Krym – śpiący pies

Krym – śpiący pies

Gdyby Krym znalazł się pod kontrolą NATO, Putin musiałby albo ustąpić, albo się zdecydować na wojnę

Stephen F. Cohen – emerytowany profesor uniwersytetów Princeton i New York

Przedstawiamy fragment interesującej rozmowy, jaką z prof. Stephenem F. Cohenem, wybitnym znawcą Rosji, przeprowadził redaktor liberalnego internetowego magazynu „Slate” Isaac Chotiner.

Dlaczego uważasz, że Trump, który, jak mi się wydaje, nie ma w zasadzie zielonego pojęcia o tym, co gdziekolwiek się dzieje, i nie może skupić uwagi na niczym dłużej niż przez 10 minut, miał zakodowane w głowie i ciągle powtarzał, że musimy stworzyć pokój z Putinem, że musimy z nim się dogadać, że Putin to dobry chłop? Jak to wyjaśnisz?
– No cóż, to jest sprymitywizowana wersja tego, co mówił Trump. Po pierwsze nie podzielam opinii, że Trump jest idiotą. Trump to zdolny, przebiegły, sprytny człowiek. Inaczej nigdy nie stałby się Donaldem Trumpem. Czy ma to zastosowanie także do jego prezydentury, to inna sprawa, ale traktowanie go jako bufona i idiotę jest po prostu głupie. Pozornie masz zupełną rację. To, co w Trumpie przerażało, to jego zupełne odejście od głównego nurtu amerykańskiego myślenia o Putinie, że jest to jakiś demon. Trump jako jedyny z licznej grupy kandydatów obu głównych partii wypowiedział te słowa – cytuję chyba dosłownie – „Czy nie byłoby wspaniale, gdybyśmy współpracowali z Rosją?”. Odpowiem, że nie tylko byłoby wspaniale, ale że jest to imperatyw. Powiedział również, że nie wie, czy Putin jest rzeczywiście zabójcą swoich osobistych wrogów. W tym też miał rację. Nie ma dowodów na poparcie tych posądzeń. Powiedział jeszcze, że Putin jest silnym przywódcą. To również jest prawda.

Mówisz więc, że znajdowani co chwilę w Moskwie martwi wrogowie Putina i ich zgony, które nie są przedmiotem właściwych dochodzeń, to nie są żadne dowody na to, że stoi za nimi Putin? To jest twój argument?
– Zgadza się; on za nimi nie stoi. To nie są zabójstwa na jego rozkaz.

I wiemy o tym, ponieważ odbyły się uczciwe dochodzenia i są tam wolne media, które mogły o nich mówić? To chcesz powiedzieć?
– Mówię, że ludzie dysponujący odpowiednią wiedzą ekspercką i niezależnością, którzy badali np. sprawę otrucia w Londynie Litwinienki, nie znaleźli dowodu na to, że Putin był w to zamieszany. Nie są to ani Rosjanie, ani Amerykanie. Są to po prostu ludzie dysponujący wiedzą na temat polonu. I nie masz racji, mówiąc, że w Moskwie nie ma wolnej prasy. Jest niewielka, zaangażowana wolna prasa w Moskwie. Razem z żoną jesteśmy bardzo bliskimi współpracownikami czołowego jej przedstawiciela, którym jest „Nowaja Gazieta”. Jest to gazeta, która zatrudniała Annę Politkowską i wielu dziennikarzy, którzy zostali zabici.

Kto zabił Politkowską?
– Nie wiem, kto ją zabił. Aresztowali tego, kto strzelał, ale nigdy nie dotarli do zleceniodawcy. Prawie na pewno zlecenie przyszło z Czeczenii. Prawie na pewno.

A kto kieruje Czeczenią?
– Wchodzisz na grząski grunt.

Wiesz, kto rządzi w Czeczenii i kto jest patronem tego, kto rządzi.
– Powiem tak: jeśli czytać schemat władzy federalnej, to Czeczenią kieruje Ramzan Kadyrow, a Putin może go usunąć.

OK, sam więc widzisz.
– Nie, nie. To dopiero początek dyskusji. Co by się stało w Czeczenii, gdyby Putin usunął Kadyrowa? Putin ma teoretycznie dwie opcje: albo zostawia Kadyrowa przy władzy i próbuje ściągnąć lejce, albo armia rosyjska ponownie podejmuje próbę okupacji Czeczenii, która za panowania Jelcyna dwukrotnie zakończyła się katastrofą. To drugie jest niewykonalne. Jaki realny wybór ma Putin w tej chwili?

Czy po śmierci Anny Politkowskiej Putin nie mówił o niej w sposób urągający jej godności, nie powiedział, że miała „minimalny wpływ”?
– Pomysł, że Putin kazał zabić Politkowską, a następnie złożył pod aktem zabójstwa swój podpis, przekracza próg śmieszności. Następnego dnia odbyła się konferencja prasowa i padło pod jego adresem pytanie o zabójstwo Politkowskiej oraz oskarżenia, że za tym zabójstwem stoi Kreml. I na to Putin odpowiedział w sposób, który jest może niepolityczny, niedyplomatyczny, ale co do istoty rzeczy prawdziwy. Nie pamiętam dokładnie, jakich słów użył, ale wymowa była taka: „Dlaczego mielibyśmy ją zabijać? Nikt w Rosji jej nie czytał. Nie miała wpływów w Rosji”. To, co powiedział, było w 95% prawdą.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 36/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 36/2017

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy