Złote florecistki

Drużynowe mistrzostwo świata już mają. Jakie medale przywiozą z olimpiady w Atenach?

To, że bank PKO BP zwrócił uwagę na reprezentację Polski we florecie kobiet, nie było przypadkiem. Nasza drużyna florecistek posiada już bogaty dorobek. Dziewczęta zdobywają każdego roku medale we wszystkich grupach wiekowych. Poza tym jest to sport czysty, elegancki, o przejrzystych regułach gry. Jednak tak duży sukces, jaki florecistki odniosły 10 października w Hawanie, był dla sponsorów zaskoczeniem.
Prezes banku, Andrzej Podsiadło, musiał aż dwukrotnie wysyłać do Hawany gratulacje, najpierw dla Sylwii Gruchały za srebrny medal w kategorii indywidualnej, a zaraz potem dla całej piątki za złoto drużynowe.
W pierwszym telegramie napisał: „Ten medal jest pierwszym w historii naszego sportu medalem zdobytym przez florecistkę podczas mistrzostw świata w konkurencji indywidualnej”. W drugim telegramie skierowanym na ręce Adama Lisewskiego, prezesa Polskiego Związku Szermierczego, gratulował zwycięstwa w turnieju drużynowym. Polki walczyły w składzie: Sylwia Gruchała, Magdalena Mroczkiewicz, Anna Rybicka (wszystkie z Sietom AZS AWFiS Gdańsk) i Małgorzata Wojtkowiak (Warta Poznań). „Jest to pierwszy w historii naszego sportu złoty medal florecistek zdobyty na mistrzostwach świata” – napisał prezes Podsiadło.
Na lotnisku w Warszawie bank przywitał powracające dziewczęta kwiatami i zaprosił je do siedziby zarządu na konferencję prasową. Szkoda tylko, że na olimpiadzie nie będą mogły zawalczyć drużynowo. Ale i indywidualnie nasze szermierki pokażą, co potrafią.
Grupa fanów założyła dla Sylwii Gruchały specjalną stronę w Internecie z dużym wyborem prywatnych zdjęć naszej medalistki. Każdego dnia pojawia się informacja, ile dni zostało do 22 urodzin sportsmenki. Urodziła się bowiem w listopadzie 1981 r., ma 172 cm wzrostu i waży dokładnie 60 kg.
Sylwia ma już na swoim koncie długą listę sportowych sukcesów, była wielokrotnie mistrzynią Europy, zdobywała medale na olimpiadzie w Sydney i na mistrzostwach świata, zarówno jako juniorka i jako seniorka. Jest prawie u szczytu sportowej kariery, ale sportowi kibice mogą się po niej spodziewać jeszcze wielu sukcesów.

BT


Floret waży pół kilograma i ma nieco ponad 1 m długości. Podczas walki liczy się trafienia w tułów, który odziany jest w metalizowaną kamizelkę. Nie zalicza się trafień w maskę, nogę czy rękę. To dlatego floret uważany jest za broń elegancką i czystą. Trafienia zadaje się pchnięciem, umieszczając koniec broni (puntę) w polu trafienia.


Metody na zdobycie medali nie ujawnię

– mówi trener polskiej reprezentacji florecistek, fechmistrz Tadeusz Pagiński.

– Nie byłoby sukcesów naszych dziewcząt, gdyby nie specjalnie opracowana i wymyślona przeze mnie metoda. Obejmuje ona system treningu i szkolenia obowiązujący w reprezentacji Polski. Metoda została zaakceptowana przez zawodniczki i przynosi efekty, jednak szczegóły objęte są ścisłą tajemnicą. Nie mogę jej ujawnić. Na pewno nie teraz. Może opowiem więcej, gdy przejdę na emeryturę.
Oczywiście na sukces złożyła się praca całej reprezentacji, ale także moich znakomitych współpracowników, trenerów Longina Szmita i Roberta Mrozowskiego oraz masażysty mgra Rafała Zakrzewskiego. Ważnym czynnikiem pomagającym w walce o zwycięstwa w szermierce jest kondycja psychiczna zawodniczek. Korzystaliśmy z pomocy wielu psychologów, ale jak narazie widać, że to my jesteśmy najlepszymi psychologami dla florecistek. Zajęcia dla reprezentacji żeńskiej we florecie to 120 dni w roku wytężonej pracy na treningach i zgrupowaniach kadry.
Sukcesy sportowe nie tylko pozytywnie motywują nas do pracy, ale przyczyniają się do popularyzacji dyscypliny floretu w Polsce. Nasze medalistki stały się osobami bardzo znanymi, występują w programach telewizyjnych, trafiają na okładki czasopism. Po wielu latach udało się nam przywrócić tytuł fechmistrza, który nadaje Polski Związek Szermierczy. Do tej pory otrzymało go 10 osób, a siedem kolejnych czeka na nominacje. We Francji do trenera drużyny mówi się metre, we Włoszech – maestro, dobrze więc, że także w Polsce można dziś uhonorować najlepszych, nadając tytuł wysokiej rangi.
Na przyszłość kobiecej reprezentacji we florecie patrzę dziś z optymizmem, bo dzięki umowie sponsorskiej z PKO BP SA mamy środki pozwalające na spokojne przygotowanie zawodniczek do startów w kolejnych mistrzostwach i w olimpiadzie w Atenach w 2004 r. Jestem trenerem polskiej reprezentacji od 1989 r. i od dawna poszukiwaliśmy dobrego sponsora. Cieszę się, że udało się to nam właśnie teraz.
Not. BT

 

Wydanie: 43/2003

Kategorie: Sport

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy