Jak finansowano Telewizję Familijną

Jak finansowano Telewizję Familijną

Pomożecie? – zapytano szefów Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Pomożemy – odpowiedzieli i wyasygnowali 26 mln zł z naszych kieszeni

Sprawa wsparcia finansowego, jakiego prywatnej Telewizji Familijnej udzieliło państwowe przedsiębiorstwo Polskie Sieci Elektroenergetyczne, trafiła ostatnio pod lupę NIK. I potwierdziło się to, o czym po cichu mówiono – że z ekonomicznego punktu widzenia była to chybiona inwestycja, która nie ma szans zwrotu.
Telewizja Familijna to spółka produkująca program dla Telewizji Puls. Właścicielami obu tych podmiotów są oo. franciszkanie. PSE to firma państwowa zajmująca się przesyłem i dystrybucją energii, której działalność nie ma nic wspólnego z mediami elektronicznymi. Tajemnicą poliszynela jest to, iż Wiesław Walendziak i Marian Krzaklewski, przy wsparciu ówczesnego ministra skarbu Emila Wąsacza, namawiali szefów PSE do zainwestowania w TF, co zaowocowało kwotą 26 mln zł na zakup akcji Familijnej. Drugie 26 mln zł PSE przeznaczą na dalsze finansowanie TF.

Złoty interes
Namowy ze strony tych trzech dygnitarzy były potrzebne, gdyż trudno sobie wyobrazić bardziej niedogodny sposób wykorzystania publicznych środków. Oto PSE kupując akcje TF za 26 mln zł, objęły 22% kapitału Familijnej (akcje nabywano po 118 zł za sztukę). Faktyczni właściciele spółki, oo. franciszkanie, objęli tylko 0,72% kapitału, ale mają 43% akcji dających im 55% głosów na zgromadzeniu akcjonariuszy (kupowali akcje po złotówce).
Oznacza to, że PSE, choć ponoszą ryzyko finansowe, nie mają absolutnie żadnego wpływu na działalność Familijnej. Zgodnie ze statutem oo. franciszkanie sprawują pełną kontrolę nad zarządzaniem spółką. To oni decydują m.in. o wyborze Zarządu i prezesa oraz o profilu programowym.
Myli się jednak ten, kto by przypuszczał, że ówczesny prezes PSE, Krzysztof Żmijewski, decyzję o zakupie akcji Familijnej podjął w ciemno i pochopnie. Przeciwnie, kupno akcji zostało poprzedzone sporządzeniem, na zlecenie PSE, „Raportu na temat opłacalności inwestycji Telewizja Familijna”. Raport negatywnie ocenił celowość inwestowania w spółkę, w której ponosi się wyłącznie koszty bez posiadania jakichkolwiek uprawnień. Stwierdzono, iż „projekt obarczony jest bardzo dużym ryzykiem, zarówno finansowym, jak i związanym z charakterem i strukturą projektu”.

Kto tu naciska?
Tak druzgocąca ocena nie przeszkodziła jednak władzom PSE w zakupie akcji Familijnej. Nic więc dziwnego, że NIK uznał tę transakcję za nieprawidłowość finansową i działalność przekraczającą granice racjonalnego ryzyka. Prawdopodobieństwo, iż zainwestowany kapitał nie zostanie odzyskany, było bowiem bardzo duże. A przecież PSE, jako spółka oparta na kapitale państwowym, „zobowiązana jest do zachowania szczególnej ostrożności i rozwagi w dysponowaniu majątkiem firmy”.
– Ekspertyzy mówiły, że inwestowanie w Telewizję Familijną jest przedsięwzięciem bardzo ryzykownym, bo rynek reklamy jest ograniczony. Mimo to zdecydowano się na ten krok – mówi dyr. Lech Oniszczenko z NIK.
Regina Wegnerowska, rzeczniczka prasowa Polskich Sieci Elektroenergetycznych, twierdzi, że nie będzie dyskutować na takim poziomie, czy szefowie PSE wykazali identyczną dbałość o majątek publiczny jak o swój własny, czy też nie. Krzysztofa Żmijewskiego (przeszedł do Polkomtelu) w kwietniu zastąpił na stanowisku prezesa Zbigniew Zakrzewski (wcześniej był on członkiem zarządu). Zarząd pozostał praktycznie niezmieniony (ubyła jedna osoba), nic więc dziwnego, że szefowie PSE nie chcą ani słowa powiedzieć na temat swej niefortunnej transakcji. – Zarząd nie chce wracać do tej sprawy, nie będzie oceniać swojej decyzji o kupnie akcji Telewizji Familijnej, nie zamierza komentować raportu NIK – oświadcza Regina Wegnerowska.
– A czy na szefów PSE wywierano nacisk, by kupili akcje PSE? – pytam.
– Nie mogę ani potwierdzić, ani zaprzeczyć. Gdyby były jakieś naciski, miałyby miejsce znacznie powyżej mojego szczebla. Zresztą, żaden z członków Zarządu jednoznacznie tego nie powie – odpowiada pani rzecznik.
– Naciski na władze PSE na pewno były, ale nie ma na to dowodów. Zakup akcji TF to decyzja polityczna. Prawica chciała mieć swoją telewizję, tylko dlaczego finansowaną ze Skarbu Państwa? Raport NIK mówi, że Ministerstwo Skarbu Państwa wyraziło zgodę na tę transakcję. W istocie należy to czytać tak, że ministerstwo nakłaniało PSE do zakupu akcji Familijnej – twierdzi wicedyr. Janusz Gradowski z NIK.
NIK stwierdza, że udzielenie zgody przez resort skarbu państwa nie było celowe. Minister skarbu nie sprawował więc w należyty sposób nadzoru nad PSE.
– Zarząd PSE zwrócił się do nas o wyrażenie zgody na tę transakcję, a ministerstwo tylko przychyliło się do tego wniosku. Z przedstawionych nam materiałów wynikało, iż jest to inwestycja sensowna. Że ryzykowna? W działalności gospodarczej zawsze jest ryzyko, ale czy w związku z tym należy niczego nie robić? – mówi Agnieszka Dłuska z Ministerstwa Skarbu Państwa.

Kulczyk i inni
Stanowisko przedstawicielki resortu skarbu jest o tyle logiczne, że kwestia ryzyka finansowego rzeczywiście nie miała tu żadnego znaczenia, a Polskim Sieciom Elektroenergetycznym oraz Ministerstwu Skarbu nie zależało na efektywności ekonomicznej tej transakcji.
PSE jako bogate przedsiębiorstwo chętnie daje zarobić zaprzyjaźnionym firmom. Np. ogromnie, bo ponad trzykrotnie, wzrosło wynagrodzenie osób w spółkach-córkach, tworzonych przez PSE.
Doskonały interes zrobił też holding Kulczyka, występując jako pośrednik w sprzedaży przez PSE energii elektrycznej do Niemiec. W ub. roku trzy podmioty – PSE, niemiecka firma Preussen Elektra oraz Kulczyk Holding zawiązały spółkę handlu energią o nazwie Polenergia. We wniosku o zawiązanie spółki zapisano, iż nie wolno jej sprzedawać energii w Polsce, a działalność spółki nie może zmniejszyć wielkości dotychczasowych kontraktów PSE na dostawę prądu dla Niemiec. Intencją tych zapisów była ochrona naszego państwowego dystrybutora energii przed przejęciem jego interesów przez Polenergię. Tymczasem w statucie spółki te ograniczenia nie zostały uwzględnione. W dodatku szefowie PSE zgodzili się na umieszczenie w statucie niekorzystnego dla swej firmy zapisu, iż przedmiotem działalności Polenergii będzie także „obrót energią elektryczną oraz nośnikami energii w Polsce”. Tym samym otworzyli drogę do uszczuplenia pozycji rynkowej PSE.
Nasze państwo z pewnością traci na tych manipulacjach, ale konkretni ludzie zyskują bardzo wiele. Nie od dziś przecież wiadomo, że najlepsze prywatne interesy robi się z firmami państwowymi.

Wydanie: 35/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy