13 CZERWCA Eurowybory. Lewicy nie może zabraknąć

13 CZERWCA Eurowybory. Lewicy nie może zabraknąć

Już za kilka dni zadebiutujemy w wyborach do Parlamentu Europejskiego. A przecież tak niedawno mało kto wierzył, że nadejdzie dzień, w którym będziemy pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej. Taka wizja przekraczała wyobraźnię nawet największych marzycieli politycznych. Rok temu, 8 czerwca, w referendum europejskim przytłaczająca większość Polaków, którzy poszli głosować, powiedziała Unii TAK. Podobne wyniki – 71% akceptacji dla naszej obecności w UE – przynoszą najnowsze sondaże opinii publicznej.
Ale są też znacznie gorsze wyniki badań. Na kilkadziesiąt godzin przed wyborami pozostaje bardzo wiele pytań i wątpliwości. Poczynając od tego, czy w ogóle warto głosować. Czy nasz indywidualny głos ma jakieś znaczenie? A jeśli nawet już pójść do punktów wyborczych, to na kogo głosować?
Klasa polityczna jest przecież marna, partie skłócone, wcześniejsze obietnice niezrealizowane, a rachunki krzywd po brzegi wypełnione bezrobociem, pauperyzacją milionów ludzi i niepewnością jutra.
Wielu z nas odpowiada na takie pytania po prostu… rezygnacją. Poczucie zniechęcenia bieżącymi zawirowaniami w polskiej polityce i obawy, że Unia nie okaże się dla nas rajem, każą sporej części Polaków zastanawiać się, czy warto pójść głosować.
Jako zespół „Przeglądu” nie godzimy się na takie postawy Polaków, a zwłaszcza naszych wiernych Czytelników. Chcemy Was, Szanowni Państwo, przekonać, że każdy powinien dokonać europejskiego wyboru w sposób aktywny – popierając swojego kandydata. Taki jest nie tylko obywatelski obowiązek każdego z nas. To po prostu będzie rozumny wybór tych wszystkich, którzy chcą Polski lepszej i mądrzej rządzonej.
Z badań socjologów wynika, że Polacy generalnie postrzegają UE jako coś lepszego, bogatszego, szczęśliwszego niż ich dotychczasowa egzystencja. Pojawiają się nawet odpowiedzi, że w Unii ludzie zachowują się bardziej elegancko, grzeczniej, mądrzej. Chcielibyśmy w tej Europie być – choć niektórzy nieco się tego boją.
Rozumiemy te obawy. Ale przecież nie jesteśmy w Unii sami. Będziemy podejmować taką samą decyzję jak wszystkie inne narody zjednoczonej Europy. Na tydzień przed wyborami ministrowie ds. europejskich Unii opublikowali odezwę, wzywającą obywateli UE do udziału w tym głosowaniu. Napisali w niej: „Te wybory odbędą się po raz pierwszy w Europie liczącej 25 państw. Będą wyrazem naszej woli udziału w wielkim projekcie pokoju, solidarności i bezpieczeństwa, który warunkuje dobrą pozycję Europy w świecie”. A dalej: „Europa to coś więcej niż tylko rynek; to żywa wspólnota wartości i celów. Nie jest abstrakcyjnym tworem, ponieważ jest obecna w codziennym życiu każdego z nas. Parlament Europejski odgrywa kluczową rolę w konstrukcji europejskiej. W ciągu najbliższych pięciu lat będzie on uczestniczył w podejmowaniu decyzji mających rozstrzygające znaczenie dla Europy i dla Waszej przyszłości. Taka jest stawka w tych wyborach”. Nie tylko w Polsce, ale w tym roku w skali całej Europy instytuty badania opinii zapowiadają słabą frekwencję wyborczą. W obecnym nie tylko w Polsce myśleniu w stylu „Moja chata z kraja” umyka wielki sens europejskiej integracji i jej najważniejszy cel – lepsze i zasobniejsze życie dla każdego z nas. Życie bez wojen, biedy i poczucia cywilizacyjnego odstawania od najmocniejszych we współczesnym świecie.
Jeśli chcemy – a chcemy! – być Europejczykami, jeśli chcemy żyć w lepszym i coraz mądrzej i sprawniej zorganizowanym otoczeniu, jeśli chcemy mieć bardziej kompetentną i bardziej przyjazną zwyczajnym ludziom administrację i władzę, nie powinniśmy 13 czerwca wybierać ani absencji wyborczej, ani głosowania na złość komukolwiek. Powinniśmy – choćby ciepła pogoda zachęcała do odpoczynku i korzystania z przedłużonego przez święto Bożego Ciała weekendu – być w lokalach wyborczych, głosować i wybierać po głębokim, dojrzałym namyśle. Polsce potrzebni są mądrze i racjonalnie wybrani deputowani do Parlamentu Europejskiego. Wybrani przez nas, Polaków, i dla nas, a także dla Polski. Wybrani przez nas, Europejczyków, i dla pomyślnego funkcjonowania Europy. Tylko takie, najbardziej powszechne – jak to w polskich warunkach możliwe – i mądre głosowanie uprawomocni i uwiarygodni europejski wybór Polaków.
Zróbmy więc wszystko, by nie wstydzić się biało-czerwonej reprezentacji. Na listach do Parlamentu Europejskiego jest wielu sensownych, mądrych kandydatów. Są wśród nich ludzie znani z naszych łamów. Krzysztof Teodor Toeplitz (woj. mazowieckie) z SdPl oraz Piotr Gadzinowski (woj. mazowieckie z Warszawą), Jacek Włodyka (woj. mazowieckie), Barbara Misterska-Dragan (woj. podkarpackie), Zofia Grzebisz-Nowicka (woj. małopolskie i świętokrzyskie), Jerzy Markowski (woj. śląskie), Jerzy Józef Pilarczyk (woj. dolnośląskie i opolskie) z SLD i Józef Pinior (woj. dolnośląskie i opolskie) z SdPl.
Kartka wyborcza to nasza siła, skorzystajmy z niej sensownie.

 

Wydanie: 24/2004

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy