Czy Andrzej Lepper jest zwiastunem nowej generacji polityków?

Czy Andrzej Lepper jest zwiastunem nowej generacji polityków?

Prof. Jan Kofman,
historyk, uczestnik obrad Okrągłego Stołu
Pytanie jest wyjątkowo nieprzyjemne. Lepper jest zwiastunem wdarcia się na scenę publiczną drugiego garnituru populistów, krzykliwych, niespecjalnie mądrych, o wykształceniu nie wspomnę. Czy ta groźba jest realna? Być może, w następnych wyborach tego typu populiści osiągną sukces. Tak się wydaje dziś, ale jak będzie za rok? Jeśli sprawa Rywina nie zostanie wyjaśniona w sposób oczywisty, jeśli nie nastąpią rozliczenia w klasie politycznej, to taki scenariusz jest prawdopodobny. Nie sądzę jednak, by politycy tego typu odegrali istotną, decydującą rolę na arenie politycznej. Skończy się tak jak z Haiderem, przy czym Haider czy Le Pen to jednak trochę wyższa klasa.

Prof. Jerzy Bralczyk,
językoznawca
Przez słowo zwiastun rozumiemy kogoś, kto wnosi pewnego rodzaju wartości, więc do tej definicji Lepper pasuje stosunkowo słabo. On reprezentuje pewien typ populizmu znany od dawna. Mniej typowy jest stopień nasilenia ekspansywności. Andrzej Lepper zawdzięcza swoje powodzenie kilku czynnikom, m.in. umiejętności artykułowania tego, co ludzie mówią, wykazuje spontaniczność zachowania i świadomość retoryczną mówienia. Lepper ma cechy osobowości niekoniecznie godne pochwały, ale mogące mu przejściowo gwarantować powodzenie. Nie mówiłbym jednak o nowej generacji polityków, nie używałbym także w stosunku do Andrzeja Leppera słów zwiastun czy prekursor.

Janusz Majcherek,
publicysta „Tygodnika Powszechnego”
Mam nadzieję, że nie, ale obawiam się, że tak. Sądzę bowiem, że jego występy mają aprobatę, a nawet aplauz znacznej części społeczeństwa. Karierę Leppera mogłyby przerwać jedynie lepsze efekty w sprawowaniu władzy, do której – mam nadzieję – Lepper nie dojdzie nigdy.

Teresa Torańska,
publicystka, autorka wywiadów z politykami
Absolutnie nie jest. Uważam, że Komisja Śledcza, jeżeli jej prace nie zostaną przerwane w sposób brutalny, doprowadzi do oczyszczenia moralnego. Jest szansa, że im dłużej komisja będzie pracować, im głębiej wniknie w polskie mechanizmy i więcej powie na temat korupcyjnego systemu, tym dla nas wszystkich lepiej, a dla Leppera gorzej. Jako społeczeństwo i klasa polityczna osiągnęliśmy dno, doszliśmy na skraj przepaści. Coraz więcej się dowiadujemy o aferach. To wszystko są zwiastuny nowego, ale to nowe to nie Andrzej Lepper. Myślę tutaj o zwarciu szeregów ludzi uczciwych, jak to się zdarzyło u nas po pierwszej pielgrzymce papieża do Polski w 1979 r. Teraz też wszyscy marzący o czystości interesów i polityki zobaczą, że jest ich wielu, że znów są w cenie takie pojęcia jak przyzwoitość, honor i godność, czyli słowa, które znikły. Ludzie się obudzą i zaczną mówić, a zejdą ze sceny nieuczciwi.

Tomasz Żukowski,
politolog i socjolog
Lepper nie jest przedstawicielem nowej generacji, bo kalendarzowo nie należy go łączyć z młodzieżą. Politykę uprawia jednak inaczej, niż to się działo wcześniej, choć z drugiej strony, byli już u nas politycy radykalni w sądach, stosujący podobne socjotechniki, blokujący itd. Lepper nie wprowadził więc zupełnie nowej formy uprawiania polityki, jedynie stopień natężenia tych działań jest większy, także inne niż u tradycyjnych ugrupowań wiejskich są relacje między liderem i jego zapleczem politycznym. Pod tym względem Andrzej Lepper jest sygnałem zmieniających się czasów. Gdyby porównać tu Samoobronę z PSL, różnica polega na tym, że w PSL reprezentanci są podobni do reprezentowanych. Tam rolników reprezentowali rolnicy, może bardziej wykształceni, jak Pawlak czy Kalinowski, ale posiadający gospodarstwa rodzinne, do których wrócili po studiach. W Samoobronie jest inny typ relacji, bo robotnicy rolni z byłych PGR, bezrobotni, biedniejsi wybierają innych niż oni sami, choć podobnych we frustracji, niezadowoleniu, właścicieli dużych, często zadłużonych gospodarstw, przedsiębiorców itd. Stosunek ten można określić hasłem: patron-klient. Właśnie w tym sensie Andrzej Lepper jest fenomenem, symbolem zmieniających się czasów.

Jacek Żakowski,
publicysta
Nie jest, bo nie ma nowej generacji polityków. Andrzej Lepper jest wybrykiem natury, wyjątkiem od reguły. Nie jest to jednak żaden kierunek rozwoju polityki, przeciwnie, ten rodzaj polityka jest wynikiem specyficznej, charyzmatycznej osobowości, jakiej inni nie mają. Lepper może być uznany za fenomen, ale w sensie jednostkowym. To niepowtarzalny przypadek.

Robert Smoleń,
poseł SLD, rzecznik klubu
Nie uważam, aby Andrzej Lepper był zwiastunem nowej generacji polityków. Jest trybunem ludowym, a w Sejmie wydaje się kimś na pograniczu trybuna i polityka, który często zajmuje się wiecowaniem. Sądzę, że będzie to raczej zjawisko chwilowe, bo polska scena polityczna ewoluuje w kierunku normalnej demokracji parlamentarnej.

Marek Zagórski,
poseł PO
Jeśli chodzi o wiek Andrzeja Leppera, to na pewno nie. Nie jest nowym typem polityka, zaś styl, którego używa, określa się jako populizm, bez pozytywnych czy pejoratywnych sformułowań. Taki styl w polityce ma swoje miejsce w wielu krajach, np. we Francji, Austrii i Holandii, a więc to nic specjalnego. Musimy do tego się przyzwyczaić. Zresztą w Polsce już była Partia X i Tymiński. To ten sam nurt i ta sama generacja. Trzeba jednak przyznać, iż na scenie politycznej liczą się także umiejętności. Andrzej Lepper jest w tym obszarze populizmu dość dobrym specjalistą.

Zbigniew Witaszek,
poseł Samoobrony, restaurator
Andrzej Lepper w pewnym stopniu reprezentuje nowy sposób uprawiania polityki i działalności politycznej. Ma sposób na politykę, a z tego tytułu liczne kłopoty. Jest jednak skuteczny. W ciągu dziesięciu lat wprowadził tylu ludzi do Sejmu. Jestem gotów postawić nawet duży koniak, że w następnych wyborach przekroczymy setkę, bo w tę skuteczność można wierzyć.

Marek Sawicki,
poseł PSL
Nie. Jestem zaskoczony tym, że polskich mediów nie interesuje strona merytoryczna działań politycznych, ale tylko to, czy Andrzej Lepper wyrasta na polityka. Andrzej Lepper nie jest żadną nową gwiazdą ani nowym politykiem, bo wszedł na scenę kilkanaście lat temu. Dodam też, że cały czas dziennikarze i media o nachyleniu lewicowym promowały tę postać i jej postępowanie, więc niech dziś nikt nie będzie zdziwiony, do czego doszło. Jestem już dziesiąty rok w Sejmie i z powodu tego, co teraz się dzieje, chwilami wstydzę się, że jestem posłem.

Marcin Wolski,
satyryk, twórca „Polskiego zoo”
Raczej jest reprezentantem nowej degeneracji polityków – niepokojącym sygnałem tendencji przyzwolenia na brutalność i chamstwo, na nieliczenie się z prawem. Nie chodzi tu o program ani poglądy, ale po prostu o styl, o łamanie obowiązującej konwencji. Nawet ugrupowania uważane za skrajne – KPN, ZChN, LRP – trzymały się ustalonej konwencji państwa demokratycznego. Lepper nie. Zwycięstwo konwencji Andrzeja Leppera byłoby naszą wspólną klęską.

Wydanie: 14/2003

Kategorie: Pytanie Tygodnia