Jeźdźcy Apokalipsy

Wielkie zadziwienie Amerykanów wywołała, zdawałoby się, normalna okoliczność, że wojownicy Al Kaidy stawiają im poważny opór, strzelając do ich żołnierzy i helikopterów. Amerykanie dodają do relacji z przebiegu walk opatrzone niejakim zażenowaniem tłumaczenia, dlaczego wysłanie w bój przeciw Bazie tak zwanych sprzymierzeńców afgańskich, ażeby oszczędzić własnych ludzi, okazało się taktycznym błędem: „tubylczy alianci” umożliwiali wojownikom Bazy za skromną opłatą ucieczkę do Pakistanu przez prawie niestrzeżoną granicę.
Zwycięski ton niedawnych komunikatów amerykańskiego dowództwa stał się nieco minorowy, ponieważ resztki rozbitych talibów zgromadziły się i dozbroiły dzięki magazynom broni pochowanych w górskich jaskiniach. Jednym słowem, walka, która miała – aby użyć terminu z Trylogii Sienkiewicza – „wygnieść” resztki terrorystycznych wojowników, okazała się trudnym orzechem do zgryzienia. Także dlatego, ponieważ Amerykanie nie liczyli się z bojem na wysokości trzech tysięcy metrów, stanowiącej dla transportowych helikopterów graniczny pułap.
Jednocześnie wywiad amerykański wykrył uruchomione przez Bazę, a wysyłane przez Internet wezwania skierowane w różne strony świata, których zadaniem jest odtworzenie i skonsolidowanie sieci terrorystycznej. Ośrodki nadawcze znajdują się w Pakistanie, okryte anonimowością, ponieważ, używając przenośnych komputerów, łatwo zmieniają miejsca działania.
W ubiegłym wrześniu wywiad USA został zaalarmowany doniesieniem, jakoby do Nowego Jorku już została przeszmuglowana bomba atomowa o mocy dziesięciu kiloton. Tylko najwyższe czynniki zostały powiadomione i uznały, że lepiej tą wiadomość przemilczeć, aby nie wywołać paniki. Informacja okazała się fałszywa, ale zainicjowała wzmożenie obrony przeciwnuklearnej w postaci masowego aktywowania czujników nowej generacji, skuteczniejszych od liczników Geigera.
Nie wiadomo, czy prezydent Bush do końca sam wierzył w słowa wypowiedziane po 11 września ubiegłego roku, iż walka z terroryzmem będzie trwała całymi latami. W związku z poczuciem ciągłego zagrożenia Stany Zjednoczone wciąż wzmacniają obronność własnego kraju, a odpowiednie służby są w stanie nieustającej mobilizacji.

11 marca 2002 r.

Wydanie: 11/2002

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy