MSZ, które się kurczy

MSZ, które się kurczy

Mamy niby to samo MSZ co, powiedzmy, sześć-siedem lat temu, ale inne. Jacek Czaputowicz niby jest ministrem, ale jego pozycja w państwie jest nieporównanie niższa niż np. swego czasu Radosława Sikorskiego.

Nie chodzi tylko o tzw. siłę przebicia i miejsce w rządzącym establishmencie, ale także o to, czym się rządzi. Bo MSZ Jacka Czaputowicza zostało rozebrane, jak – przyrównując na wyrost – Polska w XVIII w. Po kolei traci obszary, nad którymi do tej pory czuwało.

Zacznijmy od sprawy najgłośniejszej, czyli od Polonii. Tradycją III RP było, że sprawami Polonii zajmował się marszałek Senatu, to była jego domena. W czasach rządów Donalda Tuska nastąpiła zmiana, sprawy Polonii (razem z pieniędzmi na to przeznaczonymi) przeszły w sferę kompetencji MSZ. Minister Sikorski pęczniał z zadowolenia, choć liderzy organizacji polonijnych bardzo na to narzekali. W roku 2016 Polonia z powrotem przeszła w gestię Senatu. A teraz, ponieważ Senat nie jest we władzy PiS, przechodzi do Kancelarii Premiera. A razem z nią środki – 60 mln zł.

I tylko dla porządku warto przypomnieć, że będzie to już drugi blok przeniesiony z MSZ pod jurysdykcję premiera – pierwszym są oczywiście sprawy Unii Europejskiej, z wiceministrem Szymańskim.

Oprócz spraw Polonii i UE MSZ uszczuplone zostało też o cały blok związany z promocją gospodarki. Pisaliśmy już o tym, więc tylko parę zdań przypomnienia. Był czas, gdy promocja gospodarki miała być jednym z głównych zadań dyplomacji, to było hasło ekonomizacji polskiej polityki zagranicznej. Potem nastąpiło coś innego – biura radcy handlowego włączono w struktury placówek i utworzono wydziały ekonomiczno-handlowe. Przemianowane później na wydziały promocji handlu i inwestycji. A za PiS zrobiono coś zupełnie innego – zlikwidowano 49 biur WPHI, a promocją gospodarczą Polski mają się zająć biura PAIH, czyli Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu.

Na razie PAIH jest kompletną porażką i finansową studnią bez dna. Budynki WPHI, które mieliśmy w wielu krajach – niszczeją. Kadra wróciła do Polski. Promocją zajmują się nowi ludzie, którym trzeba wynająć mieszkania i biura, najlepiej w drogim punktowcu. Oni przeważnie nawet nie znają dobrze kraju, w którym przychodzi im pracować. Nie są więc partnerami dla kogokolwiek. PAIH notuje milionowe straty, no i już zdążyła wymienić prezesa.

Ale sprawy promocji gospodarczej to niejedyny obszar, gdzie w miejsce ministerstwa wchodzi nowy podmiot, działający na zasadzie komercyjnej, dysponujący dużymi pieniędzmi, niestety – wyciągniętymi z zasobów państwa. To obszar promocji Polski, za który odpowiedzialność zaczyna brać Polska Fundacja Narodowa, która wynajmuje do tego celu miejscowe kancelarie i firmy. Próbuje też swoich sił.

Te wydatki były przedstawiane w mediach, dzięki czemu wiemy, że np. w roku 2018 wyniosły 111 mln zł i można rzec, że więcej przyniosły Polsce szkody niż pożytku. Zresztą posłowie opozycji złożyli w sprawie PFN zawiadomienie do prokuratury. A MSZ? „Idea jest słuszna, ale po tylu wpadkach potrzebna byłaby chyba zmiana nazwy i rozpoczęcie wszystkiego od nowa”, skomentował wiceminister Paweł Jabłoński.

Piękne zdanie, w sam raz pasujące także do MSZ Jacka Czaputowicza.

Wydanie: 7/2020

Kategorie: Aktualne, Kronika Dobrej Zmiany

Komentarze

  1. Tanaka
    Tanaka 20 lutego, 2020, 16:48

    Jak widać, promocja gospodarczo-inwestycyjna Polski polega na antypromocji, czego skutki też widać. Ponieważ niejaka Szydło Beata, odrzucając wygranego w przetrargu na śmigłowce Airbusa orzekła, że Polska nie będzie już dłużej „krajem magazynów i montowni”, w związku z tym Polska jest coraz bardziej krajem magazynów i montowni.
    Niejaki Morawiecki orzekł, że „Polska wychodzi z pułapki średniego rozwoju”, co oznacza, że Polska siedzi w tej pułapce coraz głębiej, a jej głownym atutem rozwojowym jest antyrozwojowość taniej siły roboczej.
    Polska wstała z kolan, czyli popada w ruinę, gdy inni idą do przodu.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy