Archiwum
Pęknięta miłość
W jednym mieszkaniu, na dwóch tapczanach, dwie kobiety – stara i młoda – siedzą i bezgłośnie płaczą. Poróżniła je miłość do jednego mężczyzny. Nie znajdą już spokoju Nie miał prawa jej tego zrobić. Ta myśl tłukła się jej po głowie, bez sensu, ale nie czuła już gniewu. Tylko nędzny, upokarzający ból klęski. Skrzywdził ją. Nie miał prawa umrzeć i zostawić świekry w ich wspólnym domu. Teraz za ścianą pokoju ma wroga. Jest pewna, że teściowa wsłuchuje się w ciszę. Chce wiedzieć,
Pamiętnik IV Rzepy
22.05 Okazuje się, że pan premier też zarabia za mało, przynajmniej tak powiedział, żeby pocieszyć wkurzonych lekarzy, ale podejrzewam, że mogło mu się nie udać, bo co innego zarobić za mało, czyli 1,6 tys. zł, a co innego za mało 13 tys. i na dodatek być karmionym przez stołówkę rządową i opieranym przez mamę. Szczerze mówiąc, to ja się naszym panem premierem lekko zaskoczyłem, ponieważ „Dziennik” poinformował społeczeństwo, że nie posiada żadnego konta w banku, żadnej karty, a pobory są przesyłane na konto mamusi, co może być nawet
Za Bóg zapłać
Na działkach mecenasa Klimczuka, wiernego sługi Kościoła, bez jego zgody, a nawet przy jego sprzeciwie, wyrastają obiekty uczelni katolickiej Mecenas Edward Klimczuk lata 1945-1989, czyli cały czas trwania PRL, poświęcił na odzyskiwanie od państwa dóbr kościelnych. Współpracował z samym patronem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i – jak słyszałem – zaliczał się do przyjaciół Prymasa Tysiąclecia. A pod koniec życia (ma 94 lata) w wolnej już Polsce władze samorządowe warszawskich Bielan pozbawiły go jego
Władza dla niedotykalnych
W Indiach szykuje się rewolucja parlamentarna. Partia najbiedniejszych pokona Kongres rodziny Gandhi Ubrana w sari łososiowego koloru 51-letnia Hinduska o wyrazistych rysach złożyła 13 maja tego roku przed gubernatorem i przedstawicielami mediów przysięgę jako nowy premier największego stanu Indii, Uttar Pradeś. Uroczyste zaprzysiężenie pani Mayawati, przywódczyni Bahudżan Samadż Party (BSP), tj. Powszechnej Partii Ludowej reprezentującej najniższą i najbiedniejszą warstwę ludności, dawnych niedotykalnych, odbyło się w stolicy stanu, Lucknow.
Wypadek przy pracy
Można to nazwać wypadkiem przy pracy. Po prostu „Newsweek”, specjalizujący się ostatnio w tego typu działalności, zakapował jako współpracownika SB nie tego, kogo trzeba. Chodzi tu oczywiście nie o Ryszarda Kapuścińskiego, którego wybór jako kolejnego przedstawiciela umoczonych w PRL łże-elit, obok Kuronia, Drawicza, Szczypiorskiego, Miodka i kilku tuzinów innych, był całkowicie słuszny, lecz o prof. Władysława Mąciora z UJ, o którego cnotę upomniał się sam minister Zbigniew Ziobro. Nie ma się czemu dziwić, ponieważ prof. Mącior, jak się uważa,
Pożegnanie z partią
W pierwszych dniach czerwca na specjalnie zwołanej konwencji władze SLD przyjmą nową Konstytucję Programową. Czy będzie ona pięknym nagrobkiem dla próbującego rewitalizacji Sojuszu? Tym razem Konstytucja Programowa napisana jest nowoczesnym, choć politycznie poprawnym językiem. Ma przejrzysty układ. Zgodna jest ze standardami obowiązującymi wśród europejskich socjalistów i socjaldemokratów. Przewiduje też „zwrot polityczny SLD”. Czyli wszystko na odwrót, wszystko inaczej, niż było w czasach rządzącego SLD. Konstytucja zapowiada obronę ludzi
Notes dyplomatyczny
Tak jak Macierewicz rozwalił do końca służby wojskowe, tak pani Fotyga rozwala MSZ. Po kawałku, ale systematycznie. Mamy w MSZ hecę lustracyjną. I to jest delikatne określenie. Opisywały to media, więc tylko gwoli przypomnienia, w telegraficznym skrócie: Trybunał Konstytucyjny zakwestionował ustawę lustracyjną w podstawowych punktach, m.in. uznał, że wzór oświadczenia lustracyjnego jest niezgodny z konstytucją, więc te wszystkie oświadczenia, które rozmaici gorliwcy i przestraszeńcy wypełnili i złożyli, należy im zwrócić. Oczywiście zamknięte. Ale okazało się, że Trybunał swoje, a MSZ swoje. Bo szef MSZ-etowskiego Biura







