400 hektarów pod wodę

Zmieniające się stale decyzje władz zdezorientowały mieszkańców, którzy przez kilkanaście lat nie wiedzieli, czy mają się wyprowadzać

Zbiornik “Wióry” na Świślinie wygląda imponująco, chociaż wykonano dopiero 45 proc. prac. Teraz jednak widać wszystkie urządzenia, które potem zaleje woda. Z lewego brzegu rozciąga się widok na olbrzymie betony. To urządzenia przelewowo-spustowe, brakuje jeszcze stalowych segmentów i zamknięć kopertowych.
Wzrok przykuwa grodza obłożona kamiennym narzutem, która ochrania wykop fundamentowy pod galerię. Właśnie po niej będzie można przechodzić pod zaporą, by już podczas eksploatacji prowadzić roboty kontrolne. – Budowę galerii powinniśmy zakończyć jak najszybciej – przekonuje kierownik nadzoru inwestycyjnego, Jerzy Stabryła. – Prace trwające dłużej zawsze są droższe, trudniejsza jest ochrona i odwadnianie wykopu.
Oprócz zwiększających się z roku na rok kosztów budowy istnieje zagrożenie wynikające z piętrzenia się wody. Gdyby wystąpiły duże przepływy w Świślinie, a galeria kontrolno-zastrzykowa nie byłaby jeszcze dokończona, mogłoby dojść do zniszczenia wielu wykonanych już robót, a przede wszystkim grodzy II etapu. Niestety, największa inwestycja w województwie powstaje już od ponad dwudziestu lat i nikt nie może powiedzieć, kiedy zostanie zakończona. Ustawa budżetowa przewiduje wykonanie wszystkich prac dopiero w 2007 r.
Zapora nigdy nie miała szczęścia do inwestorów. W 1978 r. budowę rozpoczęto jako inwestycję resortową, pięć lat później stała się centralną. Od 1995 r. inwestycję zaczęto zasilać środkami z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, który w ubiegłym roku przekazał 10 mln zł. Pieniądze dotarły jednak bardzo późno, bo dopiero we wrześniu. W tym roku, by uzyskać pojemność powodziową zbiornika 2,6 mln metrów sześciennych, potrzeba 22 mln zł. Do dzisiaj jednak środki z NFOŚ nie zostały przekazane. Tymczasem z rozmów, które się toczą wśród urzędników, wynika, że obiecana kwota może być jeszcze zmniejszona o około 20-25 proc.
Początkowo zakładano, że zbiornik będzie zaopatrywał w wodę Ostrowiec Świętokrzyski. Ostatnio jednak zapadła decyzja, że będzie pełnił jedynie funkcję przeciwpowodziową i w pełni zabezpieczy dolinę rzeki Świśliny, pośrednio – miasto Kunów i Ostrowiec. Zakończyło się właśnie postępowanie wodno-prawne, które utrzymało pojemność całkowitą na poziomie 35 mln metrów sześciennych. Zmieniono natomiast pojemność użytkową z 16,5 mln metrów sześciennych na milion i powodziową z 3,5 mln na 19.

Z przysiółka Wióry została nazwa

Teren pod zaporę wybrano po rozpoznaniu całego dorzecza Kamiennej. Okazało się, że okolice rzeki Świśliny to najlepsza lokalizacja. Większość terenów, bo 90 proc., należało do właścicieli prywatnych. Zaczęły się wywłaszczenia. W pierwszej kolejności swoje gospodarstwa musieli opuścić mieszkańcy przysiółka Wióry. Stało tam zaledwie kilka chałup. Dzisiaj nie ma już po nich śladu. Pozostała jedynie nazwa “Wióry”, którą określono całą inwestycję.
Początkowo wywłaszczenia nie powodowały konfliktów. Gdy jednak ludzie zobaczyli, że inwestycja prawie nie rusza z miejsca, coraz niechętniej zgadzali się na przeprowadzkę. W 1980 r. uchwałą Rady Ministrów wstrzymano budowę. Stagnacja trwała do 1983 r., kiedy to wyszła kolejna uchwała o zaniechaniu inwestycji. W ślad za tym robotnicy przystąpili do likwidacji tego, co już wybudowano. – Nie zdążyliśmy przeprowadzić całkowicie likwidacji, bo już rok później uchwalono, że jest to inwestycja wstrzymana – wspomina tamte lata kierownik Rejonowego Zarządu Gospodarki Wodnej w Ostrowcu Świętokrzyskim, Stanisław Wójtowicz. – Zaczęło się zabezpieczanie tego, co jeszcze pozostało.
Zmieniające się co rusz decyzje władz najwyższych dezorientowały mieszkańców, którzy nie byli pewni swego losu. Wstrzymano wywłaszczenia, jednocześnie zakazując wykonywania jakichkolwiek remontów. Ludzie słali skargi, gdzie tylko mogli. Do Sejmu, Rady Ministrów, Rzecznika Praw Obywatelskich. Nie było takiej instytucji, do której nie docierałyby ich pisma. Jedni nie chcieli sprzedawać gruntów, inni mieli za złe, że wywłaszczenie zostało wstrzymane.
W 1987 roku podpisana została umowa z generalnym wykonawcą, którym do dzisiaj jest “Energopol”. Pod zbiornik należało pozyskać około 660 ha gruntów. Do tej pory na 95 siedlisk przewidzianych do pozyskania pod inwestycję wykupiono 74. Jedyną barierę, by wykupić pozostałe, jest brak pieniędzy.

Czy Świślina poczeka na zaporę?

Świślina jest największym dopływem Kamiennej, która często stwarza zagrożenie powodziowe. Nie raz już jej wody zalewały gospodarstwa. Zapora przydałaby się tu jak najszybciej. Na razie kierownik Jerzy Stabryła, pokazuje część, która w przyszłości będzie zalana. – To czasza zbiornika – wskazuje. – Będzie miała 8 km długości, obejmie dolinę Świśliny i Pokrzywianki. Zajmie obszar 400 ha.
Kamień znajdujący się w czaszy zbiornika jest urabiany i wykorzystywany do wykonywania zabezpieczeń. Trzeba wzmocnić odcinek o długości 300 metrów, by ochronić drogę przebiegającą powyżej. Ciekawie wyglądają elementy obwałowania. Są ze sobą połączone, ale pracują niezależnie.
Tam, gdzie bieg Świśliny został przerwany, jej wody przy niskich i średnich przepływach transportowane są rurami. Z daleka wyglądają jak cienkie nitki. Większe przepływy kierowane są już na urządzenia przelewowo-spustowe. W tym roku wykorzystano je dwa razy, w lutym i marcu.
Na zaporze powstanie też elektrownia, która rocznie będzie wytwarzała 1,5 mln kWh. Po zagospodarowaniu obszar wokół zapory zapewne stanie się atrakcyjny turystycznie. Odpadła funkcja zbiornika jako ujęcia wody pitnej i nic nie będzie stało na przeszkodzie, by wykorzystać tereny na rekreację. Sa chętni do inwestowania.
Do tej pory koszty wszystkich prac wyniosły już około 90 mln zł. Wybudowano zaplecze techniczne zapory, 10-rodzinny budynek dla przesiedlonych rodzin, 22 km dróg, 14 km linii energetycznych, grodzę i wiele instalacji techniczno-wodnych. Jak wynika z obliczeń, na całkowite dokończenie zapory potrzeba jeszcze około 200 mln zł.
Władze województwa zabiegają o wsparcie, dotacje. Posłowie, burmistrzowie, wójtowie kierują pisma do fundacji i ministerstw. Bardzo jednak trudno cokolwiek przyśpieszyć. A wody w Świślinie spiętrzyć się mogą w każdej chwili.

 

Wydanie: 28/2000

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy