500+ zmieniło myślenie

500+ zmieniło myślenie

Pracująca samotna matka z dzieckiem najmniej korzysta z systemu wsparcia finansowego państwa

Prof. Ryszard Szarfenberg – Instytut Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego

PiS w sferze werbalnej przywraca godność wielu dotychczas marginalizowanym grupom społecznym. Sztandarowym projektem, do którego przekonała się już nawet część liberalnej opozycji, jest program 500+. Hasło sprawiedliwości społecznej częściej niż z lewej strony pada dzisiaj z ust polityków obecnie rządzącej partii.
– PiS wzięło na sztandary ideę sprawiedliwości społecznej, którą rozumie przez pryzmat swojej ideologii. Jednym z jej składników jest polityka rodzinna wyraźnie oddzielona od polityki socjalnej. Zasadnicza różnica jest taka, że polityka rodzinna ma obejmować wszystkie rodziny z dziećmi, a polityka socjalna nakierowana jest tylko na ubogie rodziny. Program 500+, mimo że nie jest powszechny ze względu na kryterium dochodowe przy pierwszym dziecku, ma być wyrazem polityki rodzinnej. Takie ujęcie odpowiada poglądom Polaków, którzy chcą, aby wszystkie rodziny z dziećmi były wspierane.

To pozytywny sygnał dla naszego społeczeństwa?
– To jest promyk nadziei, że społeczeństwo przestanie myśleć o zasiłkach i świadczeniach pieniężnych wyłącznie w kategoriach pomocy dla ubogich. Propaganda rządowa dokłada wielu starań, by przekonać obywateli, że rząd pomaga wszystkim rodzinom z dziećmi. Po wprowadzeniu 500+ nawet 80% Polaków uważało, że jest to dobre rozwiązanie. Nie było to dla mnie zaskoczeniem, od czasu gdy porównałem wyniki dwóch sondaży CBOS z 2000 i 2010 r. W pierwszym większość była za tym, aby pomagać tylko ubogim rodzinom, w drugim – aby pomagać wszystkim.

500+ trudno będzie zlikwidować

Dlaczego Polacy zmienili zdanie? Czy polityka miała tu znaczenie?
– Weszliśmy do Unii Europejskiej, duża część obywateli wyemigrowała. Ludzie zobaczyli, że wiele państw zapewnia wcale nie takie skromne wsparcie materialne rodzinom – nie tylko ubogim. Pierwsze rządy koalicji z PiS na czele (2005-2007) pozostawiły kilka rozwiązań adresowanych nie do samych ubogich rodzin. Myślę o „becikowym” oraz o dużej uldze podatkowej na dzieci. Cały czas w dyskusji publicznej pojawiał się wątek alarmistyczny, związany z demografią. Możliwe, że właśnie te czynniki wpływały na zmianę stosunku naszego społeczeństwa do kwestii, którym rodzinom należy pomagać. Wprowadzając 500+, PiS dobrze się wstrzeliło w postępującą dynamikę zmiany postaw społecznych. Nawet jeśli dzisiaj powiemy, że program nie ma dużego wpływu na wskaźnik urodzeń czy spadek ubóstwa, a rodzice zamiast inwestować pieniądze w edukację dzieci, remontują mieszkania, wymieniają meble i sprzęt elektroniczny, raczej nie przekonamy do likwidacji tego świadczenia.

Można więc powiedzieć, że jednym ze skutków programu będzie zmiana myślenia o pomocy państwa?
– Tak mi się wydaje. 500+ będzie miało nadal duże poparcie społeczne, m.in. nowych świadczeniobiorców z klasy średniej. Jest to ważne, gdyż słabną szkodliwe stereotypy społeczne na temat osób korzystających z programów pomocowych. Jakiś czas temu uczestniczyłem w spotkaniu pracowników socjalnych, podczas którego jeden z nich powiedział, że z programu korzystają także rodziny, które nie powinny tego robić. Podał przykład samotnej matki, która ma partnera, ale bierze pieniądze na pierwsze dziecko. Zaprotestowała jedna z kobiet, która stwierdziła, że nie jest uboga, ale świadczenie 500+ bardzo pomogło jej rodzinie.

Z tego, co pan mówi, wynika, że wiele zależy od języka, jakim opowiadamy o pomocy społecznej. Jeśli z opowieści o 500+ wygumkujemy pojęcia zasiłków i biedy, to akceptacja społeczna tego programu jest wtedy większa?
– Dlatego w kontekście 500+ PiS tak bardzo stroniło od mówienia o ubóstwie. Wspominanie o nim od razu rodzi negatywne skojarzenia. Od początku było jasne, że 500+ będzie ograniczało ubóstwo finansowe, ale rządzący zaczęli więcej mówić na ten temat dopiero wtedy, gdy pojawiły się wyniki symulacji tego wpływu. Powtarzano jeden z najbardziej optymistycznych wyników symulacji – o redukcji skrajnego ubóstwa dzieci o 94%.

Wyobraźmy sobie, że za dwa lata do władzy dochodzi inny obóz polityczny i rządzący zaczynają pracę nad likwidacją tego programu. Jak mogłoby to zostać odebrane przez Polki i Polaków?
– Przyszły rząd wywodzący się z innej partii politycznej, np. liberalnej, może znaleźć się w innej sytuacji gospodarczej, a więc pojawi się argument, że jest kryzys i trzeba ograniczać wydatki. Kolejnym argumentem będzie to, że program 500+ się nie sprawdził. Taki scenariusz został już zrealizowany w kilku krajach na świecie, gdy najpierw wprowadzano hojne świadczenia na dzieci, a potem wycofywano się z nich. Możliwe, że w kolejnych wyborach część wyborców będzie chciała ukarać partię rządzącą za taką reformę. Nie jest jednak jasne, czy to akurat będzie decydujące dla wyniku wyborów.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 2/2018, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 2/2018

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy