Dzień Ogniskowicza w „Przeglądzie”

Dzień Ogniskowicza w „Przeglądzie”

Łukasz interesuje się lotnictwem, Ola ma zdolności plastyczne, Emil pasjonuje się informatyką, Aldona uprawia koszykówkę, drugi Łukasz uwielbia łowić ryby, Sylwia chciałaby zostać piosenkarką. Chodzą do gimnazjum lub ostatniej klasy szkoły podstawowej. Łączy ich to, że mieszkają na warszawskiej Pradze i są podopiecznymi ogniska wychowawczego TPD przy ul. Kępnej. Łukasz Rosik, Emil Kosowski, Ola Mazgajska, Aldona Maślak, Sylwia Świątkowska i Łukasz Danielkowski razem z kierowniczką ogniska, panią Bogumiłą Hryszkiewicz, i panią Marzeną Litwinek z Mazowieckiego Zarządu TPD odwiedzili redakcję „Przeglądu” w Dniu Ogniskowicza.
Dzień Ogniskowicza to integralna część Forum Przyjaciół Dzieci Ulicy organizowanego już po raz 10. przez Krajowy Komitet Wychowania Resocjalizującego i Towarzystwo Przyjaciół Dzieci. W imprezach organizowanych w tym dniu w całym kraju wzięło udział ok. 20 tys. wychowanków środowiskowych ognisk TPD.
Wizyta na Brzozowej była okazją nie tylko do podpatrzenia od kuchni pracy redakcji (i to zarówno „Przeglądu”, jak i dzielącego z nami budynek młodzieżowego miesięcznika „Ślizg”), ale też do przedstawienia spraw ważnych dla młodych ludzi. Nasi goście rozmawiali o tym z red. Edytą Gietką, autorką wielu reportaży, m.in. na temat agresji młodzieży.
Trudno im mówić o problemach, o sobie, często brakuje im słów, bo czytanie nie jest ich hobby. Widać, że potrzebują rozmowy. Poważnej, jak partner z partnerem, a nie z pozycji belfra w szkole. Bo to właśnie szkoła jest miejscem, gdzie kumulują się ich problemy, choć jednocześnie zdają sobie sprawę z tego, że bez wykształcenia jest się nikim. Co ich najbardziej boli w szkole? Wyraźny podział na bogatszych i biedniejszych i brak równych szans już na starcie. Szansę na zmniejszenie tego dystansu dają między innymi ogniska wychowawcze TPD, gdzie można nie tylko uzyskać pomoc w odrabianiu lekcji, ale i rozwijać różne zainteresowania, np. plastyczne, muzyczne, informatyczne, szlifować języki obce, a także nauczyć się hamować agresję, rozwiązywać konflikty, radzić sobie ze swoimi emocjami.
Wiele problemów jest też w rodzinach, choć o tym nasi goście akurat nie mówili. Można to tylko wyczytać między wierszami z postulatów, jakie wypracowali uczestnicy 16 Regionalnych Sejmików Ogniskowych. „Należy podjąć skuteczną walkę z przemocą i agresją w rodzinie, natychmiast izolować sprawcę przemocy i skuteczniej chronić jej ofiary – piszą wychowankowie TPD. – Potrzebne są większe środki na organizowanie ognisk i świetlic środowiskowych, aby dzieci i młodzież miały się gdzie schronić, spokojnie odrobić lekcje i rozwijać zainteresowania”. Uczestnicy sejmików zwracają też uwagę na bariery architektoniczne, które zmniejszają szansę niepełnosprawnych kolegów, oraz na może z pozoru prozaiczną sprawę, jaką jest np. dostosowanie godzin przyjazdów i odjazdów środków komunikacji do godzin zajęć lekcyjnych, aby dzieci nie marnowały czasu i nie marzły na przystankach autobusowych.
Na pytanie, co daje należenie do ogniska TPD, usłyszeliśmy chóralne: „A co mielibyśmy ze sobą robić?”, z kolei najdotkliwszą karą jest zakaz przychodzenia przez kilka dni do ogniska. I to jest chyba najprostsza odpowiedź na pytanie o sens istnienia takich placówek. Gdyby nie świetlica, wolny czas dzieci spędzałyby, przyklejając nos do wystaw w hipermarketach, słuchając Dody lub po prostu chuliganiąc na podwórkach. W TPD korzystają z zajęć, ale też uczą się, że żeby coś dostać, trzeba dać coś z siebie. Chodzą więc po chleb, pomagają w robieniu kanapek, zmywają naczynia, sprzątają, pomagają młodszym. Każdy chce zostać kimś – pilotem, piosenkarką, sportowcem, informatykiem. Wiedzą, że wysiłek przed nimi. Ta szóstka – podobnie jak kilkadziesiąt tysięcy wychowanków środowiskowych ognisk wychowawczych TPD – dostała swoją szansę. A co z tymi dziećmi, które ognisk TPD w pobliżu nie mają?

Wydanie: 13/2006

Kategorie: Kraj
Tagi: EG, JW

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy