Zabić stolicę Polski

Zabić stolicę Polski

Plan Pabsta zakładał niemal całkowite wyburzenie Warszawy i budowę Die neue Deutsche Stadt Warschau

Regularne rzędy kameralnych, przytulnych kamieniczek, a w nich sprawdzone pod kątem politycznym, prawomyślne niemieckie rodziny. Do tego zespół monumentalnych gmachów publicznych skupionych nad brzegiem Wisły. Po prawej stronie rzeki baraki dla grupy polskich niewolników. W sumie senne i prowincjonalne miasto na wschodnich kresach Wielkoniemieckiej Rzeszy. Taka miała być przyszłość Warszawy według wizji hitlerowskich planistów w przypadku zwycięstwa Wehrmachtu nad Związkiem Radzieckim.

„Hala kongresowa NSDAP projektowana na miejscu skazanego na zburzenie Zamku Królewskiego – symbolu państwowości polskiej – stanowi kwintesencję niemieckich intencji wobec Warszawy”, oceniał prof. Krzysztof Pawłowski, architekt i współautor raportu „Straty wojenne Warszawy 1939-1944”, opracowanego na zlecenie prezydenta stolicy Lecha Kaczyńskiego.

Stołeczne władze samorządowe, tak samo zresztą jak wojewódzkie i państwowe, najwyraźniej nie dostrzegają jednak grozy i historycznej realności tego planu. Włodarze miasta nie podjęli się w tym roku organizacji obchodów dnia wyzwolenia Warszawy. W lipcu 2019 r. Rada Warszawy zmieniła nazwę upamiętniającej to wydarzenie ulicy 17 Stycznia. W prawicowej narracji nie było bowiem żadnego wyzwolenia, tylko zamiana jednej okupacji na drugą, a w najłagodniejszej wersji jedynie zajęcie ruin miasta przez Armię Czerwoną.

Dziesięciokrotnie mniejsza

Niemieckie zamierzenia wobec Warszawy znane są pod zbiorczą nazwą planu Pabsta (pierwotnie zaprezentowanego już 6 lutego 1940 r.), od nazwiska okupacyjnego naczelnego architekta miasta Friedricha Pabsta. W rzeczywistości głównymi autorami najbardziej kompleksowej koncepcji Nowego Niemieckiego Miasta Warschau z 1940 r. byli niemieccy architekci Hubert Gross i Otto Nurnberger. Opis i szkice planu przetrwały wojenną pożogę i do dziś są przechowywane w Archiwum Państwowym w Warszawie.

W najdalej idącej wersji plan Pabsta zakładał niemal całkowite wyburzenie Warszawy i budowę na jej miejscu Die neue Deutsche Stadt Warschau. Miało to być niewielkie miasto z ok. 100 tys. niemieckich mieszkańców i mniej więcej 50 tys. polskich niewolników skoszarowanych w obozie na Pradze. Oznaczało to dziesięciokrotne zmniejszenie liczby ludności w porównaniu ze stanem sprzed wojny. Również powierzchnia miasta miała się zmniejszyć dziesięciokrotnie.

Założenia szalonej wizji urbanistycznej hitlerowskich architektów opisywał pracownik warszawskiego magistratu w okresie okupacji, powojenny wiceprezydent Gdańska Władysław Czerny: „Treścią tych planów było miasto zupełnie nowe, niepodobne do Warszawy, znacznie mniejsze, skoncentrowane przede wszystkim na terenie Warszawy lewobrzeżnej między wysoką skarpą, Dworcem Gdańskim, koleją obwodową i linią średnicową. W planie tym dworzec główny był położony na krańcu miasta, a tereny leżące na południe od Alej Jerozolimskich były oznaczone jako tereny niezabudowane, zielone. Na Żoliborzu był zaprojektowany wielki obóz wojskowy. W obrębie Śródmieścia było kilka szerokich na ok. 200 m pasów, niezabudowanych, przecinających miasto z północy na południe. Jeden z nich przebiegał na miejscu Nowego Światu, Krakowskiego Przedmieścia i placu Saskiego. Wykonanie tego projektu wymagałoby zburzenia wszystkich charakterystycznych zabytków Warszawy. Na zakończeniu tego szerokiego pasa od strony północnej, w okolicy Zamku, mniej więcej na miejscu kościoła św. Anny, zaplanowano wielki drapacz wieżowy, który miał zdominować sylwetkę miasta. Zamku na tym planie nie było. Projekt nosił tytuł: »Plan niemieckiego miasta Warszawy« (Plan der deutsche Stadt Warschau)”.

Uzupełnieniem planu budowy nowego miasta Warschau był projekt stopniowego wyburzania dotychczasowej zabudowy, zatytułowany z cyniczną szczerością „Plan zburzenia polskiej Warszawy” (Abbau der Polenstadt Warschau). Jego cele udało się hitlerowskim okupantom w znacznym stopniu zrealizować. Stało się to w dwóch etapach – po zdławieniu powstania w getcie wiosną 1943 r. i po upadku powstania warszawskiego jesienią 1944 r. Szacuje się, że w wyniku walk kampanii wrześniowej i powstania warszawskiego oraz celowego wyburzania zagładzie uległo 84% zabudowy lewobrzeżnej Warszawy. Muranów i Stare Miasto zostały zniszczone praktycznie w 100%. Wyzwolona już jesienią 1944 r. prawobrzeżna Praga ucierpiała w znacznie mniejszym stopniu.

Warschau w trójwymiarze

Artystyczną wizję tego, jak miała wyglądać hitlerowska Warszawa, możemy odnaleźć w internecie. Plan Pabsta zainspirował bowiem do stworzenia wirtualnej wersji takiego niemieckiego miasta polską performerkę Aleksandrę Polisiewicz. W projekcie Wartopia z 2006 r. wykreowała ona w wersji 3D wizualizacje szkiców Huberta Grossa i Ottona Nurnbergera. W 2009 r. zaprezentowała swoje prace niemieckiej publiczności w berlińskiej galerii sztuki Künstlerhaus Bethanien i w tamtejszym Instytucie Polskim. „Plany, które Aleksandra Polisiewicz znalazła w archiwach, były bardzo ogólne. Dlatego konstruując je w wersji trójwymiarowej, puściła nieco wodze fantazji. Gauforum z charakterystyczną wieżą skopiowała z Weimaru (tam zaprojektował je sam Adolf Hitler). Wykorzystała również formę budynków radiostacji ze swoich rodzinnych Gliwic i warszawskiego Muzeum Narodowego”, opisywała wystawę „Gazeta Wyborcza”.

Wizualizacja wykonana za pomocą środków technicznych sprzed kilkunastu lat wciąż jest mało szczegółowa, ale i tak robi wrażenie totalna niespójność prezentowanej zabudowy zarówno z przedwojenną, jak i ze współczesną Warszawą. „Tu nie chodziło o szczegółową rekonstrukcję tych planów, bo jest to po prostu niemożliwe. Traktuję ten projekt jako ostrzeżenie przed tym, co znowu może się zdarzyć, przed nowymi utopiami”, tłumaczyła Aleksandra Polisiewicz. „Miała to być bezduszna metropolia, składająca się z napuszonych budowli w stylu neoklasycystycznym”, komentował hitlerowskie plany urbanistyczne na podstawie wystawy Joachim Trenkner na łamach „Tygodnika Powszechnego”.

Idea zburzenia Warszawy oraz prawie całkowitego usunięcia jej polskich i żydowskich mieszkańców nie była wyrazem jakiejś szczególnej obsesji Adolfa Hitlera na punkcie stolicy Polski. Powstała jako element szerszego planu podboju przez Niemcy „przestrzeni życiowej na Wschodzie”. „Najbardziej radykalny w swoich zamierzeniach był opracowany na przełomie lat 1941-1942 przez Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) Generalny Plan Wschodni (Generalplan Ost, GPO). Wyznaczał on podstawy dla przebudowy Europy Środkowo-Wschodniej w duchu założeń narodowego socjalizmu. W wyniku osadnictwa niemieckiego etniczna granica Rzeszy (Volkstumgrenze) miała zostać przesunięta o ok. 1000 km na wschód, a na południu aż po Krym. Łącznie z etnicznymi Niemcami w kolonizacji na wschodzie miało wziąć udział ok. 10 mln ludzi”, opisywała założenia tych zbrodniczych zamysłów prof. Maria Rutowska w wydanej przez IPN zbiorczej pracy „Polska 1939-1945. Straty osobowe i ofiary represji pod dwiema okupacjami”.

Kolonizacji przez niemieckich osadników podlegać miały okupowane ziemie polskie, republiki nadbałtyckie, rejony Żytomierza, Kamieńca Podolskiego i częściowo Winnicy na Ukrainie oraz wydzielone obszary: okręg Petersburga, Krym i łuk Dniepru. Spośród żyjących na tych terenach 45 mln osób (w tym 5-6 mln Żydów) aż 31 mln osób „rasowo niepożądanych” hitlerowcy planowali wysiedlić na zachodnią Syberię. Ludność żydowska miała zostać poddana całkowitej zagładzie. Według wersji Generalplan Ost z lutego 1943 r. na Syberię trafić miało 16-17 mln Polaków. Pozostałą ludność polską zamierzano sprowadzić do roli przymusowych robotników. „Warunkiem realizacji planowanych na taką skalę przesiedleń ludności było zwycięstwo III Rzeszy w wojnie prowadzonej przeciwko ZSRR”, podkreślała prof. Rutowska.

Eliminację ludności polskiej z ziem przyłączonych do Rzeszy niemieccy okupanci rozpoczęli już pod koniec 1939 r. Do marca 1942 r. zesłano stamtąd do Generalnego Gubernatorstwa prawie 400 tys. Polaków. Ale GG miało być dla tych ludzi tylko etapem w podróży. „Führer jest zdecydowany uczynić z tego kraju w przeciągu 15-20 lat kraj czysto niemiecki. Określenie siedziba narodu polskiego nie będzie odtąd używane w odniesieniu do Generalnego Gubernatorstwa” – takie wytyczne Adolf Hitler przekazał gubernatorowi Hansowi Frankowi 17 marca 1941 r. Wspomniana Maria Rutowska zwróciła uwagę, że „już po agresji na ZSRR Frank zapowiedział, że przekształci podległy mu teren z obszaru przyjmującego Polaków z ziem wcielonych w obóz przejściowy dla Polaków. Taką rolę miało pełnić GG aż do czasu powstania nowych terenów przesiedleńczych na Wschodzie”.

Wytępić całe to bydło

Realną groźbę urzeczywistnienia tych planów podkreślał znany w czasach PRL dziennikarz i publicysta, korespondent z procesu norymberskiego Marian Podkowiński. „Generalplan Ost jest podstawowym dokumentem likwidacji Słowian w miarę opanowywania inkorporowanych do Rzeszy obszarów przez zwycięskie kohorty Trzeciej Rzeszy. Nie są to marzenia lub fantazje. Wojna i praktyka gestapo i SS pokazały, że wszystko było możliwe. I że wróg nie cofał się przed niczym, jeśli chodziło o realizację założeń eksterminacyjnej polityki Trzeciej Rzeszy. Miliony Niemców nic innego nie robiły, jak właśnie tępiły »obcorasowych« i »obcoplemiennych« ludzi w Europie”, pisał w książce „Gdyby Hitler wygrał wojnę”.

Hitler w swoich ludobójczych, częściowo zrealizowanych zamierzeniach zawartych w Generalplan Ost nie był wcale prekursorem. „Ludność prekolumbijskiego Meksyku liczyła 30-37,5 mln osób, podobne były szacunki odnośnie do liczby Indian zamieszkujących region andyjski. Z kolei Ameryka Środkowa miała ok. 10-13 mln mieszkańców. Społeczności Azteków, Inków i Majów, w chwili, gdy na ich ziemie dotarli konkwistadorzy, liczyły między 70 a 90 mln. 150 lat później było ich zaledwie 3,5 mln”, pisał Jean Ziegler w książce „Nienawiść do Zachodu”.

Sam Hitler odwoływał się do przykładu kolonialnej ekspansji Wielkiej Brytanii. „Czym dla Anglii były Indie, tym dla nas będzie obszar na Wschodzie”, zapowiedział swoim przybocznym podczas jednej z narad w Wilczym Szańcu 3 września 1941 r. Analogię pomiędzy zbrodniczą polityką Hitlera a poczynaniami Brytyjczyków dostrzega także szwedzki pisarz Sven Lindqvist. „To, co chciał stworzyć, szukając »przestrzeni życiowej« na Wschodzie, miało być kontynentalnym odpowiednikiem brytyjskiego imperium. U Brytyjczyków i wśród innych zachodnich społeczeństw znajdował wzory, których »zdeformowaną kopią« stało się unicestwienie Żydów”, pisał w książce „Wytępić całe to bydło”.

Fot. YouTube

Wydanie: 6/2020

Kategorie: Historia

Komentarze

  1. europejski43
    europejski43 5 lutego, 2020, 21:00

    Wybaczyć i bardzo dziękować Armii Czerwonej. Dzięki nim istniejemy.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy