71 ciał w ciężarówce

71 ciał w ciężarówce

Uchodźcy zmarli w cierpieniach, co podkreślają i doświadczone służby kryminalne, i lekarze

 

Dramat uchodźców z ogarniętej wojną Syrii trwa. Giną nie tylko w Morzu Śródziemnym u brzegów Europy, ale także przemycani w koszmarnych warunkach na drogach do wymarzonej wolności, już teoretycznie bezpieczni.

Widok nie do opisania

Na wstrząsające znalezisko natrafiono w zeszłym tygodniu na terenie Austrii, w okolicach Parndorf w Burgenlandzie na wschodniej autostradzie A4, która wiedzie od granic Słowacji i Węgier i jest dobrze znanym szlakiem przemytników i handlarzy ludźmi. W porzuconej na pasie bezpieczeństwa siedmioipółtonowej ciężarówce na węgierskich numerach (wcześniej chłodni do przewozu produktów spożywczych) odnaleziono ciała kilkudziesięciu osób – uchodźców, zapewne z Syrii. Szef policji Burgenlandu Hans Peter Doskozil przyznał, że funkcjonariusze byli zaszokowani tym, co zobaczyli we wnętrzu ciężarówki. Stan ciał nie pozwalał służbom policyjnym i medycznym określić na miejscu ich dokładnej liczby – dlatego szacunki mówiły o 20-50 ofiarach. Kilkanaście godzin po zabezpieczeniu samochodu, dzięki żmudnej pracy przy wydobyciu i identyfikacji ciał, również z udziałem specjalistów od identyfikacji ofiar katastrof lotniczych, rzecznik austriackiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Alexander Marakovits potwierdził, że chodzi o 71 osób: 59 mężczyzn, osiem kobiet i czworo dzieci – to chłopcy w wieku dziesięciu, ośmiu i trzech lat oraz półtoraroczna dziewczynka. Przy jednym dziecku odnaleziono dokument podróżny potwierdzający syryjskie pochodzenie. Lekarze przyznają, że dzieci zmarły wskutek uduszenia się. Ciała w ciężarówce znajdowały się z pewnością od kilku dni, a pojazd stał na poboczu około doby. Wypływająca z niego ciecz zwróciła uwagę pracownika służb autostrady, który powiadomił policję.

Mroczny dzień

Tragedia ludzi pragnących lepszego życia, oddających za każdą cenę swój los w ręce bezwzględnej mafii przemytniczej, poruszyła całą Austrię. Przez chwilę „kwoty” uchodźców nabrały ludzkiego wymiaru. Politycy zaczynają słuchać działaczy na rzecz praw człowieka wzywających do stworzenia „legalnych dróg do Europy” – żadna nielegalna droga nie jest bezpieczna – do wydawania „paszportów humanitarnych” najbardziej bezbronnym: dzieciom i chorym. Nawet prawicowa ekstrema milknie, choć na co dzień podpala ośrodki przesiedleńcze i atakuje azylantów.
Wiedeńska konferencja zachodniobałkańska, debatująca akurat w dzień ujawnienia tragedii uchodźców, aktywniej podjęła ten temat. Podobnie Angela Merkel i rząd Viktora Orbána, bezpośrednio zainteresowany, bo Węgry to kraj przerzutowy na mapie przemytu ludzi.
Jak stwierdził Hans Peter Doskozil, ciężarówka wjechała z Węgier na teren Austrii już z martwymi ludźmi… Nie potwierdził natomiast, że wybrzuszenie i rysy wewnątrz niej mogą być śladami walki o życie, prób wydostania się ostatkiem sił, usiłowania otwarcia drzwi w drodze z Budapesztu do miejsca, gdzie ostatni z uciekinierów przestał oddychać.
Mimo że austriackie służby celne i graniczne są wyczulone na ciężarówki wjeżdżające od strony Słowacji czy Węgier, bo to graniczny trójkąt bermudzki, i często je zatrzymują do sprawdzenia, na samochody chłodnie nie zwracały aż takiej uwagi. Te bowiem nie są często wykorzystywane przez przemytników, być może jako zbyt niebezpieczne dla zamkniętych w środku ludzi, choćby ze względu na szczelność. W 2009 r. zatrzymano taki samochód, w którym przewożono 64 osoby. Nie był otwierany od 30 godzin. Ludzi na skraju uduszenia reanimowano.
Czwartek 27 sierpnia został nazwany przez szefową MSW Austrii, Johannę Mikl-Leitner, mrocznym dniem. Politycy austriaccy mówią o największym morderstwie od czasów wojny i o wielkim wstydzie dla Drugiej Republiki. Pod budynkiem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ok. 200 osób spontanicznie demonstrowało przeciw polityce wobec ubiegających się o azyl. Domagano się dymisji pani minister, która w tej materii okazała się wyjątkowo nieskuteczna, a winę za śmierć uchodźców przypisywała jedynie „terrorystom, przed którymi uciekają ludzie”, i przemytnikom.
Głos zabrał również Kościół katolicki ustami kard. Christopha Schönborna. Może wpłynie on na duchownych, szefów pustych klasztorów i obiektów znajdujących się w rękach Kościoła, którzy wybierają święty spokój zamiast otwartości na bliźniego w potrzebie – uchodźcę. Planowana już wcześniej na 31 sierpnia wielka demonstracja w Wiedniu na rzecz godnego traktowania uchodźców nabiera teraz innego wymiaru.

Potrzeba humanitarnych rozwiązań

Ciała ofiar bezprzykładnej w Austrii bezwzględności przemytników zostaną przebadane w instytucie medycyny sądowej w Wiedniu, by określić przyczyny śmierci i stwierdzić ewentualny udział osób trzecich. Podejmowane są próby ustalenia tożsamości tych ludzi. Ewangelicko-luterański biskup Michael Bünker prosi, by „martwych z Parndorf” godnie pochować w zgodzie z ich religią oraz, jeśli to możliwe, odszukać i zaprosić bliskich.
Na Węgrzech wykonano błyskawiczną robotę śledczą – dobę po odnalezieniu przy A4 ciężarówki zatrzymano siedem osób. Trzy siedzą w areszcie. To właściciel samochodu, zarejestrowanego na Węgrzech, a będącego własnością ukraińskiej spółki – Rumun, czemu zaprzecza rząd rumuński, oraz domniemani kierowcy: obywatel bułgarski libańskiego pochodzenia oraz mężczyzna z legalnymi dokumentami węgierskimi o nieustalonym pochodzeniu. Wszyscy oni, według Doskozila, dzielącego się w Austrii wynikami działań węgierskiej policji, są przedstawicielami najniższych szczebli struktur kryminalnych.
Poruszenie Austriaków jest zrozumiałe. Żywe są i automatycznie powracają skojarzenia z okresem nazizmu. To tutaj w szczelnych samochodach wywożono „na przejażdżki” osoby upośledzone i chore psychicznie, które truto spalinami. Żywe są też w pamięci ostatnich ocalonych Żydów ucieczki przed okrucieństwem nazistowskich oprawców – za wszelką cenę, ryzykując utratę życia. Nie dziwi mocny komentarz kanclerza Wernera Faymanna z SPÖ: „Dzisiejsza tragedia uciekinierów na wschodniej autostradzie pokazuje nam, jak konieczne są ratowanie życia ludzkiego i walka z przemytem ludzi. To na nas spoczywa odpowiedzialność za to, by każdemu, kto ucieka przed wojną i przemocą, udzielić azylu”. I jeszcze: „Także podczas II wojny światowej wielu podejmowało ucieczkę, by ratować życie i zwracać się o azyl i pomoc poza granicami. Dzisiaj ludzie, którzy podjęli próbę ratowania swojego życia poprzez ucieczkę, to życie w rękach przemytników stracili”.
Oby emocje doprowadziły do humanitarnych rozwiązań w Europie, która nie radzi sobie z narastającą falą ucieczek z Bliskiego Wschodu. Nie byliśmy i nie jesteśmy na to przygotowani. A zwykli Austriacy komentują: „Bierzmy przykład z Bułgarii, która obstawia wojskiem granice, albo z Czech i z Polski, które uchodźców prawie nie przyjmują”.

Foto: AFP/EAST NEWS

Wydanie: 36/2015

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy