Archiwum
Tupeciarze bez dyplomów
Nas uczyć nie kazali. Tak mogliby powiedzieć trzej prawicowi publicyści. Tomasz Sakiewicz, Cezary Gmyz i Samuel Pereira zamiast ściemniać, że mają wyższe wykształcenie, mogliby przyznać, że do tego, co robią, nawet matura nie jest potrzebna. Sakiewicz długo opowiadał, że jest psychologiem klinicznym. A mógł się przecież podawać za psychiatrę. Albo za ginekologa. Tygodnik „Fakty i Mity” przypomniał, że nie ma go wśród absolwentów Wydziału Psychologii UW. Gmyzowi łatwiej było znaleźć trotyl na wraku samolotu, niż obronić pracę na PWST. Szkoła
Nasz Zandberg, wasz Duda, nasza Dziemianowicz-Bąk, wasza Pawłowicz
Pracowałem onegdaj z pewnym, jak go wówczas postrzegałem, starszym redaktorem, który w rzeczywistości był młodszy niż ja dzisiaj. To był dziennik, czyli gazeta. Ów redaktor był dyżurnym komentatorem, a panował wówczas pogląd, że należy jednoznacznie oddzielać komentarz od informacji, że wydarzenie komentuje kto inny niż osoba, która opisała fakt/zjawisko. Redaktor był profesjonalistą, tak to się nazywało. Zdarzało się, że chciał opuścić redakcję, zanim wydarzenie, które zgodnie z wolą redakcji miał akurat dzisiaj skomentować (mogła to być
Okres przejściowy
No i po wyborach. Czytający ten komentarz wiedzą, jakie są wyniki. Ale ja piszę w piątek. Taki jest cykl wydawniczy. Spróbuję więc napisać, czego się spodziewam. Te wybory były bez wątpienia ważne, ale nie sądzę, by rozstrzygnęły o kształcie przyszłej Polski. Zmiany to długi proces społeczny. I zależą przede wszystkim od sytuacji międzynarodowej, a zwłaszcza od stanu globalnej gospodarki. A my? Albo mądrze w te trendy się wkomponujemy i będziemy w czołówce tych, którzy szybko się rozwijają, albo na dłużej ulokujemy się w skansenie, z którego słychać będzie głośne pomruki. Na własny
„Legiony” – wielka kasa i dużo picu
Jak wydać 27 mln zł na film tak kiepski, że widzowie płaczą ze wstydu, że dali się nabrać? Sekretu nie ma tu żadnego. Wystarczy poznać nazwisko producenta filmu „Legiony”. A to, co Maciej Pawlicki opowiada o swoim „dziele”, przebija kabaret. Można współczuć reżyserowi Dariuszowi Gajewskiemu, który firmuje decyzje Pawlickiego. I nie byłoby o czym pisać, gdyby nie namolna promocja „Legionów” w tygodniku „Sieci”. Michał Karnowski tak słodzi Pawlickiemu: „jestem filmem zachwycony”, „miałem łzy w oczach”. Pytania, ile na tym filmie zarobił
Nobel i loteryjka
Tokarczuk zawsze była autorką chętnie czytaną. Do tego stopnia, że zaczęto na jej literaturę patrzeć nieufnie W latach 90. pod szyldem literatury małych ojczyzn krytycy sytuowali bardzo różniące się od siebie zjawiska: powieści Magdaleny Tulli, Pawła Huellego, Andrzeja Stasiuka, Stefana Chwina czy Olgi Tokarczuk. Najczęściej wystarczało, żeby pisarz wykorzystywał w swoim pisaniu jakąś lokalność, topografię małego polskiego miasta albo wsi, eksplorował lokalne języki lub narzecza, powracał do (także własnej) przeszłości, zajmował
…wie każdy śmiertelnik, co to znaczy Czytelnik
Wydawnictwo zafundowało każdemu listonoszowi na prowincji rower. Dzięki temu mogli dowozić publikacje oficyny Lato 1944 r. to jedna z cezur w dziejach Polski. Oznaczało przede wszystkim kres okupacji, ale także z jednej strony konieczność, a z drugiej możliwość odbudowy normalnego życia. Czasami była to odbudowa, a czasami budowa od podstaw nowych instytucji, bo przecież Manifest PKWN zmienił zasadniczo ustrój państwa. Na te pierwsze powojenne lata zazwyczaj patrzy się przez pryzmat wielkiej polityki i najważniejszych procesów społeczno-gospodarczych (reformy
Grzęźniemy na marginesie Europy
To nie jest tak, że Polskę w Brukseli się sekuje. Polska tam po prostu nie istnieje Prof. Marek Belka Co Polsce jest potrzebne w tej chwili? Jakie działania? – Powinniśmy zacząć przygotowywać się na spowolnienie koniunktury. Ono nadejdzie? – Właściwie już ma miejsce i do nas przyjdzie. Ale już był kryzys i daliśmy sobie radę. Tusk mówił, że jesteśmy zieloną wyspą. – Byliśmy zieloną wyspą raz i niekoniecznie musimy nią być po raz drugi. Jak w takim razie trzeba się
W najnowszym (42/2019) numerze Przeglądu polecamy
W poniedziałek 14 października w kioskach 42 numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim: TEMAT Z OKŁADKI Grzęźniemy na marginesie Europy – Wszyscy naukowcy z Polski, którzy cokolwiek umieją, są cenieni na świecie. Bo nie brakuje nam rozumu ani talentu, tylko system jest nieruchawy. Ale on nie będzie inny – ubolewa prof. Marek Belka. – Bądźmy podłączeni do światowych bądź europejskich inicjatyw, z których będziemy korzystać. Poza tym wszyscy ci, którzy mówią o Dolinach Krzemowych w Polsce, abstrahują od tego, że taką Doliną Krzemową próbuje
Tam za rzeką jest granica, na granicy jest protest
Wopistów uznano za funkcjonariuszy totalitarnego państwa. Boli zmniejszenie emerytur, ale zraniona duma żołnierza – jeszcze bardziej Z mównicy sejmowej, a potem w wypowiedziach ministrów pod ich adresem padły zarzuty, których się nie spodziewali. Usłyszeli, że są bolszewikami, ubekami, ciemiężycielami narodu polskiego, zbrodniarzami… Oficerowie Wojsk Ochrony Pogranicza, a od 1991 r., po weryfikacji, funkcjonariusze Straży Granicznej, która wtedy powstała. Chwaleni i odznaczani m.in. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W grudniu 2016 r. także oni zostali upokorzeni ustawą o obniżeniu emerytury służbom mundurowym, niektórzy
Gra o wszystko
Potrzebny jest globalny budżet ekologiczny By dokonał się zasadniczy w tej fazie historii ludzkości zwrot wobec kwestii środowiska naturalnego i eksploatacji zasobów, musi zadziałać odpowiedni mechanizm ekonomiczny. Acz zmian mentalności i społecznego podejścia do sprawy absolutnie bagatelizować nie wolno, to przecież zaklęciami niewiele da się zmienić. Tu też nieustannie, z różnym falowaniem, przewijać będzie się wątek roli państwa i sektora publicznego z jednej strony oraz kapitału i sektora prywatnego z drugiej. Już słychać, jakoby prywatny







