Zbastuj, Tadek

Ile papież ma dywizji? – miał kiedyś zapytać Józef Stalin, przywódca światowych partii komunistycznych, rozmyślając o przywódcy globalnego Kościoła. W czasie triumfów Stalina owo pytanie wykorzystywali partyjni agitatorzy, aby zminimalizować papieską rolę. Po śmierci Stalina i rozpadzie bloku radzieckiego cytowano owo zapytanie jako dowód pychy antykościelnego dyktatora i kruchości jego imperium.
Ile papież ma dywizji? – może dzisiaj zapytać Ojciec Dyrektor Tadeusz Rydzyk molestowany ostatnio watykańską korespondencją. Jak radośnie donosiły media, „niezwykle ostre listy do przewodniczącego Episkopatu, abp. Józefa Michalika, i prowincjała redemptorystów, Zdzisława Klafki (zwierzchnika o. Tadeusza Ryzyka), skierowała nuncjatura apostolska w Polsce”. Nuncjatura czyli ambasada Watykanu. Podobnie jak w poprzednich potępiono polityczne zaangażowanie koncernu medialnego Ojca Dyrektora oraz lansowanie poglądów politycznych i społecznych, które w Rydzykowych mediach podaje się jako „katolickie”. Jedynie słuszne. Do Ojca Dyrektora list napisał też marszałek Sejmu RP, Marek Jurek, a inni dygnitarze, jeśli jeszcze nie napisali, to niebawem to uczynią. Treści listu marszałka Jurka nie znamy. Ale, znając marszałka, osobę pryncypialną i pogodną, zapewne napisał Ojcu Dyrektorowi to, co zwykle mówi swojemu przyjacielowi, obecnemu krytykowi PiS, Stefanowi Niesiołowskiemu. „Zbastuj, Stefan, zbastuj”. Oczywiście w delikatnej formie, bo Niesiołowski świętym mężem, jak Ojciec Dyrektor, nie jest.
Ojciec Dyrektor po krytyce Centrali zapewne „zbastuje” nieco, wyciszy się i wyciszy swoich pracowników. Uczyni akt dobrej woli, odegra rolę posłusznego zakonnika. Po odpowiednim czasie wróci do dawnej roli.
Ojciec Dyrektor jest bezkarny. Samodzielny, samorządny i naprawdę niezależny magnat medialny. Episkopatem polskim trudno kierować, bo jest podzielony. I Ojciec Dyrektor ma tam wielu wyznawców. Korzystających z usług jego koncernu medialnego. W mediach Ojca Dyrektora lansują się politycy prawicy. Dobre słowo Ojca w czasie kampanii wyborczej daje przynajmniej kilka procent dodatkowego poparcia. Decydując nierzadko o sukcesie. Osobistym i partii. Kiedy PiS i PO walczą o dominację na prawicy, Ojciec Dyrektor ze swym elektoratem jawi się jako posiadacz pakietu kontrolnego w spółce akcyjnej. Jego głosy decydują na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy. Radia watykańskiego, prasy wydawanej tam w polskim języku nikt, oprócz zajmujących się mediami, w Polsce już nie słucha, nie czyta. A Rydzykowy „Nasz Dziennik” ma nieformalny status gazety rządowej, jest obecny nawet w samolotach. Zatem Ojciec Dyrektor może dzisiaj zapytać o „dywizje papieskie”, wiedząc, że w Polsce siła jest po jego stronie. Siła przekładana na setki tysięcy wyznawców spotykających się podczas pielgrzymek Radia Maryja. Siła kadr wychowanych przez Rodziny Radia Maryja, edukowanych na uczelni Ojca Dyrektora. Siła tak uderzająca, że nawet niekonstytucyjna przewodnicząca KRRiTV, Elżbieta Kruk, nie odważyła się ukarać Ojca Rydzyka za prezentowany w radiu antysemityzm.
Niedawno prasa podała, że w Łańcucie powstanie szpital pod wezwaniem Ojca Dyrektora. W Warszawie jest szpital pod wezwaniem Dzieciątka Jezus. Przy takich wpływach papież może tylko delikatnie poprosić Ojca Dyrektora: „Zbastuj nieco”. Baczyć, by zbytnio Ojca nie urazić.

Wydanie: 15/2006

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy