Archiwum

Powrót na stronę główną
Od czytelników

Listy

*Popierając Krzaklewskiego, nadużyto symbolu AK W związku z informacjami prasowymi o oficjalnym poparciu, udzielonym w imieniu Światowego Związku Żołnierzy AK przez Zarząd Główny kandydaturze Mariana Krzaklewskiego na urząd Prezydenta Rzeczpospolitej wyrażam niniejszym zdecydowany protest. My, żołnierze AK, byliśmy żołnierzami Rzeczpospolitej, a nie jakiejkolwiek opcji politycznej. W przeciwieństwie do AL i NSZ nie służyliśmy żadnej partii. To nasza tradycja i przedmiot uzasadnionej dumy. To nas, niezależnie od poglądów osobistych poszczególnych żołnierzy, łączyło w walce i łączyć powinno nadal. Lech

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Polityka jest rajcowna

Wolontariat w sztabie wyborczym jest jak wkład w banku Nad centrum dowodzenia, czyli biurkiem Piotra Podsiadło (lat 28 – tutaj “prawie emeryt”; w sztabie od początku, czyli od czerwca) wisi lustro. Na lustrze pośród zapisanych szyfrem nalepek w rodzaju: “chorągiewki – mapę dużoo…” i listy obowiązków, wisi przedrukowany fragment z listu św. Pawła Apostoła do… ROBOLI – “ (…) i przyszedł Pan, i spojrzał na pracę naszą, i był zadowolony, a gdy spytał o zarobki nasze, usiadł i zapłakał…”.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Na marginesie kampanii

Było od początku oczywiste, że kampania Krzaklewskiego i Walendziaka będzie “negatywna”, co oznacza z grubsza, że nie tyle mówi się dobrze o sobie, ile źle o konkurencie. Po pierwsze, o sobie nie ma się w tym wypadku wiele dobrego do powiedzenia, jeśli chce się uniknąć śmieszności (Lech Wałęsa daje w tym względzie odstraszający przykład). Po drugie, stawką dla Krzaklewskiego nie jest tylko najwyższe stanowisko, lecz wręcz byt polityczny. To, co w “Rzeczpospolitej” pisali przed kilku dniami dziennikarze ze stajni mistrza Walendziaka (o rozmaitych kombinacjach politycznych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Gra bez zasad

Krzaklewski z Walendziakiem postawili na kampanię negatywną – triki, “haki” i opluwanie rywali No i mamy to, co najgorsze. Kampania prezydencka, która przez całe tygodnie toczyła się w dość spokojnym tempie (poza lustracyjnym epizodem), przemieniła się w obrzucanie błotem. Mamy kampanię negatywną. To “zasługa” Mariana Krzaklewskiego i szefa jego kampanii, Wiesława Walendziaka. Ten ostatni wymyślił, a ten drugi zaakceptował taki sposób walki politycznej. Dlaczego lider AWS zdecydował się na brudne zagrywki? Kto na tym zyska,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Rzeczywistość uczy pokory

Po prezydenturze Lecha Wałęsy zaproponowałem Polakom coś zdecydowanie innego. Prezydenta, który nie dzieli, lecz łączy, który nie wywołuje konfliktów, lecz je gasi – Co było najtrudniejsze dla pana w pierwszej kadencji? Jakie wydarzenia sprawiły prezydentowi największą satysfakcję? – Łatwiej zawsze mówić

Kraj

Poligon w Nysie

Na plakaty najwięcej wydał Krzaklewski. W głosowaniu zdecydowanie wygrał obecny prezydent W nyskich prawyborach nie wzięły udziału sztaby Lecha Wałęsy, Piotra Ikonowicza i Tadeusza Wileckiego, choć na karcie do głosowania znajdowały się nazwiska wszystkich trzynastu kandydatów. Komitety Ikonowicza i Wałęsy nie wpłaciły 4000 zł za tzw. stolik, komitet Wileckiego wpłacił po terminie. Ich obecność prawdopodobnie niewiele by jednak zmieniła. Nie miałaby wpływu ani na przebieg kampanii, ani na wyniki prawyborów. – Te wyniki dają Kwaśniewskiemu zwycięstwo

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Szczał zza krzaka

Tak właśnie określił styl prezydenckiej kampanii wyborczej jednego z mniejszościowych kandydatów mój wiejski (ale całkiem, całkiem rozgarnięty) znajomy. Mocno powiedziane, ale to trafna opinia – w tzw. kampanii negatywnej chodzi o “umoczenie” wiodącego kandydata w prawne, polityczne i moralnie naganne konteksty. Mówiąc językiem bardziej uczonym, chodzi o stworzenie tzw. negatywnego skryptu poznawczego i negatywnej narracji na temat najgroźniejszego konkurenta. W tym sensie obecna kampania wyborcza toczy się od wielu miesięcy przed jej formalnym ogłoszeniem. A zatem mieliśmy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Dlaczego popieram Kwaśniewskiego?

Włodzimierz Cimoszewicz b. premier W moim przypadku pytanie to brzmi zabawnie, bowiem pięć lat temu byłem szefem jego komitetu wyborczego. Po upływie kadencji mogę powiedzieć, że Aleksander Kwaśniewski nie zawiódł, jestem wręcz usatysfakcjonowany sposobem, w jaki wypełniał obowiązki prezydenta. Był czynnikiem stabilizującym wewnątrz i dobrym reprezentantem Polski za granicą. Dzięki swej wiedzy i temperamentowi robi to świetnie, co jest tym ważniejsze, że Polska ma obecnie wiele ważnych zadań. Te dwa czynniki wystarczyłyby, aby udzielić prezydentowi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

W drodze

W Bydgoszczy głównym hasłem było – “Od lewego do prawego wybieramy Kwaśniewskiego”. W Opolu – “Byłeś z nami! Jesteśmy z Tobą!!!” – Tak, na początku byłem zaskoczony serdecznością, tłumem, bezpośrednimi reakcjami ludzi – przyznaje Lech Nikolski ze sztabu wyborczego, często towarzyszący prezydentowi. – Potem ta radość i życzliwość, z którą spotykaliśmy się wszędzie, stała się czymś, na co się czekało. Po ataku Mariana Krzaklewskiego uważniej przyglądam się ludziom i widzę, że są podwójnie serdeczni i skupieni na słowach Aleksandra

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Prawdziwe oblicze prawicy

Straciliśmy trzech ważnych dla kraju ludzi. Księdza Tischnera, prof. Jana Karskiego i Jerzego Giedroyca. Nie wiem, dlaczego powszechnie mówimy Giedroycia, skoro nazwisko pisze się, sprawdzałem w herbarzu Niesieckiego, Giedroyc. C na końcu, a nie ć, ale niech będzie. Napisano o nich setki, może nawet tysiące banalnych pochwał. Brali się za nie nawet ci, co pana Jerzego uważali w stosownym czasie za śmiertelnego wroga Polski. Teraz pisali, że zbawca ojczyzny. Za najważniejszego z tych, co właśnie zmarli, uważałem ks. Tischnera, gdyż swoimi kazaniami

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.