Archiwum
Łowcy etatów
Wzornictwo, amerykanistka, dietetyka – nowe kierunki mają uchronić studentów przed bezrobociem Limity przyjęć na uczelnie to jedno, zainteresowania studentów to drugie. A możliwość znalezienia pracy jest jeszcze czymś innym. Ciągle, ale tylko na uczelniach państwowych, oferta edukacyjna wiąże się wyłącznie z zatrudnioną kadrą. Jeśli ktoś zajmuje się jakąś dziedziną, do programu studiów wprowadza się jego przedmiot. Nikt profesorowi nie zaproponuje przekwalifikowania się. Z kolei resort edukacji nie ma rozeznania w zapotrzebowaniu rynku pracy na absolwentów szkół
Moore – Bushożerca
Michael Moore, autor zwycięskiego filmu z Cannes, jest dokumentalistą szczególnym. Nawet nie udaje obiektywizmu Wygląd: gruby, nieogolony, w dżinsach, podkoszulku, czasem w kurtce i koniecznie w bejsbolówce – z wyjątkiem sytuacji, gdy akurat odbiera prestiżowe nagrody. Wiek: 50 lat. Stan cywilny: żonaty. Znaki szczególne: wywołuje wyłącznie skrajne emocje – przykład: na rozdaniu Oscarów przyjęto go owacją na stojąco i buczeniem jednocześnie. Bufon, prowokator, patriota, oszust, artysta, kłamca – wszystkie te określenia już słyszał.
Kabaretowa surówka
Następcy Laskowika nie rzucili na kolana Chcemy wykrzyczeć bunt przeciwko Polsce, w której nie da się żyć – śpiewają jedni artyści kabaretowi. W Polsce nie da się żyć i właśnie dlatego trzeba śpiewać lekko i przyjemnie – twierdzą inni młodzi artyści. Jednych i drugich przygarnął Zenon Laskowik na I Ogólnopolski Festiwal Piosenki Kabaretowej w Poznaniu. I to on jest faktycznym zwycięzcą imprezy. Nieśmieszny kabaret Następcy Laskowika wcale nie śmieszą, zwłaszcza gdy mają lat 20 i śpiewają o własnym życiu. „Jestem
Dzieciaki z klasą
W programie TVN dziecko jest jak koń wyścigowy. Obstawiają rodzice i producenci telewizyjni Kasia Podolak wystąpiła w programie TVN „Dzieciaki z klasą”. Chciała, a poza tym rodzice bardzo ją namawiali. Nie wyszła z pierwszego etapu. Mówi, że gdyby bardziej się przyłożyła, toby się jej udało. Ale zabrakło jednego punktu… To przez ten strach i ciągłe myślenie, żeby tylko się nie zbłaźnić. Bo co wtedy powiedzieliby nauczyciele i rodzice? – W „Dzieciakach z klasą” nie ma łez ani dziecięcych dramatów takich jak w telenowelach dokumentalnych. Ale to niebezpieczny
Egzamin dojrzałości
W chwili, kiedy piszę ten felieton, mój młodszy syn Grześ wybiera się na swój ostatni egzamin maturalny z wiedzy o Polsce i świecie. Tak sobie wybrał, bo wykombinował, że to łatwy przedmiot, i teraz obaj trzęsiemy się ze strachu o wynik, bo on mówi, że nie może niczego zrozumieć, co jest związane z naszym rządem i parlamentem. Gdyby zamiast WOS-u wziął sobie jako drugi przedmiot geografię, to być może miałby tak jak nasza maturzystka, pani Renia, tylko problemy z wiatrami, ale te można zapamiętać stosunkowo łatwo.
Czy socjaldemokracja w Polsce ma przyszłość?
Czy socjaldemokracja w Polsce ma przyszłość? Dobiegają właśnie końca rządy polskiej socjaldemokracji. Kończą się kompromitacją partii i państwa. Wskazano wiele przyczyn tej kompromitacji. Z popełnionych błędów trzeba wyciągnąć wnioski. Nie mogą być one przyjemne dla partii, która zmarnowała szansę na sukces własny i sukces nas wszystkich, oraz dla tych, którzy ją popierali. Wyciągnięcie wniosków jest warunkiem odzyskania tej części przestrzeni publicznej dla socjaldemokracji w Polsce, z której socjaldemokracja zrezygnowała z własnej woli lub z której została wypchnięta przez politycznych przeciwników. Jeżeli
Życie w niszy
Pamiętam, że kiedy Kisiel, Stefan Kisielewski, po październiku 1956 r. zdecydował się kandydować na posła, w jego felietonach pojawiać się poczęły coraz liczniejsze kalambury na temat różnicy między posłem a osłem, których różni tylko jedna litera. Tyle że Kisiel miał wówczas swoje posłowanie jak w banku, ponieważ z góry było wiadomo, ile miejsc w polskim Sejmie dostanie klub „Znak”, podczas gdy obecne kandydowanie do Parlamentu Europejskiego, na co się odważyłem, wymaga nieustannego jeżdżenia po kraju, a „mój” okręg wyborczy,
3:1 dla „Solidarności”
W wyborach 1989 roku nie tylko władzę zdumiała niska frekwencja Po Okrągłym Stole, przed wyborami parlamentarnymi w 1989 r., wydawało się, że rządząca koalicja – PZPR, ZSL, SD – może być pewna swego. Kompromis zawarty z opozycyjną „Solidarnością” akceptował realia ustrojowe i zakładał, iż obie strony są skazane na siebie, wbrew wszelkim istniejącym różnicom, gdyż żadna nie jest w stanie samodzielnie osiągnąć założonych celów. Kontrakt przewidywał wybory niekonfrontacyjne – wprowadzono jednorazowe gwarancje zachowania przewagi rządzącemu obozowi
Bezinteresowna zgodność
Na śniadanie do Moniki Olejnik zachodzę rzadko, zawsze z masochistyczną przyjemnością. Nie dlatego, że interesujący jest wyścig liderów życia politycznego do potraw i mikrofonu, dwubój przypominający. Zawsze jestem tam obsobaczany, co wystarcza potem za wielotygodniową pokutę. Ostatnio omal nie zadziobali mnie liderzy PiS i PO – poseł Dorn i Jan Maria Rokita. Dzielnie wspomagani przez marszałka Nałęcza z socjaldemokracji Marka Borowskiego. Bo „borowiki” w szlachetnej akcji zaznaczenia swojej odrębności od SLD prezentują zdania odrębne, zwykle zgodne z prawicową opozycją.
Notes dyplomatyczny
Mieliśmy małą próbkę tego, czym będzie się zajmować wkrótce polska dyplomacja. Oto kilkanaście dni temu Rada Ministrów Unii Europejskiej przyjęła projekt dyrektywy dotyczący patentowania programów komputerowych. Przedstawiciel Polski, minister Jarosław Pietras, szef KIE, był za, no i mieliśmy z tego powodu w Polsce niezłą burzę. Bo patentowanie algorytmów programów komputerowych w efekcie będzie korzystne dla wielkich korporacji, a uderzy w małe firmy z branży IT. Czyli także w polskie firmy.







