Archiwum
Czy powinno się płacić za ujawnianie szmalcowników?
Prof. Leon Kieres, prezes Instytutu Pamięci Narodowej Centrum Wiesenthala umieściło nasz kraj na drugim miejscu po USA, jako jedyne państwo w Europie Środkowej, gdzie zbrodnie ludobójstwa karano z całą stanowczością. Nie rozumiem więc, dlaczego obecnie ta inicjatywa ma być realizowana m.in. właśnie w Polsce. Cały dorobek polskiego wymiaru sprawiedliwości i liczne akcje zbrojnego podziemia w czasie II wojny światowej świadczą o tym, że ściganie takich przestępców było u nas traktowane bardzo poważnie. W okresie okupacji sądy podziemne
Emerytura wisi na Belce
Wraz z rozwiązaniem Sejmu upadnie projekt likwidacji starego portfela Dlaczego tak późno SLD zajmuje się realizacją jednej ze swych wyborczych obietnic, likwidacji tzw. starego portfela? – pytam posłankę Alicję Murynowicz, wiceprzewodniczącą Komisji Polityki Społecznej i Rodziny i wiceprzewodniczącą klubu parlamentarnego SLD. – To dobre pytanie – odpowiada posłanka. – Przypomnijmy jednak, od czego rząd SLD zaczynał swoją kadencję. Na początku musieliśmy łatać dziurę budżetową. Należało z zerowego wzrostu gospodarczego
Chochlą i łyżeczką
Mamy duży problem. Frekwencja w pierwszych wyborach do Parlamentu Europejskiego była tak marna, że nie da się już dłużej robić dobrej miny do złej gry. W poszukiwaniu przyczyn klęski wyborczej wskazano wielu winnych. Prawie wszyscy oskarżają partie i klasę polityczną, wielu wini media, prawica jak zwykle sięga korzeniami do PRL-u. Winne są nawet długi weekend i mecze mistrzostw Europy. Ale to są tylko półprawdy. Nie ma, niestety, przekonywającej diagnozy tego, co się stało. Nie ma, bo brakuje chęci,
Władza kultury
Czy przewaga kultury katolickiej nad laicką w Polsce może nie dać w efekcie przewagi partii katolicko-narodowej nad innymi partiami? Do tej pory tak się nie stało i można się było temu dziwić. Godny uwagi sukces Ligi Polskich Rodzin w wyborach europejskich skłania do rozważenia tego tematu. W czystej demokracji ten zwycięża, kto lepiej umie mówić. Lepiej, nie z punktu widzenia miłośników polszczyzny czy reguł krasomówstwa, lecz pod względem komunikatywności, zdolności trafienia do przekonania masom. Język, jakim posługują się politycy
Magdalena Stużyńska – porywcza zdobywczyni
CHARAKTER (Z) PISMA Są osoby, które – powodowane fantazją i potrzebą zdobienia – okraszają swoje pismo barokowymi elementami graficznymi. Udana forma pokazuje, jak dalece rzeczy nieważne spychają lub uwydatniają te istotne. Pragnienie podobania się, efekciarstwo, nierzeczowa drobiazgowość, próżność, egoizm i kokieteria leżą zaś u podstaw ozdób przesadnych i niezbyt udanych. We wszystkich jednak przypadkach wzbogacanie pisma wiąże się z dominacją „Ja”. Pani Magda posługuje się pismem regularnym –
Turkuć podjadek z Polski
Michał Kamiński, kandydat PiS do Parlamentu Europejskiego, zasypał Warszawę wielkimi, błyszczącymi ulotkami, zachęcającymi, by na niego głosować. Kosztowna kampania po wyciśnięciu wodolejstwa pozostawia informację, że pierwsze wystąpienie Michała Kamińskiego w parlamencie było podziękowaniem za przyjęcie nas do Unii, a drugie wyrażało wątpliwości co do nominacji Danuty Hübner na komisarza unijnego. Wrażenie było na pewno niezatarte – grzeczny poseł, dziwne, że tak podgryzający współrodaków, którym się powiodło. Turkuć podjadek z Polski, taka grozi mu ksywa.
Dwulicowa LPR
Liga Polskich Rodzin w klipie wyborczym do europarlamentu postanowiła odwołać się do fragmentów papieskich wizyt w ojczyźnie. Uwierzyła, że darzący sympatią Jana Pawła II naród przynajmniej część tych uczuć przeleje na nią. A przecież nie dalej jak kilka miesięcy temu jeden z liderów LPR, Bogdan Pęk, zrugał papieża za poparcie akcesji Polski do UE i stwierdził: „Nie czytał traktatu akcesyjnego, więc gada coś od rzeczy”. Cóż, w LPR dobrze wiedzą, że jak trwoga, to do… papieża.
Kto się boi, ten się zbroi
Niekonwencjonalnie walczyli w Łodzi o rząd dusz kandydaci do europarlamentu z Samoobrony i SLD. Kandydat partii Leppera, dr Jacek Kardaszewski, wykładowca ekonomii, na plakacie wyborczym występuje ze… strzelbą (w dole apel: „Dość upokorzeń”). Inną strategię obrał były marszałek województwa łódzkiego, startujący z SLD, zaczepiając kobieciny z siatami na miejskim bazarze: „Nazywam się Mieczysław Teodorczyk. Czy pani mnie pozytywnie rozpoznaje?!”. Jak widać, kto się boi, ten się zbroi. Albo udowadnia na targu, że jeszcze niekarany.
Zniechęcanie do Kapery
Kazimierz Kapera został prezesem liczącej 300 osób partii Rodzina-Ojczyzna. Członków musimy ostrzec, że pan prezes ma skłonności do przeinaczeń. Na swojej stronie internetowej podaje, że jako wiceminister zdrowia w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego podał się do dymisji, bo rząd nie chciał realizować jego polityki prorodzinnej. Tymczasem został zdymisjonowany za stwierdzenie, iż homoseksualiści to chorzy, których należy leczyć. Poza tym nie wspomina, że gdy ruszyła akcja przeciwko przemocy wobec kobiet, krzyczał, że jest ona niepotrzebna, bo zniechęca panny do zamążpójścia.
Zdziwiony Tober
Michał Tober, wiceminister kultury, specjalista od środków masowego przekazu, bardzo się zdziwił, gdy w naszym kraju skrytykowano to, że potężny niemiecki koncern, mający już w swoim ręku ogólnopolski dziennik i tygodnik opinii, szykuje się do przejęcia prywatnej telewizji. Twierdzi, że to nic groźnego, bo przecież mamy w mediach pluralizm. A my się dziwimy, że Tober nie wie, iż w Niemczech nikt nie zgodziłby się na taki pluralizm. A pewnie i na takiego wiceministra…







