Tylko 10000 długich kroków

Tylko 10000 długich kroków

Z GADZIEJ PERSPEKTYWY

Jeszcze trup polityczny Mariana Krzaklewskiego nie ostygł, a już ptaszki orlo- lub sępopochodne jęły szarpać żywy nadal jego polityczny organizm. Umarł Maryjan, umarł, już leży na desce – taki zaśpiew słychać z różnych kątów, marginesów prawicy AWS. W końcu nieważne, czy boskim cudem Marian Krzaklewski ugra dobry wynik w wyborach prezydenckich, czy zostanie na wsze czasy pohańbiony, trzecią, zaOlechowską, pozycją. Nawet gdyby się i tak zdarzyło, że Marian prezydentem zostałby, to i tak wodzem przyszłościowej prawicy już nie będzie. Szlus!
Mariana Krzaklewskiego prawica chce spławić. Pozostaje tylko, jak i gdzie. Oczywiście, ideałem byłby spław Maryjana na posadę prezydenta RP. Wtedy “piękny Maryjan, mądry Maryjan” siedziałby sobie na pałacowym stolcu, wetował, do mszy świętych służył, za granicę wypadał. Gorzej lub gorzej. Ale z szefostwa związku zawodowego NSZZ dawniej “Solidarność” musiałby zrezygnować, z kierowania RS AWS też. Żyłby niczym cesarz ostatni chiński w zimowym, izolowanym od wszystkiego pałacu.
Za plecami Maryjana, a ściślej za niebawem zbitym dołem pleców przewodniczącego NSZZ, już czyhają następcy do rządu dusz na prawicy.
Pan marszałek Sejmu RP i AWS, pan Maciej Płażyński, w parę dni przed wyborami czujnie opublikował w gazecie wołkowej, w “Życiu”, programowy artykuł “Potrzeba nam długiego marszu”. Już wcześniej żarliwi prawicowcy zwracali uwagę, że spadające nakładem “Życie” za mało popiera Krzaklewskiego, usiłuje wpisać się w nową prawicową konfigurację.
Cóż proponuje delfin AWS-u? Umiar, rozsądek i pragmatyczne sojusze.
Skonfundowany Płażyński zwraca uwagę, że prawica może się zjednoczyć tylko wokół już wylansowanej firmy AWS. To jest jakaś marka, może zepsuta ostatnio, ale do uratowania. Trzeba tylko czynności sanacyjnych. Po pierwsze, AWS “jest często identyfikowany z niewielkimi ugrupowaniami i partyjkami prawicowymi, kompromitującymi w oczach wyborców swoim ekstremizmem całą prawicę”. No, panie pośle, Mariuszu Kamiński, wielki wodzu Ligi Republikańskiej, niebawem pan marszałek Płażyński, który olał ustawę dekomunizacyjną, nie wpuści twoich ligusów na listy wyborcze odrodzonej, nowoczesnej, europejskiej prawicy. Czemu? Bo kompromitujecie swymi bojówkarskimi zachowaniami obraz kulturalnej prawicy pana marszałka. Pan Płażyński wyraźnie pisze w wołkowym “Życiu”: “Jeśli AWS nie zdobędzie się na wyraźny dystans do tych ugrupowań, nadal będzie ułatwiać lewicy propagowanie negatywnego stereotypu AWS. Hasło “nie ma wroga na prawicy”, jest hasłem rezygnacji z ambicji powszechnego oddziaływania idei prawicowej w Polsce”.
Po drugie, nowa, odkrzaczona prawica wyciąga już rękę na zgodę do Unii Wolności. Pan marszałek Płażyński nie jest, jakby to powiedział pan prezydent Wałęsa, “frajer-pompka”. Wie, że Unia rozdarta jest między zwolennikami rozpaczliwego sojuszu z rosnącym w siłę SLD a zwolennikami stworzenia kulturalnej centroprawicy. Pod przewodem pana Olechowskiego albo pana marszałka Płażyńskiego. Kto będzie szybszy, ten będzie miał rząd dusz.
Pan marszałek “z przykrością obserwuje reakcje będące pochodną mściwej satysfakcji ze spadku poparcia społecznego dla niedawnego koalicjanta”.
I dodaje, że Unia Wolności będzie zawsze dla odroczonego AWS “pierwszym partnerem”.
Wszystko wskazuje na to, że klęska Krzaklewskiego w wyborach zostanie powitana z ulgą zarówno na lewicy, jak i prawicy. Amen.

Wydanie: 41/2000

Kategorie: Publicystyka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy