Ile za promile

Ile za promile

Czy rząd odważy się wprowadzić konfiskatę samochodu za jazdę pod wpływem alkoholu lub narkotyków? Resort sprawiedliwości dąży do surowszego karania pijanych kierowców więzieniem, ale także do konfiskowania ich aut. Jeśli zmiany forsowane przy okazji nowelizacji Kodeksu karnego zaakceptuje Rada Ministrów, już niedługo pochyli się nad nimi Sejm. Projektowane przepisy przewidują, że nieodwołalny przepadek pojazdu spotka osoby, które w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego spowodują katastrofę w ruchu lądowym, sprowadzą niebezpieczeństwo takiej katastrofy lub doprowadzą do wypadku. Dotyczyć to ma także recydywistów. Co więcej, z autem pożegna się każdy obywatel przyłapany za kółkiem z co najmniej 1,5 promila alkoholu we krwi, nawet jeśli nie spowoduje wypadku. Jeśli samochód prowadzony na podwójnym gazie nie będzie należał do kierowcy, ale np. będzie współwłasnością, przedmiotem leasingu lub wypożyczenia, sąd ma orzekać zapłatę średniej wartości rynkowej pojazdu (szacowanej w sposób uproszczony, bez angażowania biegłych). Z kolei w przypadku kierowców zawodowych, którzy po paru głębszych uruchomią auto należące do pracodawcy, orzekana będzie nawiązka w wysokości co najmniej 5 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Jak w zeszłym roku stwierdził w opinii dla portalu Konkret24 dr Mateusz Radajewski, konstytucjonalista z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu, ustawa zasadnicza daje wyraźną podstawę prawną do stosowania wobec sprawców różnych czynów zabronionych instytucji przepadku rzeczy. Warunkiem jest, by dokonywało się to w przypadkach wyraźnie określonych przepisami o randze ustawowej i wyłącznie na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu. „Ogólne zasady konstytucyjne wymagają również, by był to środek proporcjonalny, a zatem nie stanowił nadmiernej reakcji państwa na przestępstwo. W mojej ocenie przepis pozwalający na konfiskatę samochodu sprawcy wypadku byłby więc konstytucyjny, gdyby dotyczył szczególnie drastycznych naruszeń prawa (np. spowodowania wypadku śmiertelnego po alkoholu)”, napisał prawnik. Ewentualnemu wprowadzeniu omawianej kary sprzyja nie tylko ogólne przyzwolenie najważniejszego aktu prawnego, ale także dotychczasowa praktyka. Sądom, na wniosek prokuratorów, zdarza się bowiem orzekać przepadek samochodów pijanych kierowców. Jednocześnie Sąd Najwyższy konsekwentnie stoi na stanowisku, że pojazd, którym porusza się pijany lub naćpany kierowca, nie może zostać uznany za przedmiot służący popełnieniu przestępstwa, a więc nie może ulec przepadkowi. Tyle teorii, bo zapisy konstytucji czy wyroki i uchwały SN nie są przecież dla obecnej władzy szczególnie ważnymi punktami odniesienia. Zapewne reformatorów dodatkowo ośmiela to, że konfiskowanie pojazdów za nietrzeźwość przewidują systemy prawne wielu innych krajów. Na przykład w Danii samochód jest odbierany i licytowany na rzecz państwa, gdy za jego kierownicą zostanie złapany ktoś z 2 lub więcej promilami alkoholu we krwi – lub ponad 1,2 promila, jeśli na jeździe po pijanemu (ponad 0,5 promila) został już przyłapany w ciągu ostatnich trzech lat. Co interesujące, odbierane są także samochody leasingowane czy należące do firm transportowych – ich właściciele muszą sami wyegzekwować od kierowców wyrównanie poniesionych strat. W Belgii i Estonii przepadek auta może zostać orzeczony, jeśli pijany kierowca zostanie dożywotnio pozbawiony prawa jazdy; co więcej, w pierwszym ze wspomnianych krajów cztery kółka można stracić za użyczenie ich komuś, kto już był karany za jazdę „na bani”, a w drugim – za udostępnienie kluczyków osobie nietrzeźwej. W Luksemburgu samochody mogą być odbierane tym kierowcom, których przyłapano na prowadzeniu pod wpływem alkoholu więcej niż raz w krótkim odstępie czasu. We Włoszech możliwy jest przepadek auta, gdy zawartość alkoholu we krwi kierowcy przekracza 1,5 promila. Z ignorującymi zasadę „Piłeś? Nie jedź!” nie pieszczą się także w Nowej Zelandii. Na liście przewin kończących się obligatoryjną konfiskatą znajduje się tam m.in. jazda w stanie głębokiego upojenia procentami i mieszanie alkoholu z narkotykami. Krytycy wprowadzenia w Polsce podobnych przepisów wskazują, że już dziś sądy obligatoryjnie nakładają na pijanych kierowców obowiązek zapłaty świadczenia pieniężnego w kwocie 10-60 tys. zł. To więcej niż wartość większości samochodów poruszających się po naszych drogach, po co więc komplikować sprawę? Być może lepszym pomysłem byłoby choćby zobowiązanie sprawców wypadków do płacenia alimentów osobom poszkodowanym i rodzinom ofiar. Rozważyć można także rozwiązanie zastosowane w Słowacji. Kierowcy złapani na jeździe po alkoholu trafiają tam do psychiatry, który ma ustalić, czy sytuacja

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 04/2022, 2022

Kategorie: Kraj