Wystarczy nie przeszkadzać

Dlaczego obecna ekipa postawiła sobie za cel szkodzenie Bartimpeksowi?

Już od wielu miesięcy przedsiębiorstwo Bartimpex jest obiektem dyskryminacji ze strony przedstawicieli rządu i administracji RP. W tych działaniach uczestniczą m.in. najbliżsi współpracownicy i doradcy premiera Jerzego Buzka. Dzieje się to ze szkodą nie tylko dla nas, ale i dla polskiej gospodarki oraz dla wielu polskich firm, które z nami współpracują.
Bartimpex to firma o dużym znaczeniu dla polskiej gospodarki. W 1998 r. osiągnęła 39,4 mln dol. zysku netto, a w roku 1999 – 32,4 mln dol., dając pracę – bezpośrednio i pośrednio – kilkunastu tysiącom ludzi oraz płacąc odpowiednio wysokie podatki, zasilające każdego roku budżet państwa dziesiątkami milionów dolarów. W 1999 r. firma zajęła pierwsze miejsce wśród polskich przedsiębiorstw prywatnych wg ich wartości rynkowej w rankingu “Businessman Magazine”. Jej roczne obroty przekraczają 800 mln dol. rocznie. Nigdy nie korzystaliśmy z żadnych ulg ani wakacji podatkowych.
Istniejemy od 1990 r. Podstawą naszego działania jest handel zagraniczny. Firma importuje gaz ziemny z Rosji. Ilość gazu sprowadzanego przez Bartimpex stanowi ok. 17-20% ogólnego importu tego paliwa z Rosji.
Przejście w handlu z Rosją na płatności w walutach wymienialnych było swoistym szokiem dla większości uczestników wymiany z tym państwem. My jednak zorganizowaliśmy system finansowy, dzięki któremu należności za gaz spłacane były eksportem polskich towarów na rynek rosyjski. Bardzo wysokie zadłużenie Polski z tytułu dostaw gazu zostało zlikwidowane. Transakcje te stanowiły formę barteru – stąd więc nazwa Bartimpex.
Bartimpex jest organizatorem polsko-rosyjsko-niemieckiej spółki Gas-Trading S.A., harmonijnie łączącej interesy trzech państw. W spółce tej, będącej głównym importerem gazu do Polski, Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo ma 43,41% akcji, Bartimpex – 36,17%, Gazexport Moskwa – 15,8%, Węglokoks – 2,27%, Wintershall – 2,27%. Spółka Gas-Trading S.A. jest też akcjonariuszem przedsiębiorstwa EuRoPol Gaz S.A., które budowało polski odcinek gazociągu Jamał-Europa Zachodnia. Jesteśmy także udziałowcem spółki Polgaz Telekom S.A., która ma świadczyć szeroko pojęte usługi telekomunikacyjne, budować, eksploatować i udostępniać osobom trzecim sieci oraz urządzenia telekomunikacyjne. Bartimpex był również dostawcą materiałów i sprzętu, potrzebnych do budowy gazociągu jamalskiego oraz generalnym wykonawcą odcinka o długości 181,7 km w systemie “pod klucz”.
Czytelne i przejrzyste reguły gry gospodarczej stały się podstawą naszego sukcesu – oraz sukcesu polskich przedsiębiorstw, które dzięki temu mogły sprzedawać swe towary na chłonnym rynku rosyjskim. Wszystko to sprzyjało rozwojowi gospodarczemu naszego kraju.
Tym boleśniej odczuwam więc fakt, że w czynnościach podejmowanych przeciw Bartimpeksowi rząd łamie wszystkie zasady równego traktowania podmiotów gospodarczych. Mam podstawy, by sądzić, że w tej nieuczciwej walce chodzi o wyeliminowanie Bartimpeksu z działalności gospodarczej i oddanie pola firmom zagranicznym, które, jak się wydaje, z rozmaitych powodów są milsze dla reprezentantów obecnej ekipy rządzącej Polską. Zabiegi takie szkodzą gospodarce naszego państwa oraz są sprzeczne z interesem polskich przedsiębiorstw.
W szczególnie jaskrawy sposób wszystkie te zjawiska wystąpiły w sprawie tzw. gazociągu norweskiego, którym do Polski ma docierać gaz z Norwegii. Koszt tej gigantycznej inwestycji (ponad 800 km długości) wyniesie, jak dziś wiadomo, ok. 1 mld dol., co oczywiście wpłynie na wysokość ceny tego gazu, zaś prace zostaną ukończone najwcześniej za 7 lat.
Norweski gaz można byłoby jednak dostarczać wielokrotnie taniej i szybciej (już w październiku tego roku) dzięki budowie gazociągu Bernau-
-Szczecin (146 km) zainicjowanej przez spółkę IRB z udziałem dużej niemieckiej firmy Ruhrgas i Bartimpeksu. Koszt tej inwestycji wyniósłby tylko ok. 200 mln marek, a jej zdolności przesyłowe to 2,5 mld m sześc., z możliwością podwojenia w razie wzrostu potrzeb naszego kraju. W dodatku, dzięki połączeniu z całym europejskim systemem transportu gazu (funkcjonującym na zasadach prawa Unii Europejskiej), rurociągiem tym można dostarczać każdy gaz, nie tylko norweski, ale także np. brytyjski, duński czy holenderski.
Wydawać by się zatem mogło, że nie ma wątpliwości, co jest lepsze dla Polski. Tymczasem jednak rząd polski zrobił wszystko, by projekt rurociągu Bernau-Szczecin storpedować. Natomiast, nie wiadomo z jakich powodów, popiera norweską firmę Statoil, i to do tego stopnia, że w “Gazecie Wyborczej” Janusz Steinhoff, wicepremier polskiego rządu mówił: “Wysłuchaliśmy wszystkich uwag przedstawicieli Statoilu dotyczących trasy i gwarancji. Mogę zapewnić, że zrobimy wszystko, żeby negocjacje w sprawie kontraktu i gazociągu zakończyły się sukcesem. Chcielibyśmy możliwie szybko usunąć wszystkie trudności. Zrobimy też wszystko, by strona norweska otrzymała odpowiednie gwarancje. Jesteśmy zdeterminowani, by sfinalizować ten kontrakt”.
Całą sprawę nieco wyjaśnia – i wyostrza – okazanie przez Statoil dużego zainteresowania uczestniczeniem w prywatyzacji i restrukturyzacji polskiego sektora gazowego.
Rząd, jeżeli już musi popierać wybraną firmę norweską, nie powinien przynajmniej przeszkadzać przedsiębiorstwom polskim w realizowaniu innych koncepcji. Tymczasem w rządowym uzasadnieniu przyczyn “likwidacji” polskiego projektu znalazły się słowa, że jeśli zbudowany zostanie gazociąg Bernau-Szczecin, to uniemożliwi to budowę norweskiego gazociągu firmy Statoil. Czy chodzi o to, żeby go budować za wszelką cenę, nawet wtedy, gdy jest to sprzeczne z interesem polskiej gospodarki? To jest już chyba przesadna troska o dobro przedsiębiorstwa z Norwegii, w dodatku pozostająca w sprzeczności z konstytucyjną normą równości podmiotów wobec prawa.
W kuriozalny wręcz sposób zachował się p. Piotr Naimski, doradca premiera, członek rządowego Zespołu ds. Dywersyfikacji Dostaw Gazu i były szef UOP. Podczas oficjalnej rozmowy z członkiem kierownictwa niemieckiej firmy Ruhrgas oświadczył, że “bez względu na argumenty, tak długo jak w projekcie gazociągu Szczecin-Bernau będzie Bartimpex, nie będzie zgody władz polskich na ten gazociąg”. Ta dyskryminacyjna wobec polskiej firmy wypowiedź wysokiego polskiego urzędnika miała miejsce w Nicei, gdy w mieście tym odbywał się tam Światowy Kongres Gazowy.
Co prawda wicepremier Janusz Steinhoff wyraził ubolewanie w trakcie obrad sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, dyskutującej na temat polskiej racji stanu, zaś wypowiedź Piotra Naimskiego określono jako jego “prywatne stanowisko”. Mimo naszych próśb, przedstawiciele rządu nie przekazali jednak tych wyjaśnień naszemu niemieckiemu partnerowi, zaś p. Naimskiego delegowali do… Rady Nadzorczej PGNiG, upewniając tym samym stronę niemiecką, że to, co mówił, było jednak wyrazem oficjalnego stanowiska rządowego. Rychło okazało się, że tak jest w istocie. Minister gospodarki w porozumieniu z premierem zlecił bowiem przedsiębiorstwu Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo S.A., by nie podpisywało ono z Bartimpeksem kontraktu na dostawę gazu mającego w przyszłości płynąć gazociągiem Bernau-Szczecin. Tym samym sens realizacji tego projektu został całkowicie przekreślony. Rząd postanowił popierać wieloletnią, bardzo kosztowną i nieracjonalną budowę gazociągu norweskiego.
Efektem wszystkich tych działań były bardzo duże, udokumentowane straty Bartimpeksu. P. Piotr Naimski nie poniósł żadnych konsekwencji. Bartimpex zawiadomił prokuraturę o przestępstwie polegającym na rozpowszechnianiu przez Piotra Naimskiego fałszywych informacji o spółce Bartimpex, mogących narazić ją na utratę zaufania potrzebnego dla prowadzenia działalności gospodarczej. Prokuratura odmówiła jednak wszczęcia postępowania, uznając, że nie wymaga tego interes społeczny.
Determinacja urzędników państwowych w obaleniu projektu polskiej spółki IRB była tak silna, że polecono PGNiG zakup już w tym roku norweskiego gazu, drogą przez Niemcy, aby pokazać, jak bardzo potrzebujemy dostaw z Norwegii. I nikt nie zważał na to, że z punktu widzenia naszego bilansu energetycznego – ani w tym, ani w ubiegłym roku norweski gaz nie jest Polsce potrzebny.
Kupujemy więc gaz norweski, ale… zatrzymują go Niemcy i wykorzystują u siebie na północy, sami zaś dostarczają do Polski z rejonu Drezna gaz rosyjski (!) będący w ich posiadaniu. Polska zawarła zaś z Niemcami kontrakt na transport norweskiego gazu przez terytorium Niemiec. Rzeczywiście, złoty interes! I tak do roku 2007…
Gdyby pozwolono uruchomić gazociąg Bernau-Szczecin, to już od października tego roku można by nim dostarczać gaz norweski do Szczecina. W dodatku Polsce potrzebny jest dostęp do systemu przesyłowego Unii Europejskiej, gdzie możemy nabywać każdy gaz. Niestety, koncepcja, która to umożliwiała, została utrącona.
Wszystko to pokazuje, że budowa kosztownego gazociągu norweskiego w ogóle nie ma sensu. Skąd zatem ta niezrozumiała miłość obecnej ekipy do Statoilu, którego rurociągi prowadzą jedynie do złóż norweskich?
Polsce potrzebny będzie i gaz rosyjski, i norweski. Przede wszystkim jednak ważny jest dostęp do magistrali gazowych Unii Europejskiej, co zapewni nam bezpieczeństwo energetyczne w razie jakiejkolwiek “awarii”. Błędem jest ostentacyjne manifestowanie niechęci do gazu rosyjskiego, zwłaszcza jeżeli nie dysponuje się jeszcze odpowiednimi możliwościami zapewnienia sobie dostaw z innych kierunków.
Gazprom, jak do tej pory, rzetelnie wywiązuje się z zobowiązań wobec Polski i nie może być urażony próbami dywersyfikacji dostaw gazu przez Polskę. Chodzi tylko o to, by nie prowokować zbędnych konfliktów, bo to przynosi nam tylko straty (w tym roku, niestety, strona rosyjska cofnęła Polsce rabaty w opłatach za gaz).
Firmy Bartimpex i Ruhrgas zaproponowały rządowemu Zespołowi ds. Dywersyfikacji Dostaw Gazu rozmowę na temat projektu gazociągu Bernau-Szczecin. Przedstawiciele Zespołu odmówili jednak spotkania z udziałem przedstawicieli Bartimpeksu. Nie pierwszy to przypadek unikania przez Zespół jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji, dotyczącej racjonalności dostaw gazu. Zespół, z nie wyjaśnionych przyczyn, konsekwentnie preferował najdroższy i niekorzystny dla Polski wariant gazociągu z Norwegii, dążąc przy tym do wyeliminowania Bartimpeksu z obrotu gazem ziemnym.
Przykładów dyskryminowania Bartimpeksu jest znacznie więcej.
Z jednej strony, minister gospodarki wydał nam licencję na import gazu. Z drugiej zaś, monopolista PGNiG odmówił, na skutek decyzji władz, przesyłania nabywanego przez nas gazu. Możemy więc kupować gaz, ale nie możemy go transportować. To zakrawa na szyderstwo.
Za sprawą decyzji Ministerstwa Gospodarki nasza firma została pominięta przy rozmowach na temat mającego przebiegać przez Polskę gazociągu tranzytowego Białoruś-Słowacja. Do rozmów zaproszono tylko PGNiG, mimo że Bartimpex, ze względu na swoje wieloletnie doświadczenie w działalności na rynku gazowym, zgłosił gotowość wzięcia w nich udziału.
Swego czasu min. Teresa Kamińska obiecała, iż firma nasza zostanie zaproszona na spotkanie z udziałem premiera Jerzego Buzka, poświęcone polityce państwa wobec rynku gazu. Dałoby to możliwość merytorycznej konsultacji i konfrontacji. Zaproszenie nie zostało jednak potwierdzone, a do spotkania nigdy nie doszło, mimo iż wielokrotnie wracaliśmy do tej inicjatywy.
Podobnie, rząd oraz Zespół ds. Dywersyfikacji Dostaw Gazu zignorowali spotkanie w Krajowej Izbie Gospodarczej, poświęcone “polityce gazowej” Polski.
Z naszych analiz widać, że właśnie zła praca Zespołu i nieżyczliwy stosunek jego członków do spraw firmy Bartimpex były przyczynami wielu naszych kłopotów. Jak mi wiadomo, niezależnie od jawnego szkodzenia interesom naszego przedsiębiorstwa, wytwarzana jest też opinia o rzekomo złej roli, jaką spełnia nasza firma w obrocie gospodarczym kraju, o łamaniu przez nas prawa, o reprezentowaniu nie polskich, a rosyjskich interesów.
Zadziwia fakt, że nikt nawet nie wspomni, jak bardzo pożyteczną rolę odgrywa od dziesięciu lat PHZ Bartimpex S.A. w stabilizowaniu rynku gazowego w Polsce i w wyjściu przez PGNiG z opresji, spowodowanej niesłychanie ciężką sytuacją ekonomiczną. W wyniku działalności Bartimpeksu cały import gazu z Rosji do 1999 r. był kompensowany eksportem i usługami polskich firm, co sprzyjało polskiemu rozwojowi gospodarczemu. Sam Bartimpex nie zarabiał na obrocie gazem (marża 0%), lecz na dostawach towarów do Rosji. Jeżeli nasza firma nadal będzie traktowana przez czynniki rządowe tak, jak w tej chwili, to cały ten dorobek zostanie doszczętnie zmarnowany, a polskie przedsiębiorstwa wypadną z rosyjskiego rynku.
Wypada zapytać, z jakich powodów osoby z bezpośredniego otoczenia premiera wypowiadały opinie kształtujące niekorzystny wizerunek naszej firmy? Niejednokrotnie pytaliśmy o to i min. Teresę Kamińską i samego premiera Jerzego Buzka. Odpowiedzią na nasze listy było milczenie. O co więc właściwie chodzi?
13 stycznia wystosowałem do premiera Jerzego Buzka list otwarty, protestując przeciw dyskryminacji PHZ Bartimpex S.A. Tego listu, nagłośnionego przez prasę, już nie dało się pominąć milczeniem. Po upływie ponad miesiąca otrzymałem odpowiedź od p. Macieja Musiała, szefa Kancelarii Premiera. Ta odpowiedź jednak w istocie odpowiedzią nie jest, gdyż nie odnosi się merytorycznie do żadnego z przytoczonych przeze mnie zarzutów.
Zastanawiam się, czy przypadkiem, we wszystkich tych skierowanych przeciw nam poczynaniach nie ma świadomego zamysłu. Rząd blokuje możliwość rozwinięcia działalności polskich firm w dziedzinie obrotu gazem, broniąc administracyjnie monopolu PGNiG. Zarazem prowadzone są pośpieszne działania, zmierzające do sprywatyzowania systemu dystrybucji gazu i objęcia większości udziałów PGNiG przez zagranicznych inwestorów.
Rząd daje jednoznacznie do zrozumienia, że interes państwowego przedsiębiorstwa PGNiG – nawet w przeddzień sprzedaży części jego udziałów inwestorom zagranicznym – jest tożsamy z interesem państwa. Tymczasem PGNiG, po okresie lepszych wyników ekonomicznych, osiągniętych także dzięki współpracy z Bartimpeksem, w roku 1999 zanotowało straty w wysokości 250 mln zł, zaś w roku 2000 ujemny wynik finansowy wyniesie co najmniej 500 mln zł. Tak zła sytuacja PGNiG stanowi istotne zagrożenie dla ekonomicznych warunków funkcjonowania naszego sektora gazowego.
Dyskryminowanie Bartimpeksu, pomijanie jego roli dla gospodarki kraju, ignorowanie obecności na rynku gazowym, jest naruszeniem norm gospodarczych i etycznych. Domagam się, by doceniono, mogące rozwijać się dopiero od niedawna, polskie przedsiębiorstwa prywatne. By zrozumiano kłopoty, jakie napotykają oraz ich trudną konfrontację z kapitałem zagranicznym zasiedziałym już w Polsce.

Aleksander Gudzowaty, prezes Bartimpeksu S.A.

PS W ostatnich dniach, już po napisaniu przeze mnie tych słów, życie przyniosło kolejny, jakże jaskrawy, przykład dyskryminacji Bartimpeksu. Oto list, jaki skierowałem do wicepremiera Janusza Steinhoffa:

Warszawa, 23 lutego 2001 roku

Wiceprezes Rady Ministrów
Minister Gospodarki
Szanowny Pan
Janusz Steinhoff

Szanowny Panie Premierze,
W dniu 19 bm. zaproponował Pan Przewodniczącemu Gazpromu Panu R.I. Wiachiriewowi dokonanie zmian w akcjonariacie SGT EuRoPol Gaz S.A.
Zmiany te mają polegać na wyeliminowaniu ze spółki SGT EuRoPol Gaz S.A. polskiego przedsiębiorstwa, jej trzeciego dotychczasowego akcjonariusza, jakim jest Gas-Trading S.A. (4% w SGT EuRoPol Gaz S.A.) i przejęcie jego akcji przez mające pozostać w spółce rosyjski Gazprom i PGNiG.
To oznacza, że rosyjski Gazprom powiększy swój stan posiadania akcji o 2% do 50% i to w drodze wyeliminowania polskiego przedsiębiorstwa.
Atrakcyjność tej propozycji dla rosyjskiego Gazpromu jest oczywista, bo otrzymuje “w prezencie” dodatkowe 2% akcji w SGT EuRoPol Gaz S.A.
Zmienia to w zasadniczy sposób udział polskich podmiotów gospodarczych w SGT EuRoPol Gaz S.A. z istniejących dotychczas 52% wobec rosyjskich 48%, na wersję 50% polskich przy rosyjskich już także 50%.
Taki zamiar narusza interesy Gas-Trading S.A., bowiem wyklucza go całkowicie ze spółki SGT EuRoPol Gaz S.A. Podmioty polskie posiadają w Gas-Trading S.A. 81,84%. Narusza on także interes PHZ Bartimpex S.A., które posiada w Gas-Trading S.A. 36,17% i Węglokoksu S.A., który w nim posiada 2,26%.
Wszystko to dzieje się w wielkiej tajemnicy, a do tego pomysłodawcy tej bezprzykładnej “korekty” zignorowali całkowicie fakt, że dzisiejszy akcjonariat jest w spółce od samego jej początku, że był to czas wytężonej pracy, kształtującej mozolnie dzisiejszy stan materialny przedsiębiorstwa SGT EuRoPol Gaz S.A. Po prostu wyczekali momentu i uderzyli.
Do tego wszystkiego faworyzowanie PGNiG odbywa się w sytuacji, gdy już został zgłoszony zamiar jego sprzedaży. Komu zatem “oczyszcza się przedpole”?
Powiada Pan Premier także, że taka “operacja” odtworzy stan prawny przewidziany umową międzypaństwową z 1993 roku zawartą między Polską i Rosją.
Ta informacja nie jest prawdziwa w świetle Artykułu 2 tej umowy.
Rozbieżność polega na tym, że Pan Premier nie uwzględnia w rozumowaniu pełnego brzmienia Artykułu 2 i kontekstu jego sformułowań. Przypominam także, że pierwotnym zamiarem ówczesnych decydentów było powierzenie PGNiG i Gazpromowi po 34% akcji, reszta zaś miała być udostępniona innym podmiotom gospodarczym. Nie zgodził się na to rząd Rosji i w wyniku kompromisu ukształtował się akcjonariat SGT EuRoPol Gaz S.A. w postaci: polskie przedsiębiorstwa – PGNiG 48%, Gas-Trading S.A. 4% i rosyjskie przedsiębiorstwo Gazprom 48%, co jest w oczywisty sposób zgodne z intencją i sformułowaniem ww. Artykułu 2 umowy międzypaństwowej, niezależnie od wyjściowego zapisu akcentującego także możliwość podziału akcji po 50%.
Proszę także pamiętać, że u podstaw takiego kompromisu legła sytuacja dająca przywileje w dostępie do ziemi tym spółkom, gdzie akcjonariat polski przekracza 51%. Włączenie zatem Gas-Trading S.A. miało swoje praktyczne znaczenie i odbyło się zgodnie z wolą obu stron i upoważnieniem do takiej umowy zawartym właśnie w przytaczanym tu Artykule 2.
Mówienie zatem dzisiaj o tym, że zaoferowany przez Pana Premiera Rosjanom swojego rodzaju “prezent”, poprzez podniesienie udziału rosyjskiego o dalsze 2%, przywraca stan pierwotny, najzwyczajniej nie odpowiada prawdzie.
Dla przeprowadzenia tej “manipulacji” proponuje się wykorzystanie uprawnienia, które jakoby daje art. 418 ksh. I w tym przypadku zamiar jest chybiony z uwagi na art. 613, który zabezpiecza uprawnienia dotychczasowego akcjonariatu, a także zamiar ten jest sprzeczny z regułą, że prawo nie działa wstecz.
Z kolejnym zaskoczeniem przyjąłem informacje o innej próbie przekonania Rosjan do propozycji PGNiG skorygowania stanu faktycznego związanego z istnieniem spółki PolGaz Telekom S.A. w ten sposób, by pozostawić w nim ze strony polskiej wyłącznie przedsiębiorstwo PGNiG.
I tu także w efekcie końcowym chodziło o wyeliminowanie PZH Bartimpex S.A.
W obu tych przypadkach Pan Premier poinformował Gazprom, że taka jest wola rządu polskiego.

Szanowny Panie Premierze,
W tej sytuacji wyrażam kategoryczny sprzeciw wobec próby dokonania kolejnej dyskryminacji PHZ Bartimpex S.A.
Dla tego celu posłużono się najzwyklejszą manipulacją istotnie naruszającą normy polskiego prawa.
Sam także zamiar uszczuplenia interesów polskich przedsiębiorstw na rzecz rosyjskiego Gazpromu jest bezprecedensowym przykładem agresywnej działalności wysokich urzędników państwowych, a w dodatku zamiar ten został wyrażony osobiście przez Pana Premiera. Jest bezsporne, że taka propozycja wobec Gazpromu, do tego wyrażona przez Wicepremiera i Ministra Gospodarki w Rządzie Polskim, będzie dla rosyjskiego przedsiębiorstwa niezwykle wiarygodna i atrakcyjna.
Jej zaś kontekst moralny nasuwa jak najgorsze skojarzenia i pytanie o to, czemu tak naprawdę ma służyć ta “inicjatywa”?

Szanowny Panie Premierze,
W opisanej wyżej sytuacji, uprzejmie Pana informuję, że Zarząd PHZ Bartimpex S.A. podejmie kroki prawne zmierzające do uniemożliwienia przeprowadzenia tej niezwykłej w historii polskiej gospodarki inicjatywy rządu polskiego skierowanej przeciwko polskiemu przedsiębiorstwu.
Pamiętając jednakże, Szanowny Panie Premierze, o wyrażonej wielokrotnie w rozmowach ze mną Pańskiej “atencji” dla polskiej przedsiębiorczości i dla uniknięcia gołosłowności, zwracam się do Pana Premiera z uprzejmą prośbą o spowodowanie zaniechania tych dyskryminacyjnych wobec nas działań.
Łączę wyrazy szacunku
Aleksander Gudzowaty
Do wiadomości:
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Szanowny Pan Aleksander Kwaśniewski
Załącznik: prezentacja graficzna


Bartimpex S.A., firma której prezesem i dyrektorem jest Aleksander Gudzowaty, zawiadomiła prokuraturę o popełnieniu przestępstwa nadużycia władzy przez Barbarę Litak-Zarębską, wiceminister skarbu, Janusza Szlązaka, b. wiceministra gospodarki oraz Jerzego Kropiwnickiego z rządowego zespołu ds. dywersyfikacji dostaw gazu. Firma domaga się też 6 mln zł odszkodowania. Powodem wejścia na drogę prawną stała się decyzja uniemożliwiająca Bartimpeksowi wybudowanie gazociągu Szczecin-Bernau. Poniżej zamieszczamy tekst, w którym Aleksander Gudzowaty pokazuje, w jakich warunkach funkcjonuje firma oraz jego list do wicepremiera Janusza Steinhoffa.


Oznacza to, że korzyści PGNiG w SGT EuRoPol Gaz S.A. w stosunku do stanu aktualnego powiększą się bardzo nieznacznie, bo zaledwie o 0,26%, tj. 2% wg nowej propozycji minus 1,74% już istniejące (pośrednio via Gas-Trading S.A. – dotychczasowy udział PGNiG w Gas-Trading S.A. 43,48% daje mu pośredni udział w SGT EuRoPol Gaz S.A. w wysokości 1,74%).
Ta “korzyść”, którą osiągnie PGNiG (0,26%) ,jest nierównomierna z korzyścią Rosjan – 2%. Natomiast tracą wszystko dwa pozostałe polskie przedsiębiorstwa: PHZ Bartimpex S.A. i Węglokoks S.A. (1,56% łącznie).

Wydanie: 9/2001

Kategorie: Gospodarka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy