Zatruwanie demokracji

Zatruwanie demokracji

Jestem już śmiertelnie zmęczony stanem gniewu, nawet nienawiści wobec rządzących. Tyle lat z tym żyłem w Polsce Ludowej. Miałem różne zastrzeżenia wobec tych, co kierowali już wolną Polską, ale to są detale. Teraz mam znowu odruchy wymiotne. Pokraczność tej sytuacji, gdyż dzieje się to nadal w demokracji, która jest zatruwana. Zaczyna się na dużą skalę fałsz, kłamstwo, manipulacja. Warto czasami oglądać telewizję, którą śmiało mogę już nazwać reżimową. Widać, kogo się zaprasza, jak manipuluje się przeszłością i teraźniejszością. Właśnie oglądałem, jak dwóch reżimowych historyków mówi o pogromie kieleckim, jednym głosem, zgodnie z nową doktryną. Niesamowite. Czeka nas podły czas.

Reakcje na dobrą grę naszej drużyny piłkarskiej na mistrzostwach Europy ukazują, jak jesteśmy niedopieszczeni i jak złaknieni sukcesów. Również emocjonalnie zależni od tego, co Europa o nas powie. To zła wiadomość dla Kaczyńskiego, któremu już przestaje zależeć na tym, co powie Europa. Zaletą tej drużyny jest też jej apolityczność, podczas gdy już wszystko u nas staje się polityczne. Nawet PiS nie jest w stanie obsadzać piłkarzy w drużynie wedle klucza partyjnego, chociaż nie wykluczam, że dotyczyć to będzie kiedyś selekcjonera. W przypadku piłkarzy jak na dłoni widać, co potrafią. W przypadku nowych szefów PKO BP czy Orlenu obsadzonych z klucza partyjnego tego nie widać. Odczujemy to za jakiś czas.

Młody Polak mieszkający w Londynie pisze mi: „Polacy są generalnie inteligentni, ale kraj mamy urządzony koszmarnie. Anglicy w swej masie to kretyni (co dopiero tu odkryłem), ale kraj mają bardzo dobrze urządzony”. Jest człowiekiem wykształconym, inteligentnym, a został skazany, by pracować w domu opieki. Taki jest los większości emigrantów. Rozgoryczeni na ojczyznę, że żyjąc w kraju, nie mogli siebie utrzymać. A takie uogólnienia na temat mądrości czy głupoty narodów są zawsze błędne. Jedno jest pewne: Anglia ma wielką przewagę nad Polską, gdyż ma dłuższą, ciągłą tradycję nie tylko demokracji. W Polsce rwane były wszystkie tradycje, może oprócz tradycji niechlujstwa. Teraz jednak uczymy się porządku i estetyki. Tak, budujemy teraz różne tradycje, złe i dobre. Złą jest obsadzanie stanowisk przez swoich miernych, ale wiernych. PO ma tu zasługi. Jednak to, co robi PiS, w głowie się nie mieści. Martwi w Platformie brak energii, pomysłu, wizji. Nie jest przekonująca ani porywająca. I mimo wszystko jest tu jakaś wina Tuska, że nie przyciągnął lepszych ludzi, a jak byli tam politycy z klasą, to się ich pozbył, bo stawali się dla niego konkurencją. Myślę nie tylko o Andrzeju Olechowskim.

Widać jak na dłoni, jak społeczeństwa Zachodu buntują się przeciwko próbom redukcji narodu. To broni się plemienność, ten pierwotny ludzki instynkt stadny. To jest pierwotne, dlatego Anglicy sami do końca nie rozumieją, co zrobili. Zadziałał instynkt narodowy. Ale bardzo w tym pomogła mierność współczesnych polityków.

Piszę książkę o czasach stalinowskich. Tym wyraźniej widzę, jak antykomunizm Kaczyńskiego zaczyna być zabawną figurą. W jego partii zachodzą podobne procesy jak w partii komunistycznej. Nie da się ich zrozumieć bez rozumienia mechanizmów, które zachodzą w każdej zwartej grupie. Pisała o tym Alice Miller w książce „Pamięć wyzwolona”: „Ten sam człowiek, który w stosunku do rzekomych i realnych wrogów wykazuje wiele inteligencji i zdolności krytycznych, jednocześnie zachowuje wzruszającą wierność i posłuszeństwo małego dziecka, gdy chodzi o dogmaty grupy. (…) Nawet krótki pobyt w grupie może zapewnić poczucie matczynej opieki, dobrej, nigdy nieistniejącej symbiozy z matką, która zapewnia dobre samopoczucie, bezpieczeństwo i wolność, i dzięki której można się otworzyć. (…) Jeżeli grupa przejęła tę funkcję zastępczą, to wprawdzie stwarza iluzję lepszej matki, ale żąda bezlitosnego dostosowania się, jak kiedyś prawdziwa matka (…). Niejednokrotnie obserwowałam, że pacjenci przeżywali głęboki lęk przed opuszczeniem, a nawet przed śmiercią, jeżeli musieli w grupie, z którą czuli się związani, reprezentować poglądy odmienne od obowiązujących w niej”.

Konformizm i cynizm jednak zawsze toczy wyrafinowaną grę z wiarą. Alice Miller to słynna w świecie psycholożka, autorka niezwykłych książek o traumach dzieciństwa. Poruszające są jej analizy życia tyranów. Jak się okazuje, wszyscy byli maltretowani przez ojców. A potem mścili się za to na narodach.

Miller poznałem przed laty, kiedy była w Polsce. Jakiś czas potem zadzwoniła do mnie ze Szwajcarii. Prosiła kategorycznie, żebym jej załatwił spotkanie z Janem Pawłem II. Była pewna, że go przekona, by ogłosił światu, że nie wolno bić dzieci, co zmieni świat na lepsze. Nie dałem rady. I nie pomogłem polepszyć świata.

Wydanie: 28/2016

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy