Genetyk

Genetyk

Jeśli prof. Wiesław Wysocki, teolog z wykształcenia, zajmuje się biografistyką, to nic dziwnego, że myli mu się ona na ogół z hagiografią, a w konsekwencji pisane przez niego biogramy wzorowane są na żywotach świętych. To jeszcze można przeżyć, a nawet trochę się pośmiać. Gdy czczonym przez siebie „żołnierzom wyklętym” przypisuje cechy anielskie, to już gorzej, na pewno nie do śmiechu, ale i to można jakoś przeżyć. Jeśli jednak przy takim dorobku naukowym i takim warsztacie można zostać na uczelni publicznej kierownikiem Katedry Historii Najnowszej, kształcić studentów i młodą kadrę, to już całkiem nie jest do śmiechu.

Ale ostatnio prof. Wysocki przeszedł sam siebie. Przeanalizował mianowicie na antenie TVP Info wystąpienie Donalda Tuska w rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. Dla przypomnienia, były premier, a obecny szef Platformy, w krótkim, pięknym i mądrym wystąpieniu przypomniał słowa poety powstańca Stanisława Marczaka-Oborskiego z wiersza „Do Powstańca”: „Pamiętaj: nie wolno ci zwątpić w wolność, co przyjdzie, choćbyś padł…”. Tusk powiedział, że słowa te są dziś tak samo ważne i aktualne, jak były 77 lat temu. Powiedział, że trzeba pamiętać, iż powstańcy ginęli po to, abyśmy – kiedy zatrzymamy się na dźwięk syren w rocznicę wybuchu powstania – mogli, gdy głos syren ścichnie, wracać do normalnego, bezpiecznego życia wolnych ludzi. Co więcej, zdaniem Tuska nasza wolność nadaje szczególny sens ofierze powstańców i dlatego nie możemy w nią zwątpić. „Jesteśmy im to winni. Chwała bohaterom”, zakończył były premier.

Temu, że recenzujący tę wypowiedź w TVP Info teologohistoryk nie nadążył za myślą byłego premiera i dlatego nazwał ją „pokrętną”, specjalnie się nie dziwię. Sprawność intelektualna jest cechą indywidualną. Można ją mieć albo nie. Można mieć, ale z niej nie korzystać. To się mieści w granicach wolności każdej jednostki.

Ale prof. Wysocki poszedł jeszcze co najmniej kilka kroków dalej i przekroczył dopuszczalną granicę. Powiedział mianowicie, „Myślę, że w Tusku nie ma jednak tego genu polskiego, a przynajmniej jest on o wiele słabszy i zagłuszony przez gen niemiecki”.

Dokonajmy zatem analizy tego zdania. Wynika z niego, że – po pierwsze – prof. Wysocki uważa, że myśli. Każdemu wolno mieć dobre zdanie o sobie. Po drugie, że uważa on, iż istnieją geny narodowe (np. gen polski, gen niemiecki). Otóż nie istnieją. Ani w sensie biologicznym, ani przenośnym kulturowym, ani żadnym innym. Mówienie o takich „genach” jest nie tylko absurdem w świetle stanu nauki XXI w., ale wprost nawiązaniem do najobrzydliwszych teorii rasistowskich XIX i XX w. Prof. Wysocki jest członkiem Komitetu Obrony Dobrego Imienia Polski i Polaków. Głoszenie rasistowskich haseł budowaniu na świecie dobrego imienia Polaków chyba jednak nie służy.

Na koniec problem natury metodologicznej. Jakimi to metodami prof. Wysocki mierzy siły dostrzeganych przez siebie genów i jak to wyliczył, że gen polski jest u Tuska słabszy od genu niemieckiego? Empirycznie? Przez iluminację? Zważywszy na wykształcenie profesora, stawiałbym raczej na to drugie. Ale wiadomo, „Duch, kędy chce, tchnie” (J 3,8), no i tu ewidentnie nie chciał.

Temu, że najbardziej skrajni propagandziści PiS robią od lat, co mogą, by „ciemny lud”, który wedle samego szefa TVP „wszystko kupi”, kojarzył Donalda Tuska z Niemcami (poczynając od „dziadka z Wehrmachtu”), się nie dziwię, choć jest to obrzydliwe i głupie. Ale jest na ich poziomie. Gdy zaś do tego chóru dołącza profesor, wyższej uczelni w końcu, gdy robi to w sposób nie tylko obrzydliwy, lecz także obrażający naukę i nadużywający zaufania społecznego do nauki i środowiska naukowego, to można by chyba oczekiwać jakiejś reakcji środowiska naukowego.

Czy koledzy prof. Wysockiego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego też dostrzegają „narodowe geny” i mierzą siłę ich oddziaływania na poszczególne jednostki? Czy akceptują dokonywany przez ich kolegę pomiar poziomu „polactwa” w Polaku i dostrzegają zmagania narodowych genów ujawniające się w wypowiedziach? Co na to środowisko historyków? Czy za takie wypowiedzi nie powinien ich autora spotkać środowiskowy ostracyzm? A wracając do genów i do nauki. Patriotyzm na pewno nie jest uwarunkowany genetycznie. A głupota?

j.widacki@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 33/2021

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy