LPP Fashion Lab [...]
Aktualne {id:5660, pr.}
Raptusy to nie są {id:181142}
Przeciwnicy długiego szefowania powołują się na przypadek Jacka Bromskiego, który kierował Stowarzyszeniem Filmowców Polskich od 1996 r. do 2024 r. Zaczął tak dobrze, że wiele razy był wybierany na prezesa. A jak kończy? Ministerstwo Kultury złożyło do prokuratury zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu narażenia SFP na szkodę o wartości co najmniej 13,3 mln zł. Pieniądze nie trafiły do artystów. Prezes dostał 3,7 mln zł, a dyrektorka biura ponad 4,5 mln zł. Ponad milion poszedł na alkohol. Trudno resort kultury zaliczyć do raptusów. Działa raczej w tempie wozu ciągniętego przez leciwą szkapę. W marcu ub.r. poinformowali o wynikach kontroli w SFP i już po 11 miesiącach złożyli zawiadomienie do prokuratury. Może zaczęli się bać, że jakiś prokurator zajmie się nimi.
Proste rady Karnowskiego {id:181140}
Dziękujemy za cierpliwość. Wszystkim. A najbardziej tym, którzy czekali na ciąg dalszy wynurzeń Jacka Karnowskiego z „Sieci”. Nie wiemy, co tam biorą, ale skutki są… oszałamiające. W „10 postulatach za życiem” Karnowski zaproponował m.in. progresywne programy socjalne, tzn. 800 zł na pierwsze dziecko, 1,6 tys. zł na kolejne, 2,4 tys. zł na trzecie itd. Do tego oczywiście powstrzymywanie laicyzacji życia społecznego. Karnowski wierzy, że w ten sposób uda się wywołać postawy prorodzinne i prodzietnościowe. Jakie to w sumie proste. Więcej kasy i więcej zakazów.
Listy od czytelników nr 08/2026 {id:181135}
Zamach na światowy porządek Artykuł prof. Grzegorza W. Kołodki („Przegląd” 5/2026) jest o tyle wymowny, że autor operuje głównie faktami uzasadniającymi imperialną politykę USA od 1953 r., zawsze przyozdobioną hasłami obrony demokracji i uciśnionych ludów. Ostatnio prezydent Trump, rekwirując wenezuelską ropę wartości 500 mln dol., użył podobnego argumentu, dodając przemytników i zbrodniarza Madura, prezydenta demokratycznego państwa. Na doktrynie Monroego mniej więcej zasadza się polityka Stanów Zjednoczonych. Widząc lizusostwo wobec władz USA nie tylko Tarczyńskiego i Nawrockiego oraz Kancelarii Prezydenta, można zaryzykować pytanie, czy prezydent USA wykorzysta poddańczą postawę polskiej prawicy i „poprosi” o możliwość stacjonowania wojsk amerykańskich na terenie tzw. Przesmyku Suwalskiego, tłumacząc to koniecznością obrony Polski przed inwazją ze wschodu, a myśląc głównie o bogatych zasobach metali ziem rzadkich. Dla porządku dodajmy, że część Podkarpacia już jest jakby amerykańska. Kilka zdań na temat pominięcia prezydenta Trumpa przy przyznawaniu Pokojowej Nagrody Nobla. Uzasadniając własne zachcianki, prezydent Trump pisze w liście do premiera Norwegii oraz głosi niczym papież urbi et orbi, że dzięki niemu zakończyło się w zeszłym roku osiem wojen. Na szczęście nie wlicza w to wojny w Ukrainie, [...]
Piesiewicz w niemieckim ubranku {id:181138}
Ciągle nie ma mocnych na Piesiewicza. Chroni go lobby koszykarskie. Ważni politycy z różnych opcji. Ich nazwiska są znane. I aż dziw, że tyle ryzykują dla pospolitego hochsztaplera. Kolejny skandal z udziałem Piesiewicza to stroje olimpijskie. Prezes PKOl, będący w bliskiej komitywie z prezydentem Nawrockim, powtarza za nim: „Po pierwsze, Polska, po pierwsze, Polacy”. U niego tymi Polakami są Niemcy z Adidasa. I to oni ubrali reprezentację. Piesiewicz wykolegował rodzimą firmę 4F z Małopolski. Dla niego była za słaba. Ubrała więc reprezentacje Grecji, Słowacji, Chorwacji i Ukrainy. 4F współpracowała z PKOl przez 12 lat i przekazała nieodpłatnie sprzęt wartości 40 mln zł. Jej prezes czuje się oszukany i domaga się ujawnienia umów.
Chwała zawodowcom! {id:181146}
Jeśli chodzi o MSZ, istnieje taki suchar, jeszcze z czasów PRL: „Co jest najważniejsze, żeby zrobić w MSZ karierę? Pochodzenie. Bo trzeba pochodzić”. Nie brakuje więc w ministerstwie tych, którzy pracują nad promowaniem swojej osoby. I jednocześnie nad osłabianiem kandydatur potencjalnych rywali. Do tego dołóżmy grupę dyplomatów uważających się za skrzywdzonych, czy to przez szefa na placówce, czy też w centrali… No i mamy targowisko. Nie jest łatwo w takiej kakofonii się przebić. A jeśli chodzi o przebijanie się, to jakiś czas temu mogliśmy wysłuchać na ministerialnych korytarzach (słuchał,
Melania posępna i nadęta {id:181144}
Ostrzegamy, że jeśli przeczytacie ten tekst, możecie zostać wpisani na czarną listę ambasadora Thomasa Rose’a. Nadgorliwy obrońca honoru Trumpa nie może milczeć, gdy świat niemiłosiernie drwi z Melanii Trump. Bohaterki najdroższego filmu dokumentalnego w historii. Firma Bezosa, Amazon, wyłożyła na film 40 mln dol. plus 35 mln na promocję w 2 tys. kin w USA i 5 tys. kin na świecie. Co mówią pierwsi widzowie? „Melania jest na ekranie sztywna jak kij od szczotki”, „Gdy rzadko zabiera głos, brzmi, jakby czytała z promptera”, „Jawi się jako nadęta, posępna i próżnia – czysta nicość w tej ohydnej porcji propagandy”. I tak dalej. Bezos zadowolony, bo podlizał się Trumpowi. Melania – bo zarobiła sporo milionów. A puenta? Jaki prezydent, taka pierwsza dama. I taki też ich ambasador.
Wywiady {id:2, pr.}
Beskid Żywiecki oczami drapieżników {id:181099}
Wilcze rodziny są jak mafie – w grupie wszyscy się wspierają, ale między rodzinami toczy się walka na śmierć i życie Michał Figura – członek zarządu Stowarzyszenia dla Natury „Wilk”, lider Wildlife Seminars, warsztatów poświęconych edukacji przyrodniczej. Zajmuje się monitoringiem wilków, rysi i niedźwiedzi. Autor artykułów naukowych i ekspertyz z zakresu teriologii i ornitologii. Spotkaliśmy się w Ciścu w Beskidzie Żywieckim. Nie będziemy jednak dyskutować o ludziach i turystach na szlaku, ale o mieszkańcach gór, których na co dzień trudno dostrzec. Mam na myśli dzikie i duże drapieżniki, szczególnie wilki, rysie oraz niedźwiedzie. Turyści obawiają się spotkań z tymi zwierzętami. Czy w Beskidzie Żywieckim można stanąć oko w oko z wilkiem. – Oczywiście, że tak. Skoro dany osobnik występuje na omawianym obszarze, to taka możliwość istnieje. Są to jednak bardzo wyjątkowe spotkania. Moje tête-à-tête z wilkiem w ciągu roku mogę policzyć na palcach jednej ręki, chociaż poświęcam tym drapieżnikom czas każdego dnia. Dużo łatwiej zobaczyć ślady ich występowania na tym obszarze niż same zwierzęta. To ile tych spotkań było w całej twojej wilczej karierze w samym Beskidzie Żywieckim? – Przez [...]
STOP DLA POLEXITU {id:181056}
O wyjściu Polski z Unii Europejskiej mogą zdecydować tylko Polki i Polacy. W referendum Czas wyjść ze strefy komfortu. Od lat realizowana jest w Polsce kampania przeciwko Unii Europejskiej. Przeprowadza się ją na różne sposoby. Zobaczmy, jak to się sączy. Unia raz jest przedstawiana jako twór zupełnie bezsilny, spróchniały, który za chwilę się zawali. „Czas wyjść z walącej się rudery! – wołają więc na prawicy. – To tonie. Czy mamy tonąć razem z nimi?”. Innym razem o Unii mówi się jak o żarłocznym Lewiatanie, który narzuca mniejszym swoją wolę. „Czy mamy temu ulec? – wołają, dodając: – Zachowajmy niezależność. Nie dajmy się pożreć! Nie dajmy się biurokratom z Brukseli”. Jest też grupa, która twierdzi, że Unia to Niemcy i realizuje niemieckie interesy. „Czy Niemiec ma nam pluć w twarz? Czy chcemy superpaństwa zarządzanego z Berlina?”, pytają, odświeżając polskie fobie. Tym, którzy czują się związani z Kościołem, sączy się, że Unia jest świecka, coraz mniej katolicka. No i staje się gej-Europą. Ten strach chwyta. Tym z kolei, którzy ulegli propagandzie antyimigranckiej, sufluje się, że coraz większą grupę w Europie stanowią przybysze [...]
Zamknij oknoCzekaj, trwa ładowanie!
To może potrwać sekundę lub dwie.
























