Złamane kody snów

Złamane kody snów

Romans z Bradem Pittem, wygrana w totolotka, tytuł miss świata, latanie nad miastem – dla większości z nas zdarza się tylko we śnie

„Sen, każdy sen, jest jak psychoza. Ze wszystkim, co do niej należy: pomieszaniem zmysłów, szaleństwem, absurdem. Taka krótkotrwała psychoza. Nieszkodliwa, wprowadzona za zgodą i kończona z własnej woli poprzez przebudzenie. Oczyszczająca”, pisze bohater „S@motności w Sieci” Janusza L. Wiśniewskiego w mailu do swojej internetowej przyjaciółki.
– Krótko i trafnie ujęte – ocenia Jacek Santorski, psycholog. – Można dodać, że sen to taka mała psychoterapia filtrująca przez podświadomość to, co nas dręczy lub niepokoi na jawie.

Sen jako kryjówka

Oficjalnie nie ma już zawodu tłumacza snów. Od ponad stu lat tę rolę przejęli współcześni „lekarze dusz” – psychologowie i psychiatrzy.
Najsłynniejszym badaczem i interpretatorem snów, ciągle w znacznej mierze aktualnym, pozostaje Zygmunt Freud, twórca psychoanalizy. – Od Freuda nie można się całkiem odciąć, jego rewolucyjne odkrycie funkcji marzeń sennych jest fundamentem, na którym można coś dobudować, przebudować, ale nie można go wyburzyć – uważa gdański psychiatra, Jacek Burakowski.
Zdaniem ojca psychoanalizy, sen jest stanem, w który popadamy znużeni światem, by usunąć się w stan przedistnienia umożliwiający funkcjonalną regenerację organizmu. Podświadomie chcemy uciec od wszystkiego, tłumaczy Freud, niby wrócić do łona matki. Stwarzamy sobie podobne warunki: ciepło, ciemno i bez podniet. Często zwijamy się w kłębuszek i przybieramy we śnie pozycję embrionalną. Dlaczego jednak kiedy śpimy, kiedy odpoczywa nasze ciało, nie zasypia życie psychiczne? Dlaczego wówczas pojawiają się wichrzyciele snów – marzenia senne? Otóż, konkluduje Freud, istotą marzeń sennych jest odreagowywanie potrzeb, pragnień, dążeń wyrażających tendencje libidinarne. Gdyby one występowały w marzeniu sennym w swej właściwej postaci, prowadziłoby to automatycznie do obudzenia śpiącego, co byłoby sprzeczne z podstawową funkcją snu polegającą na zerwaniu więzów z otaczającym światem. Dlatego nasze utajone myśli występują w postaci zaszyfrowanej. Dekodowanie owej symboliki za pomocą specjalnego postępowania psychoanalitycznego ujawnia prawdziwą naturę marzeń sennych.

Repertuar snów

Marzenia senne rozporządzają bogatym repertuarem. Jedne mają sens albo chociaż logiczny wątek, czasem nawet dowcip, drugie są zagmatwane, niedorzeczne, szalone. Zawierają jeden obraz, jedną myśl albo kilka drobnych, choć bywa, że przypominają pogmatwane powieści. Są sny, które nie robią na nas żadnego wrażenia, sny byle jakie i takie, które poruszają nasze uczucia – lęk, zdenerwowanie, zdumienie czy tęsknotę. Niektóre zapominamy zaraz po przebudzeniu, inne zachowujemy w pamięci przez cały dzień, a są i takie, które pamiętamy przez wiele lat, nawet całe życie.
Skąd się biorą takie, a nie inne marzenia senne, co wpływa na ich treść? Okazuje się, że wiele czynników. Między innymi bodźce docierające z zewnątrz, zwłaszcza fizjologiczne. Duży wpływ mają wszelkie podrażnienia cielesne, w tym stan narządów wewnętrznych. Udowodniono, że po zjedzeniu kolacji z ostrymi przyprawami bardzo często występują sny erotyczne. Po objedzeniu się przed snem – koszmary. Powszechny, znany chyba każdemu jest związek marzeń sennych z przepełnieniem pęcherza. – Większość dzieci cierpiących na moczenie nocne tłumaczy, że śniło im się, jak wstają, idą do toalety, siadają na sedesie i oddają mocz – opowiada Antonina Grabowska, psycholog. – Dzieci twierdzą, że wszystkie czynności przeżywały we śnie powoli, „jak gdyby odbywało się to naprawdę”, po czym budziły się pod wpływem wrażenia wilgoci, gdyż zamiast do sedesu, siusiały do łóżka.
Psychologia doświadczalna ma dowody, że na treść marzeń sennych można do pewnego stopnia wpływać. Znane i opisane są eksperymenty, w których śpiącym podtykano pod nos perfumy. Po przebudzeniu się opowiadali, że śnili o sklepach orientalnych, łąkach, kwiatach czy pachnących kobietach.
Każdy na pewno zna sen, do którego wdziera się natarczywy dzwonek budzika. Nie zawsze od razu go rozpoznajemy. Bywa, że początkowo jest interpretowany we śnie jako dzwon kościelny, gwizd pociągu, syrena alarmowa czy dźwięk tłuczonych naczyń, dopiero po dłuższej chwili, kiedy bodziec intruz przerywa nam sen, dziwimy się, że to tylko budzik.
Jednak nie wszystkie sny da się jednoznacznie wyjaśnić, tak jak te z budzikiem czy nocnym moczeniem. Psychoanalityczna teoria interpretacji snów Freuda mówi, że na ogół nie potrafimy zrozumieć własnych marzeń sennych, ponieważ mają one ukryte sensy. To zniekształcenie, zasłonięcie przed nami znaczenia snów jest wynikiem działania naszej cenzury. Cenzura zaś wkracza dlatego, że nie mamy odwagi przyznać się sami przed sobą do własnych kompleksów, zahamowań, ukrytych pragnień i życzeń, często sprzecznych z naszymi zasadami. To, co nam się śni, fabuła senna, wcale nie znaczy tego, co pozornie przedstawia. Jeżeli kolega we śnie biegł z nożem za ukochaną, to wcale nie oznacza, że pragnął ten sen urzeczywistnić. Wszystkie bowiem rzeczy i postacie występujące w marzeniach sennych są symbolami. Trzeba umieć je czytać i kojarzyć, aby interpretować treść snów.

Sen erotyczny

Większość ludzi miewa sny erotyczne. Czasem piękne, romantyczne, czasem niepokojące, głupie, absurdalne. Ale sen erotyczny to nie tylko taki, w którym są „momenty”, kiedy we śnie spędzamy upojną noc z Bradem Pittem, zaliczamy szybki numerek z obleśnym listonoszem albo gwałci nas grupa agresywnych wyrostków.
Istotą symboliki jest porównanie, aluzja. Zakres rzeczy wyrażonych w marzeniu sennym nie jest duży: ciało człowieka jako całość, rodzice, dzieci, rodzeństwo, poród, śmierć, nagość oraz dom, który oznacza człowieka: dom o gładkich murach – mężczyznę, a z przybudówkami i balkonami – kobietę. Rodzice często występują jako król i królowa lub inne osoby, których pozycja społeczna budzi nasz szacunek. Mniej elegancko marzenie senne traktuje rodzeństwo i dzieci – symbolizują je zwierzątka i robactwo (ma to odzwierciedlenie w języku – zdrobnienia typu: robaczku, rybko itd.). Poród zwykle jest widziany w związku z wodą – wpada się do niej albo wychodzi, albo kogoś z niej się ratuje; kiedy inna osoba ratuje nas z wody, znaczy, że żywimy do niej uczucia macierzyńskie. Umieranie występuje we śnie jako odjazd, podróż koleją. Nagość podkreślają suknie i uniformy.
Według teorii psychoanalitycznej, zdecydowana liczba symboli w marzeniu sennym to symbole płciowe. Przedmiotów, do których się odnoszą, jest niewiele, ale samych symboli nadzwyczaj dużo. Przeciwnikom psychoanalizy bardzo się to nie podoba, tym bardziej że mimo różnorodności marzeń sennych i bogactwa fabuły tłumaczenie symboli jest dość ograniczone.
Dla przedstawienia męskiego narządu płciowego służy szereg obrazów symbolicznych – tłumaczy Freud. Symbolicznie doniosła jest liczba trzy. Członek męski bywa zastąpiony po pierwsze przez przedmioty podobne mu formą, a więc długie i sterczące do góry, jak laski, parasole, pręty, drzewa itp.; ponadto przez przedmioty, których właściwością wspólną jest możliwość wtargnięcia w ciało przy równoczesnym uszkodzeniu, jak ostra broń wszelkiego rodzaju: noże, szable, broń palna. W marzeniach lękowych dziewcząt często pojawia się motyw prześladowania przez mężczyznę z nożem lub rewolwerem. Innym symbolem członka męskiego są przedmioty, z których cieknie woda: krany, konewki, wodotryski. Związek symboliczny pomiędzy ołówkami, pilnikami, młotkami i innymi instrumentami a męskim narządem płciowym wiąże się z pojęciem o roli tego narządu. Z kolei właściwość członka, który może podnosić się wbrew sile ciężkości, objaw erekcji, powoduje wyobrażenie symboliczne przez balony i samoloty. To samo oznacza unoszenie się w powietrzu. Kobiety mające sny o locie podświadomie pragnęłyby stać się mężczyzną, co potwierdza psychologia doświadczalna i liczne eksperymenty dokonywane na śpiących. Symbolem członka męskiego są też płazy, ryby, węże oraz z innej dziedziny – kapelusze i płaszcze.
Kobiecy narząd płciowy bywa przedstawiany symbolicznie przez przedmioty posiadające tę właściwość, że mogą w sobie coś pomieścić. A więc: kopalnie, jamy, naczynia, pudła, kufry, puszki, skrzynie. Także szafy i piece, pokój, przy czym drzwi i okna oznaczają otwór płciowy. Symbolami kobiety są też materiały, jak drewno czy papier, oraz rzeczy z nich wykonane, jak stół czy książka. Waginę symbolizują także usta oraz kościół i kaplica, w odniesieniu do osób ukochanych – szkatułki, biżuteria i skarb. Samo zaspokojenie seksualne bywa oznaczone przez różnego rodzaju grę, np. na fortepianie. Natomiast wypadanie lub rwanie zębów symbolizuje karę za onanizm. Z kolei wyobrażenia stosunku płciowego oznaczają czynności takie jak jazda konna, taniec, drabina, schody i wspinanie się, zagrożenie bronią czy uczucie, że jest się przejechanym.
Jeśli wierzyć psychoanalitykom, nawet kiedy śni nam się piękny krajobraz, wycieczka na łono natury czy ognisko w lesie, to także interpretacja wiąże się z erotyką. I tak ognisko, krajobraz, ogród albo kwiaty symbolizują kobiece narządy płciowe (wszak kwiaty są narządem płciowym roślin), płomień, góra i skała – męskie, dzikie zwierzęta oznaczają namiętności i pożądanie, owoce – piersi.
Można się buntować, że nie ma dowodów, jakoby wszystkie te przedmioty występujące w marzeniu sennym miały związek z seksem. Carl Jung, do którego także odwołuje się współczesna psychoanaliza, tłumaczy, że znaczenie symboli pochodzi z mitów, legend, folkloru, dowcipów, nauki o obyczajach, mowy potocznej, etymologii. Jego zdaniem, Biblia jest pełna symboliki erotycznej, gdzie kobietę nazywa się „naczyniem”, „domem z otwartymi drzwiami” itd. Zaznacza, że w wielu językach występują określenia wulgarne nawiązujące do symboliki seksualnej marzeń sennych. Tak jest, gdy starą kobietę nazywa się „starym pudłem” czy „starą rurą”, grubą kobietę – „szafą trzydrzwiową”, brzydką – „torbą”, a mężczyznę – „palantem”, „tępakiem” (w znaczeniu: tępy nóż, czyli bezużyteczny).

Sen o śmierci

Dość popularne są sny o śmierci. Prawie każdy śnił lub słyszał opowieści o snach ostrzegających przed nieszczęściem albo zapowiadających czyjś zgon, najczęściej osób bliskich. Ci, którym przyśnił się sen o czyjejś śmierci, pamiętają go na ogół przez całe życie – zwłaszcza jeżeli okazuje się, że był proroczy.
Sposoby przekazywania wiadomości o zgonie są różne: zmarły osobiście zjawia się we śnie i jednoznacznie lub symbolicznie informuje o zejściu z tego świata. Rzadziej ukazuje się jako krótkotrwała zjawa, postać, która przechodzi nienaturalnie sztywnym krokiem przez pokój. Takim sygnałem może też być sen o zatrzymaniu się zegara, zgaśnięciu świecy czy wypadaniu zębów, przy czym ten ostatni został odnotowany jeszcze w starożytności.
Jak można wytłumaczyć tego typu sny prorocze? Teologowie, którzy znają podobne przypadki z Biblii i żywotów świętych, twierdzą, że możliwość przekazywania wieści przez umierających w momencie śmierci nie koliduje z nauką Kościoła katolickiego ani protestanckiego. Nie koliduje z nią także teoria wyjaśniająca zjawisko w sposób przyrodniczy, jak przekazy telepatyczne i halucynacje nimi wywołane, o ile nie odrzucają wiary w istnienie duszy materialnej. Z kolei spirytyści uważają, że sny zapowiadające śmierć są dowodem manifestowania się uwolnionych z ciał fizycznych dusz zmarłych ludzi.
„Parapsycholodzy tłumaczą te zjawiska telepatią, na co zgromadzili w ciągu ostatnich lat sporo dowodów. Udało się zaobserwować wzmożoną emisję energii na chwilę przed śmiercią człowieka”, czytamy w książce Krzysztofa Borunia „Spór o duchy”. „Rosyjski klinicysta, prof. G. Sergiejew, dokonując pomiarów termodynamicznych w powietrzu otaczającym głowę umierającego, stwierdził krótkotrwały wzrost emisji energii tuż przed ostatnim uderzeniem serca. Wiele wskazuje na to, że nośnikiem informacji o śmierci są fale elektromagnetyczne zbliżone długością do nadfioletu. Informacja odebrana telepatycznie przez śpiącego oddziałuje na proces skojarzeń w czasie marzeń sennych, przy czym powstałe wizje mogą mieć charakter symboliczny”.

Sen wskazuje chorobę

Nurt psychofizjologiczny, koncentrujący się na powiązaniach marzeń sennych z bodźcami działającymi na śpiącego – pochodzącymi zarówno z otaczającego świata jak i działającymi w jego ciele – zakłada, że marzenia senne często wskazują choroby dopiero zaczynające się rozwijać w organizmie. – Zdarza się, że człowiek lekceważy jakieś symptomy albo przeciwnie, spycha je w podświadomość, nie przyjmuje do wiadomości, że może dziać się z nim coś złego – mówi Janusz Maciejewski, psycholog i psychoterapeuta. – Dopiero kiedy w czasie snu zadziała silny bodziec, którego natężenie przekroczy wartość progową, wywoła stan pobudzenia i niepokoju. Kiedyś przyszła do mnie pacjentka, zdenerwowana snami, które ją budziły: wchodziła z trudem po schodach, spadała, łamała sobie nogi, skręcała kark, wypadała wraz z poręczą na beton. Kiedy kazałem jej zrobić badania, okazało się, że ma zaawansowaną białaczkę. Nie przyjmowała do wiadomości, że traci siły, jest permanentnie zmęczona, słaba, wmawiała sobie, że to chwilowe. Ignorowała na jawie sygnały wysyłane przez organizm, zaniepokoiło ją dopiero to, że budzi się zlana potem, z walącym ze zdenerwowania sercem.
Zdaniem prof. Włodzimierza Szewczuka, redaktora naukowego „Encyklopedii psychologii” i zwolennika nurtu neuropsychologicznego (badającego czynności bioelektryczne mózgu w powiązaniu z marzeniami sennymi), marzenie senne rejestruje zmianę sygnalizującą potencjalne zagrożenie. Dlatego swoją teorię określa mianem alarmowej teorii marzeń sennych.

Sen a nauka

Odkąd w pierwszej połowie XX w. odkryto, że sen składa się z następujących po sobie faz – z REM (skrót od rapid eyes movements – szybkie ruchy gałek ocznych) i bez REM – naukowcy nie przestają mierzyć i rejestrować naszych snów. Ustalili, że w fazie REM pojawiają się u śpiącego fale mózgowe charakterystyczne dla okresów czuwania – jeśli kogoś wtedy zbudzimy, będzie pamiętał, co mu się śniło, zaś w fazie bez REM – nie. „Znaczy to, że prawdopodobnie faza REM jest ściśle powiązana z marzeniami sennymi”, dowodzi amerykański psycholog B.B. Wolman w publikacji „Handbook of Dreams”. Z kolei prof. Włodzimierz Szewczuk, autor wydanej kilka lat temu „Nowej teorii marzeń sennych”, nie jest tego wcale pewny. Sam nazywa sen „quasi-stacjonarnym procesem z krótkotrwałymi – na wyższym poziomie ewolucyjnym – cyklicznymi zmianami dynamicznymi”. – Po okresie aktywności związanej z zaspokajaniem potrzeb biologicznych i psychospołecznych następuje u człowieka, z udziałem procesów biochemicznych i czynności ośrodków paleomózgowia, stopniowa, ograniczona blokada wejść sensorycznych, w wyniku której zapada on w sen. Po okresie snu, w którym dokonuje się odnowa energetyczna organizmu, następuje odblokowanie wejść sensorycznych i ponowne podjęcie codziennej aktywności życiowej. Ten cykl powtarza się przez całe życie – tłumaczy profesor. Tym, co dziś najbardziej zajmuje badaczy, jest częstotliwość i długość poszczególnych faz snu, ich regularność, związek z marzeniami sennymi, czynnościami bioelektrycznymi i aktywnością neuronalną.

Sen za 100 złotych

– Naszymi klientami są głównie ludzie dobrze sytuowani, z wyższym wykształceniem, młodzi i w średnim wieku, pracujący – wylicza dr Jolanta Piasecka z Wrocławia, wykwalifikowana psychoterapeutka legitymująca się certyfikatem Polskiego Stowarzyszenia Psychologicznego, prowadząca własny gabinet. Ceny wizyt są różne, kształtują się od ok. 100 zł, zależą od częstotliwości przychodzenia, zaawansowania terapii, specyfiki problemów. Czy wielu pacjentów przywiązuje wagę do snów? Zdaniem lekarki, niewielu, to raczej ona wyciąga informacje, ludzie często się wstydzą opowiadać o głupotach, które im się śnią. – Większość uważa sny na nieznaczące, bezsensowne, niewarte uwagi. Kiedyś pewien biznesmen z zakłopotaniem opowiedział sen, który śnił mu się co jakiś czas od kilkunastu lat: jest w centrum miasta albo w pracy, przypadkiem spogląda w lustro i widzi, że ma na sobie spodnie od piżamy, do tego koszulę, krawat, marynarkę. A czasem był od pasa w dół goły, co go tak deprymowało, że budził się zdenerwowany. Potem się okazało, że cierpiał na impotencję, miał też uraz z dzieciństwa, bo był świadkiem gwałtu. Z kolei kobieta, która wspomniała mimochodem, że we śnie wpada pod pędzący pociąg, była dręczona w pracy przez zwierzchnika.
Nie tylko psychiatrzy i psychologowie zarabiają na naszych snach. Także autorzy senników i ich wydawcy, wróżki, właściciele sklepów ezoterycznych. Nie wiadomo, jak liczna jest ta grupa. Nie ma oficyn publikujących tylko senniki, nie ma danych, ile senników jest na rynku, nie ma również sklepów zarejestrowanych jako „ezoteryczne”. Tak więc nie można nawet w przybliżeniu oszacować, ile osób zarabia na snach. Wiadomo tylko, że dużo.
Senniki, czyli książki objaśniające treść marzeń sennych, cieszą się powodzeniem od czasów starożytnych (patrz: ramka 4). Księgarze mówią, że idą jak woda, zwłaszcza przed świętami i przed wakacjami. Oferta jest szeroka, na każdą kieszeń. Można kupić broszurowe wydanie już za kilka złotych albo coś ekskluzywnego, np. „Wielki sennik”, który ma skóropodobne okładki ze złotymi brzegami i metalowymi okuciami. Napis na książce wydanej przez wrocławskie Wydawnictwo Fox głosi, że „został opracowany na podstawie przedwojennych senników egipskich, chaldejskich, staropolskich”. Można się z niego dowiedzieć, że skakanie z wysokości albo ze spadochronem oznacza rozczarowanie w miłości, natomiast samolot zapowiada wiadomość z zagranicy.
Niezły utarg na snach mają sklepy ezoteryczne. W każdym z nich jest półka z sennikami i dziwnymi przedmiotami „magicznymi”, takimi jak np. indiański wyłapywacz snów, który wygląda jak kolorowa maska z frędzlami (ok. 150 zł), talizmany odpędzające złe sny (od 8 zł), talizmany odstraszające złe duchy przychodzące we śnie (od 10 zł), amulety na sny prorocze (od 12 zł). Zdaniem Wandy Borys prowadzącej sklep w Poznaniu, największy popyt jest na dzwonki feng shui (ceny od 10 do 200 zł), które wyglądają jak wiszące rurki: – Dzwonki rozpraszają złą energię. Jeśli się je powiesi za oknem w sypialni, śnią się same miłe sny, które wzmacniają naszą pozytywną energię. Co ciekawe, kupują je także ludzie nieinteresujący się feng shui. Najczęściej na prezenty. Mówią, że nawet jeśli nie pomogą, na pewno nie zaszkodzą, a reakcja na prezent ze słowami „miłych snów” zawsze jest sympatyczna.


Śnienie zagraniczne
Największą wagę do snów przywiązują Amerykanie. Co drugi chodzi do psychologa lub psychoterapeuty, a zwierzenia na kozetce często zaczyna od opowieści o tym, co mu się śniło. Snami przejmują się także Austriacy, Szwajcarzy i Niemcy, którzy wizyty w gabinecie „lekarzy dusz” uważają poniekąd za narodową tradycję. W ostatnich latach prawdziwy bum przeżywa psychoanaliza w Rosji (gdzie przez wiele lat była nieznana -Stalin zakazał nie tylko wszelkiej psychoterapii, ale także publikacji dzieł Freuda). Obecnie w samej Moskwie działa 11 stowarzyszeń psychoanalitycznych, miasto bije rekordy pod względem nowo otwieranych gabinetów.
Z kolei Francuzi są zdeklarowanymi racjonalistami – tylko 10% pacjentów psychiatrów francuskich zgadza się na zgłębianie swojej podświadomości, czy to poprzez interpretację snów, czy przez hipnozę. Z krajów azjatyckich snami przejmują się najbardziej Japończycy, którzy naśladują model amerykański (psychoanalityk, kozetka, analiza snu), jednak w kulturze Wschodu sen jest na ogół traktowany jako boski znak.


Sen jako inspiracja
Artyści czerpią inspirację ze snów od stuleci. Powstało określenie „sztuka oniryczna”, czyli wyzyskująca sen jako motyw albo też zasadę kompozycyjną. Do poetyki snu odwoływał się najsilniej surrealizm (nadrealizm) ukształtowany po I wojnie we Francji kierunek w sztuce, który w latach 20. i 30. rozszerzył się na całą Europę, a potem Amerykę. Wywarł także wpływ na kino, obyczajowość, modę, styl rozrywki i reklamę.
Reżyser Federico Fellini w swojej autobiografii wyznaje, że większość jego filmów zainspirowały sny. „Najlepsze pomysły przychodzą do mnie we śnie, gdyż zjawiają się pod postacią obrazów, a nie słów. Kiedy się budzę, szybko je rysuję, zanim zbledną i znikną”. Fellini zgadzał się z psychoanalityczną interpretacją snów i sam objaśniał sobie ich symboliczne znaczenia. Podobnie postępuje Woody Allen, zaś Pedro Almodóvar często opowiada sny przyjaciołom.
Swoje wizje senne zapisuje Henryk Bereza, krytyk literacki. Robi to codziennie rano, od 1976 r. W domowym archiwum ma około 7 tys. zapisów, część z nich publikował na łamach pism literackich. Bereza twierdzi, że jego sny są podobnie zbudowane i utrzymane w podobnym stylu, poetyce, co książki, które wywierają na nim wrażenie. „Sny, to pierwsza materia, na której możemy budować wiedzę o sobie. Z widzeń sennych wiele się o sobie dowiedziałem. To jest podstawa mojej pracy nad sobą. Pierwsze zapamiętane sny uświadomiły mi komplikacje uczuciowo-erotyczne, o których nie pomyślałbym na jawie. Ostatnio miałem sen o napastujących mnie opryszkach. To było odbiciem stanu wewnętrznego niepokoju, jakiego wcześniej doznałem. Ten niepokój przybrał we śnie postać zagrożenia fizycznego. Sny to nie tylko źródło autorefleksji, samopoznania, ale i odwagi w myśleniu o sobie. Dzięki nim łatwiej mi się do czegoś przed sobą przyznać. Bezsporne są też inspiracje intelektualne płynące ze snów, bo ja po swojemu staram się je rozumieć”.


Sen w Internecie
Po wpisaniu słowa „sen” w wyszukiwarce Onetu ukazuje się informacja, że poszukiwanych stron jest… 12.466! Podobny wynik wyświetlają inne wyszukiwarki, polskie i zagraniczne (np. Google – 11.323). Wiele stron to reklamówki senników – uniwersalnych oraz tematycznych. Na kilkudziesięciu stronach można przeczytać opisy snów internautów i dołączyć opis swojego snu, podyskutować na ten temat, zapoznać się ze streszczeniem teorii Freuda i Junga, znaleźć namiary do psychologów i psychiatrów, którzy pomogą nam uporać się z niepokojącymi snami. Kilkaset witryn, których nazwa odwołuje się do snu, to strony erotyczne i reklamy agencji towarzyskich (wszelkie „sny soft”, „sny hard”, „sadomasosny” itd.). Część stron pachnie amatorską wiedzą, ale są też fachowe, np. Księgarnia Medyczna poleca jako rzetelną książkę Henry’ego Boulangera „Jak interpretować sny”, witryna republika.pl/pracowniarozwoju/sny.html omawia zjawisko snu z punktu widzenia psychologii (odsyłacze: sny-interpretacja, sny świadome, marzenia senne).


Stary jak sennik
Sennik jest prawie tak stary jak sen. Był popularny już w IV w. p.n.e. Zawierał alfabetyczny spis tematów marzeń sennych wraz z wyjaśnieniem, jakich wydarzeń na jawie one dotyczą. Klasycznym sennikiem było dzieło Artemidora z Efezu, żyjącego w II w. p.n.e. podróżnika i kolekcjonera snów. Oto przykłady z jego książki: „Śnić o piciu octu – niebawem kłótnia w rodzinie; Śnić o kapuście – nieszczęście, zwłaszcza jeśli śniący jest oberżystą”.
W czasach starożytnych zawód tłumacza snów budził respekt. Pod koniec XIX w. w całej Europie pojawiły się „Senniki egipskie” zawierające wykładnie typu: „Apteki pożar widzieć – list pieniężny w drodze”; „Krowę pasiastą pędzić – miły gość wieczorową porą”.

 

 

Wydanie: 47/2003

Kategorie: Obserwacje
Tagi: Ewa Likowska

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy