Amnezja kandydatów

Amnezja kandydatów

Im bliżej wyborów, tym większa nerwowość wśród polityków. Atmosfera jak w szatni przed pokazem mody. Poluje się na koszulki, które w tym sezonie mogą być najmodniejsze. Ważny jest tylko wynik. Komu tam w głowie jakieś wartości? Totalna amnezja. Nowe wybory, nowe hasła i programy. Nowe nazwy partii i nowe kolory koszulek. W nerwowych chwilach liczy się tylko własny, egoistyczny plan ratunkowy. Może warto byłoby pasażerom rozmaitych tratw ratunkowych przypomnieć słowa Conrada: „Człowiek musi wierzyć w parę prostych pojęć, jeśli chce żyć przyzwoicie”? Czy przejmie się tym ktoś z armii aspirantów do foteli poselskich i senackich? Z tych obecnych, którzy w większości planują ponowny start w wyborach. A może z tych, którzy nie zostali wybrani cztery lata temu, a którzy masowo szturmują listy wyborcze PO, PiS i LPR? Doliczmy jeszcze nowych i ambitnych i zobaczymy, że czego jak czego, ale kandydatów do parlamentu na pewno nie zabraknie. Skutkiem tego pozornego bogactwa kandydatów będzie zaostrzenie i tak już marnego poziomu debaty publicznej.
Żeby się przebić do opinii publicznej, rywale nie oszczędzą sobie niczego. Czeka nas najbrutalniejsza kampania wyborcza w historii. Dla części ugrupowań aspirujących do władzy nie będą to zwykłe wybory. Szykują się na wojnę. Będzie więc jeszcze więcej agresji, nietolerancji, fałszywych oskarżeń i łamania norm prawnych i moralnych. Mniej zaś konkretnych projektów rozwiązań. Puste szuflady to zresztą permanentny stan opozycji, niezależnie od tego, czy jest ona lewicowa, czy prawicowa. Bo i po co się trudzić, gdy kolejny raz po władzę sięga obóz żywiący się głównie błędami rządzących? Wybory bez konkretnego programu można będzie jeszcze raz wygrać, ale co dalej? Pewno powtórka z historii. Z takim samym skutkiem społecznym, jaki ma ekipa SLD, a znacznie gorszym wynikiem w gospodarce. Poziom bezrobocia dawno już przekroczył granice bezpieczeństwa i wywróci następną ekipę rządową, która główne oszczędności widzi na najmniej zarabiających. Czekający nas świat realny to zwalnianie i zabieranie. Bo głównie tego można się spodziewać po polskiej odmianie liberałów z Platformy Obywatelskiej. Jeśli oczywiście ktoś wcześniej nie zostanie zlustrowany lub zdekomunizowany przez Prawo i Sprawiedliwość.
W świecie wirtualnym mamy liczne zapowiedzi, jak to będzie dobrze, gdy wybierzemy Iksa lub Igreka. Starsi czytelnicy może jeszcze pamiętają, jak przed rejestracją „Solidarności” głoszono hasło: „Zarejestrujecie, to chleb z szynką jeść będziecie”. Mija 25 lat, a szynka dla milionów Polaków dalej jest niedostępna. Kiedyś jej nie było, a dziś wielu na nią nie stać. Czy ci ciągle potencjalni zjadacze szynki uwierzą w kolejny dobry dla nich wariant? Czy kupią miłe dla ucha obietnice specjalistów od marketingu politycznego?
Spróbujemy w „Przeglądzie” pokazać, jak się pichci te deklaracje. Przypomnimy też czyny i poglądy złotoustych kandydatów do władzy.

Wydanie: 9/2005

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy