Ambasador od rysunków na mapie

Ambasador od rysunków na mapie

Skrót myślowy – tak wołają pisowcy, gdy się złapie ich za rękę. Skrót myślowy! – wołał Antoni Macierewicz, gdy musiał się tłumaczyć, dlaczego nazwał szefów MSZ, Skubiszewskiego, Geremka, Rosatiego, Cimoszewicza i Mellera, „sowieckimi agentami”. Skrót myślowy! – woła dziś pisowski ambasador w Londynie Arkady Rzegocki, gdy Andrzej Romanowski wytyka mu niewiedzę. Bo Rzegocki, polemizując z „Guardianem”, napisał m.in.: „W tej chwili opracowywany jest projekt ustawy, która ma na celu penalizowanie przypisywania zbrodni popełnionych przez nazistowskie Niemcy państwu polskiemu, które w czasie wojny nie istniało”.

Romanowski skomentował to takimi słowami: „Uznanie nieistnienia państwa polskiego akurat w Wielkiej Brytanii, na terenie której działały w czasie wojny władze tego państwa, jest nietaktem. Uznanie takiego nieistnienia przez ambasadora niepodległej Rzeczypospolitej jest skandalem. Gdy jednak przypomnimy sobie, że w 1939 r. istnienie państwa polskiego zanegowali Hitler i Stalin, a w latach 1941-1943 Stalin jednak je uznawał, słowa polskiego ambasadora trzeba uznać za haniebne. Oto Polska pisowska. Polska, która wstała z kolan”.

A teraz Rzegocki tłumaczy się tak: „Przyznaję, że zdanie to użyte zostało przeze mnie jako skrót myślowy podyktowany potrzebą jak największej zwięzłości mojego listu do »The Guardian«. Zapewniam jednak, że jako ktoś, kto od wielu lat zajmuje się promowaniem wiedzy o Rządzie na Uchodźstwie i Państwie Podziemnym, jestem ostatnią osobą, która negowałaby istnienie ciągłości państwa polskiego w czasie II wojny światowej”.

OK. Mamy w takim razie w Londynie ambasadora, któremu nie można zarzucić, że jest historycznym dyletantem, on tylko nie potrafi pisać.
To kto ci, człowieku, dał maturę?

Jest też inne wytłumaczenie owego „skrótu” – Rzegocki nie jest przywiązany do II Rzeczypospolitej, on od lat sławi I Rzeczpospolitą, państwo Jagiellonów, więc na pewne sprawy mógł nie zwrócić uwagi.

III RP? To jego zdaniem państwo, któremu brakuje „mocnego fundamentu”. Czyli czego? „Brakującym elementem o fundamentalnym znaczeniu jest pamięć o Rzeczypospolitej Obojga Narodów. To właśnie brakujący kamień węgielny. Bez przypomnienia znaczenia I Rzeczypospolitej nie uda nam się zbudować sprawnego, sprawiedliwego i wolnościowego państwa. Bez nawiązania do tradycji Jagiellońskich i Rzeczypospolitej wielu narodów nie uda nam się zrozumieć naszych przodków, naszych tęsknot, samych siebie”, tak tłumaczy. Nawołując do odbudowy tamtej Rzeczypospolitej. A jak? Ano tak: „Ani polskie elity: politycy, biznesmeni, dziennikarze, nauczyciele, ani opinia publiczna nie są przygotowani do uświadomienia sobie, że Polska nie tylko może, ale wręcz powinna odegrać znaczącą rolę zarówno w Europie Środkowej i Wschodniej, jak i w całej UE i NATO. Oczywiście Polska ma wiele ograniczeń zewnętrznych i wewnętrznych, które utrudniają podjęcie większych wyzwań. Ale jednak główny, podstawowy kłopot mamy z ograniczeniami natury mentalnej. Problem tkwi w naszych głowach”.

Arkady Rzegocki, jak widać, nie ma tych ograniczeń i śmiało kreśli nowe granice na mapie Europy. Entuzjastycznie dodając, że w krajach takich jak Słowacja, Węgry, Rumunia, Chorwacja i Estonia wręcz oczekuje się tego, że polityka Polski będzie „bardziej zdecydowana”.
Oto więc cele i plany.

Tylko co taki człowiek robi w Wielkiej Brytanii, i to na stanowisku ambasadora, wymagającym bądź co bądź twardego chodzenia po ziemi?

Uczy się, co to Realpolitik?

Wydanie: 32/2017

Kategorie: Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy