Archiwum
Miliony prezydenta
Były prawicowy prezydent Katowic wyprowadził z Miastoprojektu miliony złotych W sali katowickiej Rady Miasta wiszą portrety prezydentów Katowic. Było z tymi portretami trochę zamieszania, bo nie chciano powiesić portretu Krystyny Nesteruk, która została prezydentem Katowic po wygraniu konkursu w 1989 r. Części radnych nie w smak było, że jej portret miałby się tam znaleźć, bo przecież nie rządziła miastem w czasach „wolnego samorządu”, a „wpływ na jej wybór mogli mieć byli partyjniacy z PZPR”. Nieważne, że Nesteruk po prostu wygrała
Poczet warchołów polskich
W mechanizmy funkcjonowania polityki wpisano zło, które trudno wykorzenić. Polityczne warcholstwo i złodziejskie chciejstwo rosną wręcz geometrycznie. Trzeba jak najszybciej pomyśleć, w jaki sposób wyjść z tej sytuacji, bo za chwilę może być już za późno – zaczną się rokosze, zajazdy, coraz krótsze kadencje Sejmu, a Polacy w ogóle przestaną chodzić na wybory. To zapewne wyolbrzymiona wróżba, jednak jak tak dalej pójdzie, politycy będą wybierać sami siebie – przestrzega prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny.
Nie jesteśmy niewolnikami
Kiedyś uważaliśmy, że ogranicza nas komunizm, dziś przerzucamy winę na geny Prof. Piotr Słonimski, laureat Nagrody im. Andrzeja Drawicza – Spojrzenie naukowca na wejście Polski do Unii owocuje tak oryginalną konkluzją jak pana stwierdzenie, że w posagu wnosimy wódkę i dobre geny. – Nie, nie. Najpierw wymieniam geny, potem wódkę. – A więc mamy dobre geny. – Nie ma lepszych lub gorszych genów. Ważne, żeby była ich mieszanka. Podobnie jest w kulturze, gdzie najcenniejszy okazuje się
Polska oczami Gretkowskiej
Minął rok. Manuela Gretkowska poddała w tym czasie Polskę surowemu testowi: jak też się żyje w ambitnym kraju na progu Unii przeciętnej mamusi z dwuletnim drobiazgiem i pisarce z etykietą skandalistki w jednej osobie. Test rozpisany na 360 stronic dziennika o ironicznym tytule „Europejka”. Grzecznie poporcjowany jak to dziennik – nadaje się do modnej ostatnio odcinkowej konsumpcji. Smaczny – nie zostawia na ojczyźnie suchej nitki. Przede wszystkim dlatego, że Polska ciągle niełaskawa dla swoich
Ani to, ani to
Wzruszyła mnie, zresztą nie po raz pierwszy, pani poseł Anita Błochowiak, tym że obraziła się na tych, którzy nie uwierzyli w to, że jedynie jej raport jest wiarygodny. Raport, według którego Michnik przyszedł do Rywina, trzymając w plastikowej torebce wirtualne siedemnaście i pół miliona dolarów, żeby ten przekazał to Wandzie Rapaczyńskiej, a w międzyczasie dwa magnetofony nagrywały kogoś za ścianą. Bo gdyby takie zdanie pojawiło się, to też bym się nie zdziwił. Ale wzruszyła mnie pani Anita dodatkowo wywiadem udzielonym w tygodniku „Angora”, ponieważ
Wiem, co może Bruksela
Trzeba przekonać wyborców, że Unia to nie manna z nieba, ale szansa, którą musimy wykorzystać Józef Jerzy Pilarczyk, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, kandydat do europarlamentu z Opolszczyzny i Dolnego Śląska, lista SLD-SD, poz. 2 Opolski kandydat do Parlamentu Europejskiego, Józef Jerzy Pilarczyk, zna wieś od podszewki. W skali mikro i makro. Dziś jest sekretarzem stanu w Ministerstwie Rolnictwa. Odpowiada za produkcję zwierzęcą i weterynaryjną, hodowlę i ochronę roślin oraz rybołówstwo. Do jego kompetencji należy dostosowanie tych
Zegarek
„G… chłopu nie zegarek” mówi potoczne, aczkolwiek wielce nieprzystojne powiedzonko, w dodatku bezzasadnie dyskwalifikujące ludność rolniczą. Tak czy owak jego sens jest taki, że nie wystarczy dostać do ręki skomplikowany i pożyteczny przyrząd, ale trzeba jeszcze umieć z niego korzystać. Powiedzonko to przypomina mi się coraz częściej, gdy śledzę nasze zrastanie się z Unią Europejską. To, że po wstąpieniu do Unii podniesie się fala złorzeczenia i narzekań, było do przewidzenia. Podnoszą ją partie antyunijne, które przegrały referendum i teraz przy każdej
Graj euro-Cyganie!
Kampania do europarlamentu wygasła, zanim rozpłonęła na dobre. Komitety wyborcze uznały, że przy zapowiadanej marnej frekwencji nie warto się wysilać i rozszerzać swojego elektoratu. Wystarczy ściągnąć najwierniejszych. Społeczeństwu nie chciało się wysilać, informować się o możliwościach i kompetencjach europosłów. Toteż wystarczyło grać na paru stereotypach. Liczni kandydaci obiecywali potencjalnym wyborcom pozyskanie funduszy ze środków pomocowych, czyli szmalu, ludzkim językiem mówiąc. Świadomie lub z braku posiadanej wiedzy nie wspominali, że ewentualny zastrzyk pieniężny społeczeństwo
Notes dyplomatyczny
Ze sprawami europejskimi jest tak, że wszyscy wiedzą, że trzeba coś z tym zrobić, przystosować do nowej sytuacji, tylko nie wiadomo jak. W MSZ więc aż huczy od rozmaitych wersji przyszłych struktur naszej służby zagranicznej, co do czego ma być włączone, jakie mają być relacje z Sekretariatem Europejskim Jarosława Pietrasa etc. Huczy nie bez powodu, bo na szczytach ministerstwa odbywają się regularne spotkania i trenowane są różne warianty. No, ciekawe, jak to wszystko się zakończy… Mówi się też, że te wszystkie warianty są rozpatrywane razem
Na scenę jak na szafot
Zrezygnowałem z gry w sitcomach, bo generalnie nie lubię się wygłupiać Marian Opania – aktor filmowy, teatralny i estradowy – Czy lubi pan jubileusze? – Nie, nie lubię! Nie lubię ani jubileuszy, ani zdjęć, ani wywiadów… – Taka deklaracja to zaprzeczenie nowoczesnego wizerunku medialnego artysty. – Niektórzy nowocześni i bardzo medialni znawcy twierdzą nawet, że teatr to przeżytek, ale ja jestem wierny swojemu doświadczeniu i dobrej na ogół intuicji artystycznej. I wiem, że teatr nigdy się nie skończy. Prędzej







