818 metrów luksusu

818 metrów luksusu

Dubajczycy zadają sobie pytanie, czy najwyższy budynek na świecie uratuje ich przed długami

Zbudowany w Dubaju najwyższy budynek świata, ponad trzy i pół razy wyższy od naszego Pałacu Kultury i Nauki, licząca 818 m nowa Wieża Babel, jak ją wielu nazwało, jest wyzwaniem nie tyle wobec Niebios, ile wobec głębokiego kryzysu finansowego, jaki przeżywa emirat. Gdyby nie udało się doprowadzić inwestycji do końca, na co zanosiło się wiosną ub.r., po trzech latach budowy, mogłoby to się zakończyć głośnym krachem dubajskiego eksperymentu. Niedokończony budynek, w który władowano już 1,5 mld dol., sterczałby nad przeszło milionowym państewkiem jako symbol wielkiego fiaska pewnej koncepcji rozwoju, polegającej z grubsza na tworzeniu w raju podatkowym, jakim jest emirat Dubaju, enklawy niewyobrażalnego luksusu przyciągającej najbogatszych.
Detronizacja najwyższego dotąd budynku świata, 509-metrowego tajwańskiego wieżowca Taipei 101, odbyła się w poniedziałek, 4 stycznia, z udziałem 60 tys. gości. Zaproszonych przez władcę emiratu, szejka Muhammada ibn Raszida al-Maktuma, na inaugurację, która przypadła w czwartą rocznicę jego wstąpienia na tron. Dużą pulę zaproszeń miał zarezerwowaną dla swych najlepszych klientów Giorgio Armani. Włoski dyktator najbardziej wyrafinowanej mody jest ważnym udziałowcem całego przedsięwzięcia – w Burj Dubaj, Wieży Dubajskiej, stworzył on pierwszy na świecie „hotel Armaniego”: 160 pokoi urządzonych według jego projektów. A także 12 tuzinów cudownych rezydencji na różnych poziomach, firmowanych nazwiskiem Armani. Razem 18 siedmiogwiazdkowych pięter. Reklamowanych jako „w całości osobiście zaprojektowane przez Armaniego!”.
Spektakl inauguracyjny transmitowały telewizje świata. Wieża Dubajska na całej swej wysokości trysnęła bajecznymi fajerwerkami. Było je widać z odległości 100 km. Dla paru krajów arabskich, które zapowiadały wzniesienie jeszcze wyższych budynków, ale zrezygnowały z tych zamiarów ze względu na kryzys gospodarczy, ukończenie Wieży Dubajskiej stało się niemałym upokorzeniem. Kryzys sprawił, że przerwano budowę Mubarak al Kabir Tower w Kuwejcie i Doha Convention Center w Katarze oraz zmniejszono zaplanowaną liczbę pięter Kingdom Tower w Arabii Saudyjskiej, która miała mieć ponad kilometr wysokości. Decyzje o rezygnacji zapadły, mimo iż trzy wspomniane wyżej arabskie monarchie naftowe znoszą kryzys znacznie lepiej niż pozbawiony dochodów z ropy Dubaj.

Oszukać wiatr

Wieża Dubajska jest jednym z niewielu na świecie drapaczy chmur zbudowanych głównie do celów mieszkalnych. 160 z jej 200 pięter ma charakter mieszkalny, z czego 108 pięter będzie służyć do tego celu. W budynku znajduje się 527 tys. m kw. powierzchni mieszkalnej i 28 tys. m kw. powierzchni biurowej. To prawdziwe wertykalne miasto. 30 kondygnacji zajmują zbiorniki wody i wszelkiego rodzaju urządzenia oraz instalacje potrzebne takiemu miastu. Na 123. piętrze i następnych mieszczą się cztery ośrodki sportowe z pływalniami, siłowniami, kortami tenisowymi itp. Na 143. piętrze jest dyskoteka, a widoki można podziwiać z panoramicznych okien restauracji At.mosphere zajmującej całe 122. piętro.
Wieżowiec obsługuje 57 wind poruszających się z prędkością 10 m na sekundę. Różnica temperatur na zewnątrz Wieży Dubajskiej między parterem a ostatnim, dwusetnym piętrem, wynosi 4 stopnie Celsjusza.
Mając w pamięci los nowojorskiego World Trade Center, amerykański architekt Adrian Smith, który zaprojektował Wieżę Dubajską na zlecenie tamtejszego inwestora Emaar Properties, zadbał o bezpieczeństwo użytkowników. Osiem klatek schodowych prowadzi do schronów przeciwpożarowych umieszczonych co 25 pięter. Schody są dość wąskie, ale konstruktorzy twierdzą, że dają szansę dotarcia do schronów w wystarczająco krótkim czasie.
Technologicznie – twierdzą eksperci – zbudowanie drapacza chmur wysokości Wieży Dubajskiej było już możliwe od ponad 30 lat. Słynna Wieża Searsa w Chicago, która ma 442 m wysokości, została wzniesiona w 1973 r. i ma podobną betonową konstrukcję, ze zwężającym się ku górze „profilem” zastosowanym w celu oszukania wiatru, który był wielkim zagrożeniem dla tego rodzaju ambitnych budowli.

Szklane tafle

Do tajemnic technologicznych przy wznoszeniu wieży należy cięcie tafli szklanych będących jednym z najtrudniejszych w zastosowaniu elementów konstrukcyjnych dubajskiego drapacza chmur. Wymagało ono niezwykle precyzyjnej techniki. Inwestor sprowadził 300 chińskich, dobrze opłacanych ekspertów, którzy ręcznie pocięli 26 tys. m kw. (powierzchnia 17 stadionów piłki nożnej!) szklanych tafli na fasady Burj Dubai.
Wielka przygoda Dubaju zaczęła się przed dziesięciu laty, gdy na piaskach niemal pustej plaży Jumeirah, gdzie wzniesiono szklany hotel o wysokości 320 m w kształcie samotnego żagla. Jego niezwykły wizerunek pojawia się odtąd we wszystkich światowych mediach. Ta inwestycja była udaną reklamą Dubaju – przyznają miejscowi hotelarze. W ciągu dziesięciu lat wokół „Żagla” wyrosło na pustyni całe supernowoczesne miasto komfortowych domów, fontann, ogrodów i eleganckich sklepów.
Drugim hitem reklamowym Dubaju stały się podziwiane przez cały świat sztuczne wyspy w kształcie palmy, na których mają powstać ekskluzywne wille.
Teraz, gdy już odbyła się odkładana trzykrotnie ze względów finansowych inauguracja wieży, otoczonej 11-hektarową zieloną oazą z największą na świecie podświetlaną fontanną, dubajscy inwestorzy planują dalszą rozbudowę „złotego miasta”. Jest ono już dziś największym centrum biznesowym, bankowym i rozrywkowym Bliskiego Wschodu. W 2008 r. Dubaj odwiedziło 7 mln turystów. Jednak w następnym roku emirat gwałtownie odczuł skutki światowego wstrząsu gospodarczego: dubajscy jubilerzy sprzedali o 40% mniej biżuterii i złota. O tyle samo spadły w połowie roku wpływy hoteli; komplety miały tylko najbardziej luksusowe. Ceny nieruchomości w kraju, w którym budownictwo mieszkaniowe jest jednym z głównych motorów gospodarki, zmniejszyły się o połowę.
Przeciętne ceny apartamentów w Wieży Dubajskiej spadły z 21 tys. dol. za metr kwadratowy do 10 tys., a nawet niżej. Niedawno szejk Dubaju zgromił za sianie paniki miejscowe media krótką wypowiedzią w telewizji: „zamknijcie się!”, czyli nie psujcie nam dodatkowo interesu. Wkrótce jednak, już w grudniu ub.r., Dubaj ogłosił, że nie jest w stanie spłacać swoich długów. Przekroczyły one 150 mld dol. Każde dziecko w emiracie przychodzi na świat z długiem w wysokości ponad
150 tys. dol. Dubaj poprosił wierzycieli o zgodę na negocjacje. Według dobrze poinformowanego w tych sprawach dziennika „Il Giornale”, który jest własnością rodziny premiera Włoch Silvia Berlusconiego, Bank Centralny, Arabia Saudyjska i sąsiedni emirat Abu Zabi pożyczyły Dubajowi łącznie 25 mld dol., aby nie dopuścić do krachu.

Żyrant Dubaju

Władca naftowego emiratu Abu Zabi, szejk Chalifa ibn Zaid an-Nahajan, który jest prezydentem Zjednoczonych Emiratów Arabskich, stał się de facto żyrantem Dubaju. Na znak wdzięczności szejk Dubaju podczas uroczystości inauguracji Wieży Dubajskiej nadał jej imię szejka Abu Zabi.
Świat zadaje sobie teraz pytanie, czym zakończy się dubajski eksperyment. Czy na zasadzie ucieczki do przodu emirat przystąpi do realizacji projektu zbudowania wokół najwyższego drapacza chmur nowej gigantycznej dzielnicy Downtown Burj Dubai, reklamowanej jako „przyszłe centrum handlowe świata”? Ma to kosztować 20 mld dol.
Inwestorzy mogą przynajmniej liczyć na niskie koszty robocizny. Przeciętna dniówka imigrantów z Pakistanu, Bangladeszu i innych biednych krajów azjatyckich, zatrudnionych przy wznoszeniu jednej z najbardziej luksusowych budowli świata, Wieży Dubajskiej, wynosiła 5 dol.

Wydanie: 2/2010

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy