Archiwum
Dekada ”Wydarzeń”
Jedyny program publicystyczny, w którym nie biorą udziału politycy “Wydarzenie tygodnia” jest jednym z nielicznych programów publicystycznych, któremu udało się przetrwać wszelkie telewizyjne burze. Jego formuła nie zmieniła się od początku istnienia, czyli od dziesięciu lat: do studia zapraszani są dziennikarze z różnych tytułów prasowych, którzy przedstawiają swoje poglądy na aktualne tematy. Program wymyślił i od początku prowadzi Marek Maldis. – Po przełomie 1989/90 r. trzeba było stworzyć jakiś program, w którym zaistnieliby dziennikarze z tzw. drugiego obiegu, czyli z prasy,
Credo ergo sum
W 55. rocznicę powstania “Tygodnika Powszechnego” (kwiecień 2000 r.) odbył się w Krakowie arcyosobliwy proces, nazwany przez organizatorów tego widowiska “sądem nad XX wiekiem” (“TP” nr 15 z br.). Prokurator w osobie o. Jana Andrzeja Kłoczowskiego, OP, zarzucił stuletniemu oskarżonemu “świadomą ślepotę, która wyraziła się w całkowitym i dobrowolnym zabiciu wyobraźni. Oskarżony nie przewidział, bo nie chciał przewidzieć, skutków swoich działań”. W oczach prawnika pedanta, bez literackiego polotu, tak sformułowany akt oskarżenia byłby wart jedynie gromkiego śmiechu.
Długie ręce ojca
Co noc zadaje sobie pytanie, czy to możliwe, aby jakiś sąd z drugiego krańca Europy mógł stanowić o życiu jej i syna? Młodość, która przypadła na lata 70., spędziła na Mazurach. Pojechała tam z rodzinnej Częstochowy w ślad za siostrą; pracowała w spółdzielni produkcyjnej jako kadrowa. Dorobiła się jakiegoś mieszkanka, trochę podróżowała. Między innymi do Jugosławii, gdzie odwiedzała kolegę swojego brata. Właśnie nad Adriatykiem, prawie 20 lat temu, poznała swojego obecnego męża, Milosza, lecz zanim zostali małżeństwem,
Ambitne Nastolatki Tysiąclecia
Co drugi młody Amerykanin przynajmniej raz na miesiąc, służy swej społeczności, przynosząc posiłki bezdomnym lub czytając książki staruszkom W Stanach Zjednoczonych żyje około 22 mln młodych ludzi w wieku od 13 do 19 lat. Socjologiczny portret tej Generacji Tysiąclecia nakreślił magazyn “Newsweek”. Rezultaty okazały się zaskakujące. Trudno znaleźć nastolatka, który stałby się symbolem tego milenijnego pokolenia. Mogłaby nim być np. 17-letnia Vanesa Vathanasombat z Whittier w Kalifornii, która spędza wolny czas na plaży lub z “paczką” przyjaciół. “Jesteś tym, z kim się
Gdzie jest Francuski Kochanek?
W Paryżu furorę robi międzynarodowa Szkoła Uwodzenia Daniel, 50-letni ginekolog z Francji, mieszkający na stałe w jednym z wielkich miast Dalekiego Wschodu, miał coraz większe kłopoty z żoną szukającą “samorealizacji” w pozamałżeńskich romansach. W końcu postanowił zastosować radykalne rozwiązanie. Przeleciał kilka tysięcy kilometrów, aby zapisać się na kurs w paryskiej Ecole de Séduction, Szkole Uwodzenia. “Jeszcze przed kilku laty nigdy nie wpadłbym na podobny pomysł. Ale teraz przeżywam prawdziwe problemy w małżeństwie. Przeczytałem o tej szkole i doszedłem do wniosku,
Porządki na Kremlu
Władimir Putin ma dwie pilne sprawy. Po pierwsze – obsadzić szczyt władzy nowymi ludźmi. Po drugie – wybrać takie tempo reform, które wytrzyma przeciętny Rosjanin Kapiące od złotych ornamentów sale Kremla mają już za sobą ceremonię zaprzysiężenia nowego prezydenta Rosji. Kiedy w pierwszą niedzielę maja niewysoki Władimir Putin składał prezydencką przysięgę, półtora tysiąca zebranych na Kremlu gości rozglądało się po sobie, wypatrując w tłumie przyszłych współpracowników “nowego cara”, jak w Moskwie mówi
Komputer czy ordinateur?
Francuzi rozpaczliwie walczą z inwazją angielskiego. Niemcy już skapitulowali Emeryt Claude Koch rozsierdził się nie na żarty. W jednym z paryskich domów towarowych wytropił ekspres do kawy z etykietą “Made in Poland”. Później, w bistro, kelner wręczył mu jako prezent długopis z chińskim napisem. Claude skrupulatnie zanotował te “szokujące incydenty” w notatniku i złożył “zawiadomienie o przestępstwie” w Inspektoracie Gospodarczym. Czujny emeryt jest członkiem ruchu “Le droit de comprendre”, (“Prawo do Rozumienia”), liczącego około 6 tys. “patriotów”. Aktywiści
Samolikwidacja
Polska onkologia, by przetrwać, zamyka własne oddziały, jak ten na Wawelskiej Ewa przyjechała z Parczewa, Teresa z Mrągowa, Krystyna jest stąd, z Warszawy. Zawsze proszą, żeby w warszawskim szpitalu onkologicznym przy ulicy Wawelskiej dać im wspólny pokój. Żyją w rytmie – jedna się załamuje, koleżanki ostro ją ustawiają, druga się załamuje… Obowiązuje zasada – o chorobie się nie rozmawia. Chyba że nadejdzie kryzys. Peruki, niezbędne po chemioterapii, najlepiej wiszą zaczepione o szyjki butelek po Mazowszance. Na głowach
Pójść w zaparte
W “Wańkowiczu” uważają, że kontrola NIK to sprawa polityczna G łowa przy głowie, wszyscy wpatrzeni w tablicę ogłoszeń. Ci z tyłu wołają, żeby czytać na głos, bo nic nie widać. Młody człowiek z kolczykami w uchu basuje tak, że jego buczenie rozlega się aż na schodach i ściąga kolejnych ciekawskich. “Oświadczenie Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie. Rektor i senat WSD oświadczają, że w związku z ukazaniem się raportu NIK na temat prywatnych szkół wyższych w Polsce, po pierwsze: Nigdy nie było żadnej kontroli
Tylko zapłać
Źle się dzieje na uczelniach prywatnych. Właściciele gonią za pieniądzem Teraz widać to jak na dłoni, bo zaczęła się rekrutacja i wszędzie pełno ulotek dla maturzystów. Rektoraty niepaństwowych uczelni w miarę rozrastania się szkoły coraz mniej troszczą się o poziom nauczania. Powód? Chodzi o pieniądze. Dlatego, o ile początkowo przeważały tam studia dzienne, z czasem zaczęły dominować – wystarczy uważnie wczytać się w informatory – systemy nauki zaocznej, wieczorowej i eksternistycznej. W ubiegłym roku







