Archiwum

Powrót na stronę główną
Kraj

Prokuratorzy Kaczyńskiego

Jeden pilnuje prezydenta, a drugi Trybunału

To nie Przemysław Czarnek jest dziś głównym nabojem Jarosława Kaczyńskiego. Wojna polityczna prowadzona z koalicją rządzącą toczy się na dwóch polach. Pierwsze to prezydent Nawrocki i jego kancelaria – weta, obstrukcja, odmowa nominacji i przeszkadzanie rządowi w każdy możliwy sposób. Drugie to Trybunał Konstytucyjny, który również może blokować rządzących, przeszkadzać, kwestionować w zasadzie wszystko, byle tylko sparaliżować Polskę.

W obu przypadkach mamy twarde boje. Taka jest intencja Kaczyńskiego – ani kroku do tyłu. To wynika i z charakteru prezesa PiS, wyżej stawiającego konflikt niż szukanie konsensusu, i z przekonania, że każdy gest „dobrej woli” wyborcy uznają za przejaw słabości, za przyznanie się do pomyłki. A na to w dzisiejszych warunkach nie można sobie pozwolić.

Jeżeli taką wojnę się prowadzi, potrzebni są odpowiedni wykonawcy rozkazów. Dyspozycyjni, oddani, walczący. I mamy ich – z ramienia Kancelarii Prezydenta boje z koalicją koordynuje szef kancelarii Zbigniew Bogucki. Z kolei w Trybunale Konstytucyjnym człowiekiem, który blokuje wszelkie zmiany, jest prezes Bogdan Święczkowski. Wspomaga go Stanisław Piotrowicz. Wszyscy trzej to byli prokuratorzy. Przypadek?

Zbigniew Bogucki ukończył prawo na Uniwersytecie Szczecińskim. Po studiach w latach 2009-2012 wykonywał zawód prokuratora. Potem uzyskał wpis na listę adwokatów. Ale szybko rzucił się w wir działalności politycznej. Już w 2014 r. kandydował z listy PiS do Rady Miasta Szczecina, a w latach 2015 i 2019 do Sejmu. Mandatu nie uzyskał.

Za to rozkwitała prokuratorska kariera jego żony, Julity Dziedzic-Boguckiej. Ona z kolei do 2017 r. pracowała w Prokuraturze Rejonowej Szczecin-Zachód, a potem awansowała od razu o dwa szczeble – delegowano ją do Prokuratury Krajowej, do Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji.

Była tam w grupie prowadzącej śledztwo w sprawie afery melioracyjnej,

r.walenciak@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

19 kwietnia 1943, getto warszawskie

„Lista ta, nazywana przeze mnie londyńską, spisana została w listopadzie 1943 przez przywódców ŻOB-u ocalałych z powstania kwietniowego i przesłana do polskich władz państwowych na emigracji. Listę przytaczam zgodnie z oryginałem z zachowaniem wszystkich pomyłek”, pisze Hanka Grupińska, autorka książki „Odczytanie Listy. Opowieści o warszawskich powstańcach Żydowskiej Organizacji Bojowej”.

Lista poległych w obronie getta warszawskiego zawiera przynależność organizacyjną opisaną następującymi oznaczeniami: Sz – Haszomer Hacair, D – Dror, A – Akiba, G – Gordonja, B – Bund, PP – Poalej Syjon Prawica, PL – Poalej Syjon Lewica, HH – Hanoar Hacijoni, L – Lewica.

Anielewicz Mordchaj /Sz/, Altman Tosia /Sz/, Aleksandrowicz Jakób /Sz/, Asz Eliezer /HH/, Arsztajn Zachariasz /D/, Altenberg Estera /D/, Alterman Szlomo /D/, Arbuz Chaim /Sz/, Bresler Szmul /Sz/, Błones Mejlach /Sz/, Berman Franka /L/, Baum Mosze /HH/, Błones Icchak /HH/, Brojde Berl /D/, Biegelman Menachem /D/, Blausztajn Icchak /D/, Bartmesser Nute /D/, Baran Dwora /D/, Błones Jurek /B/, Błones Guta /B/, Błones Lusiek /B/, Brylantsztejn Stasiek /B/, Brzezińska Zocha /L/, Blank Marek /G/, Baczyński Szloma /Sz/, Chadasz Icchak /Sz/, Chmielnicki Nachum /B/, Cukier Nesia /D/, Cygler Mosze /D/, Chrzanowicz Icchak /D/, Cebularz Tosia /L/, Libeskind Dolek /A/, Drenger Szymek /A/, Drajer Abram /D/, Drezner Abram /D/, Dobuchno Szaul /D/, Dawidowicz Tauba /B/, Duński Sewek /B/, Dembiński Icchak /L/, Dembińska Dorka /L/, Diamant Abram /PL/, Elek /Sz/, Edelsztejn Cwi /D/, Erlichman Sujka /G/, Einsdorf Miriam /Sz/, Eiger Abram /B/, Fajner Abram /B/, Finkelsztejn Majorek /D/, Fass Józef /L/, Frenkiel Toba /Sz/, Farber Józef /Sz/, Finkelsztejn Motek /D/, Furmanowicz Pesia /D/, Folman Marek /D/, Futerman Ignac /B/, Finkelsztajn Cyla /D/, Frydrych Zalman /B/, Fajgenblat Jakób, Blum Abram [Abrasza] /B/, Finkelsztejn Abram /D/, Fidelzajd Symcha /PP/, Fidelzajd Pola /PP/, Goldsztejn Izaak /B/, Granatsztejn Sara /D/, Gutrajman Kuba /L/, Gold Wulf /L/, Grauman Chana /Sz/, Guterman /D/, Grynbaum Icchak /D/, Gutsztat Cypora /D/, Gutman Henoch /D/,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 17/2026

Łgarstwa religii smoleńskiej

Do tragicznych zdarzeń w komunikacji dochodzi w wyniku błędów człowieka powstałych w trakcie produkcji lub użytkowania maszyny. Katastrofa Tu-154M z 10 kwietnia 2010 r. stała się od pierwszych chwil sprawą polityczną, czyli uwagę zwracano na kwestie dalszego planu, aż doszło do absurdu. Podważono raport komisji Millera i zaczęto szukać dziwnych teorii, mających uzasadnić inne przyczyny katastrofy, niż wskazała komisja.

Winę za powstanie „religii smoleńskiej” ponosi państwo, od organizacji pogrzebu prezydenta po brak prostych autorskich wyjaśnień przyczyn katastrofy niezależnie od wielu błędów w organizacji lotu, od opóźnionego wylotu do próby wylądowania w ciemno. Czym wyjaśnić fakt, że samolot schodzi poniżej poziomu drzew mimo ostrzeżeń systemu GPWS i wbrew wszelkim przepisom kontynuuje schodzenie poniżej wysokości 50-100 m bez widoczności ziemi? Świadczyć to może o dezorientacji przestrzennej załogi lub działaniu w silnym stresie. Jedyny artykuł analityczny o katastrofie ukazał się w czasopiśmie naukowym „Aeronautica Integra” wydawanym przez Politechnikę Rzeszowską. Jako główną przyczynę autor wskazuje „błędy w pilotażu oraz zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania w ekstremalnie trudnych warunkach pogodowych”. Dziwne, bo artykuł nie został zauważony w sferze publicznej, a czasopismo zginęło z bibliotek.

Trudno składać całą odpowiedzialność za katastrofę na nieżyjących członków załogi, bo wykonywali zadanie/rozkaz w warunkach przekraczających ich kompetencje. Przy okazji należy wspomnieć zdarzenia, których przyczyny zaakceptowaliśmy jako państwo i społeczeństwo. Są to: katastrofa gibraltarska z premierem Sikorskim, gdy „wyłączyły się jednocześnie” cztery silniki samolotu, a uratował się tylko kapitan (jedna osoba wyparowała), oraz wypadek śmigłowca z premierem Millerem, gdy „wyłączyły się jednocześnie” dwa silniki. Tu też można prowadzić analizy w kierunku zamachu, a jednak rezygnujemy z tego prawdopodobnie też z przyczyn politycznych. Hipotezy trudne do uzasadnienia i motywowane politycznie stawiane przez komisję Macierewicza są łakomym tematem dla ekspertów (technicznych, artystycznych, medialnych) i okazją do przekręcania dużych sum pieniędzy, mają też długi żywot. 15 lat trwania „religii smoleńskiej” świadczy o słabości intelektualnej państwa.
Zbigniew Milewski

Dużą winę ponosi Tusk, który brał na klatę bezsensowne oskarżenia, nie reagował, a wręcz przeciwnie. Rozdawał odszkodowania do piątego pokolenia, pozwolił PiS na rządzenie umysłami Polaków z silnym deficytem intelektualnym i szerzenie teorii spiskowych przez pisowskich szajbusów.
Barbara Szala

Bogu dzięki za Obywateli RP i za Lotną Brygadę, bardzo dzielnie przeciwstawiali się obchodom Kaczyńskiego na Placu Piłsudskiego. Powinni dostać odznaczenia państwowe!
Anna Zawadzka

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Wielki książę Grzegorz Braun

Konfederacja Korony Polskiej wybiera się do Wilna na organizowaną przez Związek Polaków na Litwie Paradę Polskości, która ma się odbyć 2 maja. W przeddzień w wileńskim Klasztorze Franciszkanów miało się jeszcze odbyć spotkanie z Grzegorzem Braunem. Miało, bo po interwencji władz duchownych franciszkanie wymówili Braunowi gościnę. Korona szuka więc innej sali na to wiekopomne wydarzenie. W końcu hasłem spotkania jest „Korona wspiera Polaków na Litwie”.

Tego dnia od południa członkowie i sympatycy Konfederacji Korony Polskiej będą się zjeżdżać do Wilna, spacerować po Starym Mieście, posilać w licznych tam restauracjach, a później, już syci jadła, pomaszerują na wspomniane spotkanie z wodzem po strawę duchową. Na razie nie wiadomo, gdzie ono się odbędzie. Ubogaceni jego przebiegiem,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Warszawa w Budapeszcie

Dwa dobre dni w Krakowie, jeden zimny, drugi bardziej łaskawy. Mieszkamy w Szarej Kamienicy przy Rynku, tuż obok Kościoła Mariackiego. Właścicielką kamienicy, gdzie znajduje się elegancka restauracja i ma siedzibę wiele firm, jest Krystyna A. Mieszka w Sztokholmie, ale część czasu spędza w Krakowie, doglądając swojej nieruchomości. Mówi, że to ogromnie stresujące zajęcie, ale myślę, że jeśli to dramat, to jednak luksusowy. Krystyna ma pokoje gościnne, więc nas ugościła. Nigdy nie myślałem, że będę mieszkał na krakowskim Rynku. Wernisaż w pięknym Pałacu Sztuki na Placu Szczepańskim. Trójka artystów, w tym Danusia Jaworska, też ze Sztokholmu, ma domek w pobliskiej Lanckoronie. Tytuł wystawy zaczerpnięty z mojego wiersza „Co po mnie zostanie”. Krótki wiersz, jak krótkie jest życie.

Wojtek Ornat stworzył niezwykłe wydawnictwo, specjalizuje się w tematyce żydowskiej, ale wydaje wiele innych książek, też czysto literackich. Opublikowałem u niego tomik poetycki „Epoka wymierania”. Austeria ma w dorobku ponad 300 tytułów oraz księgarnię na Sycylii, w Syrakuzach, a od niedawna w muzeum Polin. Wydawnictwo ma siedzibę w dawnej synagodze przy Szerokiej, ładny placyk na starym Kazimierzu. W liczącym klika wieków zabytkowym budynku, który jest własnością Ornata, mieszczą się oprócz wydawnictwa księgarnia i piękna restauracja. Naszedłem wydawcę bez uprzedzenia, czego teraz broń boże się nie robi. Nie miałem wyjścia. Ma przecież wydać eseje mojego ojca. Wojtek to cudowny człowiek, ale nie odbiera telefonów. Za to, jak widać, przyjmuje niezapowiedziane wizyty. Bardzo serdeczne spotkanie i obiad. Niewesołe jednak rozmowy o świecie, który zwariował. Księgarnia Wojtka w Syrakuzach ma kłopoty. Włosi są tradycyjnie lewicowi, a lewica na całym świecie potępia Izrael, co już przybiera formy antysemickie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Plac Słowiański 12

Tego świata, w którym Eugeniusz Kurzawa mógł studiować, nie mając grosza przy duszy, już dawno nie ma. A dla tych, którzy teraz studiują, jego wspomnienia z lat 70. są czymś z gatunku science fiction. No bo jak ci młodzi współcześni mogą uwierzyć, że socjalistyczna ojczyzna zapewniała studentom stypendia (standardowo 1250 zł miesięcznie,

Eugeniusz Kurzawa, Plac Słowiański 12, Pro Libris
– Wydawnictwo WiMBP im. Cypriana Norwida w Zielonej Górze, 2026

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Pytanie Tygodnia

Jak przekonać ludzi do korzystania z systemu kaucyjnego?

Marcel Andino Velez,
Fundacja Greenpeace Polska
Najskuteczniejszą metodą są zachęty finansowe, ponieważ realny pieniądz najlepiej przełamuje lenistwo i opory ideologiczne podsycane przez internetową dezinformację. Gdy ludzie zauważają, że puste opakowanie to konkretne pieniądze, ich podejście do segregacji diametralnie się zmienia. Odzyskana kaucja staje się miłą motywacją, a dodatkową korzyścią jest to, że znacznie mniej śmieci trafia do domowego pojemnika. Gdy jednak patrzeć szerzej na problem zanieczyszczenia plastikiem, sam system kaucyjny to zaledwie „plaster na raka”. Choć pomaga on uporządkować odpady, niesie ryzyko greenwashingu, ekościemy – recykling jest bowiem procesem kosztownym i energochłonnym. Priorytetem powinno być ograniczenie produkcji plastiku.

Ewa Chodkiewicz,
ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju, ESG oraz strategii klimatycznych, Zero Waste Consulting
Społeczeństwa nie trzeba przekonywać do systemu kaucyjnego – jako konsumenci go potrzebujemy. Wyzwaniem jest to, by ludzi nie zniechęcać. Trudne początki, brak oznakowanych butelek i przepełnione automaty budują frustrację. Zabrakło rzetelnej komunikacji. Niezbędna jest przejrzystość oraz sprawozdawczość,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Opisy przyrody

W zbiorze esejów, a raczej wykładów literaturoznawczych Jamesa Wooda, wydanym niedawno przez Ossolineum w przekładzie Magdy Heydel i jej studentek, autor tłumaczy żarliwie tytułową kwestię „Jak działa literatura”. Czyni to z perspektywy analitycznej, teoretycznej, nie jest to na szczęście podręcznik dla początkujących pisarzy, choć chwilami Woodowi trudno ukryć, że uważa książki za mądrzejsze od ich autorów, ba – wnikliwą lekturę zdaje się mieć za umiejętność rzędu wyższego niż władanie piórem.

Przypominają mi się warsztaty translatorskie z udziałem Magdy, w których miałem uczestniczyć jako autor powieści branej na warsztat przez tłumaczy, ale już na pierwszym spotkaniu z młodzieżą akademicką nie byłem w stanie odpowiedzieć na jej dociekliwe pytania, np. komu narrator opowiada swoją historię. Kiedy tłumaczyłem, że nigdym się nad tym nie zastanawiał, bo pisząc, kieruję się intuicją, nie byli nasyceni. Ja nawet nie wiedziałem, co mam zamiar napisać, pisałem, żeby się dowiedzieć, co też takiego się wydarzy w świecie moich bohaterów. Uznaliśmy zatem polubownie, że autor jest trzeciorzędnym kontekstem dzieła literackiego i spokojnie można bez jego udziału w zajęciach się obejść.

Cała nauka o literaturze stoi na fundamentalnym,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Tak milczy wstyd

25 kwietnia minie 19. rocznica tragicznej śmierci Barbary Blidy

„Czy czuje się pan współodpowiedzialny za śmierć Barbary Blidy? Czy ma pan wyrzuty sumienia z powodu śmierci Barbary Blidy? Czy gdyby mógł pan cofnąć czas, zachowałby się pan inaczej, tj. nie zorganizował prowokacji wobec Barbary Blidy? Czy przeprosi pan rodzinę Barbary Blidy?”, zapytałem Bogdana Święczkowskiego, teraz prezesa Trybunału Konstytucyjnego, a w pierwszym rządzie PiS szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Święczkowski nie odpowiedział. Na te same pytania nie odpowiedzieli były premier Jarosław Kaczyński ani były minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Takie zachowanie jest zaskakujące, bo panowie słyną z ciętego języka i besztania dziennikarzy zadających niewygodne pytania.

W każdym praworządnym państwie dygnitarze odpowiedzialni za wrobienie niewinnej osoby w przestępstwo, zastosowanie wobec niej prowokacji z udziałem służb specjalnych i prokuratury, co doprowadziło do tragicznej śmierci wrabianej osoby, musieliby za swoje czyny stanąć przed sądem. Ale państwo polskie nie sprostało tej próbie. Nad ludźmi, którzy, kierując się nienawiścią i doraźnym interesem politycznym, dopuścili się zbrodni, rozpostarło parasol ochronny. Partie demokratyczne były tak nieudolne, że mając większość w Sejmie, nie potrafiły postawić Zbigniewa Ziobry i Jarosława Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu. Pozwoliły, by ten pierwszy z nich kpił, że „są nieudacznikami w każdym calu, w każdej dziedzinie, w każdej sprawie”.

Polowanie na czarownice

Dzisiaj dla Jarosława Kaczyńskiego i PiS śmiertelnymi wrogami są Donald Tusk, uchodźcy, środowiska LGBT, wyznawcy „lewackiej” ideologii, brukselskie elity i Niemcy. W 2007 r. głównym wrogiem był wszechobecny układ postkomunistyczny, który składał się z polityków SLD, urzędników, sędziów, biznesmenów, ludzi służb specjalnych i zblatowanych z nimi działaczy dawnej Solidarności. Zdaniem prezesa PiS układ sprawował nieformalną władzę w Polsce, nielegalnie się bogacił, ponadto blokował wszelkie reformy i modernizację kraju. To na fali walki z układem Lech Kaczyński został prezydentem Warszawy i prezydentem Polski,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Z perspektywy Siedleckiej

„Czesiu połaszczył się na dolary”, jęczy Asia w „Do Rzeczy”. Czesiu to dla Asi Miłosz. Znamy, znamy. A Asia któż to? Joanna Siedlecka. Szukamy w pamięci. Kto był tak blisko Miłosza? Może to zapomniana kandydatka do literackiego Nobla? Albo pisarka znana z lektur szkolnych? Nic z tego. Siedlecka to dość typowa megalomanka. Robi to, co umie. Smędzi ku uciesze redakcji raz w miesiącu. Dowalając Miłoszowi, Iwaszkiewiczowi, Słonimskiemu, Brandysowi, Gałczyńskiemu, Broniewskiemu i wielu podobnym tuzom, przypomina mysz atakującą słonia.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.