4 lipca oddam głos na Bronisława Komorowskiego

4 lipca oddam głos na Bronisława Komorowskiego

4 lipca oddam głos na Bronisława Komorowskiego. Mówiłem już o tym wcześniej, więc nie jest to zaskoczeniem.

Podczas podróży do Moskwy, na uroczystości zakończenia II wojny światowej, miałem możliwość obserwowania jego działań. Zauważyłem, że potrafi znaleźć język z partnerami zagranicznymi, rozmawia z nimi, zachowując godność, umiejętnie prezentując własne stanowisko, a jednocześnie jest to język, który jest do przyjęcia dla innych, pozwala nawiązać dialog.
W sprawach polityki wewnętrznej nie mam wątpliwości – Komorowski nie jest politykiem lewicowym. W sprawach społecznych, gospodarczych mam inne zdanie niż on.
Ale przecież nie odchodzi on od kursu umiarkowanie realistycznego – w generaliach zachowuje linię działania Aleksandra Kwaśniewskiego, rządów Leszka Millera, Marka Belki, Donalda Tuska. Jego Polska jest dla wszystkich.
Jeśli chodzi o historię, o przeszłość, o ocenę przeszłości – wiele nas różni.
Ale ważne jest, że potrafimy o tym rozmawiać, zachowując wzajemny szacunek.
Bardzo dobrze pamiętam, że ojciec Bronisława Komorowskiego był oficerem AK, a potem, gdy wojska koalicji antyhitlerowskiej weszły na tereny Polski, wstąpił do II Armii Wojska Polskiego. Walczył w niej, był ranny pod Dreznem, trafił na długo do szpitala. Dla mnie, jako dla żołnierza, jako dla kombatanta, jest to ważne.
U polityka, oprócz poglądów, ważne też są cechy jego charakteru – cenię u Bronisława Komorowskiego rzeczowość, umiarkowanie, kulturę osobistą, szacunek dla Polaków z innych obozów politycznych, umiejętność przedstawienia własnego zdania, tak by nie obrazić rozmówcy, a jednocześnie przybliżyć go do swojej opinii.

Wydanie: 26/2010

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy