Archiwum

Powrót na stronę główną
Opinie

Sierpień był potem

Prawica przypisuje sobie wyłączność na tradycję, usiłuje ją zawłaszczyć. A Nowe szło najliczniej z lewa Politycy Akcji Wyborczej Solidarność, świętując rocznicę Sierpnia, tym razem okrągłą, z pewnością znów pominą milczeniem zasługi ludzi z lewi­cowego nurtu, najbliższych ideowo ro­botniczym protestom. Odsuwani w nie­pamięć są wszyscy weterani myślący inaczej niż prawicowi neofici. Oskarża­ny i sądzony jest nawet Wałęsa. Po 20 latach od poczęcia ojcowie poniewierani są przez własne potomstwo. Dzisiejsza Solidarność odcięła się od swych lewicowych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Przygody duchowe Stefańskiego

WIECZORY Z PATARAFKĄ Powieść-niepowieść “Lewitujący z Oćmawy” kupiłem na nieoce­nionym bazarze taniej książki na Koszykach. Jest to jedyne miejsce, gdzie można kupić tanio dobre, a nieobecne już na rynku książki. “Lewitujący” wyszedł osiem lat te­mu w sławnym w swoim czasie wy­dawnictwie “Przedświt”. Nawet nie wiedziałem wtedy, że coś takiego istnieje, ale to u nas rzecz, niestety, zwyczajna. “Lewitującego z Oćma­wy” przeczytałem ze względu na osobę autora, którym jest Lech Em­fazy Stefański – trochę poeta, tro­chę prozaik, trochę reżyser,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Polak wie lepiej

Daniel Olbrychski napisał w “Polityce” wesołą parodię wyobrażeń polskiego inteligenta o Rosji. W tej sprawie zresztą inteligent niczym się nie różni od bezmyślnego kołtuna, który raz na zawsze wszystko wie. Parodia ta ma formę listu do reżysera, Nikity Michałkowa, z którym nasz znakomity aktor się przyjaźni. Polak jest przekonany, że Rosjanin nic a nic nie rozumie z historii Rosji, nie może więc być mowy o tym, aby mógł się od niego, choćby to był jego przyjaciel, dowiedzieć czegoś nowego. Przeciwnie, to on sam czuje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Władysław Bartoszewski, gdy (po raz drugi) obejmował MSZ, ogłosił, że niczym nie będzie się różnił od Bronisława Geremka i że wszystko pozostanie po staremu. No, niezupełnie tak jest – nowy minister dystansuje starego ministra w jednej dziedzinie: szybkości. I nie idzie tu o szybkość mówienia, ale o szybkość ambasadorskich nominacji. W MSZ naliczono już ośmiu kandydatów na ambasadorów, których nazwiska wysłał minister Bartoszewski do Kancelarii Prezydenta z prośbą o ich akceptację. Ciekawe, czy ją otrzyma? Bo prezydent zapowiedział wcześniej, że w okresie wyborczym, żadnych decyzji tego typu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

Misja ekspertów

Relacja profesora Tadeusza Kowalika z tworzenia zespołu doradców strajkujących w Stoczni Gdańskiej Będzie to z natury rzeczy relacja su­biektywna. Spisana w końcu 1981 r. (znalazłem się wówczas w Waszyngto­nie). Opiszę pracę grupy ekspertów przy Międzyzakładowym Komitecie Strajkowym w Gdańsku, w dniach od 24 do 31 sierpnia 1980 r., czyli w cza­sie negocjacji z Komisją Rządową. Re­lację poprzedzę jednak wspomnieniem, jak do tego doszło, w jaki sposób zro­dził się w tej grupie pomysł pomocy strajkującym w Stoczni Gdańskiej. Powstanie tzw.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Miotła Komorowskiego

Nowy szef MON zostawił w resorcie najbardziej nie lubianego urzędnika i zapowiada dalsze zwolnienia kadry. Wojskowi zgrzytają zębami Czy obecny minister obrony narodo­wej wyprorokował sobie własną porażkę, pytają na kilka dni przed Świętem Wojska Polskiego oficerowie pracujący w MON? W ten sposób ko­mentowana jest wypowiedź Bronisła­wa Komorowskiego jeszcze z czasów, kiedy był on jedynie parlamentarnym recenzentem działania swoich poprzed­ników, a według której minister obrony ma tylko jeden “miesiąc miodowy” do swojej dyspozycji. W tymi okresie, lubił

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Krach wielkiego mitu

ZAPISKI POLITYCZNE Stan wojenny beatyfikował zarówno naszych bohaterów, jak i wszelką swołocz w naszych szeregach. Zbliża się 20. rocznica powstania Solidarności, tego ruchu patriotycznego i tego związku zawodowego, których już nie ma. Zbankrutował. Za sprawą Mariana Krzaklewskiego i jemu po­dobnych żądnych władzy karierowiczów, TKM-owców, łże-katolików, apostołów nienawiści, łowców posad. A zatem nie ma dziś Solidarności dającej powody, by twór posługujący się tym pięknym mianem można uznać za spadkobiercę owego wspa­niałego, wielkiego mitu,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Płytkie zakorzenienie

KUCHNIA POLSKA Intensywnej krzątaninie wokół spraw lokalnych towarzyszy brak wizji dotyczącej miejsca Polski na mapie świata. W rozgwarze lustracji, antylustracji i tego wszystkiego, od cze­go coraz częściej doznać można mdłości – a co społeczeństwo ma coraz wyraźniej w nosie – umykają nam sprzed oczu fakty drobne, ale wymowne. Jednym z nich jest systematyczny spadek ilości doniesień z zagranicy zarówno w telewizyjnych, jak i radiowych serwisach informacyjnych. Obecnie w głównym wydaniu “Wiadomości” są zaledwie dwa lub

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Głodowały i przegrały

Pielęgniarki czują się oszukane, więc szykują kolejny strajk. Ostrzejszy od poprzedniego To był prawdziwy najazd na stolicę. W zeszłym roku zaczęły w czerwcu. Urządziły paraliżujący miasto “czarny marsz”, stały pod URM-em i Sejmem. Potem pielęgniarki rozbiły namioty, głodowały pod Ministerstwem  Pracy. Przez chwilę okupowały Ministerstwo Zdrowia, wytrwały wielotygodniowe negocjacje z rządem. Porozumienie podpisały w lipcu ’99, wróciły do swo­ich szpitali i tam walka zaczęła się od nowa. Tym razem przeciwnikiem był dyrektor. Znowu pikiety, okupacja,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Czarnuchu, ty śmieciu

Cudzoziemcy złapani na nielegalnym przekraczaniu granicy są terroryzowani w polskich aresztach Do wolności zostało im niewiele. Kilkanaście metrów przez rzekę. Trzy busy, którymi tutaj się dostali, podjechały z wyłączonymi światłami. Noc była na tyle jasna, że drugi brzeg prezentował się w całej okazałości. Przewodnicy wyciągnęli pontony. Napełnili je sprężonym powietrzem i po kilkunastu minutach znalazły się na wodzie. Kwadrans później pontony dobiły na drugi brzeg. Wyskoczyła z nich grupa niskich, skurczonych od zimna postaci. – Idźcie w stronę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.