Archiwum
Prokurator w RUCH-u
Kierownictwo największego kolportera pokazało, jak można wyprowadzać pieniądze do prywatnych kieszeni Ruch SA, wielka spółka skarbu państwa zajmująca się kolportażem prasy, po wygranych przez AWS wyborach dostała się w ręce dwóch grup – „Spółdzielni”, czyli ludzi ówczesnego wicepremiera Janusza Tomaszewskiego, oraz ZChN. Dziś nowy zarząd co chwila odkrywa w dokumentacji spółki kolejne papiery, świadczące, że Ruch traktowany był przez zwycięzców jak dojna krowa. Ruch służył „Solidarności” oraz działaczom prawicy jako
Czy bezrobotni pobierający zasiłek powinni tak jak w Ełku sprzątać ulice?
PRO Jerzy Czepułkowski, poseł SLD z Ełku Była to inicjatywa – zgłoszona przez przewodniczącego Rady Powiatu w Ełku – wprowadzenia zmian w przepisach do ustawy o przeciwdziałaniu bezrobociu w obliczu klęski żywiołowej. Na przełomie roku zasypał nas śnieg i powstał pomysł, by bezrobotnych mających uprawnienia do zasiłku wykorzystać przy usuwaniu zasp. Nie chodziło nam wcale o poniżanie kogokolwiek, ale o sytuację wyjątkową. Po analizie okazało się jednak, że realizacja idei byłaby zbyt kosztowna – trzeba byłoby skierować wszystkich
Sen o Warszawie
Warszawa. Miasto, o którym marzą ci, którzy pragną wyrwać się ze swojej biedy i marazmu, w jakim tkwią, bo urodzili się nie tam, gdzie chcieliby. Symbol lepszego życia, szansa na karierę, dobrą pracę i duże pieniądze. Stolica widziana z takiej perspektywy ma wielką siłę przyciągania. Kusi możliwościami i wabi blichtrem. Znam te uczucia, bo sam trafiłem tu przed laty z nie tak małego przecież Chorzowa. I uległem swoistej magii tego miasta, podobnie jak tysiące innych przybyszów. Stąd dzisiejsza Warszawa jest bardziej
Kto naprawdę kocha te dzieci?
Przez konflikt między wychowawcami a dyrektorką cierpią wychowankowie w ełckim domu dziecka Adam, 19-letni wychowanek domu dziecka w Ełku, powiesił się w grudniową niedzielę, w południe. W kącie swojego pokoju, na dwóch rurach od ciepłej i zimnej wody. Wisiał dziewięć godzin, zanim go odcięto. Teraz rury odmalowano na żółto. Pokój też. – Cicho… – proszą starsi wychowankowie, otwierając zdezelowane drzwi. Wskazują głowami dwójkę przestraszonych dzieci, które siedzą na łóżkach wśród porozrzucanych komiksów. –
Łochów już skazał morderców
Po napadzie w Kredyt Banku mieszkańcy mówią jednym głosem: mordercy zepsuli nam opinię, przez nich tracimy pracę Rodziny chłopców nie chcą rozmawiać. Zamykają drzwi, zasłaniają okna. Sąsiadka na własnym podwórku mówi ściszonym głosem: – Jak się urodzili, znałam każdego, rodzice tego Marka – bardzo porządni. Grzesiek jak wyskoczył na świat, tak go tylko dziadkowie wychowali. Zawodówkę skończył, zarabiał sporo pieniędzy, babcię utrzymywał. Co ich pchnęło do zabójstwa – trudno powiedzieć. No,
Trochę gorzkie te truskawki
Jadą do Hiszpanii na harówkę, pozostawiając pilnowanie dzieci mężom i babciom. Wykreślają ze swego słownika wyraz „tęsknota „ – Dlaczego panie? – Bo mają zręczniejsze palce i lepiej zrywają truskawki, a poza tym mniej z nimi kłopotu niż z mężczyznami – twierdzi Jose Luis Vidal, przedstawiciel pracodawców z Hiszpanii, który przyjechał na rozmowy kwalifikacyjne z mieszkankami województwa zachodniopomorskiego. Już pierwszego dnia na korytarzu pośredniaka, gdzie przyjmował, rozniosło się, że nie bierze grubych i patrzy też na ręce. Jak
Kariera papierowego tygrysa
Prawo i obyczaje Po upadku realnego socjalizmu nastał w Polsce złoty wiek dla prawa konstytucyjnego. Politycy zaczęli traktować serio konstytucję, widząc w niej podstawowe źródło wszelkich praw. Prawnicy przesadnie nawet szermowali przy każdej okazji przepisami konstytucyjnymi, lekceważąc rolę praw pisanych „małą literą” (zawartych w ustawach zwykłych). Obywatele PRL-u („lud pracujący miast i wsi”) mieli oczywiście też konstytucję, ale opozycja szydziła z jej fasadowości. E. Łętowska porównała ją wyśmiewczo z serem
Staronowy Dawkins
Podobno dzień w dzień podwaja się ilość informacji, którymi dysponuje ludzkość. Jeśli zważyć, że kilkaset lat temu podwajała się raz na 500 albo i 1000 lat, człowieka ogarnia podziw, wręcz święta zgroza, ale i zniechęcenie – tego rozwoju już nikt nie ogarnie umysłem. Tylko przypadkiem możemy się dowiedzieć tego czy owego, tylko przypadkiem możemy trafić na książkę godną lektury. Jeszcze 30, 40 lat temu można było sobie pozwolić na dość szerokie lektury ze wszystkich
Czy są jeszcze sędziowie w RP?
Zapiski polityczne Nie potrafię przypomnieć sobie, jak natrafiłem na arcyskandaliczną aferę sądową Jacka Bochińskiego, pracownika naukowego Muzeum Historycznego Miasta Warszawy, popularyzatora dzieł sztuki. Użyłem słów „skandaliczna afera sądowa”, bo jak inaczej nazwać oskarżenie przez policję i prokuraturę młodego naukowca, dobrze sytuowanego materialnie, którego sąsiedzi, z zawodu handlarze bazarowi, oskarżyli o udział w napadzie na nich, gdy jechali na południe kraju, by nabyć towar do handlu, czyli skórzane kożuchy. Zabrano im dużą sumę, ale prócz oskarżenia pokrzywdzonych
Jeźdźcy Apokalipsy
Wielkie zadziwienie Amerykanów wywołała, zdawałoby się, normalna okoliczność, że wojownicy Al Kaidy stawiają im poważny opór, strzelając do ich żołnierzy i helikopterów. Amerykanie dodają do relacji z przebiegu walk opatrzone niejakim zażenowaniem tłumaczenia, dlaczego wysłanie w bój przeciw Bazie tak zwanych sprzymierzeńców afgańskich, ażeby oszczędzić własnych ludzi, okazało się taktycznym błędem: „tubylczy alianci” umożliwiali wojownikom Bazy za skromną opłatą ucieczkę do Pakistanu przez prawie niestrzeżoną granicę. Zwycięski ton niedawnych komunikatów amerykańskiego dowództwa







