Złapaliśmy wiatr w żagle

Złapaliśmy wiatr w żagle

Wojciech Olejniczak, przewodniczący SLD

Konwencja programowa ma dać wyraźny sygnał dla akceptacji koalicji Lewicy i Demokratów plus Aleksander Kwaśniewski

– Wygląda na to, że mamy modę na konwencje programowe. Tydzień po konwencji PO swoją organizuje SLD. Jaki jest cel tego przedsięwzięcia?
– Zgodnie ze statutem partii, konwencja programowa musi być zwołana zawsze w połowie czteroletniej kadencji Sejmu… Ważniejszy jest jednak jej wymiar merytoryczny. Pragniemy dać sygnał społeczeństwu, że jesteśmy z ludźmi w sytuacjach trudnych. Taka sytuacja ma obecnie miejsce.

– To znaczy?
– Polska ma zły rząd, złą większość koalicyjną i złego prezydenta. Skutkiem tego są dwa zagrożenia dla Polski. Po pierwsze, jest zagrożona demokracja. Po drugie, i będziemy to podkreślać w czasie konwencji, zagrożony jest rozwój kraju. Jeżeli nie buduje się dróg, jeżeli nie buduje się autostrad, jeżeli zagrożona jest organizacja Euro 2012, a turniej ten traktujemy w kategoriach cywilizacyjnych, nie tylko jako zawody w piłce nożnej – jest to zagrożenie dla rozwoju Polski. A Polska ma obecnie niepowtarzalną historyczną szansę – na wielki skok. Brak rozwiązania problemu służby zdrowia, problemy polskiej oświaty, emigracja zarobkowa milionów młodych Polaków, kolejne konflikty społeczne – to prawdziwe problemy państwa. PiS jest zagrożeniem dla rozwoju – oto nasze hasło.

– Platforma również mówi o rozwoju.
– Platforma proponuje rozwój dla rozwoju, a my proponujemy rozwój dla ludzi. Naszym celem jest rozwój społeczny.

My gonimy, PiS nas cofa

– Prof. Bronisław Geremek stwierdził, że IV RP powstała jako bunt biednych, którym w III RP mówiono: „Jak wam się nie podoba, to wracajcie do PRL-u”. Jego zdaniem, był to błąd polskich elit, które nie doceniły skali społecznych frustracji. Co SLD oferuje ludziom biednym?
– Nie ma jednej ustawy, która spowoduje, że ludziom będzie żyło się lepiej. Jakiegoś tajemniczego guzika, który się wciśnie. By ludziom w Polsce żyło się dobrze, trzeba przyjąć cały pakiet ustaw. Przeprowadzić wielką zmianę. Musi tu być zagwarantowana, z jednej strony, sfera swobód obywatelskich. A z drugiej – sprawna administracja państwowa. Naszym strategicznym celem, teraz, kiedy jesteśmy w Unii, jest zrównanie poziomu życia polskiego społeczeństwa z poziomem życia społeczeństw Europy Zachodniej. I stylem.

– Ambitne zadanie…
– To są kwestie, które pozwolą dogonić Europę Zachodnią. Tymczasem dziś rozwój Polski, nasza pogoń za zachodnią Europą jest zagrożona. Dzisiaj największym zagrożeniem dla Polski jest zagrożenie dla rozwoju. Rząd omija prawdziwe problemy, zajmuje się nie tym, co trzeba…

– A konkrety?
– Spójrzmy na sytuację w służbie zdrowia. Polakom zależy na tym, aby służba zdrowia była lepsza i sprawniej funkcjonująca. Siłą rzeczy – lepiej dofinansowana. My proponujemy, aby w roku 2008 nakłady na służbę zdrowia wynosiły 5% PKB.

– Skąd na to wziąć pieniądze?
– Mamy wzrost gospodarczy, pieniądze wreszcie są. Więc pora racjonalnie nimi gospodarować. Proponujemy, aby nie obniżać składki rentowej. Mówimy tu o 18 mld zł, które lekką ręką chce oddać pani Gilowska. Tę sumę można przeznaczyć na naprawę i doinwestowanie służby zdrowia. I nie myślę tu o urzędnikach pracujących w Narodowym Funduszu Zdrowia, ale o lekarzach, pielęgniarkach. Ponadto postulujemy obniżenie stawki VAT na usługi medyczne do 0%. Da to kolejne miliardy złotych, które pozostaną w systemie opieki zdrowotnej i będą służyły pacjentom i pracownikom służby zdrowia. Rozsądną i opłacalną inwestycją byłoby również dofinansowanie edukacji.

– Jak?
– Domagamy się powszechnej edukacji na poziomie przedszkolnym. Nauka języków obcych powinna być we wszystkich szkołach już od pierwszej klasy – także na wsi i w małych miasteczkach. Tak żeby wyrównać szanse rozwoju dzieci i młodzieży. To nasza idea. Istotne są także pieniądze na inwestycje w infrastrukturę szkolną i sportową. Euro 2012 to tylko cztery wielkie stadiony. Te cztery wielkie stadiony równają się 400 basenom, 400 boiskom i 400 salom sportowym w uboższych gminach, które to obiekty sportowe są tam po prostu potrzebne.

Spójrzmy na Skandynawię

– Z pana słów wynika, że SLD skręca w lewo.
– Zgadza się. Wzór, który proponujemy, to model skandynawski. Z aktywną rolą państwa. W Polsce jest zbyt wiele biedy, aby ludzie mogli sami wykupić usługi publiczne. Ludzi nie stać, na przykład w takim mieście jak Elbląg, aby poszli sobie na basen i musieli zapłacić za niego komercyjnie. Będzie ich stać, jeśli ich wejściówka będzie dofinansowana przez miasto. I tak właśnie w Elblągu jest, tam rządzi prezydent z SLD. Lewicowa jest też koncepcja ustawowego związania płacy minimalnej z poziomem średniego wynagrodzenia. Uważamy, że płaca minimalna powinna wynosić 50% średniego wynagrodzenia.

– Czy uważa pan, że takim lewicowym programem można w dzisiejszej Polsce odbić się w górę?
– Jest to program lewicowy, ale jest to również program rozwoju. Wpisujemy się w wielką narodową dyskusję. Osoby takie jak Aleksander Kwaśniewski, Lech Wałęsa, profesorowie Andrzej Zoll, Marek Safjan, Barbara Skarga zabierają głos w publicznej debacie w sprawie standardów demokracji. Było to nad wyraz słyszalne. Natomiast nasz głos powinien być szczególnie słyszalny w kwestiach związanych z rozwojem i poprawą poziomu życia ludzi najbiedniejszych. Sprawy socjalne i ekonomiczne są dla nas dzisiaj najważniejsze.

– Czy działacze SLD poprą ten program?
– Nie mówmy o działaczach SLD, mówmy o ludziach, o wyborcach. Chcemy wyjść do nich z naszym programem i hasłem: „Trzeba zastąpić PiS, bo PiS jest zagrożeniem dla rozwoju”. Chcemy ludzi uaktywnić.

– Jak?
– Demokracja, wolność – gdy te wartości są zagrożone, zwykli ludzie tego nie czują, to jest im odbierane w sposób niewidoczny, no chyba że na własnej skórze poczują represje. Ludzie najbardziej odczuwają problemy związane z codzienną egzystencją. A ona nie jest kwitnąca. Bo mimo że mamy wzrost gospodarczy – nie mamy poprawy poziomu życia. Wszystko jest coraz droższe.

– Uważa więc pan, że lewicy lepiej przysłuży się program niż Aleksander Kwaśniewski? Co lepiej ciągnie sondaże?
– Jedno i drugie. Nie widzę tutaj sprzeczności. Liczymy na dobry program i na współdziałanie z Aleksandrem Kwaśniewskim. Konwencja programowa ma dać wyraźny sygnał dla akceptacji koalicji Lewicy i Demokratów plus Aleksander Kwaśniewski.

– Kim w tej strukturze, SLD-LiD, jest Aleksander Kwaśniewski?
– Jest byłym prezydentem. I osobą, która dzisiaj w Polsce wzbudza największe zaufanie społeczne. To jest wartość. Ale też Polacy oczekują od nas konkretnego programu i to chcemy wspólnie z Kwaśniewskim, i w ramach naszej koalicji, zaproponować.

– Jest szansa, że się przebijecie, kiedy PiS będzie wam wyciągało sprawy z lat minionych? Często kompromitujące? Nie przeszkadza panu przeszłość ciągnąca się za niektórymi byłymi politykami SLD?
– Jeżeli politycy PiS będą w dalszym ciągu chodzić i opowiadać o nas niestworzone rzeczy, łączyć ludzi SLD z wydumanymi aferami, łączyć z nami ludzi, którzy nie mieli z nami nic wspólnego, będziemy występować na drogę sądową przeciwko fałszywym oskarżeniom. Koniec z tym!

– Jest sfera prawa i sfera polityki…
– Nie czuję odpowiedzialności i nie mam zamiaru jej ponosić za poczynania osób, które w przeszłości były nawet aktywne w SLD, a dziś bardzo często są poza partią.

– Ciągną w dół lewicę?
– To przeszkadza. Jest z tym duży problem… Czasami, jak wysłuchuję dobrych rad byłych ważnych polityków, to niemal trafia mnie szlag: oni dzisiaj to mówią, a nie robili tego wcześniej!

– A nie przeszkadza wam spuścizna niedawnych rządów SLD, która spowodowała, że lewica przestała być kojarzona z partią, która broni tych biedniejszych? Oni teraz głosują na PiS…
– Nie rozpatruję tego w ten sposób. Gdy spojrzymy na okres rządów 2001-2005, w których również uczestniczyłem, to zobaczymy, że w tym czasie Polska odniosła szereg autentycznych sukcesów. Zostaliśmy członkiem Unii Europejskiej, przeprowadzono wiele działań, dzięki którym Polska ma dziś wysoki wzrost gospodarczy i spada bezrobocie. Błędy były – co do tego nie ma wątpliwości. Ważne, aby w przyszłości tych błędów nie powtórzyć.

– Czy konwencja da lewicy szansę złapania wiatru w żagle?
– Wiatr w żagle już złapaliśmy, to widać, to czuć. Spotykam się z wieloma ludźmi, jest inna atmosfera, do nas przychodzą lekarze, którzy są przez rząd wyrzucani za drzwi. I zwracają się do nas ze swoimi postulatami, wierząc że będziemy te postulaty zgłaszać, a w przyszłości – realizować.

– Platforma zaspała?
– Platformy nie ma. To partia Rokity i Tuska. Tam jest konflikt wewnętrzny, on ich paraliżuje. PO nie wie, jak się zachować. Zresztą nie chcę mówić o Platformie.

– Logika polityki podpowiada, że rosnąca w siłę centrolewica wpierw zacznie zabierać głosy Platformie. Odbierzecie jej wyborców?
– Oczywiście, że zabierzemy. Wystarczy, że Platforma coraz częściej mówi o Olejniczaku i SLD. I za to jej dziękujemy.

– Do Warszawy na konwencję programową zjadą działacze z całej Polski. Wielu z nich na partyjnej robocie zęby zjadło, oni już niejeden zwrot przeżyli i niejedną deklarację programową. Przekona ich pan do nowej linii? Czy to się da?
– Wierzę w tych ludzi. Przeszli najtrudniejszy okres, wytrwali i jeżeli wciąż są z nami, to znaczy, że przyjadą do Warszawy w przekonaniu, że my wszyscy pracujemy nie dla siebie, ale dla społeczeństwa. Bo partia to nie tylko członkowie, ale przede wszystkim wyborcy. To jej siła.

– SLD miał niezłą passę w ostatnich tygodniach, broniliście profesorów na uniwersytetach, bronicie sędziów, jesteście z lekarzami i nauczycielami. Wykorzystujecie ewidentne błędy PiS. Może warto podziękować za to PiS?
– PiS za nic nie będziemy dziękować, bo PiS psuje państwo.

 

Wydanie: 22/2007

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy