Wstyd pampersów

Wstyd pampersów

Niewesoła musi być sytuacja kadrowa springerowskiego „Dziennika”, skoro za felietonistę robi tam Igor Zalewski, znany bardziej odpornym na sen telewidzom z programu „Ciężka jazda Mazurka i Zalewskiego” (albo „Lekka jazda…”). Kto wytrwał przy telewizorze, mógł poznać ten bardzo, bardzo specyficzny humor Zalewskiego. Program zaistniał w wyniku kumoterskich decyzji kolegów Zalewskiego (służymy nazwiskami) i mimo uporczywej akcji reklamowej zszedł po cichu. Schodząc, nie obudził telewidzów. I to jest jego jedyna zaleta. Wydawać by się mogło, że ktoś tak bardzo pozbawiony talentu znajdzie sobie zajęcie poza mediami. Ale gdzież tam. Zalewski trafił do Niemca. Pampersi zawsze wiedzieli, gdzie stoi słoik z konfiturami. To wprost wyjątkowi smakosze słodkości.
Nie zawracałbym głowy czytelnikom „Przeglądu” osobą Zalewskiego, gdyby nie toporna reakcja tego czołowego springerowskiego felietonisty na artykuł Roberta Walenciaka „Pajęczyna Wildsteina”. Walenciak prześledził losy środowiska pampersów z lat 90. i pokazał, jak skutecznie to środowisko rozprowadziło się w mediach w ostatnich miesiącach (TVP, PR, PAP).
Zalewski wie, że pampersi fatalnie zapisali się w pamięci Polaków. Boli go przypominanie, kto z kim wówczas pracował i kto kogo dziś popiera. Chciałby tamte czasy wymazać ze swojej pamięci. Wyraźnie czegoś się wstydzi.
Przypomnienie wspólnoty biografii pampersów w „Przeglądzie” to docenienie skuteczności tego środowiska. Robert Walenciak pokazał, jak ogromne są ambicje pampersów, także polityczne. Ostatnio przekonał się o tym nawet Jarosław Kaczyński, któremu w paru gazetach pogrożono, że nie może się nic stać naszemu Bronkowi (Wildsteinowi). Dziwnym trafem straszyli Kaczyńskiego pampersi, których według Zalewskiego już nie ma. Fatamorgana jakaś czy co? Igorowi Zalewskiemu, który skarży się, że „Przegląd” jest nudny, dedykuję bardzo dowcipny tekst z jego „Dziennika”. Jeśli jest nam smutno lub za gorąco, to czytamy sobie także inne zabawne artykuły, za które Niemiec płaci ciężką forsę. Dobrze, że te pieniądze zostają w Polsce. Szkoda tylko, że biorą je chałturnicy.

Wydanie: 29/2006

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy