Jan Emeryk Rościszewski – pisaliśmy o tym tydzień temu – zakończył z hukiem swoją przygodę z dyplomacją i huk ten postawił na porządku dziennym pytanie, jak to się stało, że do tej pory ambasadą RP w Paryżu kierował człowiek związany od początku lat 90. z partią Jarosława Kaczyńskiego. Ministrowi Sikorskiemu to nie przeszkadzało? Ufał mu?
Oczywiście dyplomaci pracujący w MSZ wiedzą, że rządy się zmieniają, a Rzeczpospolita trwa. W związku z tym pracują dla każdego ministra, bo taka zasada obowiązuje w administracji państwowej. Można długo wyliczać dyplomatów, którzy przeszli przez kolejne zawirowania, wyróżniając się fachowością, a ukrywając swoje sympatie. O, np. wiceminister Henryka Mościcka-Dendys – ważna postać w dzisiejszym MSZ, za czasów PiS ambasador w Danii, a później dyrektor departamentu.
Rzecz w tym, że Rościszewski do tej grupy nie należy. Gdy w roku 2021 obejmował po Zbigniewie Jagielle fotel prezesa PKO BP, komentowano to tak: „Jan ma tę zaletę, której nie ma Jagiełło, czyli że był kiedyś w Porozumieniu Centrum. Jednym słowem,







