Tag "Estonia"

Powrót na stronę główną
Świat

Narwa – tu zaczyna się Europa

Przypadek Narwy i Iwangorodu leżących na styku Estonii i Rosji jest wyjątkowy. Kiedyś zwarty organizm, dziś – dwa odrębne światy

Korespondencja z Estonii

Cieszyn, Zgorzelec, Słubice. Miast leżących na terenie dwóch krajów mamy w najbliższym otoczeniu sporo. Przed 1989 r. do czeskiej części Cieszyna czy do NRD-owskiego Görlitz wcale nie było łatwo się dostać. Dziś, dzięki Schengen, po stronie czeskiej i niemieckiej możemy pospacerować, kiedy tylko chcemy.

Także na zachodzie Europy znajdziemy miejscowości jedną nogą w jednym, a drugą w drugim kraju. Takim przypadkiem jest Baarle-Hertog-Nassau leżące pomiędzy Belgią i Holandią. Historia jego osobliwości sięga czasów średniowiecza, kiedy działki na tym terenie dzielono między lokalne rodziny arystokratyczne. Jednak zarówno tę miejscowość, jak i polskie miejskie organizmy sąsiedzkie rozdzielają kraje będące dziś politycznie, gospodarczo i militarnie po tej samej stronie.

Przypadkiem najbardziej zbliżonym do Narwy-Iwangorodu jest leżąca na styku greckiego (południowego) i tureckiego (północnego) Cypru Nikozja, z granicą przebiegającą przez środek miasta. Tam z kolei granica nie rozdziela państw, które znalazły się w różnych systemach wojskowych, bo i Turcja, i Grecja są członkami NATO.

Jedno miasto, wiele światów

Nie ma obecnie w Europie drugiego, położonego w dwóch krajach, tak newralgicznego politycznie i militarnie miasta. Estońska Narwa i leżący po drugiej stronie rzeki rosyjski Iwangorod są zaiste wyjątkowe. 90% mieszkańców Narwy – najdalej na wschód wysuniętego miasta UE – to osoby rosyjskojęzyczne. W dużej mierze jest to efekt rusyfikacji miasta – po 1945 r. władze ZSRR przesiedlały tu Rosjan z głębi kraju. Kto wybiera się do Narwy, musi sobie przypomnieć język rosyjski ze szkoły. Młodsi mają gorzej, bo angielski w Narwie, w przeciwieństwie do stołecznego Tallina, raczej nie będzie tu użyteczny. Miasto jest dość rozległe, choć mieszka w nim tylko ok. 52 tys. osób. Nie powinno nas to zniechęcać, starsi mieszkańcy pięknym językiem Tołstoja, zawsze bardzo uprzejmie, wskażą drogę każdemu zabłąkanemu turyście.

Ze strategicznego znaczenia tego miejsca już w połowie XIII w. zdawali sobie sprawę Duńczycy, którzy na skale, nad wartko płynącą w tym miejscu rzeką Narwą wybudowali twierdzę – Zamek Hermana. Na drugim brzegu Narwy, ok. 100 m od estońskiej dziś twierdzy, Rosjanie pod koniec XV w. postawili swoją potężną warownię – Twierdzę Iwangorodzką. To strategiczne położenie Narwy-Iwangorodu powodowało, że w okolicach twierdz przetaczały się liczne konflikty zbrojne: m.in. wojny inflanckie w XVI w., wojna północna z XVIII w. oraz wojna estońsko-bolszewicka 1918-1920. W wyniku tej ostatniej całe miasto, po obu stronach rzeki, znalazło się w rękach estońskich. Podczas II wojny światowej i Niemcy, i Sowieci zrównali Narwę-Iwangorod z ziemią.

W 1945 r. miasto stało się częścią ZSRR, z tym że lewobrzeżna część należała do Estońskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, a prawobrzeżna – do Rosyjskiej FSRR.

W przełomowym roku 1991, kiedy Estonia wybiła się na niepodległość, Most Przyjaźni usytuowany pod twierdzami stał się mostem granicznym dla całkiem sporego wówczas ruchu samochodowego. A mała stacja kolejowa z wielkim napisem Wokzał (dworzec) stała się stacją graniczną. I międzynarodową. Intensywny ruch samochodowo-kolejowy na moście odbywał się do 2022 r. Początek pełnoskalowej wojny w Ukrainie spowodował jego wygaszanie. Ostatecznie na Moście Przyjaźni (nikt oficjalnie nie zmienił tej nazwy), do którego po stronie estońskiej prowadzi Bulwar Petersburski, Estończycy ustawili blokady przeciwczołgowe i podwyższyli i tak już wysokie ogrodzenia nad poręczami. Niemożliwy – choć most wciąż stoi i przebiegają przez niego tory – stał się przejazd koleją z Estonii do Rosji, np. do oddalonego o ok. 150 km Sankt Petersburga. Otwarte pozostało jedynie przejście dla pieszych. Korzystają z niego głównie mieszkańcy Narwy-Iwangorodu, którzy odwiedzają rodziny i przyjaciół oraz palą znicze, a właściwie cienkie prawosławne świeczki, na cmentarzach po obu stronach granicy. Granicy, która podobnie jak warownie wzniesione swego czasu po obu stronach rzeki, także zaczęła odgrywać rolę trudnej do zdobycia twierdzy.

Sama Narwa, a tym bardziej znajdujący się po drugiej stronie rzeki Iwangorod z pewnością nie są pięknymi miastami. Zabudowa z czasów stalinowskich, a także widok opuszczonych budynków początkowo mogą zniechęcać. Zupełnie inaczej jest nad rzeką, gdzie potężne twierdze po stronie estońskiej i rosyjskiej zdają

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Spokojny pan od wojny

Mark Rutte był i jest bardzo dobrym politykiem z europejskiego centrum. Czy to wystarczy, by uratować NATO przed starciem z Rosją?

Oficjalna intronizacja nastąpi zapewne w okolicach najbliższego szczytu NATO, który odbędzie się w Waszyngtonie 9-11 lipca. Pod wieloma względami będzie to impreza newralgiczna. Sojusz jest wprawdzie liczniejszy niż kiedykolwiek, ale też pierwszy raz w pozimnowojennej historii w podejmowaniu decyzji bierze pod uwagę realną perspektywę bezpośredniej wojny z wrogim mocarstwem. W dodatku wbrew zapewnieniom sprzed dekady zaledwie 11 państw członkowskich wydaje co najmniej 2% swojego PKB na obronność.

Szczyt odbędzie się także na podwórku Joego Bidena, którego listopadowa walka o reelekcję ma silniejszy niż kiedykolwiek wymiar multilateralny. Od jego zwycięstwa zależy nie tylko wszystko, co kluczowe w amerykańskiej polityce krajowej, ale również, bez cienia przesady, przetrwanie powojennego liberalnego systemu międzynarodowego. Jeśli do Białego Domu wróci Donald Trump, USA nie opuszczą NATO całkowicie – głównie dlatego, że wcale nie muszą. Wystarczy, że wstrzymają lub ograniczą swoje zaangażowanie, w krytycznym momencie przysyłając np. okrojone siły wojskowe do Europy Wschodniej zaatakowanej przez Rosjan. Dla mniejszych krajów członkowskich byłby to wyrok śmierci, dla Trumpa triumf izolacjonizmu w białych rękawiczkach.

Twój ugodowy sąsiad.

Tę listę można długo rozwijać. Wojna hybrydowa, coraz wyraźniejsza aktywność rosyjskich agentów wpływu na terytorium NATO, mnożące się zagrożenia na Południu. Choć teoretycznie nie jest to obszar działalności Sojuszu Północnoatlantyckiego, nikt w jego dowództwie nie może sobie pozwolić na całkowite ignorowanie eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Ewentualne kłopoty Izraela pochłoną niemałą część amerykańskiej uwagi politycznej i zasobów militarnych, a coraz bardziej prawdopodobne włączenie się w konflikt Hezbollahu grozi migracją terroryzmu do krajów europejskich. To ostatnie byłoby już natowskim kłopotem.

Na tę gęstą mapę wyzwań i zagrożeń nakłada się krucha konstrukcja polityczna. Viktor Orbán, naczelny hamulcowy rozwoju NATO, musi być nieustannie przekupywany, by łaskawie zgodził się na wpuszczenie nowego członka sojuszu czy na kolejny transfer broni i pieniędzy dla Kijowa.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Promocja

Czy Polacy zagrają na Euro 2024?

Eliminacje o awans do mistrzostw Europy w 2024 r. dobiegły końca w listopadzie. Reprezentacja Polski pomimo korzystnej grupy nie wywalczyła bezpośredniego awansu. Oznacza to, że w ostatnich miesiącach trwała zagorzała dyskusja na temat występu naszej drużyny w barażach. Już w czwartek

Kraj

Innowacyjne efemerydy

W latach 2007-2013 na wsparcie innowacji w Polsce tylko w ramach jednego programu wydano 110 mln euro. Efekt był żaden Działanie 3.1 w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka do dziś budzi dreszcz emocji wśród osób zajmujących się unijnymi dotacjami. Ponieważ pod względem innowacyjności nasza gospodarka na początku XXI w. wlokła się w ogonie państw unijnych, wyprzedzając jedynie Bułgarię i Rumunię, ktoś w rządzie Donalda Tuska wpadł na pomysł, by wpompować trochę grosza w program zwiększenia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Globalny punkt widzenia

Mocarstwowe mrzonki

Warszawa i Kijów ważniejsze od Berlina i Paryża Nowy pogląd szturmem zdobywa świat. Łączy środowiska i postacie tak od siebie odległe jak partyjna TVP i brytyjski lewicowy „Guardian”, konserwatywni amerykańscy analitycy i dziennikarze „New York Timesa”, Radosław Sikorski i były już pisowski ambasador Jakub Kumoch, część świeżo nawróconej na atlantyzm i militaryzm młodej lewicy oraz antyeuropejskie tabloidy z Wielkiej Brytanii. To narracja mówiąca, że Niemcy i Francja się skompromitowały, państwa starej Unii Europejskiej nie rozumieją powagi sytuacji,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Zwierzęta

Zima w ciepłych krajach

Czyli bocian na wakacjach Ziemia obiecana Zazdrościmy bocianom, bo one jesienną i zimową pluchę spędzają w ciepłych krajach, w sporej części w tropikalnej Afryce. Nasz punkt widzenia wymaga jednak skorygowania, a do tego posłuży nam solidna porcja faktów. Wędrówka do Afryki to droga długa i wyczerpująca, a na dodatek bociany, przynajmniej te, którym uda się dostać na kontynent afrykański, nie są witane chlebem i solą. Dopiero co pokonały Morze Czerwone, a już na egipskim brzegu czeka na nie kolejne niebezpieczeństwo – kilometry linii

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Giganci polityki

Wielcy przywódcy muszą rozumieć swoje społeczeństwa i w nie wierzyć. Ale też muszą być zdolni wznieść się ponad nie Henry’ego Kissingera – doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego oraz sekretarza stanu w administracjach Richarda Nixona i Geralda Forda – czytelnikom PRZEGLĄDU nie trzeba przedstawiać. 2 lipca 2022 r. na łamach „Spectatora” ukazał się ciekawy wywiad, którego Kissinger udzielił wybitnemu brytyjskiemu historykowi Andrew Robertsowi. Ten ostatni jest autorem wyśmienitej pracy o Napoleonie Bonapartem, która została przetłumaczona na język

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Kronika Dobrej Zmiany

Duda – jastrząb czy nielot?

Sporo dni minęło od konferencji ambasadorów, a w gmachu przy al. Szucha wciąż jest ona obiektem żartów. Z jakiego to powodu? Ech, każdy to wie – konferencja ambasadorów to raczej wydarzenie towarzyskie – żeby spotkać wszystkich ważnych, wyczuć nastroje itd. Po drugie, żeby w zamkniętych gronach omówić jakieś istotne tematy. A reszta, czyli wystąpienia oficjeli (z reguły wiadomo, co powiedzą), to raczej dekoracja. Bum! Tym razem dekoracja przemówiła! I to jak! Andrzej Duda dał ambasadorom wykład z polskiej historii.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Polskie mrzonki o odbudowie Ukrainy

Powojenna odbudowa pochłonie biliony dolarów i potrwa dekady. Ale nasze firmy na tym nie zarobią Gdy 24 lutego br. wojska Federacji Rosyjskiej zaatakowały Ukrainę, było jasne, że po zakończeniu działań wojennych kraj zostanie odbudowany. Komisja Europejska, rządy Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii niemal natychmiast rozpoczęły prace nad programami pomocowymi, które miałyby ułatwić Kijowowi realizację tego zadania. Polska także zadeklarowała chęć wzięcia udziału w tym dziele. Mówili o tym nie tylko premier Mateusz Morawiecki i ministrowie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Groźne skutki forsowania amerykańskiej „wojny zastępczej”

Odzyskanie przez Ukrainę – z pomocą Zachodu – wszystkich obszarów utraconych na rzecz Rosji i separatystów od 2014 r. oznacza długą wojnę i cierpienia Ukraińców Anatol Lieven jest ekspertem od spraw Rosji i Europy w amerykańskim think tanku Quincy Institute for Responsible Statecraft. Grupuje on specjalistów przynależących do realistycznej szkoły myślenia o polityce. Przez ponad 13 lat Lieven jako dziennikarz pracował m.in. w Azji Południowej i byłym ZSRR, relacjonował wojny w Afganistanie i Czeczenii. Jego wiedza wykracza zatem poza

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.