Zróbcie coś wreszcie!

Zróbcie coś wreszcie!

NSZZ “Solidarność” w Daewoo-FSO chce, aby rząd zajął się problemami polskiego przemysłu motoryzacyjnego

Polityka rządu, zagrażająca polskiemu przemysłowi samochodowemu, budzi coraz większy niepokój pracodawców z branży motoryzacyjnej, robotników, członków związków zawodowych. NSZZ “Solidarność” przy Daewoo-FSO wystąpiła do wicepremiera i ministra pracy, Longina Komołowskiego, oraz do ministra gospodarki, Janusza Steinhoffa, o natychmiastowe podjęcie działań mających na celu ochronę branży motoryzacyjnej, a zwłaszcza firm produkujących w Polsce samochody. Zdaniem “Solidarności”, polityka prowadzona przez rząd grozi nieobliczalnymi konsekwencjami.
“Utrzymywanie dotychczasowego stanu i niczym nieuzasadniona opieszałość wobec zgłaszanych przez nas postulatów, dotyczących działań osłonowych wobec tego sektora, stwarza coraz bardziej widoczne zagrożenia dla producentów samochodów osobowych, a w konsekwencji – dla całej polskiej gospodarki”, alarmuje w swym liście (przeznaczonym też do wiadomości premiera) “Solidarność”.

Wasza wina

Związek zwraca uwagę na to, że pogłębiający się spadek popytu na samochody rodzimej produkcji może doprowadzić do bankructwa niektórych firm motoryzacyjnych i ich kooperantów. Konsekwencją tego będzie znaczny wzrost bezrobocia, liczony w dziesiątkach, a nawet setkach tysięcy osób, które zasilą i tak bardzo już liczną armię bezrobotnych. Ten stan rzeczy jest wynikiem bardzo znacznego spadku sprzedaży aut produkowanych w Polsce.
“Odpowiedzialnym jest za to w znacznej mierze rząd RP poprzez popełnione błędy w swojej dotychczasowej polityce. Bierność ze strony odpowiednich ministrów wobec gwałtownego wzrostu importu używanych samochodów, czy dwukrotna w bieżącym roku podwyżka akcyzy na samochody osobowe produkowane w Polsce, bezpośrednio wpłynęły negatywnie na poziom sprzedaży nowych samochodów, wytwarzanych w Polsce, a w konsekwencji na kondycję firm, które je produkują”, twierdzi NSZZ “Solidarność”.

Związek żąda od rządu

Dlatego właśnie związek pragnie przedstawić propozycje działań, jakie powinien podjąć rząd. Sprawą w tej chwili najpilniejszą jest zahamowanie importu używanych samochodów do naszego kraju. Taki właśnie cel mają postulaty zgłoszone przez organizację związkową w FSO. “I domagamy się natychmiastowej ich realizacji”, stanowczo twierdzi NSZZ “Solidarność”.
Czego “Solidarność” żąda od rządu? Otóż domaga się ona podjęcia działań doraźnych – oraz mających charakter długofalowy.
Propozycji doraźnych jest aż sześć, co pokazuje, jak wiele możliwości ma rząd, by poprawić sytuację naszego przemysłu motoryzacyjnego i jak bardzo mu na tym nie zależy, skoro dotychczas nic nie zrobił. Najlepiej wymienić je w punktach:
1. Wprowadzenie podatku akcyzowego na importowane samochody używane poprzez naliczanie liniowe akcyzy, w zależności od wielkości silnika lub wieku pojazdu.
2. Nadzór nad importem samochodów używanych, prowadzony na mocy ustawy o administrowaniu obrotem z zagranicą towarami i usługami (grudzień 1997). Podstawą do przywozu samochodów używanych na teren Polski byłoby pozwolenie ministra gospodarki (wydawane na wniosek zainteresowanego), które dopuszczałoby import tylko w wypadku posiadania certyfikatów jakości i bezpieczeństwa, świadectwa odpowiednich badań technicznych i homologacji, spełniania norm czystości spalin, przekraczania granicy przez pojazdy na własnych kołach (wraki na lawetach winny być traktowane jako odpad).
3. Rozpoczęcie postępowania ochronnego, polegającego na zahamowaniu obniżki ceł, ustaleniu odpowiedniego cła minimalnego i wprowadzeniu kontyngentu na import aut używanych. Zezwala na to art. 24 i 27 naszej Umowy Stowarzyszeniowej z Unią Europejską.
4. Naliczanie cła od wartości danego samochodu, obowiązującej w Polsce. Dzięki temu “rozbitki” nie będą traktowane tak jak samochody sprawne.
5. Utrzymanie na niezmienionym poziomie stawek celnych obowiązujących importerów spoza UE i EFTA.
6. Umożliwienie wliczania w koszty działalności firmy rat leasingowych od nowych samochodów osobowych, użytkowanych jako służbowe do prowadzenia działalności gospodarczej.
Jeżeli zaś chodzi o działania długofalowe, o dłuższym horyzoncie czasowym, to “Solidarność” chce, by wprowadzone zostały dodatkowe ograniczenia formalno-ustawowe dotyczące importu używanych samochodów osobowych. Chodzi tu m.in. o zmiany taryfy celnej, ustanowienie czasowego zakazu przywozu pojazdów w zaawansowanym wieku, wprowadzenie zakazu wydawania środków publicznych na zakup importowanych samochodów w przypadku produkcji danej klasy w kraju (może to wreszcie powstrzymałoby naszych posłów, radnych i ministrów przed paradowaniem w zachodnich limuzynach, kupionych za pieniądze podatników), wprowadzenie przepisów umożliwiających odliczanie VAT-u przy reeksporcie pojazdów, zobowiązanie producentów i importerów do tego, by zajęli się utylizacją zużytych pojazdów.

Dobre wspomnienie

Ciekawe, jak na to wszystko zareaguje rząd. Wprawdzie to już nie te lata, gdy członkiem zakładowej organizacji partyjnej w FSO był Władysław Gomułka, który po 1956 r. z niepokojem śledził poczynania swojej macierzystej komórki, kierowanej wówczas przez słynnego Lecha Goździka. List od “Solidarności” w FSO nie jest jednak czymś, co obecna ekipa mogłaby kompletnie zignorować, niezależnie od tego, czy jest to firma polska, czy koreańska, gdyż znaczenie FSO dla Warszawy i całego przemysłu motoryzacyjnego w Polsce jest duże.
Oczywiście, rząd, którego przedstawiciele po wyborach zasiądą w ławach opozycji, nie ma żadnego interesu, by pomagać polskiemu przemysłowi. Dla wyniku wyborów i tak już nie będzie to miało znaczenia, a z punktu widzenia przyszłej opozycji lepiej przecież, gdy wszystko zaczyna się walić, bo wtedy krytyka brzmi znacznie bardziej efektownie. Ale wypada mieć nadzieję, że może dla obecnej ekipy choć minimalnie liczy się interes kraju – i przez te kilka miesięcy rządzenia, które jej jeszcze pozostały, zechce zrobić jednak coś pożytecznego, by zostawić po sobie jakiś cień dobrego wspomnienia.

Wydanie: 49/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy