Zarażeni spiskami

Zarażeni spiskami

W teorie spiskowe wierzy już niemal połowa Polaków. Jak nie dać się zwariować

Maszt 5G rozpylający trujące smugi kondensacyjne, strzelający szczepionkami i lecący nad płaską Ziemią – jeden mem, przedstawiający dziwaczny obiekt podobny do samolotu, łączy aż cztery teorie spiskowe. Na Facebooku śmieją się z niego już chyba wszyscy.

Rozbawienie internautów wzbudzają też nowe teorie związane z koronawirusem. Według nich nadajniki piątej generacji sieci komórkowej mają aktywować wirusa, powodować wysysanie z nas tlenu lub gotowanie się wody w płucach. Trudno wymyślić większe brednie. A jednak…

Od spisku do pobicia

– To jak budzenie się ze złego snu, który każdego dnia zamienia się w koszmar – mówiła amerykańska żołnierka sportsmenka, Maatje Benassi, której nazwisko powiązano z rzekomym amerykańskim spiskiem skierowanym przeciw Chinom. Według tej teorii koronawirus miał być bronią biologiczną, a żołnierze armii USA, w tym Benassi, przebywający w Wuhanie na VII Światowych Wojskowych Igrzyskach Sportowych w październiku 2019 r. – pacjentami zero, celowo wysłanymi do Chin, aby wywołać epidemię. Benassi i jej rodzina musieli się zmierzyć z hejtem, groźbami i nękaniem – do internetu prócz nazwiska i wizerunku kobiety trafiły też jej adresy domowy i mejlowy.

Jednostkowy przypadek? Niestety nie. Amerykanka stała się tylko symbolem nowej fali nienawiści wobec różnych nacji i grup społecznych, która wiosną 2020 r. zalała świat.

Paliwem dla tego zjawiska jest w dużej mierze teoria spiskowa (obalona zresztą przez naukowców), że koronawirus został stworzony celowo w chińskim laboratorium, by pogrążyć resztę świata w chaosie. To wywołało ogromną nieufność i wrogość wobec Chińczyków i Azjatów w ogóle.

Ataki najczęściej mają postać pogróżek czy obelg, ale w wielu wypadkach doszło do aktów przemocy fizycznej. W Kamerunie samochody obcokrajowców obrzucano kamieniami, w Egipcie kierowca taksówki brutalnie wyrzucił z samochodu chińskiego pasażera, w Jordanii pobito Koreańczyka, w Brukseli młody człowiek uderzył mężczyznę azjatyckiego pochodzenia, oskarżając go o bycie przyczyną koronawirusa. Chińczykom i innym Azjatom w wielu miejscach na świecie odmawiano obsługiwania ich w restauracjach czy hotelach, a nawet udzielenia pomocy medycznej.

Nie jesteśmy lepsi

Takie problemy nie ominęły Polski – opisuje je „Raport o wirusie nienawiści” przygotowany przez Stowarzyszenie Nigdy Więcej. Czytamy w nim o napadzie na trzy wietnamskie studentki w Warszawie, dotkliwym pobiciu we Wrocławiu pochodzącego z Chin i mieszkającego w Polsce od 25 lat kucharza czy obrzuceniu kamieniami Wietnamki w Łukowie. Agresorami w tym ostatnim wypadku byli uczniowie podstawówki.

Raport podaje również przykłady gróźb, znieważania i dyskryminacji obcokrajowców, a także hejtu skierowanego do osób LGBT+ – tym ostatnim we Wrocławiu popisał się w kazaniu ks. Leonard Wilczyński, stwierdzając, że epidemia koronawirusa „to kara boska za życie w grzechu, za homoseksualizm”, a Chińczycy „są brudni, jedzą nietoperze i martwe płody”. Kazimierz Płotkowski, były przewodniczący regionu śląskiego partii Polska Razem Zjednoczona Prawica, zamieścił na Twitterze komentarz o treści: „Żydki na wszystkim umieją zrobić interes… może ten COVID-19 to nowy holoszwindel”. Z kolei dr Jerzy Targalski, współpracownik „Gazety Polskiej” i wykładowca Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego, błysnął na antenie Polskiego Radia 24 taką myślą: „Zobaczymy, na ile ta epidemia przedostanie się poza granice Chin, dlatego że jak dotychczas to okazuje się, że przede wszystkim Chińczycy są bardziej podatni niż przedstawiciele rasy białej. (…) Myślę, że się nie rozprzestrzeni”.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 24/2020, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Karol Makurat/REPORTER

Wydanie: 24/2020

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. bożena marczuk
    bożena marczuk 11 czerwca, 2020, 22:01

    Może komentuję nie bardzo na temat, ale też o teoriach spiskowych. Nie wierzę w spiski, jednak ten powtarzający się sen nie daje mi spokoju. Sni mi się Jerzy Pilch taki cały szary i coś mówi gestykulując.Nie mogę go zrozumieć, proszę o powtórzenie, ale on się złości i znika. Nigdy go nie spotkałam, czytałam tylko jedną książkę( pierwsze wydanie tej o piciu),pamiętników nie tknęłam choć kupiłam i nie jestem fanką jego twórczości. Znam jego twarz z lektury felietonów w Przeglądzie, Polityce, Tygodniku Powszechnym. Po pierwszym śnie sprawdziłam, że niedawno umarł, a parę miesięcy wcześniej już na wózku wyprowadził się z młodziutką żoną na prowincję, gdzie diabeł mówi dobranoc- daleko od rodziny, znajomych, specjalistycznych szpitali. Ciekawe , czy przeprowadzili sekcję jego zwłok, bo okoliczności poprzedzające ten zgon w domu są co najmniej zastanawiające.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy