Archiwum
Pełnomocnik bez spraw rodziny
ZAKAZANE MYŚLI KOBIET Huk się robi wokół pewnych wypowiedzi, bo podobno podważają rząd Buzka. Ale co tam jeden rok wte albo wewte, który (bez konsultacji) dorzucił nam w dochodzeniu do Unii Jacek Saryusz-Wolski. Po tym, co opowiada w Sejmie pełnomocnik ds. rodziny, Maria Smereczyńska, premier powinien się oddać do swojej własnej dyspozycji. Z podwójnym hukiem. Albo znowu zaprzeczyć i powiedzieć, że pierwsze słyszy. Otóż posłanka Smereczyńska zachęcała posłów, by zagłosowali za dodatkiem dla rodzin posiadających troje i więcej dzieci. Im bardziej
Wypędzanie Anglików z zamku
Dzierżawa znacznej części zamku Książ miała być kontraktem stulecia – jest epokową kompromitacją – Faszyści, hitlerowcy! – wrzeszczał w stronę wałbrzyskich strażników miejskich Grzegorz Kowalczyk, reprezentujący brytyjską firmę Heritage International. Obok stała jego szefowa, Jennifer Pejcinovic. Ubrana tylko w koszulę nocną. W ręku miała już gotową skargę do ministra sprawiedliwości na bezprawne działania władz miasta. Wymachiwała nią, jakby to miało ją uchronić przed akcją urzędników i uzbrojonej straży miejskiej. Atak
Odsiecz Przeglądu dla prasy niepokornej
Obchody kolejnej rocznicy powstania warszawskiego pokazały, że młodzież wyklęta ma poważne problemy z orientacją w historii naszego kraju. Tak poważne, że gubi się nawet w tym kogo i z jakiego powodu chce uczcić 1. sierpnia. Inaczej nie da się wytłumaczyć
W 31. numerze „Przeglądu” polecamy
TEMAT Z OKŁADKI Podpalacze Warszawy – Ginie stolica, są dziesiątki tysięcy zabitych. I w tym czasie planuje się kolejne powstania – w Krakowie, Kielcach, Częstochowie. Dla cywilów powstanie warszawskie było piekłem nie do opisania – mówi historyk prof. Andrzej Leon Sowa. – Od początku był nadmiar dowództw. Formalnie całym powstaniem powinien dowodzić „Monter”, ale nie miał takich możliwości – dodaje i tłumaczy: – W elitach politycznych Londynu i w Polskich Siłach Zbrojnych mało osób pozytywnie
Listy od czytelników Nr 31/2016
Kościół się bogaci W artykule „Pilnie strzeżona tajemnica polskiego Kościoła” (PRZEGLĄD nr 29) czytamy, że Kościół katolicki otrzymał od Komisji Majątkowej znacznie więcej, niż utracił. To prawda. W moim mieście w czasach PRL odebrano parafii Świętych Apostołów Filipa i Jakuba 42 ha ziemi pod budowę osiedli. Prawdopodobnie ziemię przejmowano na takich samych zasadach jak od rolników indywidualnych. W 1991 r. Kościół złożył wniosek o rekompensatę za te 42 ha gruntów rolnych. Do 2002 r. komisja wydała kilka orzeczeń przyznających
Szaleństwo historyczne
Jak się nie ma wyobraźni, to później można tylko płakać nad własną głupotą. I dziwić się. Najpierw temu, że środowisko polityczne ojców założycieli IPN będzie masowo wyrzucane z tej firmy, która już w całości, i to do najdrobniejszego szczegółu, jest kontrolowana przez PiS. A potem temu, że od powołania nowego Kolegium IPN i nowego prezesa mogą tam przeżyć tylko ludzie znający prawidłową odpowiedź na pytanie o sprawców mordu w Jedwabnem. Pracownikami IPN nie mogą też być zdrajcy przywiązani do archaicznej wersji wydarzeń z sierpnia 1980 r., kłamliwie
Skromniutki pomniczek
Mówi się, że wdzięczny Saakaszwili postawił Lechowi Kaczyńskiemu w Tbilisi pomnik, że ho, ho. Ale coś nam się wydaje, że nawet jak na standardy gruzińskie jakiś taki mocno skromniutki ten pomnik, a jeszcze na przedmieściach. A może wybrzydzamy? Jak zwykle bez sensu.
Jak Kukliński obalił komunizm, czyli MSZ pielgrzymom
Ech, żyjemy w takich czasach, jakie najstarsi ludzie tylko pamiętają. A jeżeli nie, to sobie przypomną. Chociażby czytając „dzieła”, które nasze MSZ przygotowało dla odwiedzających Polskę z okazji Światowych Dni Młodzieży i dla ich opiekunów. Myślimy tu o dwóch publikacjach. Pierwsza to „Ambasador Polskości. 1050. rocznica Chrztu Polski”, broszura wydana przez MSZ. Druga nosi tytuł „1050 lat. Przewodnik po historii Polski 996-2016” i jest wspólnym dokonaniem MSZ i IPN. To trzeba przeczytać, tego
Kapitalizm bez znieczulenia
Polemika z prof. Andrzejem Karpińskim W PRL przez wiele lat utrzymywano przedsiębiorstwa, które w warunkach otwartego rynku w ogóle by nie powstały Od dawna próbuję młodym ludziom tłumaczyć, że w latach 1960-1990 i potem pracowaliśmy najlepiej, jak to możliwe, w istniejących warunkach politycznych, technicznych, gospodarczych, finansowych i społecznych. Bo inna np. była dyscyplina pracy w zakładach przed 1980 r., a inna później, co bezpośrednio przekładało się na wyniki produkcyjne i zaopatrzenie sklepów. Jestem ekonomistą i przez całe życie zawodowe pracowałem w różnych przedsiębiorstwach przemysłowych, co określa mój sposób widzenia







