Zacząć od programu

Zacząć od programu

Lewica w Polsce nie stanie się rzeczywistą siłą polityczną tak długo, dopóki nie potrafi zaoferować Polakom przekonującego lewicowego programu rozwiązywania polskich spraw

Spotykamy się w tym gronie* po to, aby omówić główne kierunki prac programowych mających na celu sformułowanie nowego sposobu ujmowania problemów naszego kraju i nowego sposobu ich rozwiązywania. Chodzi nam tu, jak to określiliśmy, o lewicowy Projekt dla Polski.

Sens pojęcia lewicowość

Określając ten projekt jako lewicowy, powinniśmy od razu wyjaśnić, w jakim sensie używamy tu pojęcia lewicowości. Pojęcie to bywa rozumiane różnorako. Jeśli pominiemy, zdezawuowany przez historię, komunistyczny wariant lewicowości, to różne obecnie występujące odmiany lewicowości można rozpatrywać jako przejawy wąskiego lub szerokiego rozumienia tego pojęcia.
Lewicowość w wąskim rozumieniu to formacja polityczna (mniej lub bardziej zorganizowana), która czuje się reprezentantem potrzeb i interesów upośledzonych warstw społeczeństwa. Zmierza ona do takich celów jak:
– Rozbudowa opiekuńczych funkcji państwa.
– Umocnienie związków zawodowych.
– Zwiększenie kontroli państwa nad działalnością gospodarczą.
– Obrona i poszerzenie praw pracowniczych.
– Przeciwstawianie się klerykalizacji kraju.
– Obrona praw mniejszości.
– Zwalczanie dominacji kapitału itp.
Poszczególne ruchy i środowiska lewicowe czasami jeszcze bardziej zawężają obszar spraw, którym poświęcają główną uwagę; skupiają się czy to na prawach określonych grup (np. gejów czy mniejszości etnicznych) lub na określonych prawach (np. prawie do aborcji), czy też na określonych zjawiskach politycznych (takich jak wpływy Kościoła katolickiego), czy na określonych problemach (np. na problemach ekologicznych) albo też na abstrakcyjnie ujętych ideach wyzwolenia społecznego czy na ideałach równości.
Wbrew temu, czego można by oczekiwać, tak sformułowane cele polityczne lewicy wcale nie zaskarbiają jej szerokiego poparcia wśród warstw upośledzonych. Jednym z powodów tego stanu rzeczy jest fakt, że wśród tych samych grup społecznych, które są zainteresowane np. rozbudową opiekuńczych funkcji państwa (takie postawy deklaruje znacznie powyżej 50% Polaków), spotkać można niemałą proporcję osób nastawionych niechętnie lub wrogo wobec mniejszości, nastawionych ksenofobicznie, silnie związanych z Kościołem katolickim i nieskorych do przeciwstawiania się mu. Właśnie na te grupy nastawiona jest polityka prawicy populistyczno-autorytarnej, takiej jak PiS, i z poparcia tych grup czerpie ona swoją siłę.
Lewica, która definiuje się w ten, jak to określiłem, zawężony sposób, musi jakoś radzić sobie z innym jeszcze trudnym problemem. Wtedy, kiedy występuje z pozycji partii czy formacji opozycyjnej, może nie przejmować się ekonomicznymi konsekwencjami swoich postulatów. Kiedy jednak przychodzi jej brać odpowiedzialność za państwo, w tym za jego rozwój gospodarczy, zaczyna dostrzegać ograniczenia, które zmuszają do odstąpienia od wcześniej głoszonych programów i wycofywania się z obietnic wyborczych. Zawodzi w ten sposób swój elektorat i traci jego zaufanie.
Działacze i ideologowie reprezentujący owo wąskie rozumienie lewicowości skłonni są bardzo często patrzeć na państwo, na życie społeczne, jako na teren, w którym toczy się bezwzględna walka między grupami społecznymi, a przede wszystkim między upośledzonymi a uprzywilejowanymi, między, jak to się kiedyś określało, „ludem pracującym” a światem biznesu (kapitału) wspieranego przez „skorumpowane” elity. Sposób nazywania stron tej walki bywa różny, ale bez względu na użyte nazwy relacja między stronami ujmowana jest w kategoriach gry o sumie zerowej. Innymi słowy chodzi w niej o to, kto dla swojej strony zdobędzie większą porcję dóbr społecznych kosztem drugiej strony.
Ta mentalność „gry o sumie zerowej” nie jest cechą wyróżniającą tak rozumianej lewicy. Ten sposób myślenia jeszcze bardziej wyraźnie daje o sobie znać w obozie prawicy. Obóz ten wykazuje szczególnie nasiloną skłonność do umysłowego konstruowania społeczeństwa jako zbioru różnych, antagonistycznie do siebie nastawionych grup i traktowania życia politycznego jako nieustannej, nader bezwzględnej walki między tymi grupami.
Sądzę, że lewica w szerokim rozumieniu tego słowa inaczej myśli o społeczeństwie i inaczej rozumie swoje zadania. Jako ruch umysłowy i jako ruch społeczny poszukuje ona odpowiedzi na problemy, przed którymi staje współczesny świat, przy czym problemy te ujmuje z perspektywy swych aksjologicznych założeń. Chodzi tu przede wszystkim o takie wartości jak wolność i autonomia jednostki, międzyludzka solidarność, społeczna sprawiedliwość, trwały rozwój. Nie uważa się ona za swoisty związek zawodowy mający reprezentować określone grupy społeczne. Uważa się natomiast za rzecznika i lidera tych wszystkich, którzy dążą do lepszego urządzenia świata – lepszego, tzn. takiego, z którego usuwa się nędzę i upośledzenie, w którym nie ma miejsca na dyskryminację jakichkolwiek grup, w którym popiera się rozwój, ale taki, z którego owoców ma korzystać całe społeczeństwo, a nie jakieś jego uprzywilejowane grupy.
Stawiając sobie takie cele, lewica nie uchyla się od walki politycznej z tymi, którzy w obronie swych egoistycznych interesów czy też w imię swych fundamentalistycznie rozumianych wartości dążą do utrzymania stosunków opartych na ucisku czy niesprawiedliwości. Ale nie znaczy to, że stosunki społeczne ujmuje w kategoriach antagonizmu i walki. Uznając, że konflikt i walka są nieusuwalnymi składnikami życia społecznego i że mogą się one przyczyniać w istotny sposób do społecznego rozwoju, zdaje sobie sprawę z destruktywnego potencjału konfliktów i potrzeby odpowiednich przed nimi zabezpieczeń.
Ujmując lewicowość w taki właśnie szerszy sposób, wypada uznać, że lewicowy Projekt dla Polski ma bardzo szerokiego adresata. Są nim nie tylko te grupy społeczne, które czują się przegrane w wyniku transformacji ustrojowej, ale są nim ci wszyscy, którym zależy na rozwoju kraju i którzy chcą, aby rozwój ten nie odbywał się kosztem słabszej części tego społeczeństwa.
W tym miejscu warto zauważyć, że takie szerokie rozumienie lewicowości jest bardzo podobne do tego sposobu myślenia o życiu społecznym i polityce, jaki zaprezentował Barack Obama i jego obóz. W tym kontekście wielce znaczącym faktem jest zwycięstwo wyborcze tego kandydata. Dowodzi ono, że społeczeństwo amerykańskie otwiera się na lewicowe idee.
Bardziej radykalnym zwolennikom lewicy takie ujęcie celów programowych może wydawać się niewystarczające. Mając świadomość zła, jakie może wyrządzać gospodarka kapitalistyczna, uważają, że celem lewicy powinno być zwalczanie kapitalistycznych stosunków, a więc poszukiwanie jakiejś formy socjalizmu. Ale w obecnym historycznym kontekście jest to myślenie utopijne. Być może warto zajmować się utopiami, ale celem najważniejszym jest tworzenie programów, które nadają się do realizacji w obecnych warunkach.
Punktem wyjścia lewicowego Projektu dla Polski musi być diagnoza problemów, przed którymi obecnie staje nasz kraj na tle problemów współczesnego świata. W ostatnim 20-leciu mieliśmy do czynienia z dwiema rozbudowanymi diagnozami problemów polskiego społeczeństwa i z dwoma projektami ich rozwiązywania. Pierwsza, ukształtowana na progu III RP, jest dziś nieaktualna. Druga, sformułowana w ramach formacji populistyczno-autorytarnej i związana z nazwiskiem Jarosława Kaczyńskiego, jest powszechnie znana, toteż nie ma powodu nad nią dłużej się zatrzymywać. Można tylko zaznaczyć, że diagnoza ta dezawuuje dokonania Polaków nie tylko w okresie PRL, lecz także w okresie III RP, a u jej podstaw leży szeroko rozwijana koncepcja wrogów wewnętrznych i niebezpiecznych rywali naszego kraju w otaczającym nas świecie. Oparty na tej diagnozie program naprawy zakłada konieczność bezwzględnego rozprawiania się z wrogami, nieustępliwości wobec rywali i nieustannej czujności wobec knowań przeciwników i wrogów. Ale także szukania oparcia u zamorskich przyjaciół. Nie trzeba nikogo przekonywać, że ta w gruncie rzeczy prymitywna diagnoza grozi wprowadzeniem naszego kraju w ślepą ulicę.
Należy dodać, że rządząca obecnie w Polsce prawica liberalno-konserwatywna, odkąd wycofała się z poparcia dla projektu IV RP, żadnej rozwiniętej, systematycznej diagnozy nie przedstawiła.
Sformułowanie diagnozy problemów naszego kraju z lewicowej perspektywy to poważne i trudne zadanie. Chciałbym zwrócić uwagę na kilka, jak mi się wydaje, kluczowych obszarów, których ta diagnoza powinna dotyczyć.

Jakość demokracji

Pierwszy z tych obszarów to stan polskiej demokracji. Przypuszczam, że większość z nas zgodzi się z poglądem, że w ciągu ostatniego prawie 20-lecia zbudowane zostały jej nader silne fundamenty, na tyle silne, że była ona zdolna obronić się przed groźną falą autorytaryzmu, z jaką mieliśmy niedawno do czynienia. Równocześnie jednak wykazuje ona pewne bardzo istotne wady. Wady te zdają się dotyczyć spraw bardzo zasadniczych, takich jak:
– Ograniczona reprezentatywność.
– Niewystarczająca ochrona praw i wolności obywatelskich.
– Nieefektywność rządzenia.
Bardzo wielu obywateli stwierdza, że „nie ma na kogo głosować”, że ich potrzeby i interesy nie są przez rządzących brane pod uwagę. Uważają, że państwo niedostatecznie chroni wielu zwykłych obywateli. Sądzą tak ludzie należący do różnych kategorii społecznych, zarówno biedniejsi, jak i bogatsi. Wielu bowiem ma powody do tego, aby obawiać się samowoli państwa, w tym lekkomyślnego szafowania ich wolnością przez organy aparatu sprawiedliwości, szafowania ich majątkiem przez urzędy skarbowe, szafowania ich zdrowiem przez źle zarządzane placówki służby zdrowia itp. Ta niewystarczająca ochrona wiąże się także z powolnością i nieudolnością działania organów mających stać na straży dobra obywateli (np. sądy). A bardzo wiele spraw żywotnie obchodzących obywateli pozostaje niezałatwionych, ponieważ polityczne interesy poszczególnych partii czy ich frakcji zdobywają prymat ponad interesem publicznym.
Konsekwencją tego stanu rzeczy jest niezadowolenie z demokracji i poczucie politycznej alienacji, które dotyczy wielu obywateli. Jak podaje CBOS, w ostatnim roku (lipiec 2007-lipiec 2008) niezadowolenie z demokracji deklarowało od 42 do aż 71% (sierpień 2007) obywateli, a twierdzenie, że „dla ludzi takich jak ja nie ma w gruncie rzeczy znaczenia, czy rządy są demokratyczne, czy niedemokratyczne”, akceptowało we wrześniu 2005 r. 50% respondentów (ale w listopadzie 2007 r., po rządach PiS, tylko 29%). Alienacja i dystansowanie się od systemu politycznego wyraża się także w niskiej frekwencji wyborczej, braku zaangażowania w referenda, w bardzo niskim autorytecie klasy politycznej i braku zaufania do niej.
Powstaje pytanie, co jest powodem owej stosunkowo niskiej jakości naszej demokracji, która, jak się zdaje, w ostatnich kilku latach jeszcze się pogorszyła?
Sądzę, że jednym z celów naszej diagnozy powinno być poszukiwanie wyjaśnienia powodów tego stanu rzeczy. Szukając tego wyjaśnienia, trzeba pamiętać o niebezpieczeństwie łatwych odpowiedzi. Prawica ma do zaoferowania pewną liczbę łatwych odpowiedzi: mówi o wadliwej ordynacji wyborczej i chce ją zmienić na większościową, mówi o moralnym rozprzężeniu, postulując sanację moralną i „ściągnięcie cugli”, mówi o „komunistycznych przeżytkach” i chce się z nimi rozprawiać itp. Te diagnozy i te recepty są wyrazem interesów i skłonności umysłowych prawicowych polityków, trudno je jednak uznać za trafne wyjaśnienia sytuacji i za skuteczne środki zaradcze. Tymczasem poważnego zastanowienia wymaga kwestia: czy stosunkowo niska jakość naszej demokracji nie jest wynikiem wrodzonych wad tej wersji mechanizmu demokratycznego, który oparty jest na modelu adwesaryjnym.
Model ten zakłada, że w demokracji proces agregacji interesów i podejmowania decyzji realizowany jest w toku walki o władzę między partiami politycznymi o uzyskanie większości, a partia, która uzyska większość, ma znaczny zakres swobody w realizacji własnych celów. Swoboda ta jest ograniczona ramami konstytucyjnymi. Jak pokazuje doświadczenie, ten model demokracji sprzyja temu, aby władza polityczna stawała się „łupem” silniejszych i bardziej przedsiębiorczych grup. A przede wszystkim takich, które wykorzystując techniki marketingowe, potrafią uwodzić wyborców.
Sądzę, że intelektualne środowiska lewicowe powinny przyjrzeć się całemu temu doświadczeniu i poważnie zastanowić się, co można uczynić, aby mechanizm demokratyczny lepiej odpowiadał potrzebom i dążeniom obywateli.

Polityka gospodarcza – modernizacja i walka ze społecznym upośledzeniem

Drugi obszar, którego nasza diagnoza powinna dotyczyć, to polityka gospodarcza i społeczna. Jest faktem, że dwie ostatnie dekady były dla naszego kraju okresem wielkiego cywilizacyjnego kroku naprzód. Wszakże rozwój ekonomiczny, z którym mieliśmy do czynienia, nie zapewnił należytego rozwiązania bardzo ważnych problemów, zarówno w sferze materialnej, jak i społecznej.
Co się tyczy sfery materialnej, to jak wiadomo, różne zadania o wielkiej wadze dla przyszłości naszego społeczeństwa nie są rozwiązane. Są to np. groźba deficytu energii, niedorozwój komunikacyjnej infrastruktury kraju, zakorkowanie dużych miast, niedoinwestowanie szpitali, szkół, sądów i in. W sferze społecznej mamy do czynienia z takimi zjawiskami, jak znaczne obszary nędzy, upośledzenie materialne licznych grup społecznych (np. nauczycieli czy pielęgniarek), ograniczenie możliwości rozwojowych mieszkańców małych miejscowości w różnych dzielnicach kraju itp.
Problemy tego rodzaju bywają tłumaczone dwojako. Ideologowie i politycy o orientacji liberalno-konserwatywnej twierdzą, że wszystko to jest wynikiem naszego zacofania spowodowanego „dziedzictwem 45 lat komunizmu”. Sugerują (a w każdym razie dotychczas sugerowali), że konsekwentne trzymanie się zasad wolnego rynku, usuwanie wszelkich ograniczeń jego rozwoju doprowadzi do pomyślnego rozwiązania istniejących problemów.
Z kolei politycy i ideologowie o orientacji populistyczno-autorytarnej wyjaśniają te problemy jako wynik działania „układu”, „zmowy czerwonych i różowych”, a środkami zaradczymi są dla nich działania mające rozbić układ (np. przez likwidację WSI), rozbudowanie działań policyjnych (jak tworzenie CBA), a także przez zaspokajanie doraźnych potrzeb tych czy innych grup (np. becikowe).
Lewica musi odpowiedzieć sobie na pytanie, jak powinna wyglądać polityka gospodarcza, która może efektywnie radzić sobie z tymi problemami, co jest do uczynienia, aby proces modernizacji naszego kraju przybrał właściwy kurs.
Sądzę, że lewicowe rozumienie modernizacji różni się od prawicowej idei rozwoju ekonomicznego pod kilkoma ważnymi względami.
Po pierwsze, różnica ta dotyczy kryteriów modernizacji. Dla lewicy modernizacja nie sprowadza się do przyrostu dochodu narodowego i wprowadzenia nowych technologii zapewniających większą wydajność pracy. Dla niej miarą postępu są nie tylko imponujące gmachy, nowoczesne technologie, coraz doskonalsze gadżety – postęp to zmiana jakości życia społeczeństwa jako całości. Lewicy chodzi o to, aby z owoców postępu technicznego korzystały nie tylko elity żyjące w mniej lub bardziej zamkniętych gettach, ale aby docierały one do „zwykłych ludzi”. Chodzi jej także o to, aby modernizacja zakładała tworzenie warunków, dzięki którym horyzonty ludzi mogą się poszerzać, aby człowiek osiągał coraz większą swobodę kształtowania form swego życia.
Po drugie, lewicę obchodzą sposoby modernizacji – ważne jest dla niej to, jak się ona dokonuje. Tak np. przeciwstawia się ona „modernizacji za wszelką cenę”, takiej, która rujnuje środowisko i zagraża pogarszaniem się jakości życia przyszłych pokoleń.
Po trzecie, podejście lewicowe różni się od prawicowego, jeśli idzie o pojmowanie roli państwa w tym procesie. Podejście prawicowe zakłada, że rozwój ekonomiczny jakoby automatycznie przynosi korzyści wszystkim członkom społeczeństwa. W pewnym okresie historycznym, w wielu krajach tak rzeczywiście się działo, ale jak pokazuje doświadczenie ostatnich dekad, tak wcale dziać się nie musi. Lewica uznaje, że w osiąganiu celów, które uważa za ważne, państwo odgrywa rolę podmiotową. Znaczy to, że nie ogranicza się ono do roli gwaranta praw (czy jak to kiedyś określano – stróża nocnego). Nie ogranicza się też jedynie do roli pomocniczej (choć z pewnością taką rolę powinno pełnić).
Ale nie znaczy to, że państwo ma przejmować rolę demiurga zmian, który sam określa, co dla obywateli jest ważne, i sam rozwiązuje ich problemy. Jego zadaniem nie jest kierowanie procesem modernizacji czy wskazywanie, jak ma ten proces przebiegać. Ma ono stwarzać warunki sprzyjające temu procesowi i regulować jego przebieg, tak by wartości, które lewica uważa za podstawowe, były zabezpieczone. Stwarzanie warunków dla modernizacji polega przede wszystkim na ukierunkowaniu polityki gospodarczej na rozwój innowacyjności zarówno w sferze produkcyjnej, jak i w sferze organizacji i zarządzania. Wymagać to będzie „inwestowania w kapitał ludzki”, tzn. rozwijania na szeroką skalę działań umożliwiających podwyższanie kwalifikacji obywateli, inicjowania i popierania rozwoju badań naukowych i wspomagania związków między nauką a gospodarką.
Stwarzanie warunków dla modernizacji wymaga zwiększenia dostępności rynku pracy dla kobiet. Oprócz odpowiednich zmian prawnych zabezpieczających prawa kobiet wymaga to także tworzenia rozbudowanej sieci opieki nad dziećmi, i to zarówno małymi (żłobki, przedszkola), jak starszymi (opieka pozaszkolna).
Walka ze społecznym upośledzeniem jest istotnym wyznacznikiem lewicowej polityki. Przez długi czas uważano, że celem tej walki jest wprowadzenie urządzeń państwa opiekuńczego. Urządzenia te, rozwijane przez lewicowe rządy w różnych krajach Europy, zapewniły zasadnicze polepszenie warunków życiowych szerokich warstw społeczeństwa. Wszakże ujawniły też różne słabości.
Jedną z tych słabości jest wytwarzanie asymetrycznej relacji między państwem i obywatelem: państwo ustawia się w pozycji tego, kto rozdziela wśród obywateli różne uprawnienia i przywileje. W tej sytuacji duża część wysiłku obywateli zaczyna się skupiać na tym, jak zdobyć jak najwięcej przywilejów, jak ominąć przeszkody i ograniczenia stojące na drodze do ich uzyskania. Co więcej, sytuacja taka ma pewne negatywne psychologiczne konsekwencje: wytwarza na masową skalę postawy roszczeniowe – eskalację żądań, domaganie się coraz to nowych uprawnień i nowych przywilejów. Jednocześnie słabnie motywacja do podejmowania własnej produktywnej, przedsiębiorczej działalności.
Doświadczenie krajów skandynawskich wskazuje, że nie zawsze tak musi się dziać (choć i tam spotyka się narzekania na występowanie postaw roszczeniowych). Być może w pewnych kulturowych kontekstach niebezpieczeństwo to jest słabsze niż w innych. W polskim wydaje się nader poważne.
Polityka, której celem jest walka ze społecznym upośledzeniem, powinna być nastawiona przede wszystkim na tworzenie warunków sprzyjających samorozwojowi członków społeczeństwa i awansowi społecznemu zaniedbanych grup. Na czoło wśród tych warunków wysuwa się polityka edukacyjna – odpowiednio prowadzona otwiera ona przed ludźmi nowe perspektywy życiowe. Chodzi tu o różne jej aspekty: o jak najwcześniejszy kontakt z instytucjami oświatowymi – według danych współczesnej psychologii odpowiednio ustawione, wczesne doświadczenie edukacyjne przyczynia się do rozwoju inteligencji – jednego z najważniejszych czynników powodzenia życiowego. Chodzi także o jakość wykształcenia, o dostęp do uczelni wyższych, o możliwości podwyższania kwalifikacji w ciągu całego okresu kariery zawodowej.
Przyjęcie takich priorytetów nie znaczy, że lewica odstępuje od zasady solidarności. Rzecz w tym, że zasada ta powinna być inaczej rozumiana i inaczej realizowana. Solidarność z pokrzywdzonymi i upośledzonymi nie ma się wyrażać w rozbudowywaniu różnych świadczeń czy „rozdawaniu” czegokolwiek, ale w tworzeniu warunków umożliwiających jak najszerszym kręgom ludzi rozwijanie swego życia. Ale równocześnie lewica liczy się z tym, że ograniczenia możliwości rozwojowych mają różne powody, takie jak brak wykształcenia, nędza, brak wsparcia społecznego, inwalidztwo, psychologiczne niedostosowanie, dyskryminacja, ciężka choroba, starość, nieszczęśliwy wypadek, szczególny układ losów życiowych itp. Każda z tych okoliczności wymaga odmiennego podejścia, ale wszystkie one wymagają aktywnej reakcji ze strony państwa.
W tym zakresie stanowisko lewicowe różni się od prawicowego dwojako. Różni się ono od tej wersji prawicy, która głosi, że każdy sam jest odpowiedzialny za swój los, a w życiu spotyka każdego to, na co zasłużył. Różni się również i od tej wersji, która dostrzegając słabość i nieszczęście, uznaje za potrzebne udzielanie pomocy na zasadzie charytatywnej. Solidarność w rozumieniu lewicy jest poczuciem odpowiedzialności za to, aby członkowie społeczeństwa mogli stawać się aktywnymi podmiotami, zdolnymi do przyjmowania odpowiedzialności za siebie i współodpowiedzialności za innych. Chyba że z racji wieku lub stanu zdrowia są do tego niezdolni.

Publiczna komunikacja i media

Kolejnym obszarem, którego problemy wymagają rozpatrzenia, jest sfera publicznej komunikacji i mediów. Wolność słowa i wolność mediów jest fundamentem ładu demokratycznego. Wszakże media są zarazem potężnym narzędziem wywierania wpływu i zdobywania oraz sprawowania władzy, toteż o uzyskanie kontroli nad mediami walczą ze sobą różne siły dysponujące potencjałem politycznym lub ekonomicznym. W naszym kraju jedną z konsekwencji tej walki jest podporządkowanie mediów publicznych określonym siłom politycznym. Ważnym celem lewicy jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, co jest misją mediów publicznych i jakie warunki powinny być spełnione, aby media te były zdolne do wypełnienia tej misji. W jaki sposób uwolnić je od ingerencji sił politycznych i rynkowych?

Pozycja i rola Polski we współczesnym świecie

Bardzo ważnym obszarem problemów naszego kraju jest jego pozycja w Europie i na świecie. Wprawdzie przez dość długi czas istniał w Polsce nader szeroki konsensus co do zasad polityki zagranicznej i szeroki zakres aprobaty dla jej osiągnięć, ale obecnie zakres tego konsensusu wyraźnie się zawęził. Pojawiło się wiele trudnych kwestii, co do których istnieją poważne różnice zdań między Polakami i ich partyjnymi reprezentacjami, np. jak rozwijać współpracę z sąsiadami, przezwyciężając stereotypy i uprzedzenia we wzajemnych stosunkach – stereotypy i uprzedzenia, które zaostrzyły się w ostatnich kilku latach. Jak umocnić pozycję Polski w Europie nadwątloną na skutek nieodpowiedzialnej polityki poprzedniego rządu i kompromitującej rozbieżności stanowisk między głównymi ośrodkami władzy? W jaki sposób Polska może przyczyniać się do umacniania współpracy europejskiej i przezwyciężania trudności, których źródłem są narodowe egoizmy? Jak polska lewica może współdziałać z lewicą europejską w tworzeniu i wdrażaniu zasad socjalnej Europy? Jak mają się kształtować stosunki Polski z jej wielkim amerykańskim sojusznikiem teraz, gdy władza w tym kraju znalazła się w ręku sił lewicowych?
Przytoczone tu pytania ilustrują rozległość wyzwań, jakie w sferze polityki zagranicznej stają przed polską lewicą.

Zespoły problemowe

Omawiając tu różne obszary i różne problemy, do których Projekt dla Polski powinien się odnieść, nie zakładam, że jest to wyczerpująca lista ważnych tematów. Nie zakładam też, że istnieje jakiś jeden sposób lewicowego podejścia do tych tematów. Lista ta ma znaczenie heurystyczne. Ma ona otworzyć dyskusję nad lewicowym ujęciem problemów naszego kraju. Ma także wyznaczyć kierunki pracy intelektualnej nad tymi problemami. Zakładamy, że problemy te mają zostać podjęte przez powołane zespoły tematyczne pracujące w ramach Centrum Politycznych Analiz. Uruchamiamy prace sześciu zespołów tematycznych zajmujących się następującymi problemami:
– Jakość demokracji – pod kierunkiem prof. Janusza Reykowskiego.
– Modernizacja kraju i walka ze społecznym upośledzeniem – pod kierunkiem prof. Zdzisława Sadowskiego.
– Edukacja jako sposób zwalczania społecznego upośledzenia i czynnik społecznego rozwoju – pod kierunkiem prof. Janusza Gęsickiego.
– Media publiczne i polityka kulturalna – pod kierunkiem prof. Wiesława Godzica.
– Miejsce Polski w Europie i na świecie – pod kierunkiem senatora Włodzimierza Cimoszewicza.
– Polityka miejska, lokalny ład a lewica – pod kierunkiem dr. Piotra Żuka.
Uruchamiamy też zespół poświęcony tożsamości współczesnej lewicy. Zespół ten zająłby się tradycją lewicową w Polsce oraz kwestią stosunku lewicy do współczesności. Zespołem tym pokieruje prof. Jerzy Wiatr.
Zespoły te powinny zmierzać do przygotowania raportów i opracowań, które byłyby dyskutowane na forum naszej Rady, na specjalnie organizowanych konferencjach o charakterze publicznym, a także kierowane do dyskusji w środowiskach lewicowych i na łamach prasy.
Czemu służyć miałaby ta działalność? Jej podstawową funkcją jest ożywienie lewicowego ruchu umysłowego – wprowadzanie do świadomości publicznej innego niż prawicowe ujęcia spraw Polski i Polaków, przeciwstawienie dominacji prawicowego stanowiska w dyskursie publicznym. Ale ma też ona funkcje polityczne. Lewica w Polsce nie stanie się rzeczywistą siłą polityczną tak długo, dopóki nie potrafi zaoferować Polakom przekonującego lewicowego programu rozwiązywania polskich spraw. Jak długo nie potrafi pokazać, że inaczej niż prawica ujmuje główne polskie problemy i inne ma dla nich recepty. Że może przedstawić im zupełnie inną narrację.
Powiedzą Państwo, że nie jest to warunek wystarczający dla politycznego sukcesu lewicy. To prawda. Ale jest to warunek konieczny.

* Wystąpienie prof. Janusza Reykowskiego na spotkaniu Rady Programowej Centrum Politycznych Analiz – Projekt dla Polski.

Autor jest profesorem w Instytucie Psychologii PAN. Przewodniczy Radzie Programowej Centrum Politycznych Analiz – Projekt dla Polski.

Wydanie: 3/2009

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy