Fenomen blondynki

Fenomen blondynki

Blond kobietki w dowcipach biją rekordy głupoty. Ale mimo to jasnowłose piękności są nadal obiektem męskiego pożądania i przedmiotem kobiecej zawiści

Dworzec w Stambule, noc. W kącie jedynie kilka kobiet po muzułmańsku okrytych czarczafami. Tłumy mężczyzn tępo patrzą na telebim. Nagle na ekranie pojawia się piękna blondynka w obcisłym i kusym stroju. Biegnie powoli, a kamera pokazuje jej falujący biust. Bez stanika. Na poszarzałych twarzach błysk zainteresowania. Wszystkie spojrzenia wbite w telebim. Cóż robi ta blondynka w Turcji, kraju zakrytych po oczy, ciemnowłosych kobiet? Reklamuje mydełko.
Beata Pawlikowska, dziennikarka Radia Zet i autorka programu “Świat według blondynki”, podróżując po świecie, wielce sobie ceni bycie blondynką w dalekich krajach. Według niej, cała Ameryka Południowa – i ta cywilizowana, i ta oderwana od mass mediów, zachwyca się blondynkami. Wśród tych społeczeństw mit blond seksbomby wiąże się z tym, że wszystkie wybory Miss Świata są “zalane” jasnowłosymi pięknościami. W reklamach samochodów występują same blondynki – nic więc dziwnego, że tak jak w Turcji, również tam blondynka kojarzy się z luksusem i męską przyjemnością. U Indian żyjących w amazońskiej dżungli blondynka to – według Pawlikowskiej – dziwo niesłychane: – Gdy płynęliśmy Orinoko, Indianie dawali za mnie przewoźnikom tyle złota, ile ważę. Pewien wódz pragnął mnie pojąć za czwartą żonę, tak był zafascynowany moimi niebieskimi oczami i jasną cerą. Kiedy szłam nad rzekę, aby się umyć, ludzie przychodzili głaskać mnie po włosach, bo w dżungli, gdzie nie ma mydła, a kobiety mają czarne i szorstkie włosy, taka blondynka to towar bardzo pożądany.
Nawet w Japonii mężczyźni wolą kobiety o jaśniejszej barwie włosów (chociaż nie blondynki) i młode Japonki często rozjaśniają je o kilka tonów.
Dr Bogusław Pawłowski, socjobiolog z Instytutu Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego, pracuje nad biologicznym znaczeniem atrakcyjności człowieka. Jeżdżąc autostopem po krajach południowych, chwalił sobie, że był w towarzystwie blondynki. Ostatnio był w Ameryce u Majów, gdzie jako blondyn bił rekordy popularności. Jednak swoje powodzenie tłumaczy tym, że u Indian jasnowłosy mężczyzna kojarzy się z zamożnym Amerykaninem.

Blond rarytas

Z punktu widzenia socjobiologii popularność jasnych włosów można tłumaczyć dwojako – mówi dr Bogusław Pawłowski. – Im człowiek starszy, tym więcej ma melaniny, czyli tym ciemniejszą ma karnację. Skóra dzieci jest jaśniejsza niż dorosłych, bo młode organizmy wytwarzają więcej witaminy D. Blond to młodość, a – jak wiadomo – mężczyźni preferują młodsze partnerki, bo z młodszą kobietą można spłodzić więcej potomstwa niż ze starszą. Druga teoria to rzadkość blond włosów – to, co rzadkie i co rzuca się w oczy – jest bardziej pożądane. W Finlandii, Szwecji itd. są zapewne preferowane brunetki.
A blondynka – tudzież blondyn – to zjawisko coraz rzadsze. Kolor ciemny wypiera bowiem blond, bo jest dominującą cechą dziedziczną. Ponadto ludziom obecnie coraz szybciej ciemnieją włosy – co być może wiąże się z reakcją organizmu na zanieczyszczenia środowiska. Jedynie około 5% kobiet to osoby płowowłose z natury. Chociaż, z drugiej strony, aż 75% kobiet “robi się” na blond.
Oprócz blond włosków i błękitnych ocząt, to, co blondynka mieć powinna, to duży biust. Tą cechą zajęli się etologowie badający zachowania i procesy psychiczne ludzi i zwierząt. Narodziny seksbomby umiejscawia się w USA w latach 40.-50. To stamtąd dzięki mass mediom kult blondynki zaraził Europę. Według dr. Bogusława Pawłowskiego, mężczyźni w Europie mają dużo słabsze preferencje, jeśli chodzi o duży biust. Czym tłumaczy się amerykańską fascynację pokaźnym przedsięwzięciem? W latach 40.-50. w USA była moda na sztuczne karmienie, a o karmieniu piersią mówiło się bardzo negatywnie, że to dla pierwotnych plemion. Z powodu takiej silnej propagandy mnóstwo dzieci karmiono butelką, podczas gdy w Europie zawsze ponad 70% niemowląt karmiono w sposób naturalny.
– W efekcie chłopcy karmieni butelką mieli brak pewnych bodźców w dzieciństwie – mówi dr Bogusław Pawłowski. – Podczas karmienia niemowlę dotyka drugiej piersi, bawi się, stymulując sutek do produkcji mleka. Według etologów, te braki z okresu niemowlęctwa zaowocowały w okresie dorosłym podświadomym pragnieniem kompensacji.
Czy rzeczywiście kult wielkiego biustu blondynki to skutek sztucznego karmienia na skalę masową – tego nie wiadomo na pewno, ale w Europie nie było wcześniej takiej mody. Związek blond włosów i biustu pozostaje nie wyjaśniony. Może pierwsze biuściaste gwiazdy były blondynkami i tak się to utrwaliło?

Białogłowy od zarania

W prawie wszystkich kulturach kobiety rozjaśniały sobie włosy. Zamożniejsze Rzymianki nosiły peruki z germańskich loków. W czasach rokoko noszono śnieżnobiałe peruki. Zdaniem prof. Czesława Robotyckiego, dyrektora Instytutu Etnologii UJ, nie należy w “karierze” blondynki doszukiwać się wielkiej filozofii. Jednak gdy tak już zacząć filozofowanie, można dojść całkiem daleko, bo aż do starożytnej Grecji. W kulturze europejskiej kanony piękna sięgają bowiem tradycji greckiej. Grecki kanon łączył trzy elementy: prawdę, piękno i dobro. Ten ideał zmodyfikował w średniowieczu Dionizjusz, który głosił, że prawda i piękno to jasność i blask. – Stąd w Europie to, co piękne, dobre i zbliżające do Boga, było jasne i świecące – wyjaśnia prof. Robotycki. – Ma to odbicie w literaturze i folklorze, gdzie dobre charaktery są jasnowłose, a za fałsz i zło obwinia się brunetów. Stąd też mamy określenie “czarny charakter”.
W kulturze słowiańskiej blond kojarzył się z niewinnością, młodymi dziewczątkami i aniołkami. W niemieckich bajkach braci Grimm postacie symbolizujące dobro miały jasne włosy. Z literatury i sztuki elementy te przeniesiono do kultury popularnej. Wystarczy spojrzeć na największe dzieła pop kultury: “Gwiezdne wojny” i “Jamesa Bonda”. W “Gwiezdnych wojnach” postacie walczące po dobrej stronie Mocy – Luke Skywalker, Han Solo – były jasnowłose i ubrane na jasno. Z kolei Lord Vader, władca Zła, był odziany na czarno i nosił czarną maskę. Dziewczyny Bonda to blondynki, podczas gdy złe kobiety co do jednej są czarnowłose. W filmach o agencie 007 schemat czarne-białe jest taki sam jak w baśniach braci Grimm. I chociaż obecnie jedną z największych seksbomb niemieckiego show-biznesu jest ciemnowłosa Verona Feldbusch – być może jako reakcja na wszechobecne Blondinenwitze – to jednak w Muzeum Erotyki w Berlinie jako ponadczasowy symbol seksu stoi statuetka Marilyn Monroe.
Lansowanie blondynki jako symbolu męskiego pożądania zaczęło się w 1948 r. Wtedy ekrany zawojowała Jane Mansfield – biuściasta piękność o włosach koloru platyny. Wcześniej były tylko czarno-białe zdjęcia, na których nie było widać, czy gwiazdy miały blond czy brąz na głowie. Być może to przez Jane Mansfield Marilyn Monroe zmieniła swój naturalny, ciemny kolor włosów. Nie trzeba szukać jednak aż tak daleko. Czy Polacy wolą blondynki, czy brunetki, tego nie wiadomo, ale na pewno na polskich scenach blondynki bardziej rzucają się w oczy. W żadnym innym kraju prezenterki telewizyjne nie prowadzące talk show nie zdobyły nigdy takiej popularności, jak Krystyna Loska i Edyta Wojtczak. Polacy “wyprodukowali” sobie nawet polską wersję Marilyn – Kasię Figurę, a także wersję ulepszoną – bogobojną seksbombę, czyli śpiewaczkę Violettę Villas, którą Bóg nie tylko obdarzył wspaniałym głosem, ale także wspaniałymi atrybutami blond wampa. Od kilkudziesięciu lat niesłabnącą popularnością cieszy się “złota” Maryla Rodowicz, tak samo jak Krystyna Janda i Bożena Dykiel. Modę na blondynki widać także w młodym pokoleniu aktorek: Beata Ścibakówna, Agnieszka Krukówna, Edyta Olszówka czy ekranowa Zosia – Alicja Bachleda Curuś – wszystkie są jasnowłose. Nawet czarnowłose gwiazdy: Kora Jackowska i Małgorzata Niemen pokusiły się o blond – i choć chodzą plotki, że w przypadku Kory była to jedynie peruka na potrzeby reklamowe, to jednak zdjęcia piosenkarki w wersji platynowej obiegły całą prasę.
Obecnie, od 1998 r., na świecie lansuje się model celtyckiej urody – o płomiennych, rudych włosach. Dziś czerwonowłosa Rita Hayworth nie musiałaby się przefarbowywać. W ciągu ostatnich siedmiu lat w wyborach na Miss Świata cztery razy koronę najpiękniejszej otrzymywały Hinduski. Jednak, z drugiej strony, w konkursie WH1 Fashion Awards na najlepszą modelkę od trzech lat wygrywają blondynki.

Rekordy głupoty

Brunetka i blondynka idą przez park. Nagle brunetka mówi: “Popatrz na tego biednego, zdechłego ptaszka!”. Blondynka, patrząc w niebo, pyta: “Gdzie?”.
Od początku lansowania na seksbombę komórki mózgowe blondynki umierają samotnie. O ile gwiazdy filmowe zwykle nie powalają swoją inteligencją na łopatki, o tyle blondynki w dowcipach biją rekordy głupoty. Dlaczego blondynka jest tak głupia, zastanawia się wielu naukowców. Dr Bogusław Pawłowski sądzi, że może to być reakcja “obronna” na forsowany obecnie model twardej businesswoman. Takie blondynki – kobiety sukcesu w stylu Ireny Eris czy Henryki Bochniarz – są groźne, bo trzeba z nimi rywalizować i nie wzbudzają uczuć opiekuńczych u mężczyzn. Ładniutka i głupiutka jest bezpieczna.
Psycholog Andrzej Tucholski należał do zespołu psychologów prowadzących nabór do programu “Agent”. – W przypadku tego programu oraz dowcipów o blondynkach obserwujemy podobną postawę, zwaną w psychologii postawą “kombatantów” – mówi. – Najlepsi przyjaciele to ci, którzy odpadli, przegrali. Ci, którzy zostali na placu boju, nie są tak lubiani przez przegranych jak ci, którzy nie mogą dalej grać. Ponieważ wiele blondynek odnosi sukcesy, autorzy dowcipów chcą w ten sposób zdyskontować ich osiągnięcia.
Z kolei, zdaniem prof. Czesława Robotyckiego, kultura popularna ma to do siebie, że odwraca stereotypy do góry nogami i tworzy przeciwieństwa. Na tej samej zasadzie co “szlachetny schwarzcharakter” narodziło się więc “głupie piękno”, czyli blondynka. Profesor Robotycki podkreśla, że żart polega na odwracaniu rzeczywistości i stereotypów. Dlatego odwiecznie dobrej, mądrej i cnotliwej białogłowie dopisuje się cechy negatywne, takie jak puszczalskość i głupota, tak samo jak szacownym osobistościom na zdjęciach dorysowuje się wąsy.
Dr hab. Jerzy Wasilewski z Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej tłumaczy wizerunek blondynki następująco: – Kiedy nie wiemy, czy coś lubić, czy nie, uciekamy w ośmieszenie. Nie sądzę, żeby dowcipy o blondynkach były przeniesieniem kawałów milicyjnych, chociaż i milicjanci, i blondynki z dowcipów są głupi. Blondynka jest obiektem uczuć ambiwalentnych. Z jednej strony, mamy podziw i pożądanie, z drugiej – zawiść. Bo taka blondynka z recepcji czy sekretariatu to jednak jest ktoś, kto robi karierę, wie, czego chce i do czego dąży. Czyli niby głupia – ale sprytna.
Dlaczego blondynka w dowcipach jest puszczalska? Według Jerzego Wasilewskiego, na potrzeby dowcipu blondynka to ta, która łowi mężczyzn. Poza tym dowcip to też projekcja męskich pożądań. Jednak nie należy się doszukiwać głębszej filozofii w tak bagatelnych tekstach “chodzących” w kulturze, jak dowcip. Dowcip, nawet tendencyjny, nie wyraża poważnych poglądów. Innego zdania jest Andrzej Tucholski: – Dowcipy o blondynkach są formą przeniesionej agresji i swoistego rasizmu. Występują tu te same emocje: nietolerancja, ksenofobia, lęk i agresywność. Każda społeczność odreagowuje na wybranym przez siebie “koźle ofiarnym” emocje związane z nie rozwiązanymi problemami i bezradnością psychiczną wobec tego faktu.
Według Andrzeja Tucholskiego, jako społeczeństwo “cywilizowane” staramy się odreagowywać – w naszym mniemaniu – delikatnie i pikantnie, czyli poprzez wyśmiewanie się. Łatwa dostępność do mediów i sądów spowodowały, że tradycyjny “katalog kozłów ofiarnych” postrzeganych w różnych przedstawicielach zawodów, nacji i ras stał się niebezpieczny dla żartownisiów. Dowcipy o Żydach i milicjantach odeszły do lamusa. W USA za kawały o Czarnych można stanąć przed sądem. Konsekwencje opowiadania dowcipów niepoprawnych politycznie stały się dotkliwe. Kto pozostaje? Blondynki.
Andrzej Tucholski uważa te kawały za niebezpieczne. Nie wyśmiewają one wad, tylko wyznaczają pewną grupę, na którą przenosi się agresję: – To jak wrzucanie arszeniku do rzeki. Znam pewną mądrą kobietę, prezenterkę telewizyjną, która pod wpływem takich ksenofobicznych reakcji przefarbowała sobie włosy.
Czy jednak blondynka jest rzeczywiście aż tak głupia? Wystarczy zastanowić się nad następującym dowcipem. Blondynka jechała autostopem i kierowca zaproponował jej grę w zagadki. Biorąc pod uwagę, że gra z blondynką, dał jej przewagę. Jeśli ona nie odpowie na jego pytanie – zapłaci mu 5 zł; natomiast jeśli on nie rozwiąże jej zagadki – zapłaci jej 50 zł. “Jakiego koloru jest polska flaga?” – zapytał. Blondynka nie wiedziała i musiała zapłacić mu 5 zł. “Co to jest: kiedy wchodzi na drzewo, to ma dwie nogi, a jak schodzi, to tylko jedną?” – zapytała, gdy przyszła jej kolej. “Nie wiem” – zmartwił się kierowca i wręczył jej 50 zł. “A teraz powiedz: co to jest?” – zapytał. Na to blondynka wręczyła mu 5 zł. I kto się śmiał ostatni?

Przerażające i Porażające

Beata Pawlikowska, autorka programu “Świat według blondynki”, tak mówi o swojej audycji: – Ta nazwa to prowokacja. Walczę ze stereotypami – o innych kulturach oraz narodach, no i o blondynkach. Np. przeciętnemu Polakowi Chiny kojarzą się z ryżem. A w Chinach ryż podaje się po obiedzie i zjedzenie go jest dowodem braku wychowania, bo dajemy do zrozumienia, że jedzenia było za mało albo że nic innego nam nie smakowało. Gdybym program nazwała “Świat według bruneta” – wszyscy by myśleli, że udaję kogoś innego. Jestem blondynką, która coś wie i chce się tym ze słuchaczami podzielić.
Blondynek, które coś wiedzą i demonstracyjnie korzystają ze swojej lotności umysłu, nie brakuje. Zaczęło się od Sharon Stone, która wyznała w wywiadzie: “Mężczyzn nie przeraża we mnie to, że jestem inteligentna. Tylko to, że jestem piekielnie inteligentna”. Taka sama przebojowość przeraża rozmówców jasnowłosej Moniki Olejnik, uważanej za najbardziej napastliwą dziennikarkę polityczną.
Nie przerażająca – ale na pewno porażająca i skuteczna jest blondynka jako tajna broń polityczna. W rządzie Tadeusza Mazowieckiego najbardziej widowiskową osobą była rzeczniczka prasowa, Małgorzata Niezabitowska:
– Nie zostałam wybrana do tej roli jako atrakcyjny magnetofon – mówi. – To, że polityk jest przystojny, oczywiście, się liczy, w przypadku kobiety ma to znaczenie jeszcze większe, ale najważniejsza zawsze jest kompetencja.
Małgorzata Niezabitowska zazdrościła Kuroniowi. On mógł pokazać swoją osobowość, podczas gdy ona starała się pozostać “przezroczysta”. Z taką aparycją, takimi nogami i takimi włosami – stanowiąc kontrast w stosunku do poprzedniego rzecznika, nie było to jednak możliwe, by trzymać się w cieniu. Na pytanie, czy potraktowano ją kiedyś “jak blondynkę”, odpowiada dyplomatycznie: – Kiedy jest się w centrum władzy, wokół roi się od pochlebców i od zawistnych. Bez względu na kompetencje merytoryczne zawsze zdarzy się ktoś, kto skrytykuje fryzurę czy nogi. Starałam się mieć do tego dystans i trzymać się zasady: rób, co powinnaś, będzie, co być może.
Od czasów Niezabitowskiej blondynki często były wykorzystywane jako tajna broń polityczna. Po Mazowieckim atrakcyjną rzeczniczkę blondynkę “spapugował” Waldemar Pawlak, angażując – chociaż z mniejszym powodzeniem – Ewę Wachowicz. Lech Wałęsa reklamował się ze swoją sympatyczną i zdolną córką, Magdą. Taki sam chwyt polityczny wykorzystał Jerzy Buzek, a zdjęcia Agaty przez długi czas przewijały się przez wszystkie kolorowe czasopisma. Sukces medialny osiągnęła Maryla Krzaklewska. Milcząco i pogodnie pokazując się u boku męża, “po prostu będąc”, nie przysporzyła wprawdzie wielu głosów mężowi, jednak w krótkim czasie stała się prawie tak popularna jak brunetka Jolanta Kwaśniewska, która na swoją popularność pracowała kilka lat.
Czy fenomen blondynki jest czymś naturalnym, czy to jedynie moda nakręcona przez kino, mass media? Czy rzeczywiście mężczyźni wolą jasnowłose?
Podobno 56% mężczyzn na całym świecie woli blondynki. Co jednak ciekawe, kiedy pewna firma kosmetyczna przeprowadziła plebiscyt na temat tego, na kogo ludzie najchętniej patrzą – czyli, jaki jest współczesny ideał kobiety – w pierwszej dziesiątce znalazły się zaledwie trzy blondynki, a na dodatek pierwsza z nich była dopiero na piątym miejscu. Za trzy najpiękniejsze kobiety uznano wokalistkę Andreę Corr, aktorkę Catherine Zeta-Jones oraz Nigellę Lawson, która w brytyjskiej tv prowadzi program o gotowaniu. Poza pierwszą dziesiątką znalazły się te kobiety, które do niedawna uznawano za najpiękniejsze: Pamela Anderson, Claudia Schiffer i Michelle Pfeiffer. Zdaniem Andrzeja Tucholskiego, kolor blond jest kreowany głównie przez mass media:
– Proszę, jak szybko znikła medialna gwiazda Madonna, kiedy wróciła do ciemnych włosów. Za to w najbardziej wiarygodnej księdze, jaką jest Biblia, blondynki wcale nie są uosobieniem dobra i mądrości. A to dlatego, że w Biblii nigdzie nie jest napisane, jakie włosy mieli bohaterowie. Nie miało to żadnego znaczenia. Jedyną osobą, której kolor włosów – notabene rudy – jest nam wiadomy, był Dawid.
A może to nie mężczyźni wolą blondynki, lecz ciemni preferują jasnych, a jaśni ciemnych? W końcu sama Iman, pierwsza w historii czarnoskóra modelka, obecnie żona Davida Bowie, tak uzasadniła swój wybór męża: jest takim egzotycznym blondynem…


Blondynka oczami ekspertów 

Krzysztof Cyborowski z firmy Wella:

– Farby blond nie sprzedają się lepiej niż inne. Ale klientki kupują zarówno środki rozjaśniające do włosów ciemnych, jak i do jasnych. Hitem jest specyfik Sunlight, który jest bardzo delikatny, bo ma siłę taką jak trzyprocentowy roztwór wody utlenionej.
To bzdura, że w blondzie zawsze wygląda się młodziej. Jeśli ktoś chce ukryć siwiznę, płowy kolor nie zawsze go odmłodzi. Jednak sam najbardziej lubię właśnie kolor blond i uważam go za najbardziej kobiecy. Z jednym zastrzeżeniem. U nas wszyscy robią sobie platynowy blond. A przecież odcieni tego koloru może być mnóstwo: perłowy, ciepły, zimny, pastelowy, popielaty, o barwie starego miodu… Jeśli spojrzeć na polską ulicę, można dojść do wniosku, że wszystkie Polki mają włosy albo czerwone, albo platynowoblond.

Sergiusz Osmański, wizażysta:
– Czy blond odmładza? Zdecydowanie tak. Każde rozjaśnienie oprawy wokół twarzy daje poświatę, która optycznie wygładza zmarszczki i daje wrażenie świeżości. Łagodny, dyskretny makijaż w spłowiałych, beżowych kolorach to świetnie ubrana twarz. Osoby o ciemnych włosach powinny jednak stosować ciemne, nasycone kolory, aby nie uwypuklać niedoskonałości cery. Jednak Polki w przeważającej części powinny zwracać się ku chłodnym odcieniom blondu, charakterystycznym dla typu urody skandynawskiej. Żółcienie to dla Polki, będącej zazwyczaj typem urody Zima i Lato, kolor nie trafiony, bo sprawiają, że cera staje się różowa i kobieta wygląda wtedy jak świnka Piggi.

Marek Straszewski, fotografik:
– Nie ma dla mnie znaczenia, czy fotografuję brunetki czy blondynki. Blondynki w obiektywie nie wychodzą lepiej, tylko inaczej: “lżej” i bardziej niewinnie. Osobiście wolę blondynki – i jako mężczyzna, i jako fotograf, chociaż nie potrafię tego uzasadnić. Kolor włosów najbardziej rzuca się w oczy przez kilka pierwszych minut, jeszcze zanim kogoś poznamy. Wolę te naturalne, chociaż, jak jakaś się dobrze ufarbuje, to trudno się domyślić. Za dowcipami w ogóle nie przepadam, a już tym bardziej za tymi o blondynkach.


Głupie pytanie, głupia odpowiedź:

– Co to jest blondynka przefarbowana na brunetkę?
– Sztuczna inteligencja.

– Jak blondynka robi dżem?
– Obiera pączka…

– Dlaczego blondynki nie jedzą ogórków kiszonych?
– Bo nie mogą wsadzić głowy do słoika!

– Dlaczego blondynka ma przy łóżku dwie szklanki – pełną i pustą?
– Bo nigdy nie wie, czy jak się obudzi w nocy, to będzie jej się chciało pić, czy nie!

– Dlaczego są blondynki grube i chude?
– Bo jedne jedzą makaron wzdłuż, a drugie w poprzek.
– Co to jest blondynka po wyjściu z kąpieli?
– Czysta głupota.

– Dlaczego blondynki nie potrafią podwoić proporcji w przepisie kuchennym?
– Bo nie mogą rozgrzać pieca do pięciuset stopni!

– Dlaczego blondynka poprzestała na trzecim dziecku?
– Bo usłyszała, że co czwarty urodzony człowiek to Chińczyk.

– Blondynka zamawia pizzę:
– Pokroić pani na sześć kawałków czy na dwanaście?
– Na sześć, bo dwunastu chyba nie zjem.

Wydanie: 2/2001

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy