Zaremba gasi światło w gazetach

Zaremba gasi światło w gazetach

Prawicowy publicysta Piotr Zaremba zdobył się na niezwykle rzadką w jego środowisku szczerość. Wspominając pierwsze kroki w dziennikarstwie, wrócił pamięcią do 1989 r.: „To była rewolucja totalna, bardzo młodzi ludzie trafiali na kluczowe stanowiska nie tylko w mediach. Mało było doświadczonych dziennikarzy, którzy pasowali do nowej rzeczywistości i potrafili dobrze pisać. Po 1989 r. wiele osób ze starszej kadry odeszło z »Życia Warszawy«. Inaczej niż dziś do mediów trafiali ludzie, którzy traktowali pracę jako przygodę. Moimi kolegami z pracy byli wtedy m.in. Piotr Skwieciński, Luiza Zalewska, Igor Zalewski, Paweł Fąfara, Robert Krasowski, Igor Janke”. Prawda. Tak było. Zapomniał tylko Zaremba dodać, że grupa, dla której „Życie Warszawy” było przygodą, błyskawicznie zdołowała tę świetną wówczas i bardzo popularną gazetę. Czytelnicy nie dali się oszukać zadufanym amatorom i przestali „ŻW” kupować. Wiadomo, że społeczeństwo było wtedy zniewolone i nie dorosło do poziomu Zaremby czy Skwiecińskiego. Minęło 20 lat i poziom społeczeństwa jest jeszcze gorszy, bo mimo gigantycznych nakładów Axela Springera paru ludziom z ówczesnej grupy udało się dorżnąć „Dziennik”. Po drodze zaliczyli jeszcze parę tytułów, po których nie ma już śladu. Wiele w Polsce się zmieniło, ale oni są niezawodni. Kto chce szybko splajtować, niech dzwoni do Zaremby. Skrzyknie kolegów i kolejny tytuł z głowy.

Wydanie: 30/2009

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy