Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Śmiać się czy płakać? Czy mamy jeszcze politykę zagraniczną, czy już tylko propagandę? Stany Zjednoczone ogłosiły, że wycofują się z projektu tarczy antyrakietowej, a polskie władze, z premierem Tuskiem na czele, ogłosiły, że są tym zaskoczone. Cóż, to dziwne być zaskoczonym czymś, o czym wszyscy ważni mówili rok temu.
Witold Waszczykowski, były wiceminister, który teraz pracuje u Lecha Kaczyńskiego (i dobrze, bo z PiS mu do twarzy), lamentował w radiu, że nastąpiło „istotne przesunięcie Polski w skali ważności w polityce amerykańskiej”. Mój Boże, jakże on się ośmiesza. To co, nie widział, że polityka Busha juniora poniosła porażkę? Nie czytał i nie słuchał tego, co mieli do zakomunikowania Obama i jego ekipa? Aż tak nieprzytomnie się łudził?
Toż przecież było wiadomo, że, po pierwsze, Polska nie jest tak ważna dla Ameryki, jak sobie Waszczykowski i paru innych polityków wyobrażało. A po drugie, że Obama prowadzić będzie inną politykę. Dlaczego więc w naszym MSZ nie odczytano znaków czasu? Dlaczego lamentujemy, choć powodu do tego nie ma? Dlaczego nie potrafimy z polityki Obamy wyciągać korzyści?
To są pytania, które wymagają dłuższej odpowiedzi. Ba, na które odpowiedź powinna już być udzielona wiele miesięcy temu.
Właśnie w MSZ.
Jest w MSZ przecież Departament Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej. To stamtąd powinny spłynąć analizy dotyczące zmian w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych, konsekwencji tych zmian i kroków, które w związku z tym powinna podjąć Polska. A jeszcze wcześniej departament ten powinien przedstawić scenariusze dotyczące wiązania się polskiej polityki zagranicznej z konserwatywnym skrzydłem Republikanów. Może wtedy lepiej byśmy wiedzieli, w co się pakujemy?
A teraz pytanie: czy Departament Strategii i Planowania coś takiego przygotował? Czy w ogóle jest przez ministra Sikorskiego traktowany poważnie? W sposób oczywisty nie jest – bo jeżeli od kilkunastu miesięcy nie ma on dyrektora…
Jeśli minister nie ma głowy, by wymagać tego typu analiz, to mógł tę sprawę zweryfikować w innych komórkach. Ma w MSZ Departament Polityki Bezpieczeństwa, bardzo kompetentnie prowadzony – tam mógłby się dowiedzieć o skuteczności tarczy, jej wpływie na
NATO i jego spoistość. Jest też Departament Ameryki – on powinien zaprezentować, jak wyglądają obecne priorytety polityki USA, czego chce dziś Ameryka, co dla niej jest ważne i ile jest w stanie za to czy owo zapłacić.
No i przy okazji można by było zasięgnąć informacji w Departamencie Wschodnim, żeby lepiej zrozumieć obawy Rosjan przed rozmieszczeniem w Polsce rakiet, ich determinację i ich możliwości…
Czy tego typu działania zostały podjęte? Czy minister Sikorski zażądał potrzebnych raportów i je przeanalizował? Czy też skupia się raczej na załatwianiu kanap, aparatów do parzenia kawy i telefonów blackberry? Bo chyba już każdy wie, że do rozwikłania takich rebusów (szczerze mówiąc – niezbyt trudnych) gadżeciki typu blackberry nie służą.
W tym wszystkim dobre jest jedynie to, że kończy się etap paroletniego gadania o tarczy, tej nadętej propagandy. I że nastąpiła weryfikacja – bo łatwo sprawdzić, kto gadał głupoty, a kto miał głowę na karku. Waszczykowski dołem, Kuźniar górą. I warto z tego wyciągnąć wnioski.
Attaché

Wydanie: 38/2009

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché