Zima kosztuje

Zima kosztuje

Jeśli mrozy wrócą, nie da się uniknąć podwyżek i spadku tempa wzrostu gospodarczego

Niskie temperatury chłodzą życie gospodarcze w Polsce. Zima kosztuje. – Gdyby mrozy potrwały jeszcze ze dwa tygodnie, dodatkowe wydatki przekroczyłyby 45 mln zł – mówi dyr. Katarzyna Gawlik-Tarnowska z Polskich Linii Kolejowych. W ubiegłą środę 39 razy pękały szyny, 730 pociągów opóźniło się na 16 tys. minut. Pęknięcia trzeba od razu łatać niezależnie od pogody, pieniądze na zimowe naprawy kolej znajduje kosztem innych potrzeb.
Ekonomista Richard Mbewe, dla którego takie mrozy są nowością, szacuje, że dotychczas nasza gospodarka straciła ok. 10 mld zł. To cena opóźnień w dostawach, awarii, wyższych kosztów produkcji, spowodowanych zwłaszcza wzrostem zużycia gazu. Są i straty niepoliczalne, niepozwalające zaliczać Polski do krajów cywilizowanych – śmierć niemal 200 osób w wyniku mrozów.

Rezerwy się skurczyły

Przez trzy dni, od 23 do 25 stycznia, padały kolejne polskie rekordy wszech czasów, kraj konsumował o ponad 15% więcej gazu niż przed rokiem.
Minister gospodarki Piotr Woźniak mówi, że polski system gazowniczy jest przygotowany na ponaddwudziestostopniowe mrozy trwające przez tydzień. Mamy więc jeszcze parę dni rezerwy, ale margines bezpieczeństwa się skurczył. Na początku roku zapasy gazu wynosiły 1 mld m sześc. Dziś – ok. 750 mln. Od 20 stycznia czerpaliśmy z rezerw po ok. 27 mln m na dobę, na więcej nie pozwalały możliwości instalacji przesyłowych. Do zamknięcia dziennego bilansu brakowało kilku milionów metrów, zwłaszcza że Ukraina obcięła nam dostawy.
Ograniczenia, wprowadzone najpierw przez PGNiG, a potem przez rząd, obowiązują do 15 lutego. Mniej gazu dostają wielkie zakłady chemiczne, Orlen, niektóre elektrownie, ale i firmy spożywcze, takie jak Morliny czy Polmlek. Zakłady azotowe w Puławach zmniejszyły produkcję o połowę, w Kędzierzynie – wstrzymały ją niemal całkowicie.
Dłuższe mrozy spowodowałyby ograniczenie produkcji w hutach, następnych w kolejce do obcięcia dostaw gazu. Jeśli jednak temperatura nie będzie nagminnie spadać poniżej minus 15 stopni, obecne straty uda się nadrobić w cieplejszych miesiącach.

Bicie po kieszeni

Gorzej będzie ze stratami w domowych budżetach. Orlen podnosi na przykład cenę oleju opałowego (w tym roku wprowadził już 14 podwyżek), w ślad za nim idą inni dostawcy. To niby niewielkie sumy – w grudniu 2005 r. litr oleju opałowego kosztował średnio 2,3 zł, teraz 2,5 – ale wielu z nas odczuje je boleśnie, zwłaszcza że olej opałowy latem wcale nie tanieje. O prawie 10% zdrożał węgiel. Czekają nas też podwyżki cen paliw (chyba że rząd ulży w akcyzie), więcej zapłacimy za prąd, bo kto mógł, ten się dogrzewał.
Z drugiej strony, na pewno większe zyski będą miały STOEN, GazSystem i inne spółki dostarczające energię. Zwiększyły się obroty hipermarketów, z których nie chciało nam się wychodzić na mróz i robiliśmy większe zakupy. Wzrosła sprzedaż akumulatorów, grzejników i ciepłych ubrań. Gdy jedni tracą, inni zarabiają.

Dzienne zużycie gazu w styczniu br. (w mln m sześc.)

2.01 45
9.01 50
16.01 53
21.01 56
23.01 59
24.01 61,5
25.01 63,5

 

Wydanie: 5/2006

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy